Najwyższa pora na ostatni wpis dotyczący naszej ostatniej podróży na Lanzarote. Pisaliśmy już o informacjach ogólnych o wyspie oraz o tym, co warto zobaczyć cz. I i cz. II.  Koniecznie zajrzyjcie do tamtych postów, jeśli planujecie pobyt na Lanzarote – pozwolą Wam zaplanować piękny i ciekawy czas, również z dzieciakami! Ale…  nie bylibyśmy sobą, gdyby na blogu nie pojawił się wpis na temat tego, co warto zjeść na Lanzarote?

 

Jaka jest kuchnia Wysp Kanaryjskich? Na pewno jest zbliżona do tego, co je się w kontynentalnej części Hiszpanii, więc jeśli macie za sobą chociażby Barcelonę, Madryt czy pobyt w Andaluzji, znajdziecie tu sporo znanych już wcześniej dań. Czekają na Was tradycyjne hiszpańskie tapas jak choćby moje ukochane papryczki pimientos de padron, rewelacyjna tortilla de patatas, różne rodzaje croquetas czy gambas al ajillo. Ale znajdziecie tutaj też dania charakterystyczne tylko dla Wysp Kanaryjskich. Znajdziecie tu też oczywiście dużo owoców morza i ryb. Męska część naszej wycieczki wybrała się nawet na połów bonitos (tuńczyki)!

Zobaczcie poniżej, jak nam smakowało Lanzarote! Smacznego! 🙂

 

1) Gambas al ajillo

 

 Gambas al ajillo

 

Jeden z klastycznych hiszpańskich tapas! Tutaj wygrywa prostota! 🙂  Krewetki, oliwa, czosnek, czasem również trochę pikantnych papryczek. Hiszpanie używają tutaj najczęściej  tzw. “guindillas secas”. Krewetki zwykle podawane są w małych glinianych naczyniach lub na niewielkiej patelni. U nas… faworyt Maksa! 🙂 Nawet, jeśli są w wersji bardziej pikantnej, to i tak uwielbia! 🙂

 

2) Puntillas de calamar

 

Puntillas de calamar.

 

Puntillas to moje hiszpańskie wspomnienie sprzed lat! 🙂 Pamiętam wyprawy na tapas w Madrycie z naszymi hiszpańskimi koleżankami! Właśnie wtedy po raz pierwszy zjadłam puntillas! Znałam już wtedy calamares a la romana, czyli krążki kalmarów w panierce, ale nie znałam tych malutkich! Puntillas to małe, chrupiące, panierowane “kalmarki”. Idealne do pogryzania do sangrii czy do piwa. Trochę jak kalmarowy popcorn!

Prawie nie do zjedzenia poza Hiszpanią, za to na Lanzarote znajdziecie je niemal w każdej rybnej restauracji! Nr 1 naszej Jagody!

 

3) Mejillones al vapor / a la marinera

 

Mejillones

 

Małże gotowane na parze albo w sosie z białego wina. Klasyk, popularny nie tylko w Hiszpanii. Jeśli będzie na nie sezon, spróbujcie też tzw. lapas. Po polsku mają dość fascynującą nazwę, którą poznałyśmy dopiero szykując dla Was ten post: lapas to… skałoczepy! Popularne też na Maderze. Na Lanzarote podawane z typowym dla Wysp Kanaryjskich sosem – mojo verde!

 

4)  Papas arrugadas

 

 Papas

 

W dosłownym tłumaczeniu “ziemniaki marszczone”. To klasyczne danie  z Wysp Kanaryjskich. Spotkacie je na każdej wyspie! My poznaliśmy je podczas podróży na Gran Canarię, Teneryfę i Fuerteventurę na początku 2011 roku.

Ziemniaki gotuje się tutaj w wodzie z dużą ilością soli. Kiedyś do ich przygotowywania używało się wody z oceanu. Tradycyjnie podane z sosami – czerwonym – mojo rojo oraz zielonym –  mojo verde. Kto nie kocha ziemniaczków, a  w takim wydaniu dosłownie uzależniają!

Co to za sławne sosy? 🙂 Mojo Rojo to najpopularniejszy sos na Wyspach Kanaryjskich! Jest serwowany nie tylko z gotowanymi ziemniaczkami, ale też jako dodatek do ryb, serów czy grillowanych mięs.Przygotowywany jest na bazie octu, oliwy, czerwonych papryczek i kuminu. Mojo Verde to z kolei sos mocno ziołowy z wyczuwalnym smakiem kolendry i pietruszki, nie jest tak pikantny jak mojo rojo. W jego skład oprócz wymienionych ziół wchodzi jeszcze papryczka, czosnek, kumin, ocet i oliwa. Całość uciera się w moździerzu do uzyskania gładkiej konsystencji. Dodatek do lapas, często również do ryb.
 

5) Queso frito z marmoladą figową

 

 smażony ser

 

 

Smażony (czasem również grillowany) ser z marmoladą figową –  odmian i rodzajów serów na Wyspach Kanaryjskich jest całe mnóstwo. Sery jada się zazwyczaj na przystawkę. W połączeniu ze słodką marmoladą smakują bosko!

 

Queso frito z marmolada

 

6) Paella marinera

 

Paella marinera

 

Kolejny hiszpański klasyk. Oryginalnie paella wywodzi się z Walencji, ale możecie ją zjeść w całej Hiszpanii. Samo słowo “paella” wywodzi się właśnie z dialektu valenciano i oznacza po prostu…patelnię. Tak też jest zawsze podawana paella – na wspólnej patelni, z której każdy nakłada sobie swoją porcję.  Na Lanzarote najlepiej weźcie paella marinera, czyli z owocami morza. Obowiązkowe danie podczas każdej wizyty w Hiszpanii. 

