Spis treści
- 1) SENSES – WARSZAWA, ul. Bielańska 12
- 2) KREW I WODA – GDYNIA, ul. Abrahama 41
- 3) MIZU SUSHI – Warszawa, ul. Duchnicka 3
- 4) CIAO A TUTTI DUE – Warszawa, ul. Dąbrowskiego 27
- 5) NOCNY MARKET – ul. Towarowa 3- czynny latem
- 6) MAZURSKA ARKADIA – Orzechowo 47, Stare Juchy koło Ełku
- 7) SIEDLISKO SOBIBÓR – Sobibór Wieś 30, Włodawa
- 8) TATARSKA JURTA – Kruszyniany
- 9) VILLA NOVA – ZAKOPANE, ul. Staszica 8A
- 10) LE CHALET – Murzasichle, ul. Sądelska 86b
- 11) VIET STREET FOOD – foodtruck i bistro na ul. Królowej Aldony 5/2
- 12) DINETTE – WROCŁAW, Plac Teatralny 8
- 13) I LOVE JUICE – WARSZAWA, ul. Gieysztora 2 (miasteczko Wilanów)
- 14) AGRITURISMO ALLE TORRICELLE – WERONA
- 15) MARIA KOLENDRA – ul. Puławska 246, lokal 5 (bazarek)
- 16) SOJA SUSHI – Warszawa, ul Zwycięzców 40
- 17) A NÓŻ WIDELEC – POZNAŃ, ul. Czechosłowacka 133
- 18) LOKAL NA RYBĘ – ul. Kwiatowa 1/3/5
- 19) Seasalt Kitchen – Farjestaden, Olandia, Szwecja
- 20) Dadong Roast Duck – Pekin
- Podobne wpisy
Koniec starego i początek nowego roku to zawsze czas podsumowań. Najlepszych miejsc, najlepszych restauracji, najciekawszych odkryć danego roku. Jak zwykle trochę się zastanawialiśmy, jak podejść do tematu. Na czym się skupić? Jakie przyjąć kryteria? Na co zwrócić uwagę? Uznaliśmy, że kryterium będzie jedno – nasz zachwyt, nasze emocje, nasze kulinarne czy podróżnicze rozkosze, niezależnie czy przeżywane w topowej restauracji czy w budce na bazarze.
Nie będziemy robić osobnej listy miejsc/ hoteli / pensjonatów, bo większość z nich znacie już z naszych postów o magicznych miejscach (TU i TU), ale wspomnimy o tych, które w tym roku najbardziej zapadły nam w pamięć. Wśród restauracji znajdziecie nasze tegoroczne odkrycia, jak i miejsca, które kochamy już od jakiegoś czasu.
Nie będziemy pisać o podróżniczych odkryciach, bo to, co najbardziej zachwyciło nas podróżniczo w 2016 znajdziecie w poście o pomysłach na 2017 – o TUTAJ!:)
To co? Gotowi na dużo smacznych, pięknych, fajnych miejsc? Startujemy! (kolejność przypadkowa)
1) SENSES – WARSZAWA, ul. Bielańska 12

Bez dwóch zdań jedna z najlepszych restauracji w Warszawie, jeśli nie numer 1. Dla nas po wielu rozczarowaniach kulinarnych w restauracjach z gwiazdką Michelin lub znajdujących się na liście World’s Best Restaurants, Senses było miejscem, które odwróciło pasmo rozczarowań. Forma i smak na najwyższym poziomie, a część dań pozostaje w pamięci na długo.
2) KREW I WODA – GDYNIA, ul. Abrahama 41

W tym roku nasz absolutny numer 1, jeśli chodzi o restauracje w Trójmieście. Wielki plus za idealnie przygotowane dania rybne, które zachwycają i smakiem, i techniką. Od lipca byliśmy tam aż cztery razy… we wrześniu przesiadając się w pociąg do Jastarni, specjalnie zrobiliśmy sobie przerwę w podróży, by zjeść ich cudownego dorsza na risotto z chorizo i tajską zupę z krewetkami. Uwielbiam!
3) MIZU SUSHI – Warszawa, ul. Duchnicka 3

