Azerbejdżan – nasza trasa! O takie posty bardzo często pytacie, a ja nie zawsze je tworzę, bo albo po powrocie z podróży nie mam już czasu na powrót myślami do całej wyprawy albo jestem zdania, że każdy lubi co innego i nasza trasa kropka w kropkę nikomu się nie przyda.

 

Z Azerbejdżanem jednak będzie inaczej. Po pierwsze, w Polsce to nadal mało popularny kierunek weekendowych czy wakacyjnych wyjazdów, więc nasza trasa może Wam się przydać, by wygodnie zaplanować swoją. Po drugie, pod względem miejsc do spania czy restauracji, nie zawsze jest łatwo. Przejrzeliśmy dziesiątki albo nawet setki restauracji i noclegów w różnych punktach w Azerbejdżanie i niestety są okolice, w których ciężko znaleźć coś fajnego. My finalnie znaleźliśmy prawdziwe perełki i myślę, że warto byście mieli je pod ręką, jeśli zdecydujecie się na podróż w tym kierunku.  Sami zdecydujecie czy z nich skorzystać czy nie 🙂

To co? Ruszamy na wyprawę do Azerbejdżanu?

 

Zaczynamy! Na początek 2- 3 dni w Baku 

 

Azerbejdżan, Baku

 

Do Baku docieramy nocą i następnego dnia od rana zaczynamy zwiedzanie. Na zwiedzanie miasta możecie przeznaczyć 2 albo 3 dni. O Baku nie będę się tutaj rozpisywać – co robić w Baku pokażę Wam w odrębnym poście. Jedno jest pewne: Baku to bardzo różnorodne miasto! Znajdziecie tu zarówno klimat dawnych lat, gdy będziecie krążyć po uliczkach starego miasta, jak i nowoczesne wieżowce trochę jak w Dubaju.  Przed Wami kuchnia azerska, ale też sporo kuchni tureckiej. Znajdzie się też gruzińskie chinkali i chaczapuri. Baku to przestronny Baku Boulevard, mała Wenecja, niesamowite muzeum w kształcie azerskiego dywanu, nieskończony hotel w kształcie księżyca i Ogniste Wieże. To tradycyjnie piekarnie i futurystyczny Heydar Aliyev Center zaprojektowany przez Zahę Hadid. Zanim napiszę Wam o Baku…

Zostawiamy stolicę  i ruszamy w drogę! 😊

 

Azerbejdżan, Baku

Azerbejdżan, Baku


Dzień 1 w trasie:

ruszamy na południe w stronę Parku Narodowego Gobustan

 

Azerbejdżan, park narodowy Gobustan

 

Park Narodowy Gobustan to jedno z miejsc, które pojawiają się na wszystkich listach „must see” w Azerbejdżanie. To tylko godzinka samochodem z Baku (około 65 km), więc możecie tam ruszyć na jednodniową wycieczkę i wrócić na noc do bazy w Baku. Tak jak zrobiliśmy to my. Trasa jest przyjazna, droga dobrej jakości. Uważajcie tylko na szalonych azerskich kierowców.

 

Park Narodowy Gobustan

 

Park Narodowy Gobustan słynie nie tylko z ciekawych formacji skalnych, ale również z pradawnych petroglifów, których na tutejszych skałach znaleziono około 6 tysięcy! Petroglify przedstawiają ludzi, zwierzęta, rośliny, tańce rytualne czy sceny walk, a ich wiek datowany jest na od 5000 do 20 000 lat!

 

Zwiedzanie okolic najlepiej zacząć od Gobustan National Park Museum. Bilet dla osoby dorosłej podczas naszej wizyty (04.2024) kosztował 10 manatów. Dla dzieci „grosze” – 0,40 manata, czyli około 1 zł. Muzeum poświęcone jest przede wszystkim historii Gobustanu i tutejszych petroglifów i zapowiada się bardzo ciekawie. My niestety wybraliśmy się tu w sobotę i… zwiedzanie nie należało do przyjemnych. Było tak tłoczno, że ciężko było nam cokolwiek zobaczyć, nie mówiąc o spokojnym przeczytaniu informacji i obcowaniu z tutejszą historią. Być może mieliśmy wyjątkowego pecha, być może lepiej wybrać się tutaj w dzień powszedni.

