To miejsce totalnie nas zachwyciło, ale wiem, że relacja i zdjęcia zachwyciły również Was, więc postanowiłam napisać o nim więcej… chociaż wcale nie planowałam. Gdy w niedzielny wieczór, zastanawialiśmy się, gdzie ruszyć dalej z Wiednia, Łukasz uznał, że ma już dosyć dużych miast. Przecież po tygodniach w Warszawie, urlop zaczęliśmy od wielkomiejskiego Wiednia. I choć początkowo po kilku dniach w Wiedniu, planowaliśmy kilka dni w Budapeszcie, w niedzielny wieczór już wiedzieliśmy, że nic z tego. Wtedy właśnie znalazł Seosko Gospodarstvo Ivica i Marica. W Chorwacji, in the middle of nowhere. W Chorwacji niedaleko granicy z Węgrami i niedaleko granicy z Serbią. Piękne miejsce, by wypocząć, jeść, pić, a dzieciakom dać się wybiegać, pobawić z tutejszymi psiakami i poobserwować tutejsze konie. Piękne miejsce, jeśli kochacie spokojne wioski, małe miasteczka i ciągnące się kilometrami winnice… Albo pola kukurydzy… albo pola słoneczników.  To miejsce idealne na przystanek w drodze na wybrzeże, na Bałkany lub jak my – w drodze do Grecji.

Jak je znaleźliśmy? Tak jak zazwyczaj – na Booking.com 🙂 Takie cudo znaleźliśmy z dnia na dzień, bo jak powiedziała nam Gospodyni zwykle przyjeżdżają do nich Chorwaci na weekendy, by odetchnąć wiejskim powietrzem, zajadać świetne wiejskie jedzenie i popijać lokalne wino. Chętni??? 🙂 To łapcie 🙂

 

OKOLICA

 

okoliczne winnice_Chorwacja

 

Seosko gospodarstwo Ivica i Marica znajduje się we wsi Karanac, niedaleko Osijeku.  Osijek to ok. 80 tysięczne miasto, położone w historycznej krainie zwanej Slawonią. Tak jak pisałam, jesteśmy bardzo blisko granicy z Węgrami, jak również z Serbią. Warto również wiedzieć, że te właśnie tereny zostały mocno dotknięte podczas wojny chorwacko – serbskiej w latach 90. Przykre pamiątki tamtych latach są nadal widoczne – dziury po kulach na wielu budynkach w Osijeku czy przede wszystkim w niedaleko położonym Vukovarze, bardzo zniszczonym podczas konfliktu.

Jeśli zdecydujecie się na nocleg w Ivica i Marica, koniecznie zajrzyjcie do Osijeku chociaż na spacer, a Vukovarze zobaczcie Wieżę Ciśnień, nigdy nie odbudowaną i wiecznie przypominającą o konflikcie, Muzeum Wojny i Miejsce Pamięci. Te okolice to jednak nie tylko trudna historia, ale również masa pięknych miejsc. Położone na wzgórzach winnice, małe wioski, pola słoneczników, parki narodowe i lokalne, wiejskie jedzenie na czele z tutejszymi serami czy wędlinami takimi jak kulen. Tego właśnie można doświadczyć w Gospodarstwie Ivicy i Maricy.  Więcej o bliższych i dalszych atrakcjach poczytacie na blogu Crolove.pl – Wojtek i Agnieszka wiedzą o Chorwacji wszystko, a TU pięknie napisali właśnie o Sławonii.

 

Chorwacja_pola słoneczników

 

BMW X7_Chorwacjaokolice Ivica i MaricaOsijekOsijek_2winnice

 

SEOSKO GOSPODARSTVO IVICA I MARICA

 

Powitanie w Seosko Gospodarstvo na pewno zapamiętamy na długo! W poniedziałkowy poranek opuściliśmy szary i deszczowy tego dnia Wiedeń. Początkowo trasa nie była ani przyjemna, ani łatwa. Na obiad zatrzymaliśmy się na Węgrzech, na rewelacyjną zupę rybną halaszle (o tym jeszcze Wam napiszę:)) i jechaliśmy dalej, aż do Chorwacji. Widoki w okolicach granicy węgiersko -chorwackiej wprost zwalały z nóg. Dzieciaki podniecone liczyły pola słoneczników. Deszcz przestał padać, a my wjechaliśmy do spokojnego Karanac. Bez problemu znaleźliśmy Gospodarstwo Ivica i Marica. Nie zdążyliśmy nawet wyjść z samochodu, gdy zobaczyliśmy zmierzającą w naszym kierunku Gospodynię. Prosto z drogi zabrała nas do stołu, przy którym jej rodzina (i chyba również inni goście) zajadali kolację. Czekał na nas domowy, jeszcze ciepły chleb, niesamowite lokalne sery, góra pomidorów i tutejszej jasno zielonej papryki i sycąca zupa, przypominająca fasolkę po bretońsku. Wszystko smakowało rewelacyjnie! Gdy my tak biesiadowaliśmy, dzieciaki biegały podniecone po okolicy… bo huśtawki, bo miejsce do beztroskiego biegania, bo pieski – od razu ochrzciły jednego Białczuś, a drugiego Brązek. Gdy na stół wjechały gorące racuchy, po prostu się rozpłynęłam!Wiedzieliśmy, że trafiliśmy w magiczne miejsce! 🙂