Prawdopodobnie jedyne sushi w Warszawie, które łączy 3 baaaardzo istotne dla mnie rzeczy – świetne sushi (z dużą ilością ryby i dużymi zdolnościami sushi masterów), przemyślany, bardzo fajny kącik zabaw dla dzieciaków i bardzo sympatyczną obsługę. Nie zliczę, ile razy byłam tam z Maksem od stycznia, gdy to miejsce opisałam na blogu – jest tego zbyt wiele! Ostatni raz 23 grudnia, tuż przed Wigilią. Idealne na spotkanie przy sushi z przyjaciółką z dzieckiem. Będziemy wracać na 200%!
4) CIAO A TUTTI DUE – Warszawa, ul. Dąbrowskiego 27

Wydawało mi się, że pizza przestała mnie już podniecać jakiś czas temu, ale do czasu …. latem, jeszcze w ciąży, zakochałam się w pizzy w Ciao a Tutti Due. I przyznaję się szczerze: jestem od niej uzależniona! I chociaż znałam wcześniej Ciao a Tutti przy Wawelskiej, to Due zdobyło moje serce nie tylko jedzeniem, ale też tą gwarną atmosferą, którą uwielbiam. I kącik dla dzieci też jest – mały, ale przydaje się, gdy maluchy na chwilę oderwą ręce od pizzy.
5) NOCNY MARKET – ul. Towarowa 3- czynny latem

Bez wątpienia hit warszawskiego lata. Nocny Market skutecznie przypominał nam food courty Singapuru, jedzenie na nocnych targach w Azji. I pomimo, że zbierał też krytyczne opinie, to dla nas był jednym ze świetnych sposobów na spędzenie letniego wieczoru czy nocne żarcie po imprezie. Zwłaszcza jeśli do różnorodnego i smacznego jedzenia dodamy klimat opuszczonego dworca. Gdy ostatni raz tam byliśmy, byłam już w dość zaawansowanej ciąży i nic nie sprawiło mi takiej przyjemności o północy jak idealny gofr kakaowy z masłem orzechowym i wiśniową konfiturą ze stoiska Sklepu z Goframi. Na pewno latem wrócimy!
6) MAZURSKA ARKADIA – Orzechowo 47, Stare Juchy koło Ełku

Mazurską Arkadię odkryliśmy w 2015, ale to w 2016 wracaliśmy tam dwukrotnie i zakochaliśmy się na dobre. Idealne miejsce na wyjazd ze znajomymi i gromadką dzieci. Idealne miejsce na całkowicie beztroski chill. Miejsce, z którego nie chce się wyjeżdżać. Lenistwo, kajaki, łódki, plaża i swojskie jedzenie w Gościńcu na Wzgórzu w pobliskich Starych Juchach – pierogi, babka ziemniaczana, zupy – wszystko wymiata!
7) SIEDLISKO SOBIBÓR – Sobibór Wieś 30, Włodawa

Rzadko nam się zdarza być dwa razy w roku w jednym miejscu, a w Siedlisku Sobibór w kwietniu zaczynaliśmy lato, a w sierpniu kończyliśmy. To jedno z tych miejsc, w których nie przestajesz robić zdjęć, bo wszystko zachwyca – otoczenie, wnętrze uroczych domków, widoki, jadalnia, śniadania, obiadokolacje. Kwintesencja slow life! I ma jedną świetną atrakcję i dla dzieci, i dla dorosłych – domki w gałęziach drzew!

8) TATARSKA JURTA – Kruszyniany

Wróciliśmy po dłuższej przerwie zimą 2016. Znów zachwyt, znów tak dobrze tam być. Miejsce, właściciele, otoczenie – wszystko ma w sobie magię, którą ciężko znaleźć gdzieś indziej. A jeśli ktoś szuka egzotycznego jedzenia w Polsce, nie ma lepszego i smaczniejszego wyboru! Za te manty na słodko, zwłaszcza jedzone nocą po długiej podróży dam się pokroić!!! 🙂
UPDATE 2018: jeśli czytacie ten post już w 2019, musicie wiedzieć, że podczas majówki 2018 Tatarska Jurta spłonęła. Aktualnie czekamy na odbudowę Jurty jeszcze piękniejszej i wspanialszej. I na pewno z rewelacyjną kuchnią!

