Rzadko mi się zdarza wrzucić 2 posty jednego dnia, ale dziś chyba się nie powstrzymam! Ramen! To chyba jedno z najbardziej sexy i trendy dań obecnie. Nie tylko u nas, ale również w wielu miejscach na świecie. Powiem szczerze: nas wizyta w Japonii trochę wyleczyła z ramenu (TU możecie zobaczyć, jakie rameny tam zajadaliśmy!). Nie dlatego, że przestaliśmy go lubić – jedliśmy go w przeróżnych wydaniach i niezmiennie tęsknimy za japońskimi ramen barami i za ramen street na dworcu kolejowym w Tokio. Podróż do Japonii sprawiła jednak, że trochę przestaliśmy szukać ramenu w Polsce… chyba uznaliśmy, że nie będzie nas tak ciekawił i tak zachwycał jak ten z Tokio, Kioto czy Hiroshimy.
Potem jednak był bardzo fajny ramen w Uki Uki, był zachwyt w poznańskiej MIKOYA (obowiązkowo jak będzie w okolicy – więcej TU) aż wreszcie doczekaliśmy się YATTA RAMEN w Warszawie.
Yatta karmi też czasem na Nocnym Markecie, ale od tego tygodnia karmi też stacjonarnie w niewielkim lokalu przy Bartosiewicza 3. Dwa kroki od Nowego Światu, dwa kroki od Krakowskiego Przedmieścia. Idealnie na lunch, ale też na sobotni czy niedzielny obiad, jeśli będziecie na spacerze w okolicy. To, co kluczowe za Yatta Ramen stoją pasjonaci. Pasjonaci dobrej kuchni, Azji, dobrego jedzenia. U takich ludzi właśnie chcemy jeść. To oni patrzą się na Was, gdy wejdziecie na profil Yatta Ramen na FCB, to oni czekają na Was w Yatta.

Lokal na Bartosiewicza 3 przypomina lokale z ramenem w Japonii. Łukasz uznał, że jest przyjemnie zapyziały… i coś w tym jest 🙂 Jest klimat do tego, by siorbać kluski i zupę 🙂 Od razu przypomina mi się bar w Kioto, w którym po 30 minutach wreszcie usiedliśmy nad zupą i pierożkami gyoza.


Menu jest krótkie, ale wystarczające. 3 opcje ramenu, a na przystawkę żeberka teriyaki (17 zł) i kimchi (10 zł). Jeśli chodzi o głównego bohatera, do wyboru macie: klasyczny shoyu ramen, pikantny spicy miso ramen i niespotykany w Polsce raczej jiro ramen z caaałą masą dodatków. Zanim napisałam ten post, zdążyliśmy zjeść wszystkie opcje.



To jest to, czego niezmiennie szukamy. Autentyczność! Prawdziwy japoński smak. Smak, które sprawia, że już pierwsza łyżka teleportuje Cię gdzieś daleko stąd. Makaron, który wybierasz z zupy pałeczkami i przypominasz sobie rameny zjedzone podczas podróży. Smak, konsystencja, niesamowity, esencjonalny bulion.
Ulubieniec Łukasza to Shoyu – bulion, makaron ramen, tare shoyu, menma, szczypiorek, grzyby mun, wieprzowina chashu, oliwa (30 zł). Jest esencjonalny, głęboki w smaku, ale nadal lekki. Ja wybieram Spicy miso ramen – pikantny, zawiesisty i bardzo konkretny. Idealny na duży głód. Przypomina mi ten ulubiony zajadany w japońskiej siecówce Ippudo. Tutaj spicy miso ramen to bulion, makaron ramen, menma, szczypiorek, pasta miso, wieprzowina chashu, kiełki z mielonym mięsem, chili, oliwa (30 zł). Jadłam wczoraj i dziś znów za mną chodzi.
Ostatni to Jiro Ramen i z tego, co wiem w Warszawie zjecie go tylko tu – wyglądo imponująca.. zupa i makaron to jedno, drugie to ta wielka góra jedzenia, która wystaje z zupy 😉 To jiro możecie podziwiać na zdjęciu tytułowym. Jiro to bulion, makaron ramen, tare shoyu, kiełki z kapustą, słonina, podwójna porcja wieprzowiny chashu, oliwa (33 zł). Znów aromatycznie, esencjonalnie, znów na duży głód:) Najlepiej zajrzyjcie do Yatta w kilka osób i spróbujcie wszystkich trzech – dajcie znać, jak wrażenia!
I uprzedzam pytanie – wege ramen ma się pojawić już wkrótce, może po weekendzie – zaglądajcie na profil Yatta Ramen. Pod dobrym ramen barami w Japonii niezmiennie stoją kolejki. Myślę, że tu też tak może być, więc idźcie szybko!!!
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
u. Bartosiewicza 3
tel.
godziny otwarcia:
poniedziałek – zamknięte
wt – nd 12.00-20.00




