Spis treści
No to wreszcie! Po dwóch dniach w stolicy Gruzji i dwóch kolejnych w stolicy Armenii, postanowiliśmy ruszyć za miasto! Do przejechania mamy całkiem sporo, zobaczymy czy wszystkie plany uda się zrealizować. Na początek wybraliśmy to, co stosunkowo blisko Erywania, zatem można się tam wybrać, nawet jeśli wpadacie tu na 3-4 dni i nie planujecie zjeździć całego kraju. My planujemy, ale najpierw chcieliśmy zbadać armeńskie drogi, zachowanie kierowców, o których oczywiście mówi się, że “wariaci” lub bardziej dyplomatycznie “ormiańska fantazja” i ogólnie, sprawdzić, jak się jeździ.
Zaczynamy od WYPOŻYCZENIA SAMOCHODU. Nie chcemy jeździć marszrutkami, bo nie mamy na to czasu! 🙂 Patrząc na czas, jaki zajmuje im przebycie całkiem niedługiej trasy, mówimy: nie, dziękuję bardzo. Dodatkowo dochodzi niewygoda związana z podróżowaniem z dzieckiem w ciasnej marszrutce, z moją chorobą lokomocyjną, z nieregularnymi godzinami odjazdów, itd. Wedle tego, co mówi mój przewodnik wydany przez Bezdroża, pociągi w Armenii to nie najlepszy wybór. Przyzwoity jest tylko ten na trasie Gruzja – Erywań, reszta zwykle jest brudna, w kiepskim stanie, a poszczególne pociągi jeżdżą bardzo rzadko.
Zatem samochód. Macie swoje patenty związane z wypożyczaniem samochodu zagranicą? Łukasz tradycyjnie zaczyna poszukiwania online od strony skyscanner.pl, dzięki której może od razu przejrzeć oferty wszystkich większych wypożyczalni. Jak w Armenii wygląda wypożyczanie samochodu? Po pierwsze: podobnie jak w Gruzji, stolica jest w zasadzie jedynym miejscem, gdzie można wypożyczyć samochód (centrum lub lotnisko). W Gruzji można co prawda również wypożyczyć w Kutaisi, ale jest znacznie drożej i dostępne są głównie lokalne firmy. A wiadomo, że sprawdzona marka to większe zaufanie i standardy, do których przyzwyczailiśmy się wypożyczając samochód we Włoszech czy w Irlandii. W Gruzji w zeszłym roku lokalne Naniko np. zabrało kaucję, bo przed oddaniem nie umyliśmy samochodu! Tym razem najlepsza cenowo oferta, wyszukana w Internecie to Europcar. Świetnie, pamiętajcie, że jeśli już znajdziecie idealną ofertę dla siebie, najlepiej wybierzcie się do biura na miejscu. Znacie ROPO? Tak określa się całkiem popularne zachowanie konsumentów, czyli research online, purchase offline 🙂 Przy wypożyczaniu samochodu jest to o tyle korzystne, że na miejscu zawsze jest szansa na negocjacje (np. darmowy fotelik dla dziecka / darmowy GPS). U nas z pozytywnym skutkiem! Finalnie bierzemy samochód (uroczą Toyotę Matrix) na 4 dni, a za dzień płacimy około 180 zł. Niestety wypożyczenie samochodu na Kaukazie nie należy do super tanich, ale daje ogromny komfort podróżowania. Rozważamy też powrót samochodem z Armenii do Tbilisi, ale ta przyjemność kosztuje dodatkowo, bagatela, 200 euro! Nie będziemy zatem kombinować i niedzielny wieczór znów spędzimy w nocnym pociągu…

nasze autko już w trasie – okolice Chor Wirap
Samochód jest, fotelik jest, to ruszamy!
Pierwszy punkt wycieczki to Katedra Zwartnoc, czyli ruiny kompleksu wzniesionego w połowie VII wieku. Około 15 km od Erywania, jadąc w stronę Eczmiadzynu (również katedry, a jak!). Po drodze zatrzymujemy się jeszcze w przydrożnym, przyzwoicie wyglądającym barze, gdzie zjadamy całkiem smaczne lahmacuny (lahmadżuny) w cenie 1,4 zł za sztukę! Znacie je? To taka turecka pizza, na cienkim cieście z mięsem mielonym i warzywami, w Armenii również bardzo popularna. Przed podaniem “pizzę” skrapia się sokiem z cytryny, ale my jakoś odpuściliśmy ten manewr. Cytryna to mi do ryby pasuje i do kalmarów, nie do mielonego mięsa 😉

cieniutki lahmacun wypiekany w kamiennym piecu
ZWARTNOC
Z dodatkowymi siłami, po śniadaniu w trasie docieramy do Zwartnoc. Za 2 bilety i pozwolenie na robienie zdjęć płacimy 2500 dram, czyli jakieś 17-18 zł. Katedrę zbudowano w latach 641-661 i miała ona przyćmić katedrę w pobliskim Eczmiadzynie niesamowitą architekturą i artystycznym podejściem. Niestety prawdopodobnie już w X wieku katedra legła w gruzach. Nie do końca wiadomo, dlaczego tak się stało, ale źródła wskazują na trzęsienie ziemi w 930 roku.
Obejście ruin zajmuje 15-20 minut, miejsce przyjemne, ale bez szału. Najbardziej zadowolony jest Maks – bieganie wśród ruin można zaliczyć do jego nowych hobby.

