Barcelona. To już kolejny raz, kiedy tam jestem, ale chyba właśnie teraz pokochałam ją najbardziej. Barcelona w lecie jest trudna. Tłumy ludzi, tłumy turystów, wszędzie ścisk, ciężko przejść, kolejki do najważniejszych zabytków, tłok. Listopadowa Barcelona to inne miasto, zwłaszcza, gdy chodzisz częściej szlakami wybieranymi przez lokalsów niż tymi, którymi chodzą turyści. Tym razem nie mieliśmy ambitnych planów – co zwiedzić, gdzie pojechać, co zobaczyć. Chcieliśmy przede wszystkim pobyć, poczuć, pochodzić bez celu. Ale, ale… jeśli jedziecie do Barcelony po raz pierwszy, ten przewodnik i tak Wam się przyda! Większość polecanych barów i restauracji znajdziecie w miejscach, w których i tak będziecie. Jestem tego pewna! 🙂

START?

 

GDZIE JEŚĆ W BARCELONIE?

1) EL XAMPANYET

 

xampanyet-born-barcelona

 

Niesamowite miejsce, które koniecznie musicie zapisać na listę! Trafiliśmy tam w deszczowy piątek… na ulicach dość pusto i ponuro, a tam tłumy! Już myślałam, że nie wejdziemy. Zwłaszcza z dwójką dzieci i wózkiem 😉 Ale co to za problem dla Hiszpanów? 10 minut później siedzieliśmy przy niewielkim stoliku przy kuchni, dzieci się zmieściły, wózek schowali, a para starszych Hiszpanów obok nas doradzała nam co zjeść. Wzięliśmy anchoas (czyli po „naszemu” anchois – rewelacyjne!), obowiązkowo pan con tomate, który tutaj aż pływa w oliwie i smakuje świetnie. Spróbujcie też przysmaków, które nie tak łatwo spotkać – tortilla de bacalao (tortilla z dorszem) oraz bacalao ahumado con tomate confitado  – wędzony dorsz smakował tak dobrze, że domówiliśmy kolejną porcję 🙂

 

Do picia najlepiej lokalna cava, a jak nie lubicie – zawsze możecie poprosić o sangrię. PS. jeśli martwicie się, a co tam zjedzą dzieci? Uspakajam – mają rewelacyjny makaron 🙂

Znajdziecie ich na Carrer de Montcada 22 – wieczorami uliczka tętni życiem i uwaga: dostanie się do Xampanyet wymaga szczęścia i cierpliwości! 🙂 Ale tak bardzo WARTO!

UWAGA! W google sprawdzajcie kiedy czynne. Na chwilę obecną w poniedziałki zamknięte, a w niedzielę czynne tylko w porze obiadowej, wieczorem nie.

 

tapas-el-xampanyet-barcelonatortilla-de-bacalao-xamplanyet-barcelonatłum-xampanyet-barcelona

 

2) BODEGA LA PUNTUAL

 

patatas-croquetas-la-puntual-barcelona

 

To miejsce odkryliśmy, gdy chcieliśmy zajrzeć ponownie do El Xampanyet. Wszędzie w okolicy było jednak mega tłoczno (sobota wieczór w Barcelonie – sami rozumiecie!) i jak Łukasz wypatrzył wolną beczkę-stolik przez La Puntual od razu tam usiedliśmy. Uwielbiam Hiszpanów za to, że gdy siadasz o 21.00 z dwójką dzieci przy stoliku z beczki wina, to jeszcze zagadają dzieciaki i zaproponują, że przyniosą im patatas bravas z sosem obok 😉 W Bodedze finalnie byliśmy dwa razy. W  środku znajdziecie też część bardziej restauracyjną, gdzie wygodniej posiedzieć 🙂 Co jeść? Koniecznie croquetas (bajka!), koniecznie typowa w Barcelonie „bomba” – znajdziecie ją pod nazwą bombas „atomicas” de la Barceloneta. To niewielkie kulki, trochę jak croquetas, podawane z sosem aioli i drugim – pikantnym. Tu smakują świetnie! Dzieciaki zajadały jak szalone skrzydełka z kurczaka-  też jedna z dość typowych hiszpańskich tapas, a my zagryzaliśmy croquetas równie rewelacyjnymi patatas bravas, ukochanymi boquerones (marynowane rybki) i calamares fritos a la andaluza, które to kalmary w La Puntual są przygotowane wprost idealnie!

