Podsumowanie roku… Noszę się z nim co najmniej od dwóch tygodni i zastanawiam się, co powinno się w nim znaleźć. Co chwila wpadają mi na Facebookowym wallu podsumowania pisane przez innych blogerów, postanowienia znajomych i wszystkie inne noworoczne przemyślenia. Czasem jest konkretnie, czasem jest nostalgicznie i sentymentalnie. O sukcesach i o porażkach, o liczbach i o uczuciach…

Dla nas 2014 to był dobry rok i im dłużej na niego patrzę, im dłużej przebieram zdjęcia, tym bardziej jestem tego pewna. Pokazaliśmy sobie (i mam nadzieję, że trochę innym), że można robić w życiu nie tylko to, co się musi, ale również to, co się lubi. Można łączyć pracę i marzenia, można pracować i podróżować. Można rozwijać się zawodowo, ale nie zapominać o SOBIE, o przyjaciołach i znajomych, o pasji Można mieć dziecko i nie zamknąć się z nim w domu, nie układać życia wedle godzin drzemek, kąpieli i obiadków (nie idźcie tą drogą!). Kolejny rok, w którym dowodziliśmy sobie, że na pracy i domu świat się nie kończy, nawet jeśli masz wrażenie, że wszyscy wokół właśnie tak myślą. Ty nie musisz. Rok zaczęliśmy śmigając na nartach (ja, Łukasz dopiero stawiał pierwsze kroki;)) w Południowym Tyrolu, zakończyliśmy śmigając (oboje!!!) na nartach w Wierchomli. Podróżowaliśmy z Maksem, podróżowaliśmy sami, podróżowaliśmy ze znajomymi. Imprezowaliśmy więcej niż w 2013 i 2012 i zrozumieliśmy, że nadal bardzo mocno bawi nas nocna włóczęga po mieście, cytrynówka ze znajomymi, tańczenie na bosaka, głośny hip hop jak za dawnych lat i whisky z colą pita pod klubem, zwłaszcza w doborowym towarzystwie. Nie czujemy się wcale starzej niż 5 lat temu i to jest najlepsze, co mogło nas spotkać. FOREVER YOUNG!

 

podsumowanie, tasteaway, blog podróżniczy

never get older!

 

Rok 2014 to dla nas ogromny rozkwit bloga, co niezmiennie sprawia nam ogromną radość i rodzi apetyt na więcej! Radość, którą poczuliśmy, gdy w styczniu zobaczyliśmy nasz blog w nadziejach blogosfery na 2014 rok wg Kominka zrozumie chyba tylko inny bloger. Wielka nobilitacja, uśmiech na twarzy, te miłe motylki w brzuchu, kredyt zaufania, MOBILIZACJA 100! Ostatni rok to ciągle rosnące statystyki i radość, że w 2014 blog zaliczył ponad 800 tys. odsłon! 

Zaczęliśmy współpracować z markami, w większości przypadków uczestnicząc w bardzo ciekawych kampaniach. Dla nas, osób związanych zawodowo z marketingiem, spojrzenie na niego z innej strony to kolejny powód do radości i niezmiennie do nauki. Z NIVEA tworzyliśmy poradnik rodzinnego podróżowania, dla HBO opowiadaliśmy bieszczadzkie historie (“Wataha” – cholera, uwielbiam ten serial, chcę więcej!), z VARTĄ testowaliśmy urządzenia przydatne w podróży, a Wam pokazywaliśmy zachwycający Kaukaz, a jesienią sprawdzaliśmy czy telefonem można robić satysfakcjonujące zdjęcia w podróży wspólnie z HTC.

Dużo wiedzy, wspaniałych doznań i pysznych chwil przyniosły nam współprace z europejskimi regionami i organizacjami: z ukochanym Południowym Tyrolem, z Visit Britain, z Niemiecką Organizacją Turystyczną (DZT), z narciarskim Laax, z Ambasadą Grecji czy z Norge, czyli Norweską Radą ds. Promocji Ryb i Owoców Morza.

Nobilitacją była dla nas możliwość dzielenia się wiedzą i przemyśleniami podczas takich eventów jak Food Blogger Fest czy Seminarium Naukowego “Marketing ze Smakiem” na SGH, dzielenie się doświadczeniami w mediach czy wreszcie zobaczenie swoich artykułów na stronach FORBES.

