Spis treści
Z Tajlandii wróciliśmy w niedzielę po około 18 godzinnej podróży. Bez jet lagu, bez przeziębień (na razie!), bez problemu z ponowną adaptacją w żłobku. Zatem udało się!
Dla wszystkich, którzy uważali, że trzytygodniowy samochodowy road trip z bobasem po Tajlandii to absurd.., dla starszego (i nie tylko) pokolenia, które twierdzi, że jak dziecko, to najlepiej dom, ewentualnie działka, Bałtyk i Mazury i dla wszystkich niedowiarków, którzy nie wierzyli w 11 godzin w samolocie z biegającym szkrabem… Czyli ku pokrzepieniu serc i dla dodania odwagi: Tajlandia z 1,5 roczniakiem!
1) co zabrać ze sobą? jak się przygotować?
Wstyd się przyznać, ale nie szykowaliśmy się długo do tej wyprawy. Z prostej przyczyny – nie mieliśmy czasu. Były duże ambicje i plany przygotowania trasy, szczegółów, noclegów, ale jak przyszło co do czego, była praca, spotkania, wyjazdy, prezentacje i zostaliśmy z ręką w nocniku.
Jeśli jednak chodzi o bobasa, przed wyjazdem na pewno przyda się wizyta u lekarza i wyposażenie się w niezbędną apteczkę: lek przeciwbólowy, przeciwgorączkowy, dla delikwenta potencjalnie ząbkującego żele i kropelki na zęby (Camilla), coś na biegunkę (Smecta), coś do nawodnienia organizmu w razie biegunki (Orsalit), woda morska na zapchany nosek, syrop lub wapno w razie wystąpienia uczulenia po ugryzieniu jakiegoś egzotycznego stwora. Zwłaszcza, że podczas podróży do Meksyku zaliczyliśmy 5o ugryzień na twarzy. Tym razem byliśmy na to przygotowani;) Wszystko kupiliśmy, wzięliśmy i na szczęście nie korzystaliśmy.
Co do szczepień, nasz bobas poza tym, co tradycyjnie miał zaszczepiane w iluś tam dawkach od urodzenia, dostał tylko WZW A. Przy podróży do Tajlandii nie ma obowiązkowych szczepień, są jedynie zalecane, a zasadność ich przyjęcia zależy również od planu podróży. My wiedzieliśmy, że będzie raczej cywilizowanie i bezpiecznie, więc po konsultacji z pediatrą wybraliśmy tylko WZW A. Temat do indywidualnej weryfikacji.
Co do pozostałych aspektów wyposażenia bobasa:
– ciuchy – jadąc do Tajlandii w listopadzie, wystarczą nam jedynie cienkie ubrania (temperatura waha się od 30 do 40 stopni). dla bobasa dodatkowo 2-3 bluzy w razie wzmożonej klimatyzacji w samochodzie/ samolocie czy przejażdżki łódką i parę zestawów typu “długie body, długie spodenki” do spania i ochrony przed komarami
– pieluchy i mokre chusteczki – wzięliśmy zapas zarówno pieluch, jak i chusteczek, ale można je niemal wszędzie zakupić. Mniejsze opakowania pieluch i mokre chusteczki także w sklepach sieci 7-Eleven, których w każdym mieście i miasteczku tak dużo jak grzybów po deszczu. W supermarketach oczywiście wybór większych opakowań.
