Zaczęło się od tęsknoty za podróżami. Za podróżami, które ogranicza tylko kupno biletu i urlop. Bo przecież można tęsknić, prawda? Można tęsknić za tym przyjemnym podnieceniem, gdy wsiadasz do samolotu i ruszasz w nieznane i jeszcze nie wiesz, jak tam będzie. Można tęsknić za pakowaniem letnich ciuchów w listopadzie, za tą chwilą, gdy po przyjeździe zamieniasz kozaki na japonki. Za wyszukiwaniem małych knajpek na Phuket lub na Bali, jeszcze w domu, by potem zjeść tam najlepsze zielone curry lub sławny Nasi Goreng. Można tęsknić za dusznym zapachem ciepłego powietrza, gdy lądujesz po długim locie w Bangkoku. Za sawadee ka, które Tajowie wypowiadają charakterystycznym śpiewnym tonem, za soczystym mango, którego sok ścieka Ci aż do łokcia, za smakiem potrawy, której nie znałaś, a właśnie się w niej zakochałaś, za ciepłym piaskiem pod stopami, za beztroską, za metrem w Singapurze, za polami ryżowymi w Indonezji. Można tęsknić za milionem rzeczy, prawda?
Od tej tęsknoty się zaczęło. Pod jednym z moich postów na Instagramie ktoś napisał, że tęskni, że dramat, że bez podróży ciężko żyć. A dla innego to przykre, bo wszystkim ciężko, ale są gorsze rzeczy niż niemożność chwilowego wyjazdu. I ja się z tym zgadzam! Zgadzam się, że są większe dramaty, że każdego dnia ludzie umierają, giną w wypadkach, chorują na raka, tracą bliskich. Zgadzam się, bo znam to bardzo dobrze i zawsze powtarzam, że te małe problemy są błahe i że większość spraw, które męczą nas na co dzień to błahostki. Błahostki, które wobec prawdziwych problemów znikają i możemy być pewni, że ci, którzy mają naprawdę POWAŻNE problemy, zazdroszczą nam. Zazdroszczą nam kataru u dziecka, który nas irytuje, bo przecież nie pójdzie do przedszkola, a my musimy iść do pracy. Zazdroszczą nam złośliwego szefa, bo być może przez chorobę swoją lub dziecka nie mogą nawet pracować. Zazdroszczą nam deadline’ów i korków, bo ich życie na nie nie pozwala. Ja to wszystko wiem. Wiem i bardzo często o tym myślę… Bardzo często o tym myślałam jeszcze dłuuuugo przed pandemią.
Ale to nie zmienia faktu, że jestem zła. Że mam już dość. Że nie jestem wdzięczna. Że też tęsknię i rozumiem tych, co tęsknią. Tęsknię za wolnością. Dobija mnie, że znaleźliśmy się w czasach, gdy nie tylko nie mogę polecieć jesienią lub zimą do Tajlandii (co za rozpuszczona baba! fe!), ale też w czasach, w których zastanawiam się czy mogę pojechać pociągiem do Sopotu? Czy mogę spotkać się z koleżanką w ciąży? Czy mogę iść z dziećmi na pizzę? To są banalne przyjemności, do których mieliśmy zawsze prawo!
W kwietniu pisałam, że mam masę rzeczy, za które jestem wdzięczna i nie ma to nic wspólnego z koronawirusem. Tamten post był odpowiedzią na wszystkie posty, wyznania i komentarze tych, co dziękowali. Dziękowali za lockdown i za pandemię, bo dzięki temu docenili i zwolnili. Dziękowali za czas z rodziną, za możliwość bycia w domu, za spacery po lesie, za zwolnienie tempa. Już wtedy tego nie rozumiałam! Koronawirus nie był mi potrzebny, by zrozumieć, że kocham moją rodzinę, że lubię spędzać z nimi czas, nie był mi potrzebny, by zrozumieć, że uwielbiam spędzać czas z innymi, że uwielbiam wolność i podróże. Ale ok… można się było tak pobawić przez miesiąc- dwa. Wmawiać sobie, że jestem wdzięczny, że jest cudownie, że oglądam seriale i czytam zaległe książki (wersja dla bezdzietnych). Można było sobie wmawiać, że jest bosko, bo pieczemy ciasteczka i układamy puzzle (wersja dla dzieciatych) – hello, naprawdę możesz to robić i bez koronawirusa. Tylko pytanie, co teraz?? Ile to jeszcze potrwa? Czy nadal będziemy sobie wmawiać, że jest fajnie i mamy być wdzięczni??? Dla mnie nie jest! Cieszę się, że jesteśmy zdrowi i zdrowi są nasi Rodzice. Cieszę się, że możemy pracować i nasza firma nadal działa. Cieszę się, że mogę iść na spacer. Ale tęsknię za wolnością… Za tym, że to ja decyduję, co chcę robić, jak, kiedy i z kim, a nie sytuacja wokół mnie. Tęsknię tym bardziej, że nie wiem, kiedy to się skończy. W marcu mówiliśmy sobie… OK, luz, to wkrótce minie. Bilety na grudzień do Nowego Yorku? Na pewno polecimy! Dziewczyny pisały mi, że w marcu 2020 kupowały bilety lotnicze na styczeń lub marzec 2021, by wiedzieć, że czeka na nie wielka przygoda. Do Wietnamu, na Bali, do Tajlandii, do Stanów. Teraz powoli dochodzi do nich, że pewnie nic z tego… Czy skończy się do wiosny? Do lata? Czy może w 2022? Kto to wie?
Mam prawo tęsknić. Ty też. Masz prawo być zła i mieć dość. I zamiast mu dziękować, ja mówię: won, idź stąd!
