Spis treści
- 1) Yue Pin – Hotel Dua, Kaohsiung, Tajwan
- 2) Hokkaido Sachi – Ho Chi Minh, Wietnam
- 3) BINDERSTUBE – Fie Allo Sciliar, Południowy Tyrol, Włochy
- 4) Tragata Tapas – Ronda, Hiszpania
- 5) Karczma pod Sokołem – Sokółka, Polska
- 6) Karczma Stara Kuźnia – Przykop 1, Miłki, Polska
- 7) Yatta Ramen – Warszawa
- 8) Dwa Osiem – Warszawa
- 9) Supperlardo – Warszawa
- 10) La Vinaigrette – Gallipoli, Włochy
- 11) Mare e Monti – Pontevedra, Galicja, Hiszpania
- 12) Pho Mai Hien – Bakalarska, Warszawa
- 13) ST. JAKOBS STENUGNSBAGERI – Malmö, Szwecja
- 14) NAMU – Malmö, Szwecja
- 15) L’ elair de Genie – Paryż, Francja
- 16) El Xampanyet – Barcelona
- 17) La Bodega Puntual – Barcelona
- 18) Chef Panda – Warszawa
- 19) Pańska 85 – Warszawa
- Podobne wpisy
Wzięło mnie na podsumowania, co? 🙂 Były najpiękniejsze momenty, podróże i zmiany, ale nie mogę nie napisać o miejscach, które nas zachwycały kulinarnie. Zastanawiałam się jak do tego podejść. Napisać zestawienie tylko dla Warszawy? Hmm…mam wrażenie, że w temacie nowych i zachwycających miejsc byłoby jednak trochę skromnie. Podzielić zestawienie na podróże? Czy w ogóle pisać o tych odległych miejscach, o knajpach, do których może nikt nigdy nie zajrzy? Może nie ma sensu? Ostatecznie pomyślałam, że jeśli chociaż jednej osobie zrobimy świetny obiad na Tajwanie, boską kolację w Południowym Tyrolu czy zachwyci się sushi w Wietnamie, to ma to sens 🙂 Dlatego podziału nie ma! Będzie sporo Polski, trochę Warszawy, będzie Europa, będzie świat. Miejsca ułożyłam chronologicznie tak jak je odwiedzaliśmy – dzięki temu mam pewność, że o niczym nie zapomniałam!:)
READY? 🙂
1) Yue Pin – Hotel Dua, Kaohsiung, Tajwan

Zaczynamy od tej najbardziej odległej, najbardziej egzotycznej! Sam Tajwan jest mało popularnym kierunkiem turystycznych wypraw, a tym bardziej jedno z jego miast – Kaohsiung. Jedno jest pewne – Hotel Dua to jedno z najprzyjemniejszych miejsc, w jakich zatrzymaliśmy się na Tajwanie, a ich chińska restauracja Yue Pin to absolutny MUST! Gdy raz spróbowaliśmy, dziwnym trafem odeszła nam ochota na wszelkie night markety i inne kulinarne atrakcje. Było tak smacznie, że chcieliśmy po prostu WRACAĆ!
Yue Pin pod wodzą Chefa z Hongkongu specjalizuje się w chińskich przekąskach dim sum i przeróżnych pierożkach. Spróbujcie koniecznie fried bean curd roll with shrimp, czyli tofu z krewetkami oraz przeróżnych ryżowych “naleśników” – steamed rice noodle rolls – są boskie! Wybór dim sumów jest tak duży, że będziecie chcieli zjeść WSZYSTKO! Łukasz zajadał się wieprzowiną z foie gras (pan-fried suckling pork with foie gras). Dzieciaki na pewno zachwyci smażony ryż po kantońsku (klasyk, ale tu smakuje wyjątkowo dobrze!), a jak lubicie azjatyckie makarony, sięgnijcie po stir fried rice noodles with beef. Pamiętajcie, by zwłaszcza wieczorem zarezerwować wcześniej stolik, restauracja jest duża, ale chętnych nie brakuje!

2) Hokkaido Sachi – Ho Chi Minh, Wietnam

Sushi w Wietnamie??? Znacie nas i wiecie, że wolimy jeść to, co typowe dla danego kraju, ale czasem miłość do pewnych smaków wygrywa 🙂 Zwłaszcza jak dzieci Cię proszą 🙂 Nasze dzieciaki fanami kuchni wietnamskiej nie zostały. Chcąc nie chcąc, zdecydowanie bardziej podchodzi im chińskie, tajskie czy japońskie, a jak wiecie, Maks za sushi oddaje wszystko! Gdy zatem pewnego dnia wyszliśmy z naszego lokum w Ho Chi Minh w poszukiwaniu obiadu i natknęliśmy się na sushi, ciężko było odmówić! Hokkaido Sachi to duża, dwupiętrowa knajpa. Ogromnym plusem były dla nas też oddzielne pokoiki, w których mogliśmy spokojnie zjeść z dwójką dzieciaków, a siedzenie na podłodze zdecydowanie służyło obojgu 🙂 Poza sushi, masa innych japońskich przysmaków, więc Maks zajadał swoje, a Jagoda jak szalona wciągała udon. Do dziś wspominamy to miejsce z sentymentem 🙂
3) BINDERSTUBE – Fie Allo Sciliar, Południowy Tyrol, Włochy

