Dziś powoli żegnamy się z Bangkokiem, bo już jutro około 16.00 wyruszamy w dalszą podróż. Zjedliśmy dłuuuugą kolację w Texas Suki w Chinatown – tym dłuższą, bo Maks zakochał się w małej chińskiej dziewczynce i nie chciał opuścić sali zabaw (“Mamo, ja chcę wziąć dziewczynkę na rączki!”), pojeździliśmy tuk tukiem, zachwycaliśmy się ulicznymi deserami – niedużymi gorącymi “pączkami” smażonymi w głębokim tłuszczu i polanymi sosem czekoladowym lub kokosowym (wielkie mniam za całe 3 zł;)). Łukasz zjadł również sławny banana pancake za zawrotną sumę 4 zł. Najedzeni, nasyceni Bangkokiem (chociaż, gdy już tu jesteś, ZAWSZE jest ochota na więcej :)), jutro lecimy do stolicy Kambodży.

 

 

Na blogu jednak jeszcze przez 2 – 3 dni pokazywać Wam będziemy Bangkok naszymi oczami… Zdjęcia, opisy, wrażenia, ale chyba tym razem przede wszystkim filmy 🙂 Strasznie się cieszymy, że nasza pierwsza relacja wideo została przyjęta tak pozytywnie – dopiero się uczymy, a zawsze wierzyłam, że pochwała to najlepsza motywacja!  Trzymajcie za nas kciuki… i za Internet w Kambodży, Laosie i Wietnamie, byśmy mogli dzielić się wrażeniami na bieżąco! 🙂

 

 

Zatem już nie przynudzam, tylko zapraszam na ulice Bangkoku, przejażdżkę Sky Trainem i na spacer wśród straganów na Chatuchak Market! Enjoy! 🙂

CDN… WKRÓTCE 🙂