Rzadko piszę dedykowane posty o restauracjach gdzieś na końcu świata.. Wolę Wam podrzucić mały przewodnik tak jak Gdzie zjeść w Miami albo dołączyć polecane knajpki do dłuższego artykułu o danym miejscu 🙂 Tym razem jednak trafiliśmy na miejsce, które zdecydowanie zasługuje na osobny artykuł! I z uwagi na klimat, i z uwagi na rewelacyjne, a zarazem ciekawe jedzenie, i z uwagi na dodatkowe atrakcje… zaraz Wam o nich opowiem 🙂
Do Baan Ar – Jor trafiliśmy celowo, ale nie spodziewaliśmy się takiego WOW. Jak zawsze szukaliśmy na Google Maps smacznych miejsc w okolicach hotelu, w którym mieszkaliśmy (Sala Phuket). Takich, do których możemy dojść na obiad na piechotę albo pojechać taksówką na kolację. Baan Ar – Jor było jednym z najbliżej położonych miejsc, wysoka ocena, sporo opinii i bardzo zachęcające zdjęcia potraw. Idziemy! 🙂 Ruszyliśmy pierwszego dnia w porze obiadu – przez zieleń, nad małym jeziorkiem, przez pole, troszkę przez porozbijane szkła i gdzieś tam obok leżące śmieci. 15 minut i jesteśmy! I oto WOW – przed nami elegancki biały budynek, z klimatycznym widokiem, a w jednym z jego skrzydeł działa restauracja Baan Ar – Jor. Już na miejscu dowiadujemy się, że na odznaczenie Bib Gourmand, nadawane przez Przewodnik Michelin.


Wchodzimy! Wnętrze zachwyca! Od razu po wejściu przenosimy się do dawnych czasów – tak zresztą też głosi napis przed drzwiami – oto przed nami Phuket 1936 roku. Restauracja jest nieduża, całość w cudownym stylu vintage, każdy szczegół zachwyca! 🙂


To co? Zaglądamy do menu? 🙂 Już sam podział jest ciekawy! Mamy tu Time Killing, Curry & Soup-Perstar, Rice & Egg- cellent Day, Anything That Pan Fried oraz Passionate About Seafood. Czytajcie uważnie, bo jest tu masa interesujących dań! My byliśmy w Baan Ar- Jor dwukrotnie, więc spróbowaliśmy sporo – zaraz Wam powiem, co bardzo warto!
W Time Killing znajdziecie dość klasyczne w Tajlandii smażone spring rolls z warzywami, małe smażone tosty z wieprzowiną (deep fried minced pork toast) czy massaman curry podawane z roti. Ale sporo tu też ciekawostek – np. tradycyjna kiełbasa wieprzowa z Phuket, famous Phuket fish balls, sałatka na bazie ananasa, chili i krewetek czy Baan Ar – Jor crispy noodle with prawns. My oczywiście idziemy w ciekawostki!
Pierwszego dnia na naszym stole ląduje Phuket pineapple salad i jest świetna – wiem, że ten smak będzie za mną chodził! Słodycz ananasa, ostry posmak chili, idealnie przygotowane krewetki i orzeszki. Bajka! Bardzo smakuje nam też tutejszy Signature dish, czyli crispy noodle, którego konsystencja przypomina chrupki do zajadania podczas oglądania serialu i jest wręcz uzależniająca. Bardzo dobre wypada też kiełbasa, zwłaszcza, gdy zanurzasz ją w gęstym sosie tamaryndowym. Przyznam, że to był wybór Łukasza i ja byłam nieco przeciwna, ale okazuje się bardzo smaczna.
Z działu Time Killing chyba najmniej podchodzą nam tosty z wieprzowiną – ten smak już znamy, a jego wykonanie, być może z uwagi na charakter samej potrawy, jest dość zwyczajne. Nie jest to mój must eat 😉 Ciekawe natomiast są fish balls – zwłaszcza, gdy umoczycie je w pikantnym sosie.
Moje “must eat” z działu Time Killing? Zdecydowanie sałatka z ananasem i cripsy noodles. Możecie dorzucić Phuket sausage do podziału 🙂 Ceny dań z działu Time Killing to od 160 do 350 bahtów.




W dziale Curry i zupy znajdziecie klasyki takie jak tom kha, tom yum goong czy green curry, ale też orange curry z rybą lub krewetkami. Mnie bardzo kusi czerwone curry z rambutanem i grillowaną wieprzowiną, ale finalnie zamawiamy Massaman Curry – to obowiązkowa pozycja na południu Tajlandii. Ceny zup i curry to od 280 do 350 bahtów.
Z działu Rice & Egg- cellent Day dzieciaki zamawiają ryż smażony z wieprzowiną (jest też opcja z krewetkami lub z krabem), a ja biorę Baan Ar – Jor deep fried prawn omlette (220 thb). Niestety tych dań nie mam zdjęć, nie mam też zdjęcia mojego hitu, czyli właśnie smażonego omleta z krewetkami! Za bardzo skupiłam się na nagrywaniu wideo 😛 Zdecydowanie must eat! 🙂 Mogliście zobaczyć go na stories, a ja wejdziecie teraz na instagram znajdziecie go w rolce poświęconej Baan Ar – Jor. Zajrzyjcie koniecznie, bo można też poczuć klimat tego miejsca 🙂 o TUTAJ!
Hitem okazała się również … stir fried cabbage with fish sauce (180 thb), czyli kapusta smażona z sosem rybnym i suszonymi krewetkami! To kolejne danie, którego byście się nie spodziewali, prawda? 🙂
My już odpuszczamy kategorię “Passionate about seafood” – więcej nie damy rady 😉 Znajdziecie w niej krewetki w sosie tamaryndowym, kraba na dwa sposoby czy też lokalne homary w 3 wersjach (Phuket Lobster w cenie 1399 thb).
Jedno jest pewne – jest przepysznie!!! 🙂


W Baan Ar – Jor koniec posiłku to nie koniec wizyty w tym magicznym miejscu… Jak już zjecie, koniecznie musicie zobaczyć ich piękne muzeum, które przenosi na Phuket 1936 roku. Tutejsza posiadłość została zbudowana w 1936 roku przez chińskiego biznesmana, Tan Gin Nguan. Miejsce przez 37 lat stało puste i zamknięte aż dwóch prawnuków biznesmana stworzyło tu muzeum, restaurację, a nawet pokoje, w których można się zatrzymać.
Posiadłość oddaje to jak wyglądały domy bogatych Chińczyków na Phuket w latach 30. Jest cudownie magiczna! Jak myślicie, który pokój wybrała Jagoda?:) Więcej informacji o Baan Ar – Jor znajdziecie TUTAJ.



…













1 Comments