Dobra, dobra, opuszczamy już Azję. Planujecie narty we Włoszech? No to sprawdźcie, ile macie do Fie Allo Sciliar. To tam znajdziecie niewielkie Binderstube i ich idealne makarony. Ja też kiedyś wierzyłam, że we Włoszech nie da się źle zjeść. Ale im częściej tam jesteśmy, wiemy, że bywa różnie. Nie jest to tylko nasza opinia – podobnie mówią znajomi Włosi. Binderstube to kolejne miejsce, które nas uzależniło i wracaliśmy tam kilka razy. Świetna carbonara, świetna amatriciana czy puttanesca. Idealne ravioli ze szpinakiem i ricottą, obowiązkowo z masłem i parmezanem. A na przystawkę? Talerz typowego tu specka i lokalnych serów.


4) Tragata Tapas – Ronda, Hiszpania

O tym miejscu muszę Wam przypomnieć, bo wiem, że już kilka osób skorzystało i było zachwyconych! A prawdopodobieństwo, że dotrzecie do Rondy jest całkiem spore! W końcu Andaluzja jest całkiem popularnym kierunkiem wakacyjnym, a Ronda to jedna z jej perełek – zobaczcie sami – o TU!
Wiecie, że ja generalnie kocham hiszpańskie tapas, ale Tragata jest wyjątkowa! Z jednej strony znajdziecie tu typowe hiszpańskie smaki, z drugiej strony fajnie podkręcone, urozmaicone, inne. Idealnie dopracowane. Weźcie patatas bravas w ich wydaniu, małe kanapeczki z kalmarami, pan con tomate z anchois (to chyba tu się w nim zakochaliśmy!), a do pogryzania karczochy w tempurze.


5) Karczma pod Sokołem – Sokółka, Polska

No wreszcie! Jest coś polskiego! I powiem Wam, że od razu zaczynamy od najlepszych! Uznałam zresztą, że na tę listę wpisujemy tylko naszych absolutnych faworytów – nie ma nic, że trochę, że może, że jedno danie… Karczma pod Sokołem. Jeśli przejeżdżacie obok, na pewno Was nie zachęci. Ot kolejna przydrożna karczma w małym polskim miasteczku. Co tam może być dobrego??? Błąd!!! To tu jest jedno z najlepszych miejsc z polską kuchnią w Polsce! I co więcej – nie dość, że jedzenie jest świetne, to podane w piękny sposób! Tatar, chłodnik czy żurek to ekstraklasa w swoich kategoriach! Świetne pielmieni, świetny schabowy. Może tylko na kartacze wysłałabym Was gdzieś indziej 😉
Pełną recenzję i masę dobrego jedzenia znajdziecie TU.

6) Karczma Stara Kuźnia – Przykop 1, Miłki, Polska

Mieliśmy ogromne szczęście odkryć Karczmę pod Sokołem na początku maja i dotrzeć do Starej Kuźni na początku czerwca. O tym miejscu słyszeliśmy wielokrotnie! I tak – potwierdzamy: bardzo warto! Pamiętajcie tylko, że Kuźnia działa od maja do września! Klimatyczne miejsce, piękna okolica. Co zjeść? Pikantną zupę rybną, tatara jagnięcego lub może z sarny? Spróbujcie ich jagnięciny, okonia z domowymi frytkami albo blinów karczemnych nadziewanych wieprzowiną. I nigdy, przenigdy niech Wam nie przychodzi do głowy, by wyjść z Kuźni bez deseru!!! Ich sernik jest najlepszy na świecie, a jeśli traficie na ptysie z bitą śmietaną i musem truskawkowym padniecie z rozkoszy – z powodu smaku i wszystkich wspomnień z dzieciństwa, które te ptysie budzą.
Wszystkie dania, jakie zjedliśmy w Kuźni możecie zobaczyć TU.