ruiny Katedry Zwartnoc

“Zrób mi tu zdjęcie!”, czyli jak Maks sam wybiera scenerię

od 2000 roku ruiny w Zwartnoc wpisane są na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO
ECZMIADZYN
Pakujemy się w samochód i w drogę. Eczmiadzyn, jakieś 20 km od Erywania, słynie z kościołów. My jednak nie zapuszczamy się w miasto, wjeżdżamy, ale niewiele widać ciekawego, więc decydujemy się tylko na obejrzenie Katedry zgodnie z teorią, że jeszcze w Armenii monasterów się naoglądamy aż nadto ( i Was zasypiemy relacjami i zdjęciami!:)). Katedra została wybudowana w latach 301-303 i jest to najstarsza chrześcijańska świątynia w Armenii. Jest imponująca, a gdy wokół pusto tak jak dziś, prezentuje się jeszcze bardziej malowniczo.

najważniejsza ormiańska świątynia – Eczmiadzyn
CHOR WIRAP
Nasz kolejny punkt i największy smaczek w okolicach Erywania, który zostawiamy na koniec dnia to Chor Wirap. Tam również znajduje się malowniczy klasztor, ale to miejsce ma jeszcze jedną zaletę – Chor Wirap od imponującego Araratu ( 5 165 m n.p.m.), świętej góry dla Ormian, po stronie tureckiej dzieli jakieś 30 km! I widok stamtąd podobno jest wspaniały! Nie udało się w Erywaniu, więc musi się udać w Chor Wirap. Z Eczmiadzynu do Chor Wirap mamy jakieś 56 km.
Początkowo GPS kieruje nas tak, że prawie wywołuje awanturę pod hasłem “Gdzie Ty jedziesz? przecież to jakieś pole jest!”. Rzeczywiście zaczynamy trasę od niemal polnej drogi, nierównej, z całą masą kałuży i pagórków. Na szczęście szybko lądujemy na normalnej ulicy. Podobnie jak z pozostałymi miejscami, nie ma problemu, by znaleźć znak na Chor Wirap. Znaki informacyjnie na plus! Już z drogi widzimy zapierający dech w piersiach widok! Ararat wydaje się być strasznie blisko!

przysłonięty chmurami, ale jest! 🙂
Na miejscu jest parking, mały sklepik z napojami i panowie sprzedający białe gołębie, które można symbolicznie wypuścić na dziedzińcu kościoła.
Potem trochę wspinaczki w górę i jesteśmy!

przerwali mi drzemkę, to będę jechał w wózeczku!

Chor Virap – tu przez 13 lat więziony był Grzegorz Oświeciciel za nauczanie wiary chrześcijańskiej

Ararat

okolica Chor Wirap
Takie atrakcje całkiem blisko Erywania. Dziś ruszamy nieco dalej – 180 km na północ odwiedzić kolejne tajemnicze monastery i zobaczyć jezioro Sewan. Trzymajcie kciuki!
PS. Nie jest prawdą, że kierowcy to wariaci, a drogi straszne. Daje radę podróżować po Armenii samochodem tak jak po każdym innym kraju, w którym samochodem podróżowaliśmy 🙂 Łamania stereotypów ciąg dalszy!
* post powstał we współpracy z marką





8 Comments
Magda
Podobną “pizzą” zajadaliśmy się w Bułgarii.
Natalia - tasteaway.pl
Czyli i Turcja i Armenia i Bułgaria lubi lahmacuny / lahmadżuny 🙂 Nam zdarzyło się jeść kiedyś lahmacuna w tureckiej knajpie w Warszawie i smakował całkiem jak ten z Armenii!:)
Natalia
Hej, dzieki za wskazowki co do wynajmu samochodu, wlasnie przezywam koszmar poszukujac informacji na ten temat i liczac pieniadze :/ Powiedzialabys jeszcze jak to wyglada z kaucja w Europcar? Trzeba miec karte kredytowa?
Natalia
Hey Natalia! przepraszam, że dopiero odpisuję, ale nawał pracy mnie zaatakował… chodzi Ci konkretnie o Armenię? W Europcar chyba zawsze jest kaucja, a co za tym idzie zawsze potrzebują karty kredytowej, by coś na niej zablokować… może jakieś mniejsze wypożyczalnie działają inaczej, ale nie ręczę… planujesz objazdówkę po Armenii? 🙂
Natalia
Hej, dzieki, juz znalezlismy lokalna wypozyczalnie za odrobine mniej kasy gdzie akceptuja debet card 🙂 tak, planujemy pojezdzic po Armenii mam nadzieje, ze to co mowisz o drogach sie sprawdzi, bo dzis Gruzin nas straszyl, ze potrzeba suva i gpsy tam nie dzialaja, ale to chyba niestety wyszla tu niechec jednych do drugich..,:)
Natalia
o super 🙂 gps to nie jestem pewna czy działał – chyba jechaliśmy wedle znaków;) ale drogi dają radę, do przeżycia 🙂 u nas się udało, więc u Was też się uda 🙂
Marek Piotrowski
Witam serdecznie!
Poszukuję informacji o Mszach Świętych w Armenii (rzymskokatolickich lub
tej części Kościoła Ormiańskiego, która jest w jedności z papiestwem).
Wiem, że np. w Erywaniu odprawiana jest Msza Święta w klasztorze Sióstr Misjonarek Miłości, ale nie mogę nigdzie znaleźć adresu.
Jeśli ktoś z Was ma jakieś informacje na ten temat, będę bardzo wdzięczny.
pozdrawiam
Marek