To co? Gotowi na Kambodżę? Czy rzeczywiście warto? Czy rajsko? Czy lepiej niż w Tajlandii lub Indonezji? Czy może gorzej? O wszystkim Wam powiem 🙂

Kambodżańskie wyspy od dawna chodziły nam po głowie – zastanawialiśmy się nad nimi już chyba 4 lata temu, gdy przez prawie 6 tygodni podróżowaliśmy z Maksem po Azji. Co roku powracało: A może tam? Ale ostatecznie ciągle wybieraliśmy coś innego. Aż wreszcie powiedzieliśmy sobie: ile można wracać na tajskie wyspy? Czas odkryć coś nowego!

 

Pobyt w Kambodży to dla nas powrót. Po raz pierwszy byliśmy w niej w 2013 i wtedy przeżywaliśmy zachwyty. To nasz drugi azjatycki kraj na liście i Kambodża totalnie nas ujęła. Ujęło nas niepopularne Phnom Penh, w którym w 2013 wcale nie zobaczyliśmy smutnego miasta i podobało nam się, że możemy być w miejscu bez tłumów turystów. Zachwycało Angkor Wat (chociaż już wtedy z tłumem turystów;)), znaleźliśmy kilka niesamowitych restauracji w Siem Reap, spaliśmy za grosze w przyjemnym hotelu z basenem na obrzeżach miasta z dala od tłumu (post o Siem Reap i Angkor Wat –  TU). Wrażenia, jakie zrobiła na nas podróż łodzią z Phnom Penh do Siem Reap czy jezioro Tonle Sap nadal są niezapomniane. Wszystkie nasze posty z tamtej podróży znajdziecie TU. Wracaliśmy z bardzo pozytywnym nastawieniem i 2 dni w Phnom Penh tylko nas w tym utwierdziły. Miasto się zmieniło, coraz więcej się buduje, coraz więcej sklepów, kawiarni, knajpek, ale nadal ma swój azjatycki urok, głośne skutery, tuk tuki i skąpane w zieleni ulice – zobaczcie TU.

 

Z Phnom Penh ruszyliśmy na wyspę 🙂 Od razu doprecyzuję – Kambodża obecnie ma dwie popularne wśród turystów i podróżników wyspy – Koh Rong i Koh Rong Samloem. Nam Samloem doradziła moja koleżanka z liceum, która od kilku lat w Phnom Penh mieszka – według niej to jedyny wybór w Kambodży dla rodzin z dziećmi. Chyba nie będę cytować, co mówiła o Koh Rong, bo jeszcze się ktoś obrazi 😉 Na pewno jednak napisała, że na Koh Rong może być coś nie tak z wodą, bo wiele osób wraca z problemami żołądkowymi. Wybór był jasny – ruszamy na Koh Rong Samloem.

 

KOH RONG SAMLOEM – JAK DOTRZEĆ?

 

kambodza-koh-rong-samloem-3

 

Opcje są dwie – taksówka do Sihanoukville i dalej prom lub samolot do Sihanoukville i dalej prom. Przyznam, że my jakoś kompletnie nie myśleliśmy o samolocie, bo nie mieliśmy pojęcia, że w Sihanoukville jest lotnisko! 🙂 (chyba nasze głowy zostały w 2013;)). Ale jest i są loty – i z Phnom Penh i z Siem Reap 🙂 Są też loty międzynarodowe – my stamtąd wylecieliśmy do Kuala Lumpur 🙂

 

Jeśli transport lądowy, to taksówka to ok. 50-60 dolarów. Jedzie ok. 5 godzin – 200 km. Nie pytajcie mnie o autobus, bo z dwójką dzieci nie braliśmy tego pod uwagę 😉 5 godzin na kambodżańskich drogach w taksówce nam wystarczyło z dwójką szalejącą na tylnym siedzeniu 😉  Przyznam też szczerze: te 5 godzin sprawiło, że zrezygnowaliśmy z dalszego zwiedzania Kambodży (chcieliśmy podjechać do Kep i Kampot) i zdecydowaliśmy się na Kuala Lumpur.  Przyznaję: nie chciało nam się po kilka godzin dziennie siedzieć w samochodzie, zwłaszcza z nadaktywną dwulatką 😉

 

Gdy już dotrzecie do Sihanoukville, czeka Was podróż promem (czy może bardziej dużą łodzią, prom to za dużo powiedziane) – podróż trwa od 45 minut do 2 godzin – po prostu różnie bywa 😉 My płynęliśmy przez Koh Rong, więc na łódce byliśmy ok 2 godzin. Dopływasz do Koh Rong Samloem i albo idziesz plażą albo z promu odbiera Cię mała łódeczka i zawozi do Twojego resortu. Sama podróż jest OK – tak samo jak łódkami w Tajlandii, nic specjalnego 🙂 Bilet dla dorosłego tam i z powrotem na wyspę i z wyspy kosztuje 24 dolary, dla dziecka 12 dolarów, dwulatek jak Jagoda płynie za darmo.

