Natalia

Na blogu jestem przede wszystkim podróżnikiem. Mocno zakorzenionym w warszawskiej rzeczywistości, niemniej nieustannie poszukującym małych “dziur” w płocie zobowiązań zawodowych, które pozwalają ukraść kilka dni życia i wykorzystać je na dłuższy lub krótszy wypad w Polsce czy zagranicą.
 

02.natalia

 
Na drugim miejscu jestem też łakomczuchem, któremu niedobry posiłek potrafi popsuć humor, a dzień często planuje z uwagi na to, gdzie co zje. Uwielbiam wszystko, co czekoladowe, na sushi mam osobną przegródkę, makaron mogę jeść codziennie, kocham wszystko, co związane z Hiszpanią od patatas bravas po baskijskie pintxosy, w Tajlandii zajadam się pad thaiem, a w Irlandii fish’n’chips. W każdym miejscu znajdę kulinarny powód, dla którego warto tam być.
 
Od prawie 4 lat wszystkie podróże i smakowanie świata przeżywam wspólnie z mężczyzną mojego życia, który choć czasem mnie wkurza, jest najlepszym partnerem (i w życiu, i w podróży), jakiego mogłam spotkać.
 
Prawie 2 lata temu dołączył do nas mały towarzysz podróżowania, który pozwala spojrzeć na świat z innej perspektywy. Dzięki niemu stałam się podróżującą mamą, zalataną, zabieganą, czasem rozdrażnioną i zmęczoną, ale w większości momentów uśmiechniętą mistrzynią organizacji 😉
 
W życiu zawodowym jestem przede wszystkim badaczem marketingowym, więc patrzę, obserwuję i wyciągam wnioski. Dużo rozmawiam z ludźmi, zadaję pytania i jeszcze więcej słucham.  Piszę, bo pozwala mi to realizować mój drugi zawodowy kierunek, czyli dziennikarstwo . Piszę, bo lubię i już w wieku lat 9 opowiadanie historii sprawiało mi przyjemność.
 
Czasem mam niewyparzony język, mówię to, co myślę i dlatego Łukasz nazywa mnie bulterierem.
 
Niezależnie czy na blogu, czy w pracy czy w domu, jestem fanką zwycięzców, który potrafią znaleźć rozwiązanie w każdym problemie i słońca, które zawsze wychodzi, nawet po największej burzy.
 

Łukasz

Poszukiwacz nowych smaków i wrażeń. Niczego się nie boi – schrupie robaki w Tajlandii, wypije sok z kukułczych gniazd, posmakuje krokodyla, przytuli węża, a potem go zje! Jeśli chodzi o potrawy, często wybiera oryginalność i lokalność zamiast dobrze znanej i lubianej klasyki. Troszkę w odróżnieniu ode mnie – w jedzeniu w porównaniu z nim jestem znacznie bardziej zachowawcza.
 

01.lukasz

 
Fan owoców morza od ostryg po rzadko spotykane percebes, orientalnej kuchni (tajskie górą!) i baaaardzo ostrych rzeczy – znacie kogoś, kto wsypuje paczkę ostrej papryki do musztardy, gdy w okolicy brak porządnego ostrego sosu?
 
Czasem mówię o nim, że oszalał na punkcie podróżowania, bo mam wrażenie, że w rubrykę hobby mógłby sobie wpisać wyszukiwanie biletów lotniczych, fajnych lokalizacji i jeszcze bardziej przyjemnych hoteli.
 
Na co dzień zabiegany, zapracowany, nieustannie obmyśla i planuje. Wie wszystko o gospodarce i uwarunkowaniach politycznych. Wszechstronny i bystry.
 
W wolnej chwili sportowiec – od piłki nożnej przez rower po basen. Pomimo biznesowej duszy, czasem patrzy na świat łaskawym okiem. Wtedy przygląda się ludziom i robi im zdjęcia, zwłaszcza tym mieszkającym w całkiem innych warunkach niż my, kocha egzotykę. Efekty jego patrzenia na świat możecie zobaczyć  oglądając większość zdjęć zamieszczonych na blogu.
 

Maks

Urodzony 1 czerwca 2011, od sierpnia 2011 wiernie towarzyszy nam w podróżach.
 
Odwiedził kilkanaście krajów, leciał samolotem prawie 30 razy. Uwielbia rybki, “ryżyk” (najlepiej smażony, po tajsku), “kejetki” (krewetki), “koladę” (czekoladę), “abuza,” kokosa, serek i mleczko. Układa puzzle, gra na iPadzie, lubi żłobek, bieganie, mięciutkie przytulanki i latanie samolotem (w jego nomenklaturze nazewniczej “łiiiii”). Niecierpliwy, trochę
indywidualista, który jak kot sam wyznacza sobie ścieżki, trochę dusza towarzystwa, która woła “do dzieci!”. Pan Porządkowy – podniesie każdy papierek, pozamiata, a krzyczącemu dziecku powie “Tak nie robimy!”.
 

03.maks

 
Zafascynowany światem non stop krzyczy “Mama / Tata zobacz!”, czasem zaśpiewa “W sobotę na baletach”, powie “OK baby” i “Hola chica!”.  Taki jest Maks w marcu 2013 i co tu dużo mówić, myślę, że właśnie jego opis będę najczęściej update’ować.

19 Comments
  • Andy

    Odpowiedz

    Mocny zespół!

