Deja vu. Czy tylko ja mam takie wrażenie? Znów tu jesteśmy. Znów wróciliśmy do punktu zero. Kilka miłych miesięcy cieszyliśmy się względnie normalnym korzystaniem z dobrodziejstw gastronomii, by znów wylądować w tym samym punkcie, co w połowie marca. Znów usłyszeliśmy słowa, których większość restauracji obawia się najbardziej – “Obowiązuje zakaz działalności stacjonarnej restauracji. Możliwa jest jedynie realizacja usług polegających na przygotowywaniu i podawaniu żywności na wynos oraz w dowozie.” Dowiedzieliśmy się tego z dnia na dzień. W piątek usłyszeliśmy: to ostatni dzień, od jutra tylko wynos. Nie będę w tym poście rozważać sensowności tej decyzji (chociaż możecie się domyślić, co sądzę, tym bardziej, że ciągle słyszę od znajomych o tłumach w sklepach i innych miejscach…). Nie będę też się rozpisywać o tym, że zamknięcie gastro z dnia na dzień, zwłaszcza przed weekendem, było bardzo przykre dla właścicieli i restauratorów – zwykle to właśnie w weekend dzieje się najwięcej, na weekend trzeba się zatowarować, na weekend czasem wprowadzane są specjalne dania, menu. To oczywiste, że w piątek trzeba już być na weekend przygotowanym… i choć nie mówiono o tym tak głośno, jak o chryzantemach, to decyzja z dnia na dzień była dla gastro bardzo trudna! Ale Wy to już wszystko wiecie… Ja chcę Wam napisać, co możecie zrobić, by gastronomię i ulubione miejsca wesprzeć. Bo sposobów jest kilka i warto o nich na co dzień pamiętać…

 

DLACZEGO #WSPIERAMGASTRO JEST WAŻNE?

 

pizza Salsiccia

 

Pewne jest, że nie wszyscy przetrwają drugi lockdown. Niektóre miejsca nie przetrwały pierwszego i już teraz chociażby mapa Warszawy jest uboższa o niektóre miejsca, które uwielbiałam. Oczywiście na ich zamknięcie często składały się różne czynniki, ale lockdown dla wielu był gwoździem do trumny, a dla innych był jej pierwszą deską.. od niego się zaczęło, a kolejne miesiące w reżimie sanitarnym, z nowymi zasadami, z ograniczeniami, nie pozwoliły restauracjom na odbudowanie bezpiecznej i stabilnej pozycji na rynku.  Płaczę bardzo po ukochanym Kuminie, po Superlardo, które uwielbialiśmy na wieczorne spotkania ze znajomymi, a to tylko niektóre z miejsc, które od marca się zamknęły. Nie istnieje już działające od lat Bistro de Paris Michela Morana, zamknął się Dom Polski, Fest Port Czerniakowski, mięsny Ed Red, ukraińska Kanapa, Talerzyki na Mokotowskiej, niedawno zamknięcie ogłosił Bazar Kocha… Tych miejsc jest znacznie więcej… a z każdym dniem zamknięcia gastronomii lista będzie się wydłużać. Ratowanie ukochanych miejsc jest w WASZYCH RĘKACH!!!

 

Co zrobić, by wspierać ukochane miejsca podczas lockdownu?

1)zamów jedzenie z odbiorem osobistym

 

sakana na wynos

 

Pewnie nie muszę Wam tłumaczyć, że obecnie Wasze zamówienia z odbiorem osobistym są dla restauracji najbardziej korzystne i wygodne. Po prostu szykują dania tak jak kiedyś na miejscu, tylko pakują je na wynos. Nie tworzą nowego esklepu do zamawiania online, nie stawiają swoich dostaw, nie muszą oddawać duuużej prowizji platformom dowozowym. Odbiór osobisty dla restauracji to zdecydowanie najlepsza opcja! Znamy to przecież też od drugiej strony – jako właściciele cukierni. Wiem jednak, że część z Was powie… “no tak, dla nich najlepsza, ale nie dla mnie!” Przecież muszę dojechać, przecież nie mam czasu, przecież ja też pracuję, tam nie ma, gdzie parkować… ile czasu stracę. Wiem i bardzo dobrze rozumiem te argumenty, bo czasem mam dokładnie tak samo! W normalnych czasach, gdy restauracje działają stacjonarnie, kompletnie o tym nie myślę !!! Wtedy, gdy mam ochotę, zamawiam z dostawą przez platformy dowozowe, bo wygodnie i szybko. Teraz jednak wiem, że wielu restauracjom jest bardzo ciężko! Ograniczenie działalności to wynosów to ogromne wyzwanie! Dlatego, jeśli tylko możesz, odbierz osobiście! 🙂