 

Po zwiedzaniu muzeum, ruszamy już do parku zobaczyć skały i petroglify. Ten punkt jest oznaczony na Google Maps jako Gobustan National Historical-Artistic Preserve Museum. Zachowajcie bilet z muzeum – uprawnia on również do wejścia na teren parku. W parku czekają na Was wielkie skały, jaskinie, trochę chodzenia, taras widokowy na skały i na okolicę. Zwiedzajcie uważnie (jeśli nie będzie zbyt tłoczno!) i wypatrujcie petroglifów.

 

Azerbejdżan, co zobaczyć w Azerbejdżanie, Gobustan

 

Gobustan i wulkany błotne

 

Jakieś 20 km od Parku Narodowego Gobustan znajdują się też sławne w tej okolicy wulkany błotne, ale niestety dostęp do Mud Volcano Tourist Park był podczas naszej wizyty niemożliwy. Przy wjeździe stał samochód policyjny i tyle było z naszych wulkanów. Pojeździliśmy trochę po okolicy, sprawdzając miejsca oznaczone na Google Maps jako “mud volcano”, ale niewiele z tego wyszło. Połaziliśmy za to po pustej i stepowej okolicy i tu dla odmiany byliśmy… całkiem sami!

 

Azerbejdżan, okolice parku narodowego Gobustan

Jeśli chcecie zjeść coś przed powrotem do Baku, w pobliskim mieście Gobustan (Qobustan) zatrzymajcie się w małej budce – Halal Doner, tuż przy supermarkecie Araz.  PS. W supermarkecie możecie złapać świeży chleb na drogę, oczywiście z pieca tandir.

Wracając do Baku na noc, zaglądamy jeszcze do pięknego meczetu, położonego na południu miasta – Bibi-Heybat Mosque.  Obecny meczet został wybudowany w latach 90. i jest to rekonstrukcja meczetu z XIII wieku, który w 1936 roku został zburzony przez bolszewików. Meczet prezentuje się pięknie.

 

Co zjeść w okolicy Gobustan

Azerbejdżan, Baku, Bibi Heydat

 

Dzień 2 w trasie:

 

opuszczamy Baku i ruszamy na zachód

 

Dzień zaczynamy w Baku. Łapiemy szybkie śniadanie w jednej z lokalnych piekarni. Wypatrzycie je bez problemu – zwykle zobaczycie nazwę TANDIR i charakterystyczny znaczek przedstawiający kamienny piec, w którym pieczone są tutejsze chleby. Jeśli byliście w Gruzji lub odwiedzacie gruzińskie piekarnie w Polsce, ten piec na pewno znacie. Tutaj pojawia się na każdym kroku! Nie tylko w mniejszych i większych piekarniach, ale nawet na działach z pieczywem w supermarketach!

Wyjeżdżając z Baku, zaglądamy do imponującego meczetu Heydar Aliyew (Heydar Mosque). To świeży zabytek – meczet ukończono pod koniec 2014 roku.

 

Wyjazd z Baku: Heydar Mosque

 

Heydar Aliyev najpierw przez lata (1962 – 1981) stał na czele rządzącej partii komunistycznej w Azerbejdżanie, potem – w latach 1993 – 2003 był prezydentem Azerbejdżanu. Władzę uzyskał w wyniku wojskowego zamachu stanu wspieranego przez Rosję, a następnie zorganizował wybory, w których 99% głosujących opowiedziało się za jego kandydaturę. Krótko przed śmiercią Heydara, w kolejnych nie spełniających demokratycznych standardów wyborach, władzę przejął jego syn – Ilham Aliyew (do dziś prezydent Azerbejdżanu). To Ilham zlecił budowę imponującego Heydar Mosque. Były prezydent będzie Wam zresztą często towarzyszył w Azerbejdżanie. Kult jednostki ma się tu dobrze –  jego zdjęcia i podobizny są w bardzo wielu miejscach w kraju!