Zamówcie też koniecznie patatas bravas  – wiem, wiem, są wszędzie, ale tu pikantny sos rzeczywiście „pica” i wymiata 🙂 Jeśli jesteście z dzieciakami, poproście sos obok 🙂patatas-bravas-barcelona-hiszpania

 

 

 

bomba-barcelona-hiszpaniacalamares-fritos-barcelona-hiszpaniabodega-la-puntual
tapas-barcelona-hiszpania

3) BAR ESTUDIANTIL

 

bocadillo-de-calamares-barcelona-hiszpania

 

Wiem, że wiele osób z tego polecenia już skorzystało! W lecie 2015 jedliśmy tam najczęściej, bo mieszkaliśmy obok. Śniadania z chrupiącą bagietką napakowaną kalmarami pamiętam do dziś. Tym razem wróciłam tylko raz, sama z Jagódką. Nie było nam po drodze częściej. Jedno jest pewne – kanapka z kalmarami nadal jest wielka i świetna! Do pary z Clarą lub świeżym sokiem z pomarańczy (zumo de naranja). Bar Estudiantil ma świetną lokalizację, jeśli zwiedzacie Barceloną po raz pierwszy. 5 minut od La Rambla, a potem możecie iść w stronę Casa Batlló 🙂

Bocadillo de calamares nie jest typowym barcelońskim przysmakiem – zdecydowanie bardziej rządzi w Madrycie. Ale za to Bar Estudiantil to tutejszy klasyk, działa od 1930 i zdecydowanie w bocadillos potrafi 🙂

 

bocadillo-de-calamares-bar-estudiantil-barcelona-hiszpania

 

4) SENYOR PARELLADA

 

senyor-parrellada

 

Jedyne miejsce, które odwiedziliśmy tym razem i było zdecydowanie restaurację, a nie barem z tapas. Zajrzeliśmy tam od razu po przyjeździe na obiad. Niestety nawet nie robiłam zdjęć, bo światło było średnie.. Ujęli nas natomiast przemiłą obsługą i tym, że można zjeść spokojnie obiad z dzieciakami – przestronne wnętrze, dużo stolików. Podobnie jak oba bary, restaurację znajdziecie w dzielnicy Born. Przyznaję tym razem Born totalnie nas wciągnął 🙂

Co zjeść w Senyor Parellada? Spróbujcie buñuelos z sobrasady (rodzaj kiełbasy produkowanej zwykle na Balearach) i sera Mahon, gazpacho z bacalao, a na danie główne weźcie kalmary z ziemniakami (pyszne!) – znajdziecie je pod nazwą calamarcitos a la plancha con ajo y perejil sobre patata panadera. Mniej smakowała nam paella, więc nie polecamy 🙂 Dzieciakom zamówiliśmy macarrones a la barcelonesa (makaron rurki z mięsem) – był tak dobry, że aż Łukasz im podjadał.

 

senyor-parrelada-barcelona

 

5) BAR EL TROPEZON

 

tapas-bar-el-tropezon-barcelona-hiszpania

 

To miejsce polecała Wrząca Kuchnia na swoim instastory, polecała moja przyjaciółka. Miejsce na pewno ma mega klimat i warto tam zajrzeć, ale kulinarnie zdecydowanie to nie jest nasz numer 1. Gigantyczna tortilla na barze wyglądała imponująco, jednak smakowo jedliśmy lepsze. Kalmary nie podeszły nam kompletnie. Co zatem wziąć, by jednak poczuć klimat? Najlepiej patatas bravas (tu z dużą ilością aioli), pimientos de padrón (małe, zielone papryczki – lubicie?), boquerones i oczywiście pan con tomate. Tu też znajdziecie barcelońską bombę, chociaż przyznam, że i ta bardziej nam smakowała w wersji La Puntual.

Jeśli będzie Was kierowało Google, koniecznie wpiszcie ulicę – Carrer d’en Gignàs, 20. Bo mnie, gdy wpisywałam tylko nazwę baru, kierował w inne miejsce i to dość daleko 😉

el-tropezon-barcelona-hiszpania

 

 

6) LA BOQUERIA

 

la-boqueria-barcelona-hiszpania

 

Najsławniejszego targu w Barcelonie i jedno z najsłynniejszych na świecie na pewno nie trzeba Wam przedstawiać 🙂 Prawda? 🙂 Jeśli jednak będzie w Barcelonie po raz pierwszy, podpowiadam co i jak 🙂 Na pewno wybierzcie się zobaczyć La Boqueria, bo to doznanie niesamowite. Miejsce, które zachwyca kolorami owoców, soków, hiszpańskimi wędlinami, owocami morza. Co zjeść? Na pewno zatrzymajcie się na jakiś fajny, świeży sok. Jeśli chcecie zjeść więcej, usiądźcie tam, gdzie przygotowują jedzenie na świeżo lub wybierzcie np. marynowane owoce morza. Ja skusiłam się na chipirones, które podgrzewali przed podaniem (padał deszcz, Jagoda powoli przysypiała, nie chciałam się zasiadać) i nie, nie było warto 😉 Nawet, jeśli na straganie wygląda to zachęcająco 🙂

 

soki-la-boqueria-barcelona-hiszpaniasoki-barcelona-hiszpania-2chipirones-barcelona-hiszpania