– jedzenie – my z racji wieku Maksa, zabraliśmy dla niego tylko kaszki / mleczka zarówno sypkie do przygotowywania w pokoju, jak i te w kartonikach (patrz Nestle Junior), idealne do samolotu. Na wszelki wypadek wzięliśmy również mały czajnik elektryczny. Polecam takie rozwiązanie. Dodatkowo: trochę ulubionych przekąsek i deserków owocowych w kartonikach. Wygodne na spacer, zwłaszcza w upale. Maks nie raczy już łaskawie spoglądać na słoiki, więc nawet ich nie rozważaliśmy. Co do dostępności zarówno słoików, jak i innych produktów baby food w Tajlandii, nie jest tak dobrze jak np. w Meksyku. W małych sklepach raczej nie można było kupić słoiczków, w niektórych można kupić kaszki Cerealac produkcji Nestle (zaakceptowane przez bobasa). W supermarketach odwiedzonych przez nas np. w Chiang Rai, wybór słoików również nie był zbyt szeroki. Ale za to tajska kuchnia sama w sobie oferuje sporo maluchom, ale o tym za chwilkę 🙂
– “zastawa” – u nas obowiązkowo: butelka do kaszki, kubek na wodę (zamknięty, do podróżowania), miseczka, plastikowe łyżeczki, widelce, jedna zamykana miseczka, w którą można zapakować niezjedzony obiad do odgrzania albo przekąski na plażę. Dodatkowo kilka smoczków w odwodzie, by ten, który wyląduje na chodniku Chinatown, zdeptanym przez tłumy, bez żalu wyrzucić 😉
– dodatkowo: kilka zabawek (resztę zwykle kupujemy w podróży – to zawsze miła pamiątka), kocyk, moskitiera na łóżeczko, krem do opalania, preparat przeciw ukąszeniom dla dzieci (u nas Ziaja AntyBzzz), preparat po ukąszeniach od 1 roku życia (u nas Dapis) i oczywiście kosmetyki, chociaż również nie ma problemu z dokupieniem ich na miejscu.
2) samolot
czyli w opinii wielu (no dobrze, naszej też!) wyzwanie numer 1. Po pierwsze dwa loty, bo raczej bezpośredniego nie znajdziemy z PL. Po drugie lot Helsinki – Bangkok 9,40 h, a lot powrotny… uwaga!… 11 godzin. Co zrobić?
Oczywiście idealnie byłoby lecieć nocą, gdy bobas śpi, ale wiemy, że nie zawsze jest to realne. Z 1,5 roczniakiem nadal nie mamy dla niego osobnego fotela, co oznacza, że jeśli samolot jest pełen (jest!), cały czas wisi na nas (tak było też u nas). Na pewno więc warto zabrać mu trochę zabawek, książeczek, przekąsek (nawet tych zakazanych – nic nie zajmuje tak jak czekoladowy wafelek;)).
Dodatkowo przed lotem my staramy się bobasa zmęczyć, czytaj: niech nie śpi za długo (dręczą dziecko!), niech się wybawi w kąciku zabaw na lotnisku, zwłaszcza, że na wielu są całkiem fajnie przygotowane strefy dla dzieci. A jak nie ma kąciku zabaw, nie ma się co martwić – dziecko zawsze coś dla siebie znajdzie.
W Tajlandii, jeśli chcemy zwiedzić zarówno Bangkok, jak i północ, a potem odpocząć i popływać na południu. Musimy również nastawić się na loty krajowe. U nas Chiang Rai-Bangkok oraz Krabi-Bangkok. Niewątpliwie polecamy Thai Airways, gdzie mały dostał zabawki i dedykowaną sobie przekąskę 🙂
3) spanie
Co do spania, dwie kwestie są wątpliwe: jet lag oraz łóżeczko.
jet lag – co tu dużo mówić, w Bangkoku jet lag nas dopadł. Zaliczyliśmy dwie noce, kiedy po nieprzespanej nocy o 6.30 szliśmy na śniadanie, a potem spaliśmy do 14.00. Największy problem miał tutaj Maks – w nocy bawił się najlepsze, bo przecież w dzień zmęczony upałem mógł podrzemać w łóżeczku. Sytuacja się poprawiła, gdy 3. dnia postanowiliśmy żyć trybem Maksa, czyli wg polskiego czasu. O 15.00 (czyli 9.00 polskiego czasu) śniadanie, o 19.00 obiad, zabawa aż do 2.00 w nocy, czyli ok. 12 godzin aktywności. Potem sen i o 9.00 budzimy. Chociaż zwykle śpi nawet 12 godzin. I wszystko wróciło do normy 🙂
łóżeczko – zależnie od podejścia, czy dziecko śpi samo czy z rodzicami, kwestia spania może być małym problemem. Łóżeczka, pomimo, że spaliśmy w stosunkowo dobrych hotelach, nie wszędzie są dostępne i czasem były powodem zmiany noclegu nawet o 23.00 po 300 km trasy. Pamiętajcie o tym szukając noclegu!
4) wyżywienie bobasa
Przed wyjazdem straszyli, oczywiście przeważnie babcie i prababcie: “A co on będzie tam jadł? chyba nie tajskie? Weź mu słoiczki!!”. Tymczasem Maks, z natury raczej niejadek, zakochał się w tajskim jedzeniu – oczywiście innym niż tatuś i mamusia, bo nie tak pikantnym.
