Phnom Penh to miasto, które wiele osób pomija. Zwykle, jeśli nie wybierasz Kambodży jako głównego miejsca swojej podróży, zaglądasz tam na kilka dni i za bazę wybierasz Siem Reap. Zawsze wygrywa, bo przecież ma niesamowity Angkor Wat i robiące wrażenie pływające wioski na Tonle Sap.

 

Phnom Penh nie ma tyle do zaoferowania – zresztą, kto może wygrać z Angkorem? 🙂 My jednak zajrzeliśmy do Phnom Penh już po raz drugi. Pierwszy raz jesienią 2013, drugi raz teraz. Tym razem trafiliśmy do najbardziej tragicznego (znacie historię Czerwonych Khmerów?) miasta Kambodży w specyficznym okresie – to tu spędziliśmy Sylwestra i Nowy Rok. 

 

Jakie jest Phnom Penh? Pomijać czy jednak zajrzeć i tutaj?  Pewne jest jedno – Siem Reap już jesienią 2013 było bardzo turystycznym miejscem – knajpy, bary, masy podróżników i turystów pragnących zobaczyć Angkor Wat – jeden z największych cudów świata. Już wtedy byliśmy dość mocno zdziwieni, jak wygląda Siem Reap. Spodziewaliśmy się 100% Azji w Azji, a na jednej z ulic czuliśmy się jak w zachodniej imprezowni! Obawiam się, że teraz może być tylko gorzej… Ale wiadomo: Siem Reap pominąć nie można, bo przecież większość z nas leci do Kambodży właśnie, by zobaczyć Angkor.

 

Phnom Penh na przełomie 2018 i 2019 to nadal Azja. Taka, jak sobie ją wyobrażamy przed przyjazdem tutaj. Kolorowa, głośna, chaotyczna. To tłumy skuterów, tuk tuki i problem z przejściem przez ulicę. To spacerowanie wraz z wózkiem poboczem, bo w wielu miejscach chodników nie ma lub są czymś zastawione. To gigantyczne krawężniki. To uliczki tonące w zieleni i skąpane w gorącym słońcu – to właśnie te zielone ulice najbardziej zapamiętałam z Phnom Penh w 2013. Teraz miasto się zmieniło – to widać od razu! Więcej knajpek, kawiarni, restauracji, więcej wysokich budynków, ale nadal azjatycki rozgardiasz, garkuchnie na rogu i ulice zalane morzem tuk tuków i skuterów. Zobaczcie sami!

 

 independence-monument-phnom-penh (2)

ulice-phnom-penh-kambodza-1 kable

 

tuk-tukananasyulice-phnom-penhjedzenie-uliczne-phnom-penh

 

tuk-tuk-phnom-penh-kambodzaPhnom Penh w Nowy Rok to też tłumy mieszkańców spędzających czas nad rzeką i na placu w okolicy Royal Palace. Balony, jedzenie ze straganów, zabawki za 2 dolary, uśmiechnięte dzieci. Takie Phnom chciałabym zapamiętać i kiedyś tam wrócić.

 

nowy-rok-phnom-penh-2

 

uliczne-przekaski-kambodzauliczne-przekaski-kambodzanowy-rok-w-phnom-penhnowy-rok-w-phnom-penhTo jednak nadal miasto z masą problemów, które nam już nie mieszczą się w głowie (takie jak chociażby prostytucja nieletnich i handel dziećmi) i miasto z makabryczną przeszłością. W latach 1975-78 miasto było poważnie zniszczone i wyludnione przez Czerwonych Khmerów. Jeśli nie oglądaliście, obejrzyjcie jeden z filmów fabularnych opowiadających historię tutejszej rewolucji – to z Phnom Penh Czerwoni Khmerzy wygnali wszystkich, rozpoczynając swój plan zniszczenia miast, inteligencji i wprowadzenia teoretycznej równość wedle swoich absurdalnych zasad.  Rządy Czerwonych Khmerów, niezwykle okrutne, brutalne i pozbawione jakiejkolwiek logiki, doprowadziły do tragedii i śmierci wielu, wielu ludzi. Będąc w Phnom Penh, Muzeum Ludobójstwa Tuol Sleng to miejsce absolutnie obowiązkowe. Bardzo trudne do zniesienia, ale w takim miejscu jak Phnom Penh podróże nie mogą być tylko miłe i piękne. O Tuol Sleng pisaliśmy TU. Niedaleko Phnom Penh znajdziecie też tzw. Pola śmierci – obejrzyjcie przed przyjazdem do Kambodży film o tym tytule albo zajrzyjcie do książki. WARTO!

 

Na szczęście w mieście są też bardziej przyjemne miejsca do oglądania na czele z pięknym kompleksem świątynnym, Bazarem Centralnym (pisałam o obu miejscach TU), ukrytymi tu i ówdzie mniejszymi, bajkowymi świątyniami czy pagodami oraz charakterystycznym Pomnikiem Niepodległości czy pomnikiem ku czci Norodoma Sihanouka. TU znajdziecie też nasze wideo z Phnom Penh z 2013 🙂

 independence-monument

rodzina-na-skuterze

 swiatynie-kambodza

 skutery-phnom-penh

 

Gdzie spać i gdzie jeść w Phnom Penh?

 

Nie mieliśmy tym razem czasu na bardzo dokładne eksplorowanie miasta i wygrała siła wspomnień 🙂 Poszliśmy do urokliwej wietnamskiej restauracji – Magnolia Restaurant – bez problemu znajdziecie ją na Google Maps. Ma przyjemny ogród i rewelacyjne wietnamskie jedzenie na czele z banh cuon oraz niesamowitymi banh xeo. Pamiętam, że gdy pierwszy raz zamówiliśmy je jesienią 2013, byliśmy w szoku! Znacie je może z Wietnamu lub warszawskiej Vietnamki (a jak nie znacie, to spróbujcie koniecznie- recenzja TU!). Banh xeo w Magnolii są gigantyczne, bogato nadziane, a ilość ziół, jakie dostajecie w zestawie jest ogromna! I naleśnik z wszystkimi dodatkami kosztuje 4 dolary!!! (cena z 01.2019:))

 

magnolia-restaurant-phnom-penh-kambodza

 

Gdzie spaliśmy? Tym razem w Balconitel Boutique Hotel i to był całkiem niezły wybór! W centrum, w fajnej okolicy, kilka minut od restauracji i knajpek. Na dole basen, na dachu jacuzzi (foto ze strony hotelu na booking.com) i restauracja. Na dachu witaliśmy Nowy Rok i jedliśmy śniadania – jeśli oglądacie nas też również na Instagramie, na pewno widzieliście Instastory 🙂 Jeśli nas nie oglądacie, czas nadrobić – zapraszamy na @blogtasteaway 🙂 Będzie nam miło, jeśli skorzystacie z naszego linku do rezerwacji hotelu – o TU. Wtedy Booking.com podzieli się z nami swoją prowizją, którą i tak zabiera od Was.

 

balconitel phnom penh

 

Na koniec polecamy z Maksem naszą małą obsesję, czyli bubble tea 🙂 Chatime to siecówka z bubble tea, którą znamy z Tajwanu. Nie mogliśmy sobie odmówić, zwłaszcza, że mieliśmy ją kilka kroków od hotelu 🙂

 

matcha-bubble-tea

 bubble-tea

 

To jak? Zajrzycie też do Phnom Penh planując Kambodżę? 🙂

 

independence-monument-phnom-penh