8 Comments
Olga Biczel
Niestety bardzo zawiodłam się na Yatta Ramen. Nie byłam co prawda w Japonii i nie mogę porównać smaku. Kocham Arigatora z Pięknej za rameny, wystrój wnętrza i klimat. Po przeczytaniu recenzji nie mogłam się doczekać wizyty. W końcu po urlopie udało mi się odwiedzić to miejsce. Może miałam zbyt duże oczekiwania… Czasem to niestety psuje odbiór miejsca. Powiem tak. Ramen spicy miso był bardzo dobry (ale zdecydowanie wolę podobny w Arigatorze). Jiro Ramen to niestety dla mnie nieporozumienie. Mało esencjonalny, rozwodniony bez wyrazistych dodatków. Natomiast sam lokal okresliłabym jako bardzo zapyziały. Raczej nie przyjemnie. Polecam rameny na Pięknej.
Natalia
Hey! To szkoda, że się zawiodłaś! Ja przyznaję, że nie jadłam w Arigatorze, ale z tego, co słyszałam są bardziej “europejskie” – czasem to może być zaleta 🙂 musimy się zatem wybrać i sprawdzić – wiem, że Łukasz był… zachwytów od niego nie słyszałam, ale z tego, co wiem było smacznie 😉 Jiro Ramen w Polsce chyba mało kto podaje… jak popatrzysz nawet na foty w google to właśnie tak wygląda jiro i podejrzewam, że wszędzie jest podobnie ze smakiem tych dodatków 🙂 a wystrój… znów nawiązuje do zapyziałych ramen barów w Japonii :))) tak czy inaczej obowiązkowo idę spróbować spicy ramenu w Arigatorze:)
Olga Biczel
No właśnie. Jako, że nie byłam w Japonii mogłam tego doskonałego odtworzenia smaku nie docenić. Być może są to zbyt egzotyczne smaki, jak dla mnie. Arigator na pewno jest bardziej europejski. Tam są różne wariacje typu fusion, jak np. sos BBQ. Mnie to chyba bardziej chwyta za serce. Wiem, że na Pięknej mają regularnie sezonowo zmieniać menu (czyli zupełnie inne podejście niż w bardzo wyspecjalizowanym Yatta). Typowego Spicy miso tam teraz nie widzę, ale polecam w tych klimatach Tantanmen Ramen. Właściwie, żeby profesjonalnie ocenić dane miejsce należy porównywać zawsze to samo. Czyli flat white do flat white, czy margeritę do margerity. Ja chyba tego smaku Jiro Ramenu nie kupuję. Wolę te ciężkie i zawiesiste wersje. Pozdrawiam 🙂
Natalia
Z końcówką komentarza się zgadzam 🙂 Jiro to też nie mój klimat – ja zdecydowanie wolę pikantne, ciężkie, zawiesiste 🙂 albo udon… czyli zupełnie inną bajkę 🙂 Do Arigatora na pewno zajrzę spróbować 🙂 Zwłaszcza, że nie jesteś jedyną osobą polecającą ich ramen 🙂 Miłego weekendu 🙂
Zosia
Ja na doskonały ramen czy dim sumy chodzę na Marszałkowską do Udon Noodle Bar. Knajpka rewelacyjna, podają tradycyjne dania kuchni azjatyckiej, a bardzo dużym plusem jest fakt, że makaron robią przy gościach 🙂