7) Yatta Ramen – Warszawa

O Yatta najmniej się rozpiszę, bo menu krótkie i nie ma co długo pisać. Jedno jest pewne – dla nas to najlepszych ramen w mieście i jedyny, który tak bardzo przypomina nam Japonię. I pod względem smaku i całego doświadczenia. Ja wiem, że dla niektórych lokal Yatta na Bartosiewicza może się wydawać obskurny, ale w takich lokalach zajadaliśmy w Tokio czy Kioto i fajnie poczuć ten klimat nad ramenem u nas! Łukasz wyśle Was na shoyu ramen, ja kocham spicy miso ramen. Aha, świetny jest też ten wegański – i mówi to Wam Łukasz, radykalny mięsożerca 🙂
O Yatta pisaliśmy TU.

8) Dwa Osiem – Warszawa

Pizza z baraka nad Wisłą na liście największych zachwytów? A jakże! Jeśli kochacie pizzę neapolitańską, pokochacie Dwa Osiem. Nas totalnie zachwyciła i było to jedno z najczęściej odwiedzanych przez nas miejsc latem. Idealne ciasto, idealny sos, smaczne dodatki! I możliwość zamówienia małej focca dla Jagody. Nie mogę się doczekać aż znów zrobi się ciepło i znów się otworzą!
O Dwa osiem pisaliśmy TU!

9) Supperlardo – Warszawa

Nasza kolejna obsesja 2018 roku. Zaczęło się od lunchu ze znajomymi i ich sławnych kanapek. Kanapek napakowanych wędlinami własnego wyrobu albo tej z udkiem z kurczaka, która po prostu uzależnia! Co za szum o kanapkę z kurczakiem? Ta na ten szum zasługuje – idealna maślana bułka, idealnie wilgotne mięso i chrupiąca panierka. Bajka! Po lunchu przyszedł czas na kolację – jedną, drugą, trzecią, czwartą. Obsesyjnie zabieraliśmy tam znajomych na każdym wychodnym. Wszystko, co zamawialiśmy, zawsze było rewelacyjne. A ich mięso? Zachwyca nawet tych najbardziej wymagających. Absolutny must na warszawskiej scenie gastro 2018!

10) La Vinaigrette – Gallipoli, Włochy

Gdy w lipcu trafiliśmy do Gallipoli, marzyły nam się makarony z owocami morza… i owoce morza. La Vinaigrette najpierw znalazł Łukasz. Potem poleciła je też Justyna, Polka, która razem z mężem Włochem prowadzi w okolicy mały hotelik / pensjonat.
Zakochaliśmy się w tagliolini ai frutti di mare – idealny makaron, sos, który masz ochotę wylizywać i duża ilość owoców morza. Łukasz jak szalony wyjadał im zapas scampi crudi, czyli surowych langustynek podawanych z oliwą, solą i pieprzem. Spróbujcie też carpaccio z lokalnych ryb oraz frittury di pesce…. a dla dzieciaków weźcie gnocchi z sosem pomidorowym.
11) Mare e Monti – Pontevedra, Galicja, Hiszpania

Nie sądziłam, że tak się stanie, ale tak jak widzicie nie ma na tej liście nic z naszej wyprawy na północ Hiszpanii. Ku mojej rozpaczy jadaliśmy smacznie i poprawnie, ale nie jadaliśmy wow. A przyznam, że w moich wspomnienia Galicja czy Asturias kojarzyły się właśnie z kulinarnym wow.. Gdy już mieliśmy trochę dość pulpo a la gallega na każdy posiłek, paelli i innych klasyków, za którymi tęsknimy, ale które w nadmiarze mogą być męczące, Łukasz znalazł włoską knajpę w Pontevedra. Zgodziłam się – w końcu dzieciaki chętnie zjedzą makaron!
To był najlepszy wybór! Rewelacyjne makarony, super panna cotta, fajne przystawki. I zestawy lunchowe za 15 euro za osobę, a na północy Hiszpanii to naprawdę super cena! Co więcej, nawet, gdy prowadzący Mare e Monti Włosi złamali wszelkie zasady i zaserwowali carbonara di mare (carbonarę z jajkiem, owocami morza i parmezanem), wyszło im to perfekcyjnie!
12) Pho Mai Hien – Bakalarska, Warszawa

Nie mogło ich zabraknąć! To tam jadaliśmy najczęściej w 2018!! Wietnamski bar na targowisku przy Bakalarskiej ma wszystko – świetny klimat, pasję do gotowania (gdybyście zobaczyli ich grill nakryty stołem podczas deszczu!), kawę po wietnamsku, zieloną herbatę z lodem jak w Azji i rewelacyjną bun cha. Kochamy ją wszyscy – Łukasz, ja i Maks. Jagoda też wpada podjadać “mesko”. Łukasz zajada pho, czasem bierzemy banh cuon (jeśli są), czasem sajgonki krabowe. Zawsze wychodzimy zadowoleni i to chyba tam można nas najczęściej spotkać.
13) ST. JAKOBS STENUGNSBAGERI – Malmö, Szwecja

