Za nami już ponad tydzień w naszej europejskiej podróży! Pierwszy raz od dawna wyruszyliśmy samochodem w podróż po Europie. Wielki europejski trip robiliśmy w 2011, gdy Maks był malutki, a my zrobiliśmy wielkie koło aż do Portugalii i z powrotem. Potem były Bałkany samochodem w 2014, ale w pozostałych sytuacjach woleliśmy polecieć i na miejscu wynająć samochód – tak robiliśmy w wielu miejscach. Teraz zdecydowaliśmy się na podróż samochodem z kilku powodów.

 

DLACZEGO SAMOCHODEM?

 

Po pierwsze, ciężko było nam zaplanować, kiedy wyruszymy, z uwagi na sprawy zawodowe. W takiej sytuacji samochód to zdecydowanie lepszy pomysł 🙂 Początkowo mieliśmy ruszyć we wtorek, finalnie okazało się, że ruszyliśmy w czwartek. W naszym DESEO pracowaliśmy nad wprowadzeniem nowego produktu, czyli kawy Nitro Cold Brew i po prostu MUSIELIŚMY na nią poczekać i jej spróbować przed wyjazdem.

Po drugie, oczywiście koronawirus. Nie chcieliśmy ryzykować, że kupimy bilety, a nie polecimy albo gdzieś utkniemy. Mieliśmy poczucie, że jednak samochodem będzie łatwiej.

Po trzecie, na wakacje chcieliśmy ruszyć do Stanów lub polecieć do Tokio i znów powłóczyć się do Azji. I przyznam szczerze: lot tak po prostu na jedną z greckich wysp nie wydawał się aż tak kuszący jak wizja samochodowego tripu przez różne kraje, kuchnie, kultury.

Po czwarte, jazda BMW X7, którego mamy przyjemność być ambasadorami, to totalna wygoda i przyjemność, więc czemu by tak nie ruszyć nim dalej??? 🙂 Jak na razie samochód sprawdza się idealnie, a my po ponad tygodniu jesteśmy mega zadowoleni z decyzji o samochodowym Eurotripie. To już jednak temat na zupełnie inny post 🙂

 

samochodem po Europie_1

 

PODRÓŻE PO EUROPIE

 

Ale, ale do rzeczy! Czym różni się podróżowanie obecnie od tego jeszcze rok temu??? Jak było w Czechach, w Wiedniu, jak było w małych chorwackich wsiach? Czy są jakieś ograniczenia? Czy mieliśmy jakieś problemy na granicy? Czy ktokolwiek żądał testów? Maseczek? Od razu też podrzucam post naszej dobrej Znajomej Pauliny, która prowadzi bloga rodzinawswiat.pl. Paulina, Maciek i Lepcio ruszyli w przeciwnym kierunku – u niej przeczytacie, jak było w Niemczech, we Francji,  Hiszpanii i w Portugalii. Łapcie POST!

Trochę osób pytało nas również czy nie boimy się wirusa – nie boimy się, bo równie dobrze można go złapać w sklepie pod domem, a my raczej w podróży spędzamy czas w swoim gronie. Standardowo podróżujemy z ubezpieczeniem w ramach karty Diners Club (pisałam o tym sporo, gdy byliśmy w Stanach, pisałam też w zeszłym roku – to TU!) i przed wyjazdem upewniliśmy się, że ubezpieczyciel włączył do swojej odpowiedzialności koszty leczenia COVID-19 przy nagłym zachorowaniu w podróży zagranicznej. Podobno łącznie z pokryciem kosztów transportu do kraju po zakończeniu leczenia – ale proszę, do testowania mnie nie zmuszajcie ;)) Już wiele razy pisałam Wam, że dla nas, przy częstych podróżach to ubezpieczenie idealne i korzystamy z niego od kilku lat. TU poczytacie o nich więcej.