9) VILLA NOVA – ZAKOPANE, ul. Staszica 8A

Coś czuję, że to miejsce na zawsze pozostanie w naszej pamięci, bo to tutaj wybraliśmy się na pierwszą podróż z Jagódką, gdy miała 2 tygodnie. Takich miejsc się nie zapomina. Villa Nova podobnie jak jej starsza siostra Villa 11 Folk & Design zachwyca designem łączącym styl góralski i nowoczesność, ma świetną lokalizację, smakowite śniadania i kącik dla dzieciaków. Jeden z naszych ulubionych adresów na nocleg w Zakopanem.
10) LE CHALET – Murzasichle, ul. Sądelska 86b

Le Chalet pojawia się u nas systematycznie, ale co ja Wam poradzę, że nie znaleźliśmy jeszcze tak dobrych makaronów nigdzie indziej w Polsce, a i we Włoszech część z dań nie umywała się do tego, co robi Paolo Graffi gdzieś na końcu świata w Murzasichlu? Kocham za tortelli di erbetta, za boską panna cottę, za risotto z parmezanem, a w tym roku Łukasz rozkochał się w banalnym połączeniu, czyli spaghetti z masłem i pieprzem. Kuchnia Le Chalet udowadnia za każdym razem, że proste dania potrafią zrzucać z krzesła!
11) VIET STREET FOOD – foodtruck i bistro na ul. Królowej Aldony 5/2

O nich się mówiło w tym roku! Najpierw ich banh mi zajadaliśmy właśnie na Nocnym Markecie. Na początku października otworzyli się całkiem niedaleko “nas” na Saskiej Kępie. Uwielbiam za banh mi z tofu, Łukasz jest uzależniony od ich pho i wietnamskiej pyzy – banh gio.
12) DINETTE – WROCŁAW, Plac Teatralny 8

Jechałam do Wrocławia pracować, ale zabrałam Maksa i moją mamę, bo Łukasza akurat nie było w Polsce. Wszyscy mówili: “Idź do Dinette!”. Poszłam i teraz ja mówię wszystkim: “Idź do Dinette” – rewelacyjne jedzenie, świetny wystrój, a śniadania mogłabym tam jeść codziennie!

13) I LOVE JUICE – WARSZAWA, ul. Gieysztora 2 (miasteczko Wilanów)

Idąc tropem śniadaniowym: małe, niepozorne, niby nic takiego, a jednak w końcówce roku zawojowało moje serce. Od dawna ubolewam, że nadal w tak niewielu miejscach można kupić wielki wyciskany sok i zabrać na drogę, a zdrowa kuchnia nie zawsze dobrze smakuje. W I Love Juice soki są świetne, śniadania boskie, a kasza jaglana z burakiem, ricottą i orzechami włoskimi wymiata. Zazdroszczę znajomym, że mieszkają na przeciwko!
14) AGRITURISMO ALLE TORRICELLE – WERONA

Niesamowite miejsce, do którego trafiliśmy całkiem przypadkiem. Po tygodniu spędzonym razem ze znajomymi nad Jeziorem Garda, szukaliśmy czegoś na jedną noc w Veronie lub w okolicy. Znaleźliśmy mały włoski, wiejski raj. Proste pokoje, agroturystyka, kury i przede wszystkim domowe jedzenie, szykowane przez typową włoską <ammę. Jakieś 10 km od Verony – idealne miejsce na nocleg!