 

Może akurat pracujesz w domu i masz ochotę na małą przerwę? Może przejdziesz się spacerem do pobliskiej knajpki tak jak my odbieramy teraz zamówienia z naszego ukochanego wietnamskiego Banhmi Nam?? (jeśli jeszcze ich nie znacie, koniecznie spróbujcie!!! Pisałam o nich TU!). Może akurat będziesz przemieszczać się z miejsca na miejsce, a na trasie masz ulubioną restaurację lub tę, z której jedzenie chciałeś spróbować?? Zaplanuj trasę tak, by zamówić telefonicznie i potem odebrać 🙂 Ja często w taki sposób odwiedzam Niigata Onigiri (które i w normalnych czasach, i obecnie działa jako okienko na wynos) – wybieram ulubione onigiri moje i dzieciaków, dzwonię z trasy, zgarniam w locie gotową paczuszkę i śmigam po dzieci.

 

Niigata Onigiri

 

Z odbiorem osobistym w ostatnim tygodniu zamawialiśmy pizzę z Salsiccia Pizza Napoletana – niezmiennie sztos! (polecam wrzucić nóż do torebki, bo najlepiej smakuje od razu po odbiorze!;)). Obiad dla siebie, dla mojej Mamy (dostawa bezkontaktowa!) i przekąski dla Łukasza zabierałam z SHUKA, a burgery do biura z Warburgera – polecam Dziką Krowę z kozim serem i konfiturą z czerwonej cebuli. Przed wyjazdem do Trójmiasta w piątek, złapaliśmy na drogę Doner Kebab z Maho – niezmiennie tęsknimy za Stambułem, gdy tam zaglądamy 🙂 Jeśli zatem możecie podjechać / podejść i odebrać sami, zróbcie to! Zwłaszcza, że macie wtedy pewność, ile czasu jedzenie jest w trasie i mniejsze ryzyko, że kurier utknął w trasie i Wasza pizza będzie zimna 😉 Od biedy możecie ją zjeść w samochodzie 🙂 A ulubione knajpki na pewno będą Wam wdzięczne, że przychodzicie i odbieracie! 🙂 My to wiemy! Znamy temat z obu stron 🙂

 

2) Zamów jedzenie z dostawą – bezpośrednio w restauracji – na stronie www lub  telefonicznie

 

gastro na wynos_2

 

Wiesz już, że nie możesz jechać, a chcesz coś zamówić. Zwykle korzystasz wtedy pewnie z platform dowozowych, ale podczas lockdownu najpierw sprawdź czy restauracja nie ma przypadkiem własnego dowozu? To dla nich zdecydowanie bardziej korzystna opcja, bo nie muszą oddawać platformie dowozowej wysokiej prowizji. Być może tego nie wiedzieliście, ale platformy dowozowe pobierają od restauracji 30% prowizji. Sprawdzamy zatem różne możliwości! Może się da wziąć obiad z dostawą organizowaną przez nich? Warto – zwłaszcza, że część restauracji zamiast zwolnić kelnerów, którzy podczas lockdownu nie mają jak pracować przy stolikach, to właśnie ich wysyła z dowozami. Być może zatem Twoje zamówienie ratuje właśnie czyjeś miejsce pracy? 🙂

Nie powiem Wam jednak, że tak, tak, zawsze się da. Moje doświadczenia są różne. Nie wszędzie ktoś odbiera telefon, nie wszędzie własna aplikacja dowozowa działa. Nie ma co się oszukiwać – jak masz tracić 30 minut, by się dogadać z restauracją albo gdy dostajesz milion warunków, które musisz spełnić (np. zamów minimum 4 lunche, a Ty jesteś sama w domu), to wiadomo, że lepiej dla Ciebie zamówić przez platformę. Każdy z nas ma swoją pracę, swoje obowiązki, więc #wspieramgastro nie może oznaczać dodatkowych problemów dla Ciebie! Ale sprawdzić warto!  🙂 My ostatnio testowałyśmy dostawę z Shuka i wszystko poszło sprawnie – co prawda czekałyśmy na lunch 1,5 godziny, ale zostałyśmy o tym poinformowane wcześniej! To ważny tip: jeśli zamawiasz z dowozem bezpośrednio z restauracji, lepiej zaplanuj to wcześniej! Restauracja nie ma tylu kierowców, co platformy, więc o dowozie w 30 minut raczej można zapomnieć. Zaplanuj i zadzwoń wcześniej 🙂 Tak zrobiłyśmy my! Za to, jaki świetny lunch i wege burgery jadłyśmy 😉 Z dostawą prosto z restauracji, bez platformy zamawiamy też sushi z Sakany na Wilanowie (to sushi powyżej to właśnie zestaw od nich z maja, ale w ostatnim tygodniu znów zajadaliśmy Sakanę w domu:)).