 

Chorwacja_Ivica i Marica_2

 

Ivica i Marica_dzieciakiChorwacja_Ivica i MaricaracuchyChorwacja_Ivica i Marica_konieGdy już napełniliśmy brzuszki po podróży (i ledwo mogliśmy się ruszać!), nasza Gospodyni pokazała nam pokoje – 3 różne do wyboru. Uznała, że jako, że jesteśmy z dzieciakami, możemy mieć różne preferencje – albo wszyscy razem w jednym pokoju albo dwa osobne albo dwa, ale połączone pokoje. Ta opcja była dla nas idealna. Pokoje okazały się bardzo przyjemne, w wiejskim stylu. O jednym jednak trzeba pamiętać – nie ma w nich klimatyzacji, więc szykujcie się latem na gorrrące noce 🙂 Pierwszego dnia nacieszyliśmy się miejscem, pojeździliśmy po okolicznych winnicach  i tyle. Na kolejny dzień zaplanowaliśmy wycieczkę po okolicy – głównie Osijek, Vukovar i to, co wpadnie nam w oko po drodze. Obowiązkowo chcieliśmy też nacieszyć się lokalną kuchnią… Ktoś chyba czytał nam w myślach, bo gdy wstaliśmy, czekało na nas iście królewskie śniadanie 🙂

 

ŚNIADANIE

 

Lokalne wędliny, sery, domowe powidła, miód, robione w domu masło i oczywiście racuchy 🙂 Przed kolejnym śniadaniem zastanawialiśmy się, czy znów będzie coś specjalnego.. i wtedy nie dość, że wjechały omlety, to jeszcze rewelacyjne pieczone w piekarniku naleśniki z cukrem i cynamonem. BAJKA!!! Ja i dzieciaki zakochaliśmy się w nich na zabój!!

Dogadzania Gościom na śniadaniu tu się nie kończy.. kawka, arbuzy, kakao dla dzieciaków, popcorn dla dzieciaków do bajki.. to jest miejsce, w którym czujesz się jak u babci – głodny i zaniedbany na pewno nigdy nie będziesz 😉

 

Ivica i Marica_śniadanie_2

 

Ivica i Marica_śniadanieIvica i Marica_naleśnik z piekarnika

Niestety z Seosko Gospodarstvo dość szybko wygnała nas… pogoda. Dzień po naszym przyjeździe zaczęły się tak wielkie ulewy, że nie mogliśmy już planować kolejnego dnia zwiedzania okolic, a wiecie, jak to jest z dwójką dzieci w ulewnym deszczu. Postanowiliśmy zatem jechać dalej. Przed siebie. Do Serbii, a może aż do Bułgarii? Na obiad jednak zatrzymaliśmy się w Belgradzie i zachciało nam się poznać to miasto… ale to już inna historia 🙂

 

Gdzie jedliśmy w okolicy Seosko Gospodarstvo Ivica i Marica? Niestety z uwagi na ulewę, nie mamy Wam zbyt wiele do polecenia. Mieliśmy wielką ochotę na restaurację i winiarnię Josić, którą polecała nie tylko nasza Gospodyni, ale również jedna z naszych Czytelniczek. Josić znajduje się w bardzo klimatycznej okolicy w Zmajevac, jakieś 15 minut od Ivica i Marica. Niestety, gdy tam dotarliśmy, okazało się, że prądu nie ma i restauracja nie działa. W samym Karanac natomiast sporo osób poleca na tradycyjne jedzenie Baranjska Kuca. Podczas zwiedzania jedliśmy w Vukovarze w sporej restauracji o nazwie Vukovarska Kuca – plus za położenie (niemal w parku) i za plac zabaw – dzieciaki zadowolone. Kulinarnie może nie było to wielkie wow, ale cevapcici z ajvarem i pitą prosto z ognia dają radę 🙂

 

PS. Z Seosko Gospodarstvo Ivica i Marica dzieciaki wcale nie chciały ruszać dalej – w dzień wyjazdu pomimo deszczu od rana latały z pieskami i cieszyły się miejscem.

 

PS2. Nocleg w Ivica i Marica możecie zarezerwować na Booking.com, korzystając z naszego LINKA – dzięki temu, Wy zapłacicie tyle samo, a Booking.com podzieli się z nami prowizją 🙂 Będzie nam miło, jeśli w ten sposób docenicie naszą blogową pracę.

 

 PS3. Partnerem naszego tegorocznego Eurotripa jest marka BMW i ich BMW X7. To nim przemierzyliśmy już Polskę, Czechy, Austrię, Węgry, Chorwację aż dotarliśmy do Serbii. Jedno jest pewne: przy tak wygodnym samochodzie (i jeśli chodzi o prowadzenie auta, i jeśli chodzi o miejsce wewnątrz dla czteroosobowej rodziny), taka podróż to BAJKA! 🙂

 

Chorwacja_Ivica i Marica_z dziećmiChorwacja_Ivica i Marica_wieczorową porą