Z własnej ciekawości uznałam, że policzę, ile dni byliśmy w podróży, ile restauracji opisaliśmy. Poza domem, podróżując po Polsce i Europie spędziliśmy 115 dni! Napisaliśmy o 89 restauracjach!! Aż sama nie mogę w to uwierzyć! Miesięcznie pisaliśmy od 17 do 20 postów. Blog dał nam całą masę nowych przeżyć, nowych miejsc, nowych znajomości, które bez niego nie byłyby możliwe. Dał nowe spojrzenie. Śmiesznie to zabrzmi, ale już chyba nie wyobrażamy sobie bez niego życia 😉 Wiąże nas silniej niż ślub, którego nie mamy. Czasem się o niego kłócimy, częściej wspólnie się nim cieszymy. To nasze drugie wspólne dziecko. W 2015 chcemy pisać coraz lepiej, robić coraz lepsze zdjęcia, być coraz lepszym, iść naprzód, bo kto nie idzie naprzód, ten się cofa. Pamiętajcie o tym 🙂

 

A teraz szybka podróż po kolejnych miesiącach tego roku!

 

Tasteaway, podsumowanie roku, podróże

STYCZEŃ

 

STYCZEŃ upłynął nam pod znakiem jednego z najsmaczniejszych narciarskich regionów Europy – Południowy Tyrol zachwycił, przypomniał mi, jak bardzo uwielbiam narty i rozbudził u Łukasza ochotę na nowy sport. W styczniu sporo odpoczywaliśmy po wyprawie do Azji w 2013, sporo pracowaliśmy i cieszyliśmy się Warszawą. W styczniu zaczęliśmy pisać więcej tekstów nie kulinarnych, nie podróżniczych, ale z naszymi przemyśleniami – chyba Wam się spodobało! Ja strasznie lubię te teksty, bo lubię potem czytać, że czujecie podobnie jak ja 🙂

 

podsumowanie, zima, Wzgórza Dylewskie

LUTY

 

LUTY to krótkie wypady w Polskę. Kraków, Zakopane i relaks w Hotelu dr Ireny Eris we Wzgórzach Dylewskich. Znów sporo pracy i powolne ładowanie akumulatorów na wiosnę. W lutym pojawia się również na blogu tekst, którego odbioru najbardziej się obawiałam. Reakcja pokazała jednak, że chociaż najwięcej znajdziecie u nas pysznego jedzenia i ładnych widoków, jest miejsce na to, co bolesne i poważne.

 

Lofoty, Norwegia, blog podróżniczy, Tasteaway

MARZEC

W MARCU odbijaliśmy sobie zimowe miesiące. Najpierw czterema samolotami lecieliśmy na zaproszenie NORGE na zachwycające Lofoty w doborowym towarzystwie najlepszych szefów kuchni w Polsce. Łukasz zakochał się w skreiu i po raz pierwszy spróbowaliśmy języków i policzków dorsza. Były zaskakująco smaczne. A Lofoty zanotujcie jako jeden z obowiązkowych podróżniczych celów.

Niemal prosto z Lofotów ruszyliśmy do szwajcarskiego Laax na narty. Sprawdzaliśmy czy narty z niejeżdżącym na nartach dzieckiem mają sens. Pod koniec marca na zaproszenie Visit Britain wybraliśmy się do Londynu i Cotswolds, gdzie odczarowywaliśmy brytyjską kuchnię. Spotkanie z blogerami z całego świata i kulinarne przygody z dziennikarkami i blogerkami z Francji, Szwecji i Norwegii przyniosły pożądaną dawkę inspiracji i chęć na więcej!

 

Tasteaway, podsumowanie, blog podróżniczy, Le Chalet

KWIECIEŃ

 

Uff, po aktywnym marcu przyszedł KWIETNIOWY odpoczynek. Mniej wyjazdów, więcej domu, więcej znajomych i spokojna Wielkanoc w Zakopanem. Zakochaliśmy się bez pamięci we włoskiej restauracyjce Le Chalet w Murzasichlu i to ona okazała się chyba jedyną restauracją poza Warszawą, do której w 2014 chciało nam się wracać!