 

3) podziel się postem lub relacją, o tym, co jadłeś w swoich social mediach , oznacz restaurację!

 

wynos z Seafood Station Sopot

 

Pamiętajcie, że w obecnej sytuacji takie zdjęcie pysznego obiadu z restauracji lub relacja, co fajnego można zamówić, naprawdę może komuś pomóc! 🙂 To już nie tylko Wasza potrzeba podzielenia się, co masz na talerzu. To pomoc! A nuż kilka kolejnych osób zachęcisz, by z oferty danego miejsca skorzystać! Nawet, jeśli nie jesteś kulinarnym blogierem 😉 Ale przecież Twoje social media też obserwuje kilkadziesiąt czy kilkaset osób! A nuż im podrzucisz fajny pomysł na obiad, a przy okazji pomożesz ulubionej restauracji? Ja bardzo często notuję sobie miejsca, które np. wypatrzę na relacjach znajomych czy innych blogerów.  Wrzucajcie, oznaczajcie, chwalcie, jeśli zjedliście coś dobrego! Od razu uprzedzam pytania – na zdjęciu powyżej to nasza kolacja w Sopocie! Zupa tajska i najlepsze fish & chips z Seafood Station! 🙂 Zamawiane telefonicznie, super sprawna dostawa! 🙂 Jeśli zatem jesteście z /w Sopocie, polecam bardzo i zazdroszczę! 🙂 TAK pisałam o nich rok temu na blogu.

 

4) śledź profile ulubionych restauracji w social mediach

 

zestaw SHUK

 

Dlaczego właśnie teraz warto to robić? Bo wiele miejsc cały czas coś kombinuje, cały czas walczy, cały czas robi coś nowego. Sprawdzajcie oferty lunchowe, które w wielu miejscach są pyszne, a niedrogie. Mogą świetnie uprzyjemnić Wam home office – w końcu, kto jeszcze nie ma go dość?? 🙂 Tradycyjnie świetne lunche (teraz na wynos) ma Shuk, Mezze, Mąka i Woda (przystawka lub zupa plus pizza lub pasta) – można je zamawiać na ich stronie! Ja już się czaję od kilku dni. Lunch zamówicie też w Pańska 85

Pizzerie zmieniają i dostosowują ciasto, by pizza była smaczniejsza w dowozie – tak robi chociażby Nonna, która z uwagi na specyfikę pizzy neapolitańskiej, specjalnie “zmieniła ciasto na bardziej chrupiące i dające więcej przyjemności podczas jedzenia pizzy w domu”. Ramenownie takie jak Yatta Ramen czy Arigator Ramen Shop sprzedają rameny w formie “zrób to sam” – tak, by w domu były jak najsmaczniejsze! Yatta na swoim Facebooku informuje też o nowych, limitowanych ramenach. Shuk robi super zestawy na wieczór (foto powyżej z ich Facebooka!). Zestawy szykuje też Tahina Wilcza – pomyśleli nawet o tym, by do obiadu dorzucić herbatę limonkową. W Dziurce od klucza w słoiczkach kupicie ich smarowidła i makarony do zrobienia w domu.  Z LAS zamówicie przeróżne podpłomyki – chociażby z pstrągiem lub z serem Taleggio i piklowaną dynią.

