Nasz czas w Phnom Penh dobiega końca… Sporo go tu spędziliśmy, przyznaję, że dość leniwie 🙂 Dziś z uwagi, że przez kilka godzin lało, większość dnia spędziliśmy w pokoju, wylegując się, pisząc bloga, montując filmy, oglądając z Maksem świnkę Peppę i montując jego wóz strażacki… Nie udało nam się niestety dotrzeć na Pola Śmierci, gdzie grzebano ofiary reżimu Czerwonych Khmerów, ale być może nadrobimy, jeśli kiedyś do Kambodży wrócimy? 🙂

Teraz musimy nieco przyśpieszyć tempo podróżowania, bo plany są ambitne, a czas leci! 🙂 Jutro o 7.30 wsiadamy na statek, który zawiezie nas do Siem Reap, znanego przede wszystkim jako baza wypadowa do świątyń khmerskich Angkor Wat. Tam mamy nadzieję spędzić weekend, a potem…  albo ruszymy do Battambang albo już do Laosu, czas pokaże…

Z informacji praktycznych za bilet na statek do Siem Reap zapłaciliśmy 35 dolarów za osobę – dla porównania autobus kosztuje około 10 dolarów, ale myślę, że wrażenia ze statku będą nieporównywalne z podróżą lądem… Na statek cieszy się również Maks, który, kolokwialnie mówiąc, ma zajawkę na wszelkie środki transportu i uwielbia podróżować samolotem, tramwajem, autobusem, pociągiem, a co drugi dzień wypomina, że jeszcze nie jechał metrem 😉 No to teraz statek, niech chłopak ma!

 

 

Nim opuścimy Phnom Penh zapraszamy na wirtualny spacer po kompleksie wokół Pałacu Królewskiego (bajka!), na pyszny obiadek oraz na szalone ulice kambodżańskiej stolicy… Dlaczego szalone? Zobaczcie sami na filmie! 🙂

PS. W relacji wideo zobaczycie również kilka (na razie) ujęć wykonanych za pomocą drona, który tutaj wzbudza ogromne zainteresowanie – jego ostatnie podniebne poczynania śledziło chyba około 20 osób w różnym wieku, które już po wylądowaniu drona przybiegły, by zobaczyć go z bliska!:) Dzieciaki patrzyły z rozdziawionymi buziami i szerokimi oczami jak gdyby ujrzały ufo… wcale im się zresztą nie dziwię! 🙂

 

Miłego wieczoru i miłego oglądania! Trzymajcie kciuki za nasz rejs do Siem Reap! 🙂