Naszą – bardzo smaczną – zjedliśmy w restauracji Casa Rafa w El Golfo.

 

6) Bienmesabe

 

Bienmesabe

 

W kategorii, co zjeść na Lazarote nie mogło zabraknąć też klasycznego deseru! Kanaryjski deser przygotowany z miodem, żółtkiem jaja i mielonymi migdałami! U nas podany z lodami. 

 

7) kawa barraquito

 

Oj to klasyk, który dla wielu jest obowiązkowym “daniem” od razu po przybyciu na Wyspy Kanaryjskie!

Kawa Barraquito to kawa serwowana w wysokiej szklance z dodatkiem skondensowanego mleka, likieru Licor 43, cynamonu i skórki z cytryny. Składa się z trzech osobnych warstw, więc nie tylko smakuje, ale i wygląda! Na górze często jeszcze udekorowana cynamonem plus właśnie skórką z cytryny czy limonki, która podkręca smak. Uwaga: jest bardzo słodka! 🙂
Wybaczcie fotkę z Wikipedii (źródło TUTAJ), ale byłam tak zajęta nagrywaniem rolki na Instagram z barraquito, że zapomniałam o fotce! 🙂 Jak zawsze zapraszam Was na IG – znajdziecie nas jako @blogtasteaway! Tam relacjonujemy wszystkie podróże na bieżąco! 🙂
 
 
barraquito
 
 
 

GDZIE ZJEŚĆ NA LANZAROTE – sprawdzone miejsca

1) La Tiñosa

 

La Tinosa to namiar na zacne jedzenie w miejscu, w którym o dobre jedzenie może być trudno, czyli w jednym z najbardziej turystycznych miasteczek na wyspie – Puerto del Carmen. To tam wylądowaliśmy na początku i mimo wszystko, chcieliśmy zjeść dobrze!
 
La Tiñosę odwiedziliśmy dwukrotnie. Znajdziecie tam zacne hiszpańskie tapas: super gambas al ajillo, idealnie przygotowane pimientos de padron, fajne croquetas.  Bardzo smakował nam też smażony ser z figową marmoladą i mejillones. Trochę mniej podeszły nam kalmary – tutaj akurat z Wyspami Kanaryjskimi wygrały wyspy greckie.
 
Restauracja pięknie położona, z cudownym widokiem i dość malutka, a tutaj to zdecydowanie na plus. Zdjęcie z tej restauracji widzicie jako tytułowe na samej górze 🙂 
 

2) Salmarina w La Santa

 

La Tiñosa.

 

Klimatycznie położona z widokiem na ocean i   śmigających na falach surferów 😉 Luźny klimat, może nawet nieco zbyt luźny, bo obsługa średnio ogarnięta i trochę się czeka  – włączcie w sobie koniecznie hiszpański luz! 🙂  Jedliśmy tutaj znów puntillas – malutkie niczym kalmarowy popcorn, ziemniaczki w soli z sosami mojo, tortilla de patatas i mejillones. 

 

3) Casa Rafa w El Golfo

 

El-Golfo.

 

To chyba mój numer 1 podczas naszej wyprawy! Przyjemna restauracja, profesjonalna i sympatyczna obsługa plus, co kluczowe – tu zjedliśmy chyba najlepiej 🙂 Tak, to własnie tutaj jedliśmy świetną paella marinera! To też  tutaj zjedliśmy pyszny deser Bienmesabe. To jedyne miejsce, gdzie go spotkaliśmy.

Jedliśmy też  klasycznie puntillas oraz smażony lokalny ser z marmoladą i mniej klasycznie – bardzo dobre ceviche oraz ukochane przez Łukasza na północy Hiszpanii navajas – tzw. małże brzytwy.

Po obiedzie koniecznie spacer po okolicy! 🙂 Dla nas El Golfo to must visit!

 

4) Asadero de Mácher

 

Asadero-de-Macher

 

Totalnie lokalesowa miejscówka z dała od wszystkiego. Byliśmy tylko my i miejscowi na rodzinnych imprezach. Klasyczne menu. Bardzo dobre croquetas, smażony lub pieczony ser. Mi najbardziej zapadły w pamięć rewelacyjne tostas – zdecydowanie do powtarzania w domu! Wersja z oliwą, pomidorami, jamon iberico, miodem i orzechami włoskimi pyszna! Mieliśmy równie ochotę na tostas z foie gras, karmelizowaną cebulą i jabłkami, ale już był niestety sold out. W menu także sporo steków i mięsa. 

 

5) La Orilla Beach Bar

beachbar

 

To miejsce na śniadanie idealne! Zakochałam się w tym miejscu i mogłabym tam jeść codziennie! 🙂 W menu smoothie bowle, pancakes, boskie kanapki. Nasze ulubione to Tosta de Iberico z szynką jamon iberico, z awokado, pomidorem (rozsmarowany na bułce jak w klasycznym pan con tomate) i jajkiem w koszulce albo Tosta de Queso de Cabra – z awokado, kozim serem, miodem i ziarnami. Pycha!  A do tego przepiękny widok, kawa, świeżo wyciskany sok z pomarańczy i… Czego chcieć więcej?

 

6) Churros con chocolate w Tías

 

churros

 

Zwykły hiszpański bar, a w środku świetne klasyczne churros i czekolada 🙂 W świąteczne dni jak 6.01 trzeba brać numerki na churros na wynos 🙂 Niech to Wam jasno powie, że warto! 🙂 Z dzieciakami koniecznie! Jagoda zachwycona! 🙂