 

7) NA SŁODKO: LA PASTISSERIA BARCELONA

 

la-pastisseria-barcelona-ciastka-barcelona

 

Nasza ulubiona cukiernia z 2015 nadal jest naszą ulubioną cukiernią 🙂 Co więcej, nadal trzyma poziom – pozostałe miejsca trochę nas rozczarowały – więcej pisałam o tym TU. La Pastisseria zachwyca piękną witryną, dopracowanym wyglądem ciastek i smakiem. Mają dwa lokale w Barcelonie – jeden dość daleko do wszystkiego, ale drugi na Carrer d’ Arago 228 to jakieś 15-20 minut spacerem od La Rambla.

Więcej na stronie La Pastisseria Barcelona – TU.

A nasze wrażenia z pozostałych cukierni z 2015 i z 2018 znajdziecie TU.

 

8) NA SŁODKO i NA CHURROS: BE CHOCOLAT BY MICHEL CLEMENT

 

churros-con-chocolate-barcelona-hiszpania

 

Na Be Chocolat (Banys Nous 17A) trafiliśmy przypadkiem, niedługo po wyjściu z El Xampanyet. Tam możecie zaplanować deser 🙂 Znajdziecie tam przeróżne wyroby z czekoladą – praliny, czekoladki z bakaliami, suszone owoce w czekoladzie, kilka opcji czekolad do picia i churros z czekoladą. Prawdziwą 🙂 Mleczną lub wytrawną. Przyznam, że chociaż kocham churros con chocolate, zwykle czekolada do nich podawana to taki… budyń. Nie mieliście takiego wrażenia? 🙂 Tu jest prawdziwa, gorąca czekolada. Mega sycąca – przyznaję, że po obiedzie nie byliśmy w stanie jej dopić 😉

 

PS. Churros podobno warto zjeść w tradycyjnych miejscach Granja M Viader i Xurreria. Niestety, uwaga, w niedzielę oba są zamknięte, a właśnie wtedy chciałam tam iść. Sprawdzicie za mnie? 🙂

 

be-chocolat-barcelona-hiszpania

 

lada-be-chocolat-barcelona

 

9) PRZY PLAŻY: BO KAAP

 

tortilla-pan-con-tomate-barcelona

 

Bo Kaap to nie jest miejsce, do którego macie się specjalnie wybierać. Ot, takie tam chiringuito przy plaży. Ale jeśli jesteście w okolicach Barcelonety i chcecie coś zjeść, tu będzie przyzwoicie.  Mają też całą masę koktajli, smoothies i ciekawych drinków. Wyjątkowo dobry pan con tomate i do tego cienko pokrojona jamón de bellota 😉

 

jamon-serrano-barcelona

 

10) W POBLENOU: BAR BILBAO i LA TERTULIA

 

patatas-bravas-bar-bilbao

 

To nie jest miejsce, w które traficie zwiedzając Barcelonę. Być może nie traficie tam wcale 🙂 Poblenou to mieszkalna dzielnica Barcelony, w której wynajęliśmy apartament. Jakieś 4 przystanki metrem do centrum lub taksówka i 10 euro. Mieszkaliśmy dwa kroki od plaży. Obok knajpki, lokalny targ (Mercat Poblenou) i trochę knajpek. Od razu Wam powiem, że kilka osób polecało nam El 58. Tam nie zdążyliśmy dotrzeć.

Rodzicom jednak polecamy Bar Bilbao – siedzisz i pijesz kawę lub sangrię, a dzieci szaleją na placu zabaw. Czy może być lepiej??? 🙂 Do tego jeszcze Ty pogryzasz patatas bravas, a dzieciom możesz zamówić pizzę – idealny początek weekendu 😉 Do La Tertulia zajrzeliśmy na pożegnalne śniadanie – to jedna z knajpek, które znajdziecie na przyjemnej La Rambla de Poblenou. Na śniadanie kanapki, omlet podany razem z pan con tomate i naprawdę smakowite croissanty.

 

bar-bilbaosniadanie-w-poblenou

 

 

PS1. Tradycyjnie nie wszystko udało nam się odwiedzić i zjeść. Już powyżej wspominałam Wam miejsca na churros z czekoladą – Granja M Viader i Xurreria. Chciałam też zajrzeć na wieczorne tapas do Resolis i do Quimet&Quimet.

PS2 . Info dla rodziców: jeśli Wasze dzieci nie są fanami hiszpańskiej kuchni, niedaleko Casa Batllo, macie Vapiano z makaronami i pizzą 🙂 Ja zabrałam tam Jagódkę, po tym jak przespała obiad w tapas barze 😉 Kluski zjedzone do ostatniej łyżeczki 😉 Adres macie tu:

 

To co? Gotowi na Barcelonę? 🙂