Budowę meczetu jego imienia zlecił jego syn – Ilham i trzeba przyznać, że efekt jest imponujący! Meczet i cały teren wokół jest ogromny!

 

Azerbejdżan, Baku

 

Ruszamy na zachód i na początku towarzyszą nam stepowe, nieco spalone słońcem krajobrazy. Poniżej nasza cała trasa w jedną stronę – kluczowe punkty, bo tyle Google pozwala zaznaczyć 😉

 

AZERBEJDŻAN TRASA

 

Przystanek nr 1 to Diri Baba Mausoleum. Mauzoleum przycupnęło tuż przy imponujących skałach, ale od razu powiem Wam, że nie ma tam zbyt wiele do oglądania. Kilka jaskiń, małe mauzoleum, a obok stary azerski cmentarz. Cena biletów dla dwóch osób dorosłych – 42 zł – wydaje się dość wygórowana (dzieci wchodzą gratis).

 

Diri Baba Mausoleum

 

Samaxi (Shamakhi)


Przystanek nr 2 to Samaxi (Shamakhi).
Tu zatrzymujemy się na obiad i trafiamy w dziesiątkę. Ten namiar na pewno Wam się przyda! Od razu śmigajcie na Google Maps i zaznaczcie serduszko w tym miejscu. To Dostlug Restaurant. Smacznie, lokalnie i w bardzo miłym otoczeniu! Ceny dań głównych 3-6 manatów, ceny sałatek 1-2 manaty. Szczególnie polecamy Lula Kebab, ale też pyszny kebab z tłuczonych ziemniaków, czyli kartof lulesi.  Znajdziecie tu też inne azerskie klasyki jak piti, dolma czy buglama. Z sałatek koniecznie bakłażanowy mangal salati (1 manat), a do herbaty konfitura z wiśni. Pycha!

 

W tej okolicy mamy jeszcze jedną kulinarną polecajką – to Abqora Restaurant & Wine Club.  To już bardziej fancy miejsce – piękna, przestronna restauracja, sklep, wino. Zajrzeliśmy tu w drodze powrotnej i było bardzo smacznie! Bardzo fajnie wypadł Abqora Kebab z wołowiny oraz azerski jiz – biz – to danie dla fanów podrobów.

 

W Samaxi zajrzyjcie do Jummah Mosque – tu powstał jeden z pierwszych meczetów na Kaukazie, jeszcze w VIII wieku, potem wielokrotnie rekonstruowany. Możecie zobaczyć również tutejsze mauzoleum – Yeddi Gumbaz Mausoleum. Moja ekipa jednak po Diri Baba Mausoleum odmówiła kolejnego 😛 Z ciekawostek pod Samaxi znajduje się również obserwatorium astronomiczne jeszcze z czasów ZSRR – to Shamakhi Astrophysical Observatory.

Ruszamy dalej! Przed nami piękna i dość kręta trasa w góry.

 

Dostlug Restaurant, obiad w Samaxi

Azerbejdżan, Samaxi, Jummah Mosque


Przystanek nr 3 to magiczna górska wioska Lahic.
O niej pisałam Wam już TUTAJ. Jest cudownie, więc koniecznie zajrzyjcie do posta i do Lahic.

 

Magiczny nocleg w Dream Domes

 

Noc planujemy w okolicy Ismaylli. Nie chcieliśmy nocować w mieście – szukaliśmy czegoś klimatycznego na wsi. Nasz pierwszy wybór – Lakeside Garden Ismaylli – niestety nie był dostępny, ale nie ma tego złego. Trafiliśmy do magicznych Dream Domes – na glamping w pięknie zielonej okolicy. Cudownie wspominamy ten nocleg! Wielki namiot – na dole sypialnia dla nas ze świetnym widokiem na zieloną okolicę, na górze sypialnia dla dzieciaków. A rano rewelacyjne azerskie śniadanie, przypominające mi moje ukochane śniadania z Turcji i przejażdżka konno dla chętnych.

 

Azerbejdżan, Dream Domes

Azerbejdżan , nocleg, Dream Domes

Dream Domes, śniadanie

Dream Domes, jazda konno

 

Dzień 3 w trasie:

dalej na zachód!