 

Armenia, Tasteaway, blog podróżniczy, podsumowanie roku

MAJ

 

MAJ powitaliśmy na Suwalszczyźnie, zajadając tradycyjnie kartacze, by potem ruszyć do krajów Kaukazu w ramach pierwszej poważnej blogerskiej współpracy. W Gruzji i Armenii testowaliśmy urządzenia VARTY, zwiedzaliśmy tajemnicze monastery, jedliśmy chaczapuri i moje ukochane bakłażany z orzechami. A w Tbilisi „odnaleźliśmy” znajomych z „odzysku” 🙂 (dłuższa historia i zbyt intymna, by ją tu opisywać;))  Poznanie ich to pod względem ludzkim jedna z milszych rzeczy, jaka nas spotkała w minionym roku!

 

Tasteaway, podsumowanie roku, blog podróżniczy

CZERWIEC

 

CZERWIEC upłynął pod znakiem Warszawy, Stacji Mercedes, Powiśla.. i fety, która najlepiej smakuje na słodko z karmelizowaną figą w urokliwej knajpce w Rethymnonie na Krecie. Tydzień spędzony na plażach Krety ogromnie ucieszył zwłaszcza Maksa, który wreszcie miał czas godzinami grzebać łopatką w piasku.

 

Tasteaway, blog podróżniczy, podsumowanie, zbieranie wiśni, Zaścianek

LIPIEC

Tasteaway, podsumowanie, blog podróżniczy

SIERPIEŃ

 

Tradycyjnie już LIPIEC i SIERPIEŃ spędzaliśmy w Polsce: błogie lenistwo w Hotelu dr Ireny Eris w Krynicy Zdrój, gdzie miałam przyjemność powitać swoją 30-stkę, zbieranie wiśni i gotowanie w Zaścianku, słuchanie magicznych historii w Bieszczadach i leniuchowanie w Zachodniopomorskim. Znów zbieraliśmy siły, by we wrześniu ruszyć w drogę..  A w przerwie…cieszyliśmy się pogodą i świętowaliśmy na międzynarodowym weselu mojej przyjaciółki.

 

Tasteaway, blog podróżniczy, podsumowanie, Mostar, Bośnia

WRZESIEŃ

 

We wrześniu współpraca z HTC zaprowadziła nas na Bałkany. Zakochaliśmy się w Bośni, zostawiliśmy serce w Mostarze, wkurzyliśmy się w Czarnogórze, podziwialiśmy Bokę Kotorską, a w Macedonii pindjur skradł nam serce. BOŚNIA to obok ARMENII I SZKOCJI jedno z największych odkryć tego roku, jedźcie tam koniecznie!

 

podróże, blog podróżniczy, Tasteaway

PAŹDZIERNIK

 

W październiku czekała na nas najpiękniejsza SZKOCJA. Padliśmy z zachwytu tysiące razy, szukaliśmy Nessie z Loch Ness, oglądaliśmy foki, zjedliśmy kilkanaście zestawów fish’n’chips i rozpoczęliśmy nowy śniadaniowy zwyczaj  – jajecznica z łososiem.

 

Tasteaway, podsumowanie, blog podróżniczy, Sueno Tapas Bar

LISTOPAD ….

 

LISTOPAD I GRUDZIEŃ to miesiące, które zleciały nam jak z bicza strzelił! Pracowaliśmy baaardzo dużo, nieustannie odpalając komputer w samochodzie, na wyjeździe, w restauracji, gdziekolwiek. Projekty, raporty, projekty, raporty… dzięki Bogu w weekendy znajdowaliśmy czas na relaks. Pojechaliśmy ze znajomymi do Jury, zahaczyliśmy o Kraków, wróciliśmy do Le Chalet. Ale najczęściej jesienią 2014 zaglądaliśmy do Sueno 😉

 

Uff, dobry roku, niech następny będzie tylko lepszy!

Miało być o planach… O podróżniczych nie powiem – sami się wkrótce dowiecie!:) Z tych bardziej osobistych planujemy po prostu BYĆ SZCZĘŚLIWI w 2015 i tego Wam życzymy!