Naprawdę sporo dobrego gastro szykuje na ten czas! Warto sprawdzić, co! 🙂

 

4) polecaj restauracje znajomym

 

banhmi nam

 

Ja to robię zawsze! 🙂 Znajomym i tym mniej znajomym, czyli Wam! 🙂 Chociaż niektóre z Was to już jak koleżanki, prawda? 🙂 Na zdjęciu powyżej banhmi z tofu i smażone sajgonki z Banhmi Nam 🙂

 

A na koniec temat kontrowersyjny:

 

Jak to jest z platformami dowozowymi?? Czy z nich korzystać czy nie? I dlaczego??? 🙂

 

Do tego fragmentu, jak i do tego artykułu zainspirowała mnie wiadomość Moniki z bloga Offthetrack.pl, którą dostałam tydzień temu 🙂 Monika napisała, że czytała, że zamawianie przez aplikacje wcale nie pomaga restauracjom, a wcale o tym nie wiedziała. Zapytała czy moglibyśmy napisać jak to jest, więc już Wam mówię! 🙂

 

Tak, to prawda, że aplikacje dowozowe pobierają od restauracji, cukierni, knajpek duże prowizje. Zwykle jest to 30%. Może być mniej, może być więcej, bo każdy negocjuje swoją sytuację – ja piszę Wam o standardzie. Dlatego nie ma co ukrywać – dla restauracji czy dla takiej cukierni jak DESEO nie jest to korzystne. Zdecydowanie wolimy Was zachęcić, byście wpadli do nas i sami odebrali ciacha, jeśli tylko możecie 🙂 Warto jednak pamiętać, nim poleje się znów hejt na aplikacje tak jak przy pierwszym lockdownie: aplikacje to nie jakieś byty z kosmosu! Nawet, jeśli to duże firmy, to tam również pracują LUDZIE! Ludzie, którzy obsługują zamówienia, którzy je Wam przywożą, informatycy, specjaliści od marketingu. Oni też chcą i muszą zarabiać. Aplikacje dowozowe to również zwykle dobrze zorganizowany system dostaw, a wierzcie mi – nie dla każdej restauracji otworzenie własnego esklepu, zorganizowanie samochodu i kierowcy jest takie proste… Zatem jak zawsze: kij ma dwa końce. Czy zatem zamawiać przez aplikacje czy nie? Nasze podejście jest jasne – staramy się zamawiać bezpośrednio, staramy się odbierać, ale niestety nie zawsze się da 🙂 My też pracujemy, duuużo pracujemy i czasem po prostu nie ma czasu, a zjeść chcemy. W takiej sytuacji korzystamy z aplikacji. Korzystamy  Wolta, z Roomservice.pl, z Pyszne.pl. Różnie! Zdarza nam się zamawiać nawet z restauracji, do których mamy blisko, ale akurat nie mamy, jak wyjść odebrać. Bo bywa różnie.. gdy masz na głowie pracę, dzieci, czasem jesteś chory, czasem źle się czujesz. Lubię osobiście pojechać po moje ukochane Coco Bowls, ale przyznaję, że częściej zamawiam przez Wolt. Nie mają na razie swojej dostawy, a jako pracująca matka dwójki dzieciaków nie zawsze mam tę wolną godzinkę, by podjechać, zaparkować, pójść po zamówienie, odebrać, wrócić do biura. Ale jeśli ten czas mam, lub wiem, że będę gdzieś w okolicy, nadłożę trasy, by zamówić i odebrać bezpośrednio.

 

I takiego podejścia również jako przedstawiciel gastronomii sobie życzę! 🙂 Wspierajmy ukochane miejsca, zamawiajmy, odbierajmy i wrzucajmy zdjęcia do social mediów, ale nie biczujmy siebie i innych, że czasem nie mamy, jak odebrać, a mamy ochotę na ciastko, pizzę czy wietnamskie! 🙂

 

PS. Ja dziś będę się przemieszczać z Mokotowa na Burakowską – już planuję, co po drodze zamówię i odbiorę osobiście! 🙂

PS2. Mam też plan co tydzień donosić Wam, co fajnego ostatnio zamówiliśmy na wynos, bo wiem też, że często obawiacie się, czy jedzenie przyjdzie do Was właśnie takie jak oczekiwaliście! 🙂

PS3. A Was zachęcam, byście wpadli do nas do DESEO osobiście po najbardziej jesienne ciacho ever! 🙂 Dziś rano pierwsze, co przeczytałam to: “najlepsza rzecz z jabłkami, jaką jadłam. A jadłam dużo rzeczy z jabłkami, bo kocham jabłka” <3 Czy może być lepsza rekomendacja? 🙂

 

Mapple DESEO

Mapple DESEO