PS. Zdjęcie tytułowe zostało zrobione dokładnie 3 lata temu na tajskim Koh Chang. To był dobry czas!




10 Comments
Iza
Hej, Natalia! To minie. Masz prawo być zła i wcale Ci się nie dziwię. Planowałam pojechać do siostry we Francji w lipcu i pomóc jej przy dziecku, kiedy będzie w zaawansowanej ciąży. Francja jednak wprowadziła tyle obostrzeń, ze odpuściliśmy. Teraz ona miała do nas przyjechać na święta, czy się uda – nie wiem.
Ja mam bardzo podobne podejście do Twojego – czas wakacyjny udało nam się wykorzystać na podróże, nie odczuwałam wielkiej wdzięczności za lockdown, bo i ja wcześniej mialam życie poukładane w zgodzie ze swoimi priorytetami i życie rodzinne zawsze u nas grało.
A teraz – nie walczę. Nie czekam na koniec, żeby się nie niecierpliwić. Koncentruję się na tu i teraz, żeby była pyszna kolacja, że w weekend pojedziemy z przyjaciółmi do naszego domku w Szczyrku. A dalej… zobaczymy. Nie planuję i to daje mi spokój.
Ściskam.
Joanna Czerny
A mnie najbardziej wkurza fakt, ze w Polsce liczba chorych non stop rosnie, bez tygodnia spadku. I przestaje wierzyc, ze to kiedys nastapi. Z zazdroscia obserwuje, jak swietnie radza sobie np Niemcy i planuje, tak, tak, planuje choc krotki wypad do nich. Wakacje wykorzystalam na wyjazdy, krajowe jak i zagraniczne, widzac, ze nie ma na co czekac, gdyz w Polsce bedzie coraz gorzej. I nie pomylilam sie, chorych coraz wiecej. Dlaczego tak jest? Dlaczego nasz kraj nie potrafi jej zahamowac, jak inne jraje?
Natalia
Eh, chyba ciężko na to znaleźć odp:( Mam wrażenie, że to nie tylko kwestia Rządzących, ale również Społeczeństwa, które jednak jest bardzo mało karne… taka chyba nasza natura :/ Azjatyckie kraje szybko poradziły sobie z problemami, bo Azjaci są jednak zdecydowanie bardziej trzymający się zasad, jeśli te zasady są.. taka moja obserwacja:)
DobraFanfikcja
Cóż, dość łatwo powiedzieć czemu… widać to na co dzień. Idę sobie chodnikiem, pani na ławeczce w maseczce… ściąga maseczkę, żeby się wykaszleć (!!!); wchodzę do marketu czy innej hali targowej – praktycznie nikt nie dezynfekuje rąk, a środki przecież stoją przy wejściach. Pracuję w markecie – dalej normą jest macanie gołymi rękami bułek, wiszenie mi nad głową bez żadnego dystansu, łapanie mnie brudnymi rękami za rękę, gdy podaję żywność…
Natalia
Eh niestety 🙁 ciężkie czasy nastały pod każdym względem 🙁 a masz rację, że część osób zachowuje się absurdalnie 🙁
Paula
Hej Natalia, ahh. Czuję się tak samo, super mam pracę, mogę do niej chodzić w masce, mogę pojechać autobusem do pracy i iść na spacer Nad Morze (jak nie ma sztormu 😀 )
No właśnie tylko kiedy uda się gdzieś polecieć, chociażby na weekend do Włoch czy na parę dni do Hiszpanii, nie mówię już o świętach w Polsce bo o tym też zaczęłam marzyć, gdzie kiedyś było to na wyciągnięcie ręki. Najgorzej, że poznaliśmy wolność, którą teraz nam odebrano 🙁 pozdrawiam z Niderlandów ??
Natalia
Hey Paula! 🙂 Eh, ten tydzień to jakaś masa złych wiadomości.. mam wrażenie, że zły timing sobie wybrałam na ten post, bo minęły 2-3 dni i jest tylko gorzej u nas..:/ Eh no właśnie, kto by się spodziewał, że będzie problem, by odwiedzić rodzinę na święta 🙁 Rok temu moja Siostra Cioteczna urodziła synka w Stanach – jeszcze nawet nie było okazji go poznać, bo mieli przylecieć w czerwcu i nic z tego.. w grudniu 2020 my mieliśmy lecieć do NY i czuję, że też nic z tego nie będzie 🙁 A u Was usługi, gastronomia, szkoły działają? Czy pozamykane? Bo w PL już wróciliśmy do lockdownu.. przynajmniej w gastro :/
Beata Łobodzińska
Mnie też cała ta sytuacja nie jest na rękę, wiele zmian musiałam wcielić w życie, jednak wiem, że jakoś, JAKOŚ, nauczymy się z tym żyć. Miło wspominam tę niezależność, wolność, która była przed pandemią.
https://brusselsairlines.pl/
Klaudia
Wirus z nami był i będzie tak samo jak miliony innych wirusów i bakterii… Won to musi iść rząd i jego poprzednicy którzy całymi latami zaniedbywali służbę zdrowia. Mam nadzieję, że to całe wariactwo się jak najszybciej skończy, bo mnie kusi Australia. 🙂 Macie jakieś rady co do podróży po tym kraju z małym 2 letnim bobo? 🙂
Natalia
Hey 🙂 My akurat w Australii byliśmy tylko 10 dni, bez dzieci 🙂 Ale myślę, że te zasady nie różnią się od ogólnych zasad podróży z maluchem 🙂 A na ten temat postów u nas cała masa!! 🙂