Po pobudce, śniadaniu na tarasie i przejażdżce konno w Dream Domes ruszamy dalej na zachód Azerbejdżanu.

 

Przystanek nr 1 –  Ivanovka. Na początek zaglądamy do ostatniego kołchozu na całym Kaukazie. To kołchoz Ivanovka, który podobno nadal działa. Niewiele się tu dzieje – ot, zwykła wieś. Przejeżdżamy przez Ivanovkę i miasto Ismaylli. I ruszamy dalej w kierunku Sheki.

 

Ivanovka, ostatni kołchoz


Przystanek nr 2: Yeddi Gozel Waterfall.
To zdecydowanie miejsce z kategorii „można, ale po co?”. Tutejszy wodospad ukryty jest gdzieś za straganami, zakryty przez średnio urokliwą restaurację z tarasem i jej liczne zabudowania. Zdecydowanie nie tego oczekiwaliśmy. Szybka wspinaczka schodami pod górę, rzut okiem na wodospad i jedziemy dalej.

 

Gabala i Laza

 

Przystanek nr 3: Gabala oraz górska wioska Laza.

W samej Gabali niewiele się dzieje, ale piękna trasa wśród wzgórz prowadzi do wioski Laza. Tutaj czekają Was świetne widoki na pobliskie i te bardziej oddalone szczyty. Nawet pod koniec kwietnia na tych dalej położonych wypatrzycie śnieg. Obok Gabali znajduje się też tutejszy resort narciarski – Tufang Mountain Resort.

My podjeżdżamy do Laza na obiad w bardzo klimatycznym miejscu. W Laza Qartali Restaurant koniecznie zamówcie azerski przysmak, czyli placki qutab w różnych wersjach – polecamy te z serem albo z mięsem i ziołami. Z lokalnych przysmaków weźcie również grillowane ziemniaki z jagnięcym tłuszczem.  Łukasz został ich wyznawcą.

Na trasie z Laza do Gabali, możecie pojeździć samochodem po wysuszonym korycie rzeki. Fajne widoki w pakiecie!

 

Gabala, Laza

Azerbejdżan, kuchnia azerska, qutab

Kuchnia azerska

Gabala, Laza

Przystanek nr 4: wioska Nij

 

Nij

 

Niedaleko od Gabali, leży też wioska Nij. Niewiele tu do oglądania, ale można zajrzeć i zobaczyć tutejszy kościół – Jotaari Church. Kiedyś kościół ormiański, potem wykorzystywany przez społeczność Udi zamieszkującą w Azerbejdżanie właśnie w Nij. Kościół był zbudowany w 1823 roku.

 

Nocleg w Kish – okolice Sheki

 

Na nocleg docieramy do Kish obok Sheki. Nocujemy w Guest House Ruh Achari tuż obok głównego zbytku Kish, czyli starego albańskiego kościoła. To Kościół Św. Elizeusza. Zgodnie z Wikipedią jest to najstarszy kościół na terenie Albanii Kaukaskiej, państwa historycznego, które niegdyś istniało na terenie dzisiejszego Azerbejdżanu i Dagestanu. Kościół jest nazywany matką wszystkich kościołów albańskich na Kaukazie i jego historia sięga I w. n.e. Tamten budynek oczywiście do dziś nie przetrwał, obecny kościół pochodzi z przełomu XII i XIII wieku. Co poza kościołem w okolicy? Koniecznie zróbcie wieczorem spacer po wiosce Kish. Jest bardzo klimatycznie!

 

W Guest House Ruh Achari możecie wybrać nocleg ze śniadaniem lub dodatkowo z kolacją. U nas na kolację wylądowały dolmy w dwóch wersjach – w liściach winogron oraz w kapuście, przypominające nasze gołąbki.