 

BARDZO PRZYDATNA STRONA

 

Zanim opowiem Wam o każdym z krajów, które odwiedziliśmy i o mojej największej podróżniczej wtopie, podrzucam stronę, na której my sprawdzamy bieżące informacje i Wam również ta strona można się przydać. To RE-OPEN EU. W moje ręce ta strona trafiła chyba w maju (???) – od razu zanotowałam nazwę i prze długi czas trzymałam tę stronę otwartą w przeglądarce, marząc i planując, gdzie ruszymy. Na stronie przeczytacie aktualne informacje o wszystkich krajach należących do UE. Pamiętajcie, by robić to DOKŁADNIE. Niestety nasz przykład pokazuje, że wielokrotnie nie wystarczy przeczytać pierwszego zdania w opisie danego miejsca. Czytajcie DOKŁADNIE. Od A do Z i koniecznie sprawdzajcie informacje, gdy termin podróży się zbliża. Niestety przepisy w czasach koronawirusa lubią się zmieniać i lubią zaskakiwać. W przypadku państw nie należących do UE jak Serbia, informacji szukaliśmy na stronie MSZ. Tę stronę polecaliśmy Wam wielokrotnie jako nasze źródło informacji, zwłaszcza przy dalszych podróżach – tam szukaliśmy informacji o wizach, wymaganych dokumentach, prawo jazdy czy też o zalecanych szczepieniach. To co? Ruszamy?

 

CZECHY

 

Czechy_1

 

Z Warszawy ruszyliśmy do Czech. Planowaliśmy tam jedynie szybki przystanek. Ciężko napisać cokolwiek o przekroczeniu czeskiej granicy, bo… prawie jej nie zauważyliśmy  😉 Przyznaję: ja nie zauważyłam. Jedyne, co mnie interesowało to to, czy uda nam się gdzieś niedaleko granicy zjeść mój ukochany smazeny syr 😉 W Czechach zatrzymaliśmy się w dwóch miejscach – na szybki obiad w Ostravie i w pięknym Mikulovie, gdzie zatrzymaliśmy się na nocleg i małe zwiedzanie. Jak sytuacja na miejscu? Normalnie. Na uliczkach nie widzieliśmy ludzi w maseczkach, czasem jedynie obsługa w restauracjach, ale też nie wszyscy. Pojawiły się płyny dezynfekujące, ale też tłumy na rynku w Mikulovie, gdy w piątkowe przedpołudnie trafiliśmy na festyn organizowany przez Czeską Telewizję. Nie mieliśmy żadnej sytuacji, by ktoś wymagał od nas maski czy to przy wejściu do sklepu, czy restauracji, czy na teren zamku.

Warto jednak pamiętać, że odwiedziliśmy malutkie miasteczko, a i u nas trochę inaczej wygląda życie z wirusem w małych miejscowościach, a inaczej w wielkim mieście.

 

Czechy 2

 

 

Czechy 3

Jeśli zajrzycie na Re-open EU dowiecie się, że w Czechach można swobodnie się przemieszczać i podróże samochodem do Czech są dozwolone w ramach UE (z wyjątkiem Rumunii). Nie jest wymagana żadna szczególna dokumentacja związana z Covid. Na stronie określone są miejsca, które obecnie Czesi uważają jako niebezpieczne z uwagi na Covid- na razie nie ma tam Polski. Czesi wprowadzili też podział na kraje zielone (te, z których można wjeżdżać) i czerwone (trzeba mieć badania lub kwarantanna). Podział znajdziecie TU – na chwilę obecną czerwona jest jedynie Rumunia, ale pamiętajcie, że to może się zmienić. Jeśli podróżujesz do Czech z kraju należącego do zielonych, nie musisz poddawać się kwarantannie. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku podróży autokarem czy samolotem. Pamiętajcie, że sytuacja czy Polska należy do zielonych czy czerwonych może ulec zmianie – info o krajach jest aktualizowane co tydzień.

 

AUSTRIA

 

Figlmuller

 

Z Czech ruszyliśmy prosto do Wiednia i tam również niewiele się zmieniło. Wiedeń żyje, w restauracjach są ludzie, podobnie jak w muzeach. Na pewno jednak jest mniej turystów niż zwykle o tej porze roku. Tę informację najpierw przekazały nam nasze blogujące znajome z From Love to Travel – Dziewczyny na co dzień mieszkają w Wiedniu, więc dokładnie znają sytuację i mają porównanie.