    • Natalia Sitarska

      A jak! 🙂 zwłaszcza najmłodszy to mocny zawodnik! 🙂

  • Dominik Pych

    Odpowiedz

    Szkoda, że Maksa nie było na szkolnej prezentacji. Chociaż z drugiej strony mógłby trochę przeszkadzać. 😉

    • tasteaway

      Oj tak! mógłby tam faktycznie wprowadzić nieco zamieszania!:)

  • Magda

    Odpowiedz

    Dopiero dziś trafiłam na waszego bloga, ale już wiem że będę tutaj zaglądać częściej 🙂 jesteście FASCYNUJĄCY !!!!!!

  • Agnieszka Rutkowska

    Odpowiedz

    Hej dzisiaj znalazlam was calkiem niechcacy na facebooku i zostane tu na pewno na dluzej. Mieszkam w Hiszpanii od dwoch lat i tez jestem nia zafascynowana i ogolnie podrozami:) Pozdrawiam,

    • Natalia - tasteaway.pl

      Hey Agnieszko!!:) Witamy i cieszymy się bardzo!!:) Ja też kocham Hiszpanię!!:) przez pół roku mieszkałam na studiach w Bilbao (chociaż Baskowie obraziliby się, że to piszę w kontekście Hiszpanii;)). A Ty gdzie mieszkasz?? 🙂 zazdroszczę trochę…:)

      • Agnieszka Rutkowska

        Ja mieszkam w prowincii Segovia na terenie Castilla y Leon. Byłam w tym roku na północy w Santander na weekend i tez mi się podobało, poza tym tak co jakiś czas jeździmy z chłopakiem i zwiedzamy okolice, bo w kolko coś nowego odkrywamy i lubimy w niektóre miejsca wracać. Zamierzam zwiedzić po trochę każdą część, bo wszędzie jedzenie inaczej smakuje jak i ludzie są całkowicie inni:)

        • Natalia - tasteaway.pl

          Coś w tym jest 🙂 mi również podobało się Santander, ale troszkę za spokojne;) smiałyśmy się z przyjaciółką, że dla emerytów 🙂 strasznie polecam Wam San Sebastian w Kraju Basków (jedno z piękniejszych miast w Hiszpanii + pyszne baskijskie pintxos), a z zupełnie innych klimatów maleńkie Combarro w Galicji – strasznie malownicza – pisałam zresztą o niej kiedyś 🙂 Miłego odkrywania Hiszpanii i nie tylko życzę 🙂

          • Agnieszka Rutkowska

            a do San Sebastian mieliśmy jechać rok temu, ale plany się pozmieniały może za rok, Santander spokojny. ale przyjemny. My własnie chcieliśmy spokoju na weekend wiec akurat 🙂 Skorzystam ze wskazówek i muszę poczytać dokładnie waszego bloga bo jest tu dużo informacji:) hyhy Pozdrawiam.

          • Natalia - tasteaway.pl

            No to racja, na spokój Santader jest super:) ja generalnie północ Hiszpanii uwielbiam!:) a jakbyście mieli ochotę na San Sebastian połączone z fiestą, to 20.01 jest tzw. tamborrada, święto miasta – nie pisałam o tym nigdy na blogu, bo byłam tam w 2007 roku podczas studiów, ale wrażenia są mega 🙂 a po imprezie spacer wzdłuż plaży w ramach odpoczynku;) eh.. rozmarzyłam się 🙂

  • Iza

    Odpowiedz

    Zachęcam do zapoznania się z relacją z trwającej do dzisiejszego wieczora podróży ekipy 4 podróżników, poruszających się na wózkach inwalidzkich,w tym roku Tour d’pologne pod hasłem “Teraz nasza kolej”, a prawie rok temu uczestniczących w Tour d’europe 🙂 Pozdrawiam, moich ulubieńców w internecie 🙂

    • Natalia - tasteaway.pl

      Właśnie przeczytałam na stronie “Dziennika Zachodniego”! to bardzo dobry projekt! szczerze mówiąc, gdy przemieszczałam się z małym Maksem w wózku gondoli po Warszawie czy innych miastach europejskich, wiele razy irytowały mnie właśnie rozwiązania komunikacyjne i tym bardziej myślałam o osobie na wózku – bo jeszcze wózek z ważącym 3-9 kg dzieckiem ktoś mi zawsze pomoże podnieść, ale kto przeniesie np. przez kładkę wózek inwalidzki z dorosłą osobą, kilkadziesiąt kg?? I nawet nie mówię o znieczulicy (bo taka też bywa), tylko o fizycznych możliwościach! i też prawda, że w wielu miastach Europy jest jeszcze gorzej niż u nas (dramatyczne schody np. w metrze w Madrycie, Barcelonie). Fajnie, że ktoś zwraca na to uwagę, ma pomysły, że się CHCE! 🙂 MY również serdecznie pozdrawiamy!! 🙂

  • Maciej

    Odpowiedz

    Witam,

    Prowadzę dwa schroniska górskie w Pieninach . Byłbym zainteresowany jakąś ? formą współpracy.

    Proszę o informacje.

    Pozdrawiam
    Maciej Ogrodowicz

    • Natalia

      Dzień dobry 🙂 przepraszam za brak odp, ale umknął mi komentarz – w razie co prosimy na przyszłość o kontakt mailowy – natalia@tasteaway.pl 🙂

  • Paweł

    Odpowiedz

    Dzień dobry
    jestem redaktorem w Wydawnictwie Bezdroża
    chcielibyśmy wydać ciekawą i zgrabną publikację na temat Andaluzji – o wyjątkowości tego regionu, o codziennym życiu, o specjalności andaluzyjskiej kuchni
    Czy byliby Państwo zainteresowani współpracą?

    z góry dziękuję za odpowiedź

    • Natalia

      Dzień Dobry, prosimy o kontakt na adres natalia@tasteaway.pl 🙂

Leave a Comment