Peaches GastroGirl to restauracja, która została otwarta w bardzo wymagającym dla gastronomii okresie locdkdown-u. Na taki odważny ruch zdecydowały się dwie dziewczyny – Monika Mazurek i Klaudia Górak, które wcześniej zdobywały doświadczenie na Solcu 44 czy w Bibendzie. W swojej restauracji serwują dania kuchni wegańskiej, ale gwarantuje, że tutejsze dania przekonają do siebie niejednego zagorzałego mięsożercę!

 

Restaurację tę poznałam podczas lockdownu, ich bowle zachwycały nawet w dostawie i dawały namiastkę wizyt w restauracji w tym dziwnym czasie. Teraz na całe szczęście możemy odwiedzić Peaches stacjonarnie w niedużym, ale przytulnym lokalu przy  Mokotowskiej 58 (wejście przez podwórko). Restauracja połączona jest korytarzem z Klubem SPATiF więc po kolacji możemy jeszcze skoczyć na drinka, koncert, a nawet na szaleństwa na parkiecie (rozpiskę wydarzeń muzycznych w SPATiF-ie śledźcie na ich Facebooku). Świetny plan na wieczór 🙂

 

Peaches_5

 

Menu Peaches składa się z trzech części: mezze, dania główne i desery.

W kategorii mezze królowa jest tu jedna i jest to…. brukselka! Byłam w tej restauracji kilka razy z osobami, które zarzekały się, że „nie cierpią brukselki”, ale jakoś tę serwowaną tutaj wylizały z talerza do ostatniego kawałka ?. Palona Brukselka serwowana jest z wędzonym karmelem, labneh, pangratatto z chleba na zakwasie z tymiankiem, skórką z cytryny i estragonem (26 zł), gwarantuje, że to połączenie doskonałe! Smaki i faktury tego dania śnią mi się po nocach 🙂 

W kategorii mezze na uwagę zasługuje też ich dynia hokkaido w glazurze z pastą gochujang serwowana ze świeżym grejpfrutem, chermoula i posypką z chrupiących orzechów laskowych (29 zł) czy marchewka w sosie morelowo-limonkowym z sumakiem, kefirem i praliną migdałową (27 zł). Wszystkie przystawki pozycje brzmią smakowicie, ale przyznaję, że u mnie każda wizyta kończy się na brukselce ?. Do mezze polecam zamówić pieczywo z masłem z pieczonym czosnkiem i solą morską (10 zł) – przyda się do wylizania talerzyka ?

 

Mezze są przepyszne, ale warto zostawić trochę miejsca na dania główne. Ja przy okazji ostatniej wizyty zamówiłam nowość z karty – tacosy z pieczarką portobello, guacamole z jalapeño, salsą z orzechami ziemnymi i papryczką de ancho, wegańskim serem feta i świeżym ziołami (30 zł) Jak wiecie tacosów trochę ostatnio zjadłyśmy ? (tutaj nasze podsumowanie 5 miejsc w Warszawie, gdzie warto je zjeść).  Te nie są i nie próbują być autentycznymi smakami Meksyku, ale wyróżniają się świetną kukurydzianą tortillą, a w połączeniu z dodatkami stanowią bardzo udane danie. Przy okazji poprzedniej wizyty zamówiłam wontony z Beyond meat, grzybami shitake, imbirem, czosnkiem, białą kapustą, olejem chili, sezamem i kolendrą (39 zł) i też były świetne!

 

Peaches_wnetrze

 

Peaches_4

 

Peaches_2

 

 Na uwagę zasługuje też karta drinków i win, które idealnie komponują się z daniami, a obsługa doradzi w ich doborze.

Dla mnie wizyta w Peaches to dokonały pomysł na wieczorne wyjście. To nie tylko przepyszne dania, ale też atmosfera miejsca, którą tworzą zatrudnione tutaj dziewczyny, tak w Peaches gastro girl pracują same dziewczyny! Jeżeli chcecie poczuć czym jest girl power i jakie cuda można wyczarować z produktów wegańskich to lećcie do Peaches!

Informacje praktyczne:

Adres: Ul. Mokotowska 58, Warszawa

Godziny otwarcia: pon-wt: zamknięte, śr-czw: 13.00-21.00, pt-sob: 13.00-22.00, niedz:13.00-21.00

 

Rachunek za kolacje dla dwóch osób:

 

peaches_paragon

 

[Jadzia]

*Zdjęcie wnętrza lokalu pochodzi z Facebooka Peaches, podczas naszej kolacji było tam zbyt tłoczno, aby zrobić zdjęcie wnętrza dbając o prywatność innych gości 🙂