 

sihanoukville-kambodza

 sihanoukville-kambodza-2

wsiadamy-na-lodz-sihanoukville

KOH RONG SAMLOEM – OGÓLNE WRAŻENIA

 kambodza-koh-rong-samloem-10

Koh Rong Samoloem 2019 (i mam nadzieję, że jeszcze trochę to potrwa) to wyspa bez ulic, bez ruchu samochodowego, więc pod tym względem jest rajsko!

 

My dopływamy do Saracen Bay Beach. Gdy przypływamy 2.01 pogoda jest średnia, więc wyspa aż tak nie zachwyca. Jedno natomiast jest pewne – gdy jest słonecznie, turkusowy kolor wody to zdecydowanie to, co widzicie przed oczami, myśląc o rajskiej plaży. Nie ma ruchu, nie ma ulic. Plażą idziecie do swojego resortu czy domku. Wszystkie składają się właśnie z domków i to jest super – nie ma tu żadnych „molochów”. Trochę mniej nam się podoba to, że część domków to kompletnie nie pasujące tu architektonicznie wytwory – jeden ośrodek przypomina włoskie trulli, inne to okrągłe, nowoczesne tuby. Zdecydowanie wolelibyśmy, gdyby wszystkie wyglądały tak jak drewniane domki w naszym hotelu, The One. Zwłaszcza te na palach z hamakami na dole robią mega wrażenie! O hotelu napiszę Wam jeszcze dokładniej w kolejnym poście 🙂

Koh Rong Samloem, The One, Lazy Beach, Saracen Bay Beach, Kambodża

 koh-rong-samloem-5kambodza-koh-rong-samloem-6

 kambodza-koh-rong-samloem-7

koh-rong-samloem-wyspakambodza-koh-rong-samloem-4

Domki ciągną się w zasadzie wzdłuż całej Saracen Bay Beach, więc ciężko mówić na Koh Rong Samloem o braku turystów, zwłaszcza w sezonie. To nie jest bezludna wyspa i zdecydowanie więcej spotkacie tu białych niż Khmerów – zwłaszcza, że w hotelach i knajpach też pracują Niemcy, Brytyjczycy, Hiszpanie i Polacy. Co więcej – to Polacy są właścicielami dwóch resortów na tej wysepce na końcu świata 🙂 Sporo knajpek (w zasadzie każdy resort coś tam ma), jeden blaszany sklep z podstawowymi artykułami.

Na pewno jednak jest spokojniej niż na wielu wyspach z masą wielkich hoteli i rozbudowanym ruchem samochodowym. Tu tego nie ma. Nie ma też (przynajmniej na razie;)) tabuna łódek zaparkowanych przy plaży, które dość utrudniały kąpiel chociażby na Koh Lipe. 

 

koh-rong-samloem-sklep

 

Mój ulubiony moment to chyba spacer wieczorem, chwilę po zachodzie słońca. Jest pięknie, spokojnie, odpływ, bajka! Jak już nacieszycie się turkusową wodą na Saracen Bay Beach, koniecznie idźcie na Lazy Beach po drugiej stronie wyspy.

 

Koh Rong Samloem, The One, Lazy Beach, Saracen Bay Beach

 

Na mapie wydaje się bardzo blisko, jednak to nie takie proste 🙂 Jedyna trasa prowadzi obecnie ścieżką przy barze Octopussy. Najpierw zatem idziemy plażą od The One w stronę sklepu i przy Octopussy skręcamy w głąb wyspy. Z dwójką dzieci trasa to jakieś 40-60 minut w zależności od marudzenia 🙂 Na szczęście część trasy przechodzi przez dżunglę, więc nawet w największy upał można się skryć w cieniu. Pamiętajcie tylko, by mieć coś na komary, zwłaszcza, jeśli planujecie powrót pod wieczór.  Czy Lazy Beach jest fajniejsza czy słabsza od Saracen Bay Beach? Trudne pytanie! 🙂

 

LAZY BEACH

 

plazowanie przy-lazy-beach

 

Jedno jest pewne: w styczniu 2019 na Lazy Beach jest spokojniej niż po drugiej stronie. Nadal ma klimat trochę dzikiej plaży, przy której możesz zamieszkać w bardzo prostych drewnianych domkach. Nie ma natomiast tak białego piasku i tak turkusowej wody jak Saracen Bay Beach. Wygląda bardziej… zwyczajnie 😉 Ktoś mi napisał, że trochę jak na Mazurach 🙂 Nie do końca, ale jeśli szukacie rajskich widoków prosto z dawnych reklam Bounty, to nie tu. Tu natomiast jest spokój, relaks, można posnurkować i jest bardzo klimatyczna i smaczna knajpka z super widokiem. Dla nas to najlepsza i najprzyjemniejsza knajpa na wyspie! Przyznam, że nawet nie znam jej nazwy, ale ciężko ją przeoczyć, bo nic innego tam na chwilę obecną nie znajdziecie. Gdy będziecie dochodzić od strony Saracen, zobaczycie ją po lewej stronie nim dojdziecie do plaży. Mam nadzieję, że te zdjęcia pozwolą Wam poczuć leniwy klimat Lazy Beach 🙂

 

lazy-beach-koh-rong-samloem-plazowanie

 lazy beach-koh-rong-samloem

lazy beach-knajpalazy beach-knajpa-hustawkilazy-beach-ulubiona knajpalazy beach-khmerski-pad thai

amok-lazy-beachCzy polecamy Koh Rong Samloem? Czy to raj? Czy byśmy wrócili? Najpierw plusy i minusy wyspy.