To jedyna piekarnia na naszej liście, ale to miejsca w Malmö stało się naszą obsesją! Byliśmy tam każdego dnia, a wypieki stamtąd zapakowaliśmy również do walizki i zabraliśmy do Polski. Znajdziecie ich przede wszystkim w Malmö Saluhall, czyli klimatycznej hali z jedzeniem. Obowiązkowo do zjedzenia kanelbulle (klasyk!), kardemummabullar (bułeczki z kardamonem – najlepiej weźcie takie z budyniem, jeśli będą!). Ja też totalnie przepadłam dla ich kokosanek, zwłaszacza tych z kawałkami czekolady. BAJKA!
Malmö na weekend polecamy BARDZO – TU znajdziecie wszystkie potrzebne informacje!

14) NAMU – Malmö, Szwecja

Koreański fine dining w Szwecji. Czy to może być dobre?? Namu pokazuje, że tak! Z wszystkich miejsc, w jakich jedliśmy w Malmo, to na pewno największy zachwyt! Rewelacyjne bao, cudowna wołowina „gangam style” z masą dodatków, świetnymi sosami, zawijana w liście sałaty, niesamowite małże św. Jakuba. Idealne na kolacje we dwoje!
Foto ze strony NAMU – podczas kolacji światło niestety nie pozwoliło na zrobienie odpowiednich zdjęć.
15) L’ elair de Genie – Paryż, Francja

W Paryżu odwiedziliśmy multum cukierni, ale znów to eklerki wylądowały na piedestale! Są niesamowite! TAK pisaliśmy o nich, gdy je odkryliśmy w 2015.
16) El Xampanyet – Barcelona

Obowiązkowe miejsce do odwiedzenia i zjedzenia w Barcelonie!! Tłoczno, mało miejsca, ale jedzenie rewelacyjne! Weźcie tutejsze anchoas, pan con tomate mocno oblany oliwą, niesamowitą tortilla de bacalao (tortilla z dorszem) oraz bacalao ahumado con tomate confitado – wędzony dorsz tak nas zachwycił, że niemal od razu domówiliśmy kolejną porcję ?
El Xampanyet znajdziecie na Carrer de Montcada 22 – wieczorami uliczka tętni życiem i to właśnie tu czuć tego hiszpańskiego ducha, którego tak uwielbiam!
Nasz kulinarny przewodnik po Barcelonie znajdziecie TU.

17) La Bodega Puntual – Barcelona

Dwa kroki od El Xampanyet znajdziecie Bodega La Puntual. Można powiedzieć, że restauracja dzieli się na dwie części – bardziej restauracyjną i bardziej barową. Można też usiąść przy beczce przy wejściu – tam znaleźliśmy wolne miejsce my. Weźcie croquetas (bajka!), spróbujcie bombas „atomicas” de la Barceloneta. Bombas to tapasy, które można spotkać właśnie w Barcelonie – niewielkie kulki, trochę jak croquetas, z dwoma sosami – aioli i pikantnym. Mają te świetne patatas bravas i idealnie zrobione calamares fritos a la andaluza.
Nasz kulinarny przewodnik po Barcelonie znajdziecie TU.

18) Chef Panda – Warszawa

Listę kończymy dwoma miejscami z chińską kuchnią, które bardzo często odwiedzaliśmy w listopadzie i grudniu. Pierwsze to Chef Panda. Chiński bar w warszawskim Mordorze. Na pierwszy rzut oka może się wydawać jadłodajnią dla pracowników okolicznych biur, ale znajdziecie tu świetne pierożki na parze, bardzo dobre chińskie pampuchy (ja uwielbiam w wersji smażonej tak jak na zdjęciu poniżej), a do tego rewelacyjne tofu czy sałatkę z wołowiną – pamiętajcie tylko, że tofu i wołowiny w oficjalnym menu nie zobaczycie, trzeba pytać o chińskie menu.. lub pokazywać zdjęcia 😉

19) Pańska 85 – Warszawa

To jedyne miejsce, którego nie spróbowaliśmy dopiero w tym roku. Po raz pierwszy byliśmy tam w styczniu 2017, ale potem jakoś nie wracaliśmy. Wróciliśmy w listopadzie i od tej jednej kolacji byliśmy tam kilka razy. Rewelacyjne chińskie jedzenie w pięknym miejscu 🙂 Zajadamy zwykle kaczkę po pekińsku, tofu w czarnej soi, bakłażana w sosie ostrygowym, pierożki. Wszystko, czego próbowaliśmy było boskie!

To jak? Jak Wasze kulinarne zachwyty w 2018? Podrzucicie coś na miejsce nr 20? 🙂





1 Comments
emi Podrużuje
Wygląda apetycznie