Wiem to też od Was, bo często pisaliście, jakie są kolejki do popularnych miejsc… by zjeść tort Sacher w Cafe Sacher, by zajrzeć do legendarnej Cafe Central, by odwiedzić niesamowite Muzeum Historii Naturalnej. My tych kolejek nie zauważyliśmy kompletnie. Do wszystkich wymienionych miejsc weszliśmy od razu, nie czekaliśmy nawet 2 minut! Nie rezerwowaliśmy też stolików w restauracjach, ale nigdy nie mieliśmy problemu, by zjeść w wybranym miejscu. 30 minut poczekaliśmy tylko w kolejce na lody w Tichy – nie z uwagi na turystów, ale na tłumy lokalesów 😉

Tak prezentował się Wiedeń na początku sierpnia:

 

Wiedeń_6

 

 

Wiedeń_7Wiedeń_5Wiedeń_1Wiedeń_4Informacje o maskach pojawiają się w muzeach, sklepach marketach. W muzeach zdecydowana większość odwiedzających masek nie nosi. Obsługa też nie zawsze – często są to maski pod nosem lub pod brodą (jak w Polsce). Z naszych krótkich obserwacji wynika, że zasady noszenia masek najbardziej trzymają się osoby pracujące w obsłudze supermarketów i ci, którzy wybierają się do dużego marketu na zakupy. Szczerze? Nie jest to zbyt logiczne, bo zakupy robiliśmy w niemal pustym sklepie, a w kolejce do Pałacu Schonnbrun osób było zdecydowanie więcej 😉

Przemieszczanie się samochodem po terytorium Austrii jest jak najbardziej dozwolone. Opis głosi, że  “wjazd z kraju o stabilnej sytuacji COVID-19 jest możliwy bez ograniczeń”. Lista krajów o stabilnej sytuacji jest wymieniona w załączniku dostępnym na stronie Re-open EU. Polska również do nich należy – jak większość krajów europejskich. Za kraje niestabilne Austria uznaje obecnie Portugalię, Szwecję, Rumunię i Bułgarię. Jeśli w ostatnich 10 dniach byłeś w kraju niestabilnym, musisz przedstawić wyniki badania na covid (zrobiony do 72h przed wjazdem) – oczywiście negatywne. Jeśli nie test, to 10 dni domowej kwarantanny. Dzieci do lat 6 są zwolnione z badań. Podobnie jest przy podróży pociągiem czy samolotem. Sprawdzajcie info na stronie Re-open EU lub na stronie MSZ poświęconej Austrii – o TU.

 

WĘGRY

 

Halaszcsarda

 

Kolejna granica, której nie zauważyliśmy to Austria – Węgry. O Węgrzech zbyt wiele Wam nie powiemy, bo zatrzymaliśmy się jedynie na obiad J Zamiast o wirusie, chętnie opowiem o węgierskiej zupie rybnej – zajrzyjcie TU! 🙂

Podobnie jak w Austrii i w Czechach w restauracji na wejściu zobaczyliśmy płyn do dezynfekowania rąk, obsługa miała maseczki. Nie mieliśmy okazji ocenić, jak Węgrzy radzą sobie z sytuacją, bo w poniedziałkowe w restauracji byliśmy niemal sami.

Jak czytamy na stronie MSZ:

“W dniu 18 czerwca br. wszedł w życie dekret rządu węgierskiego Nr 291/2020. (VI. 17.) w sprawie ograniczeń podróżowania w okresie gotowości epidemiologicznej w którym zezwala się obywatelom państw członkowskich UE a także obywateli EOG (Europejskiego Obszaru Gospodarczego) oraz Serbii i Szwajcarii na nieograniczony wjazd na terytorium Węgier.

Obywatele ww. państw są jednocześnie zwolnieni z obowiązku kwarantanny.”

Węgrzy podobnie jak Czesi podzielili kraje na różne kolory – zielony, żółty i czerwony. Ja znalazłam PDF, ale po węgiersku, więc najpierw ciężko było mi znaleźć Polskę 🙂 Wiedzieliście, że Polska po węgiersku to Lengyelorszag?? I tak, jesteśmy w zielonej tabelce 🙂 Na razie… 😉 Wiem natomiast od naszej Czytelniczki, że jej Rodzice jadąc przez Węgry do Polski, ale wjeżdżając z Bułgarii, nie mogli się nawet na chwilę zatrzymać na Węgrzech – hotel  czy restauracja bez szans, tylko wyznaczone punkty tranzytowe. Dajcie znać, czy Wy mieliście jakieś doświadczenia z przejazdem przez Węgry ostatnio?