 

To zależy, czego szukacie 🙂 My raczej powrotu nie planujemy i dla nas kambodżanska wyspa nie wygrała w pierwszym starciu z tajskimi – chociaż przyznam, że na to liczyłam 😉 By jednak dać Wam pogląd, co i jak, rozpiszę Wam plusy i minusy 😉

 

PLUSY KOH RONG SAMLOEM

 kambodza-koh-rong-samloem-9

Turkusowa woda i biały piasek

To na pewno – jeśli szukacie takich widoków, tu znajdziecie 🙂

Brak ulic, samochodów, ruchu

Czyli spokój, względna cisza, relaks zwłaszcza, jak na co dzień żyjesz w wielkim mieście.

Wybór

Czyli albo Saracen albo Lazy 🙂

The One Resort

Fajny resort i dodatkowo prowadzony przez Polaków – to zawsze plus 😉

 

the-one-resort

 

MINUSY KOH RONG SAMLOEM

Kulinarnie nie ma tu czego szukać 🙁

 

najgorszy amok ever

Niestety pod tym względem jest słabo, nawet bardzo słabo. W zasadzie tylko Lazy Beach zaspokoiło nasze kulinarne żądze na azjatyckie jedzenie i też na pewno nie w takim stopniu jak na przykład Tajlandia. Jest po prostu najlepszą opcją na wyspie, ale jeśli mieszkasz z dziećmi przy Saracen Beach na pewno nie będziesz tam spacerował na każdy obiad. W The One azjatyckie jedzenie niestety pokazuje, że Khmerzy gotują gorzej niż Tajowie i częściej jedliśmy… pizzę i makaron… i naleśniki 😉 Więcej o jedzeniu w The One napiszemy jeszcze w poście o hotelu.  Jedno jest pewne – my latamy do Azji, by jeść azjatyckie jedzenie 🙂

W dwóch innych wypróbowanych knajpach od strony Saracen Bay było tak słabo, że już baliśmy się ruszać z The One ;))) Pierwsza to bar tuż obok sklepu – Onederz Hostel – tak się chyba nazywa. Danie za 4 dolary, ale od razu mówię – nie, nie, nie. Makaron smażony porażka, amok z kurczakiem ma w środku jakąś obrzydliwą poszatkowaną masę, zamiast kawałków warzyw, a w spaghetti bolognese (wiem, wiem, kto to zamawia w Kambodży? ale dzieci chciały) praktycznie nie ma żadnego mięsa. Aha, sok z marakui to 1/10 soku, lód i… cukier!

 

jedzenie-koh-rong-samloem

 smazony-makaron-masakra

 

 

Kolejna próba – resort bodajże o nazwie Paradise i ich „rewelacyjne” fried tofu with Khmer herbs. Miałam wrażenie, że na kolację zjadłam rozgotowany ryż z cebulą… i odrobiną tofu. Kosztował mnie ten cudowny posiłek 5-6 dolarów… Pozostawię to bez komentarza 🙁

 

ryż-tofu

 

 

Ceny odstraszają

Może gdybyś za to średnie jedzenie płacił 2 dolary za posiłek, jakoś byś przeżył, ale na Samloem wcale nie jest tanio. Ceny dań głównych to raczej 6-10 dolarów za danie, czyli nawet 37 zł. Mam wrażenie, że w większości hoteli w Tajlandii pad thai nie kosztuje więcej niż 20 zł i jest rewelacyjny (i wtedy i tak sporo osób mówi, że drogi, bo na ulicy jest za 4 zł;)).

Ceny w sklepie? Magnum prawie 10 zł, to samo paczka żelek Haribo 😉 Wszystko znacznie droższe niż w Phnom Penh. Ja wiem, że wyspa, ale ceny są przesadzone. Zresztą podobnie jest na lotnisku w Sihanoukville – 2 soki wyciskane – 37 zł, kanapka ponad 25 zł. Gdyby jeszcze szła za tym jakość… niestety tego nie ma 🙁

 

Czy zatem polecamy Koh Rong Samloem? Na pewno nie na 7 czy 8 dni tak jak my 🙂 Jeśli chcecie jechać na jakąś wyspę w Kambodży, planujcie raczej 3-4 dni. A dalszy wypoczynek gdzieś na tajskich wyspach ;))  Zwłaszcza, jeśli jedzenie jest dla Was ważne tak jak dla nas ;)) A naszym rajem nr 1 nadal pozostaje tajskie Koh Ngai.

 

Co do noclegu na wyspie, według naszych poszukiwań The One to zdecydowany numer 1 i my chyba wcale byśmy na wyspę nie jechali, gdyby tam noclegów nie było 🙂 O hotelu wkrótce post 🙂

 

the one-resort-4