15) MARIA KOLENDRA – ul. Puławska 246, lokal 5 (bazarek)

Meksyk zawsze będzie miał swoje małe miejsce w moim sercu. Z jednej strony to pierwsze miejsce egzotyczne, które zobaczyłam, pierwsze miejsce egzotyczne, w które pojechaliśmy razem z malutkim Maksem. Z drugiej strony na Erasmusie miałam znajomych z Meksyku, co sprawiło, że już zawsze będę patrzeć na Meksyk nieco inaczej niż na inne kraje. Maria Kolendra sprawia, że przez chwilę w budce przy Puławskiej możesz poczuć smak Mexico City czy Jukatanu. Byłam tam tylko raz z jednej przyczyny – ciężko byłoby tam teraz wrócić z dzieckiem w wózku, bo we wrześniu ledwo się zmieściłam z Maksem i moim ciążowym brzuchem 🙂 Bez bobasa w wózku zajrzyjcie koniecznie!
UWAGA! 01.2019 – knajpka w budce na bazarku od kilku miesięcy pozostaje zamknięta
16) SOJA SUSHI – Warszawa, ul Zwycięzców 40

Jeśli miałabym wskazać miejsce, w którym w tym roku byliśmy najczęściej byłoby to właśnie Soja Sushi. Miejsce, które pokazuje, że można podawać smaczne sushi w rozsądnej cenie. Uwielbiam ich lunche za 31 zł, które zawsze zaspokajają ochotę na dobre sushi i dobry lunch, a Maks jest tam stałym bywalcem wieczorami lub w weekend.
17) A NÓŻ WIDELEC – POZNAŃ, ul. Czechosłowacka 133

Kuchnia polska nie jest moim numerem jeden wśród światowych kuchni, ale to, co się dzieje w A Nóż Widelec w Poznaniu sprawia, że w kuchni polskiej można się na nowo zakochać!!! Ich pierogi sprawiają, że każde inne już nie będą smakować tak samo – idealne ciasto, przepyszne farsze, świetna kompozycja smaków. Do dziś wspominam też cudowny letni deser, który sprawia, że myślami przenosisz się w czasy dzieciństwa – ptysie z bitą śmietaną i sosem truskawkowym.
18) LOKAL NA RYBĘ – ul. Kwiatowa 1/3/5

Rzutem na taśmę, tuż przed końcem roku – Lokal na Rybę zachwycił nas totalnie. Mlaskał i zachwalał nawet Łukasz, który w temacie ryb jest baaaardzo wymagający! Barszcz z uszkami śledziowymi, kulebiak z wędzonym dorszem, śledzie i absolutnie cudowny chleb. Zamówiliśmy też od nich jedzenie na święta i już wiem, że w przyszłym roku zrobię to samo 🙂 Musimy wrócić w 2017! Wy musicie iść!
19) Seasalt Kitchen – Farjestaden, Olandia, Szwecja

Zakochaliśmy się w tym miejscu od razu. W ich rackmacka, czyli w typowej na Olandii kanapce z krewetkami, która w Seasalt Kitchen smakuje bosko! A do tego fish&chips, łosoś, krewetki i jedne z najlepszych burgerów, jakie jedliśmy! Więcej o Olandii poczytacie TU i TU – super pomysł na krótki wypad! 🙂
20) Dadong Roast Duck – Pekin

To już zachwyt Łukasza. Jedno z najbardziej znanych miejsc na kaczkę po pekińsku w Pekinie. Wreszcie spróbował jej w miejscu pochodzenia i oczywiście było bosko! Teraz ja tam muszę dotrzeć! 🙂
Jak widzicie w tym roku zachwycały nas baaaardzo różne miejsca- od gwiazdek Michelin do budek na bazarze, od Saskiej Kępy po Pekin i Olandię, od Zakopanego po agroturystykę pod Weroną. Z różnych powodów każde budziło wiele ciepłych emocji i wiem, że część z nich będziemy odwiedzać w 2017 🙂 A jakie są Wasze ulubione miejsca 2016??? 🙂




2 Comments
Angelika
Jeśli chodzi o okolice Zakopanego to polecam magiczne miejsce z przepysznym jedzeniem – Ziębówka.
Natalia
Byliśmy ostatnio, w październiku, w obu ZIębówkach i w starej, i w nowej 🙂 https://www.tasteaway.pl/2016/10/24/zakopane-6-miejsc-w-ktorych-warto-jesc-nowe/ 🙂
A Ty miałaś na myśli tę nowszą czy tę starą ? (nazwa oficjalna to Leśniczówka u Zięby, ale z tego, co powiedzieli nam miejscowi, zakopiańczycy mówią na nią Stara Ziębówka 🙂 pozdrowienia! 🙂