 

CHORWACJA

 

winnice

 

Chyba się nie pomylę, jeśli napiszę, że Chorwacja to najbardziej popularny kierunek odwiedzany przez Polaków w te wakacje. Nie mam na to wyników badań sondażowych, ale obserwacja znajomych, Internetu i opowieści po powrocie zdecydowanie na to wskazuje. Wiele osób pisze nam również, że wybrali na te wakacje Chorwację, bo można wygodnie i szybko dojechać z PL samochodem i właśnie Chorwacja żadnych testów nie wymaga. Nie ma również kwarantanny.

 

W Chorwacji wybraliśmy dość spokojną okolicę – Slawonię i okolice Karanac. Tam zdecydowanie nie można było mówić o zatłoczonych atrakcjach turystycznych. Jeździliśmy po pustych winnicach, zwiedzaliśmy opustoszałe miasteczka takie jak Osijek czy Vukovar. Mieszkaliśmy w magicznym miejscu o niemal domowym charakterze, więc tam raczej nikt nie zmienił nastawienia. Właścicielka bez obaw zaprosiła nas do swojego rodzinnego stołu, gdzie poszczególne potrawy nakładaliśmy ze wspólnych talerzy. W Vukovarze odwiedziliśmy Muzeum Wojny – nie było tam jednak tematu masek, bo z jednej strony muzeum znajdowało się na powietrzu… z drugiej – nikogo poza nami tam nie było. Wedle oficjalnych zaleceń maski są obowiązkowe w sklepach i w transporcie publicznym.

Nasza Gospodyni z całym swoim koronaluzem przestrzegała nas przed podróżą do Belgradu – utożsamiała Serbię ze znacznie gorszą sytuacją niż Chorwację, zwłaszcza wielkomiejski Belgrad.

Biorąc pod uwagę oficjalne informacje, podróżowanie do Chorwacji jest możliwe bez ograniczeń dla obywateli UE. Wszyscy podróżni są zobowiązani do wypełnienia formularza dostępnego na stronie internetowej ENTERCROATIA. 

 

Chorwacja_Osijek

 

Chorwacja_Osijek_2SERBIA

 

Belgrad

 

To właśnie o Serbię najczęściej pytaliście: czy nie jest zamknięta? Czy nie ma kwarantanny po powrocie z Serbii? Bez problemu wjechaliśmy do Serbii (z Chorwacji), bez problemu wyjechaliśmy – opuściliśmy Serbię na granicy z Bułgarią. Przyznam, że nawet nie czekaliśmy zbyt długo na granicy. Na wjeździe do Serbii troszkę podyskutowaliśmy z Celnikiem, ale kompletnie nie z uwagi na COVID.

 

Kilka dni spędziliśmy w serbskim Belgradzie. Mam wrażenie, że w Serbii najbardziej widać było ograniczenia związane z wirusem. Z drugiej jednak strony wieczorami restauracje i ulice Belgradu tętnią życiem. Ale być może bez wirusa tętnią jeszcze bardziej 😉

Jakie ograniczenia widzieliśmy? Kolejki przed sklepami i ograniczona liczba osób – również np. w punkcie z telefonami komórkowymi. Konieczność założenia maski przy wejściu do Muzeum – rzeczywiście przestrzegane, przynajmniej w Muzeum Nikoli Tesli – sprawdzaliśmy. Maseczki u obsługi w restauracjach. Krócej czynne restauracje niż normalnie – co zabawne dla Serbów krócej oznacza do 23.00 😉 Wielkie love za to  🙂

 

Serbia

Z uwagi na to, że Serbia nie jest w UE nie ma jej na stronie Re-Open EU. W tym przypadku najlepiej zajrzeć na stronę MSZ i informacje poświęcone Serbii. O TU!