 

 

Dzień 4 w trasie:

 

Wstajemy w Kish i znów zaczynamy od tradycyjnego azerskiego śniadania – na stole lądują sery, miód, dżem, omlet dla dzieci i tzw. pomidor- yumurta dla nas. Pomidor-yumurta to jajecznica z pomidorami, która w niektórych miejscach przypomina turecki menemen, a w niektórych bardziej polską jajecznicę. To nasze ulubione śniadaniowe danie w Azerbejdżanie! W niektórych miejscach pojawiają się również swojskie naleśniki z serem – to ulubione danie naszych dzieci 😉

 

Zwiedzamy Sheki i okolicę

 

Jeśli wieczorem nie udało Wam się zwiedzić kościoła, możecie od tego zacząć, nim na dobre opuścicie Kish. Potem kierujemy się do Sheki.

 

 

Przystanek nr 1: zwiedzanie Sheki

 

Sheki, Karavansaray

 

Podobno Sheki to jedno z najciekawszych i najczęściej odwiedzanych miast Azerbejdżanu. Sporo tu pięknych zabytków z czasów świetności w XVIII wieku. Kamienne budynki i takie miejsca jak dawny karawanseraj robią wrażenie.

 

W mieście znajdziecie też stare meczety na czele z Khan Mosque i ruiny dawnej fabryki jedwabiu, która działała w mieście w czasach ZSRR. Bardzo podobał mam się również Upper Karavansaray, czyli dawny karawanseraj, w którym zatrzymywały się niegdyś karawany przemierzające Szlak Jedwabny. Obecnie znajduje się tu hotel i restauracja. Stary karawanseraj to też fajny pomysł na nocleg! Jeśli nie nocujecie tutaj, możecie i tak wejść i zobaczyć Karavansaray od środka. Górne piętra zarezerwowane są dla gości hotelowych.

 

Najpiękniejszy zabytek w Sheki my zostawiliśmy na koniec. To Pałac Chanów Szekijskich (Palace of Shaki Khans) –  piękny zarówno z zewnątrz, jak i w środku. Całe wnętrze ozdobione jest rysunkami roślin, kwiatów, ptaków, zwierząt, a w oknach zobaczycie kolorowe witraże, zwane tu shebeke. Podobno 85 % wnętrza to oryginalne wnętrze z XVIII wieku. Niestety w środku nie można robić zdjęć – musicie mi uwierzyć na słowo i sami zobaczyć, jak będziecie w Sheki. Wejście dla osoby dorosłej kosztuje obecnie 9 manatów – około 20 zł.

 

Sheki, Azerbejdżan

Sheki, Pałac Chanów, Szekijskich
Sheki
Sheki, Pałac Chanów Szekijskich

Tuż obok Pałacu znajduje się miejsce, w których powstaje ceramika i inne artystyczne prace – tu też warto zajrzeć, będąc w Sheki.

Po zwiedzaniu możecie zatrzymać się w niewielkiej, a uroczej kawiarence dostępnej od zewnętrznej strony Upper Karavansaray.

Sheki słynie też ze swojej własnej chałwy – nazywa się Sheki Halva i bardziej przypomina to, co nam kojarzy się raczej z baklawą niż z chałwą. My oczywiście spróbowaliśmy, ale dla nas okazała się zbyt słodka i na próbowaniu się skończyło.

 

Sheki Halva

 

W stronę Qax i Ilisu

 

Przystanek nr 2: Kumruk Kilsesi

 

Pięknie położony kościółek przy drodze z Sheki do Gakh (Qax). Możecie zaparkować na dole i wybrać się na 10 minutową wspinaczkę w stronę kościółka, ale ostrzegam: zabytek w sumie lepiej prezentuje się z trasy niż z bliska. W środku nic nie ma, tylko puste, zniszczone mury.

 

Przystanek nr 3: Region Qax i wioska Ilisu

 

Ilisu, region Qax

Potem na trochę wjeżdżamy do Qax (Gakh), ale niewiele się tu dzieje. Jedziemy wśród wzgórz 10-15 minut w górę w kierunku wioski Ilisu. Na trasie sporo restauracji i hoteli, ale 30.04 wszystko raczej wymarłe i mamy spory problem, by znaleźć otwartą restaurację na obiad. Pomimo, że Google Maps pokazuje ich całkiem sporo. Szybko jednak przekonujemy się, że nie są to wiarygodne informacje.

Ilisu to spokojna wioska, nie tak klimatyczna jak Lahic, ale piękne widoki w pakiecie.