Jak pisze MSZ:

Obecnie Serbia nie wymaga szczególnego zezwolenia na wjazd i pobyt, nie ma obowiązkowej kwarantanny, nie trzeba także przedstawiać przy wjeździe negatywnego wyniku testu na COVID-19. Wznowiono międzynarodowy ruch lotniczy, połączenia są realizowane m.in. z wieloma portami lotniczymi w Europie. Wszystkie osoby wjeżdżające do Republiki Serbii  podczas kontroli paszportowej otrzymują pisemną informację– ostrzeżenie w języku serbskim oraz angielskim – o środkach, które należy stosować w celu zapobiegania rozpowszechniania i zwalczania choroby zakaźnej COVID-19.” – To jednak chyba tylko zapowiedź – wjeżdżając od strony Chorwacji nic takiego nie dostaliśmy.

W Belgradzie, w Zemun Maks zrobił mi zdjęcie piękne podsumowujące obecne czasy – widzicie ten płyn do dezynfekcji wymierzony prosto we mnie???? 😉

 

Serbia i symbol naszych czasów

 

BUŁGARIA

 

Bułgaria_Melnik

 

Bułgarię planowaliśmy jedynie przejechać, niemal się nie zatrzymując. Stało się jednak inaczej  😉 Zaraz dowiecie się dlaczego 🙂 Ale od początku 🙂 Przez Bułgarię prowadziła nasza trasa z Serbii do Grecji. Nie planowaliśmy zostawać w Bułgarii. Rozważaliśmy 2-3 dni w Sofii, ale po 3 dniach w Belgradzie uznaliśmy, że pora na coś małego, najlepiej przy plaży, a nie na kolejne miasto.

Bez problemu przekroczyliśmy granicę Serbia – Bułgaria. Nawet nas to zdziwiło! Trochę psioczyliśmy, że na granicy nie można zapłacić za winiety kartą, jedynie gotówką, której nie mieliśmy, ale udało  się – kupiliśmy online i jesteśmy w Bułgarii!

 

granica Bulgaria - Serbia

 

 

Zjedliśmy obiad w Sofii i ruszyliśmy dalej. Do Grecji jednak nie wjechaliśmy – poniżej już piszę, dlaczego 🙂 Dzięki temu analizujemy sytuację z koronawirusem w Bułgarii. Wiemy na razie niewiele, ale powiem Wam co i jak – w Sofii obsługa w przyłbicach, a położonym niedaleko granicy Sandanski kompletnie nie. Nawet kelnerzy w restauracjach masek nie maja, nie mówiąc o mieszkańcach. Są natomiast płyny do dezynfekcji, nawet przy wejściu do klasztoru na końcu świata 🙂

 

Wjazd do Bułgarii jest możliwy bez ograniczeń dla turystów z Polski i większości państw europejskich i nie tylko. “Turyści, pochodzący z Macedonii Północnej, Serbii, Albanii, Kosowa, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Mołdawii, Izraela, Kuwejtu, a także ze wszystkich innych krajów trzecich, powinni przedstawić negatywny test PCR, wykonany do 72 godzin przed wjazdem do kraju. Dokument musi zawierać nazwiska osoby zgodnie z dokumentem tożsamości, z którym podróżuje, dane o laboratorium, które przeprowadziło test (imię i nazwisko, adres i inne dane kontaktowe), datę testu, napisaną metodą liter łacińskich (PCR) i wynik negatywny (negatywny), umożliwiającą interpretację dokumentu.” – z tego, co rozumiem chodzi jednak o turystów pochodzących z, nie zaś osoby, które przez Serbię przejeżdżały – od nas na granicy z Bułgarią testu nikt nie wymagał. Co ciekawe informacje na temat Covid umieszczone na stronie Re-open EU oraz na stronie MSZ wydają się sprzeczne. Na szczęście te dotyczące Polaków są na razie spójne.

 

W Bułgarii jest też podobno  możliwość zrobienia testu na Covid taniej niż w PL, ale o tym dokładnie napiszę Wam jutro… jak już go zrobimy, bo zrobić musimy… ;))) Dlaczego? Patrz niżej!

 

GRECJA

 

Granica z Grecją

 

Grecja nieźle nas urządziła, a w zasadzie urządziłam nas ja 🙂 Zapatrzona na znajomych latających na greckie wyspy, kompletnie nie doczytałam, że wjeżdżając do Grecji drogą lądową trzeba przedstawić negatywny wynik testu na COVID zrobiony w ostatnich 72 godzinach!!!  W kolejce do przejścia granicznego Bułgaria – Grecja w Promachonas spędziliśmy 2,5 godziny! Kolejki są długie – jako, że jest to jedyne otwarte przejście dla ruchu osobowego na granicy bułgarsko – greckiej. Niestety odesłano nas z powrotem, bo testu nie mieliśmy. Myśleliśmy, że może da się go zrobić na granicy. Znajomi donosili, że niektórym Grecy robią testy na lotnisku po przylocie. Tu jednak sprawa wygląda zupełnie inaczej niż w przypadku lotu – przy wjeździe do Grecji drogą lądową po prostu musisz mieć te testy zrobione wcześniej!! KONIECZNIE! Nie ma przebacz!

Musisz też wypełnić tzw. formularz PLF. Formularz trzeba wypełnić również, jeśli do Grecji podróżujesz samolotem – pamiętajcie o tym – poniżej znajdziecie link do Passenger Locator Form.

Nie będę Wam tego wszystkiego przepisywać swoimi słowami – wrzucam info ze strony MSZ – może kogoś uchroni przed taką wtopą jak moja:

“Zmiany wprowadzone przez Grecję w ruchu międzynarodowym:

Władze greckie wprowadziły bezwzględny obowiązek zarejestrowania swojego pobytu na stronie https://travel.gov.gr/#/ dla wszystkich osób wjeżdżających do Grecji (Passenger Locator Form).

Po wypełnianiu formularza PLF wygenerowany zostanie kod QR, który należy okazać przy przekraczaniu granicy z Grecją drogą powietrzną, lądową i morską. Kod należy wydrukować lub zapisać w formie elektronicznej, by służby graniczne mogły go zeskanować. Formularz należy wypełnić co najmniej 48 godzin przed wjazdem a w przypadku podróży samolotem – co najmniej 24 godziny przed odprawą. W formularzu PLF należy podać adres pobytu w Grecji lub plan podróży na najbliższe 7 dni. Do formularza można dopisać małoletnie dzieci.

Za niedopełnienie powyższego obowiązku władze greckie mają prawo ukarać grzywną w wysokości 500 euro.

Więcej informacji dotyczących testów i protokołów sanitarnych oraz formularza lokalizacyjnego (PLF) można uzyskać kontaktując się bezpośrednio z Ministerstwem Ochrony Obywatela: https://www.civilprotection.gr/en/contact-us

W związku z rosnąca liczbą przypadków zakażenia COVID-19 wśród turystów wjeżdżających do Grecji droga lądową rząd podjął decyzję o wprowadzeniu obowiązku przedstawienia negatywnego wyniku testu diagnostycznego na koronawirusa  wykonanego metodą PCR poprzez pobranie wymazu z ust lub nosa. Test powinien zostać przeprowadzony w ciągu ostatnich 72 godzin przed wjazdem do Grecji, w laboratorum rekomendowanym przez resort zdrowia kraju pochodzenia podróżującego (w przypadku Polski lista rekomendowanych laboratoriów odstępna jest tutaj) lub kraju tranzytowego. Zaświadczenie o negatywnym wyniku testu powinno zostać przygotowane w języku angielskim, zawierać imię i nazwisko oraz numer dokumentu tożsamości osoby podróżującej.

Powyższe zasady wprowadza się od 15 lipca 2020 od godz. 00.01 do odwołania. 

Wykonywanie testów na COVID-19 nie jest na tę chwilę koniecznie w przypadku podróży drogą inna niż lądowa. Istnieje możliwość, że osoby podróżujące droga inną niż lądowa zostaną poddani losowym testom na zakażenie COVID-19. W przypadku pozytywnego wyniku zostaną zobowiązani do odbycia 14-dniowej kwarantanny.”

 

Na pewno jednak dla nas, tym razem podróżujących samochodem, mega rozczarowaniem było to, że przybywając do Grecji samolotem nie musisz przedstawiać testów, ale już samochodem tak. Gdzie w tym logika?

Dzięki temu jednak sprawdzimy, jak działają testy na koronawirusa w Bułgarii… ciekawi??? 🙂 Stay tuned!

 

Bułgaria badania