Dalej zostaje już tylko Saribash – wioska niemal odcięta od świata. Miejscowi mówią, że naszym terenowym samochodem tam nie dojedziemy i gdy wjeżdżamy na wąską drogę pełną wielkich kamieni faktycznie odpuszczamy.

 

W Gakh (Qax) udaje nam się (Łukaszowi!) zjeść typowe tutaj danie, czyli surhullu – to ręcznie robione kluseczki z wywarze jagnięcym z kawałkami mięsa, często podrobów. Tradycyjnie do surhullu dodawano suszone mięso. Dla mnie jednak wyglądało mało apetycznie.

 

Surhullu, region Qax, Gakh

 

Co dalej? 🙂

 

Z Gakh (Qax) macie 3 opcje:

Pomysły na dzień 5 w trasie (i kolejne!):

Opcja nr 1:

Trasa w kierunku Gandża i zwiedzanie Gandża i okolic (np. Naftalan) i następnie powrót w kierunku Baku. Jeśli macie więcej czasu, polecamy również wybrać się do Lerik i Lankaran.

Opcja nr 2:

Powrót do Baku / w okolice Baku po zwiedzaniu Sheki i Gakh oraz następnie wybranie się trasą na północ do Quba i Xinaliq – UWAGA: nie da się tam dojechać z trasy prowadzącej na zachód przez Samaxi, Gabalę i Sheki. Musicie wrócić do Baku i dopiero ruszyć na północ. Pomimo, że chcieliśmy zobaczyć Qubę i Xinaliq uznaliśmy, że to oznacza kolejne 2-3 dni w samochodzie, a jednak potrzebujemy też nieco odpocząć.

Opcja nr 3:

Finalnie wybrana przez nas:

Relaks w bajkowym Runaway House – Qalaciq w pobliżu parku narodowego Shadag Milli Park. Powiem Wam szczerze, że decyzję tę podjęliśmy już jadąc samochodem z Gakh do Gandży. Już szukaliśmy noclegów w Gandży, już przeglądaliśmy hotele, ale finalnie uznaliśmy, że bardziej niż kolejnego miasta, potrzebujemy natury.

 

Magiczne miejsce na relaks: Runaway House

 

Runaway House poleciła nam Azerka z Baku, która zagadała nas podczas kolacji w Guest House w Kish. Powiedziała, że na pewno nam się spodoba. Nie pomyliła się – miejsce jest cudowne. Cudowne widoki, klimatyczne domki z wielkimi oknami tuż przy łóżku, więc od razu budzisz się z widokiem na pluszowe góry, masa zwierząt. Dzieciaki zachwycone, bo mają tu psy, koty, konie, a nawet króliki! Piękna okolica spacerowa, świetna na chill. Wejście do Shadag Milli Park znajduje się dwa kroki od Runaway House, więc terenów spacerowych nie brakuje.  Dla spragnionych większych wrażeń, można wybrać się również na przejażdżkę quadami jak Maks i Łukasz. Albo po prostu chillować na tarasie i podziwiać widoki i zwierzaki.

 

Runaway House, nocleg

Runaway House

Runaway House

Azerbejdżan, okolice Runaway House

Na minus Runaway House? Kuchnia na miejscu jest raczej zachodnia niż azerska, a zachodnie dania tutejszemu kucharzowi nie wychodzą najlepiej. Przetestowane spaghetti oraz burger – oba to wybory dzieciaków, ale oba średnie. Azerskich dań w menu niewiele i w cenach kosmicznych w porównaniu do restauracji na trasie. Alternatywa to grillowanie na swoim tarasie, bo każdy domek ma swój grill – to również przetestowaliśmy. Śniadania klasyczne azerskie (czyli podobne jak tureckie) i tutaj możecie polegać na hotelu.

 

Azerbejdżan, Runaway House, śniadanie

 

My zdecydowaliśmy się zostać na dwie noce, by mieć czas na odpoczynek! Było cudnie!

 

Z Runaway House ruszyliśmy z powrotem do Baku, ale to już materiał na kolejny post! Udanego Azerbejdżanu! Jeśli macie jakieś pytania, dajcie znać!