Jadłospis Maksa to przede wszystkim: ryż smażony z kurczakiem. Ewentualnie ryż smażony z tuńczykiem lub po prostu steamed rice z sosem słodko-kwaśnym lub z kurczakiem w sosie z orzeszkami Cashew. Ryż był hitem jedzonym codziennie, a nawet kilka razy dziennie.
Co poza tym? Bardzo chętnie chrupał szaszłyki chicken satay, maczając je delikatnie w sosie orzechowym (smakosz!), sajgonki z owocami morza i chińskie won-tony, najlepiej ze słodkim sosem. Te dania niewątpliwie są wygodne, bo maluch bierze je w łapkę i obsługuje się sam. A krzesełka nie zawsze dla bobasa dostępne lub bez pasów, więc trochę wywrotowe dla tak ruchliwego stwora.
Dodatkowo oczywiście owoce (codziennie rano prośba o arbuza!), świeże soki, ukochany sok z kokosa i duuużo mlecznych przekąsek – najlepiej mleczek smakowych w kartonikach dostępnych w 7-Eleven. Na takim tajskim wikcie nasz niejadek, pomimo godzin spędzanych na bieganiu i kąpielach, troszkę przytył i nawet babcie doceniły “pućki” 😉
5) rozrywki dla bobasa
Tajlandia to miejsce świetne dla dzieci z kilku powodów. Dzieci są uwielbiane, więc nikt nie skrzywi się, że biega, szaleje, pokrzykuje, zaczepia. Jest plaża, woda ciepła jak zupa….
Niemal w każdym miejscu są fajne figurki – zwierzątka i “laleczki”. Bajkowe postacie spoglądają na nas w świątyniach, sklepach, restauracjach, pałacach.
wszędzie dużo dzieci, więc są i koledzy, i duuuuużo dziewczyn 😉 Wybacz Elizka! Rzuciła się na mnie!
Co do prawdziwych zwierzątek, Maksa zachwyciły przede wszystkim małpki. Dostał również swoją pluszową i z sukcesem nauczył się nazywać ją “małpka”, czasem tylko myląc ją z misiem… Co jeszcze nam się udało? Samodzielnie nakarmić słonia i to zdjęcie warte jest nawet całej wyprawy do Tajlandii 🙂
Zatem dla wszystkich wahających się i obawiających dalekich podróży, nie bać się, tylko jechać! Szalejący na plaży, roześmiany bobas to kolejny argument na TAK! 🙂 Powodzenia!
























73 Comments
Maly Podróznik
od dawna marzy mi sie wyjazd do azji- a szczegolnie do Tajlandii. Podrozy z maluchem sie nie obawiam, gdyz mamy juz kilka wyjazdow po europie i mala rewelacyjnie sie spisuje na wyjazdach. Swietne zdjecia
Dawid
Jedziemy 16 stycznia. Co prawda nie na objazdówkę tylko tydzień na Phi Phi tydzień na phuket i raczej lokalne zwiedzanie, ale mlody będzie miał dokładnie 1.5 roczku i trochę Wasz wpis mnie podniósł na duchu bo faktycznie boimy się wyzwań jetlagu, lotu itp. Na plus mamy, że jedziemy ze szwagierką która jest lekarzem więc takie dodatkowe bezpieczeństwo dla malucha.
Natalia
Cudownie! Tajlandia to świetny kierunek na podróż z dzieckiem w tym wieku! Miłego wypoczynku 🙂
Tup Tam
Super! Zdjęcie Maksa z tajską dziewczynką świetne 🙂
Natalia Sitarska
Dzięki 🙂 Oboje są lekko zdziwieni 🙂 Maks już wtedy był na etapie “NIE”, gdy widział zbliżające się Tajki pragnące go przytulić 😉
Emilia Antochów
super zdjęcie jak ukochał “lalę” :))
Natalia Sitarska
Pod tym względem Tajlandia to raj, bo ciągle są jakieś “laleczki” :)))
Ciufcia.pl
super wyjazd i świetne porady :). zazdroszczę :)!
tasteaway
Dzięki! 🙂 Polecam Tajlandię na maxa jako miejsce na egzotyczną podróż z dzieckiem, bo to naprawdę jedno z bardziej przyjaznych turystycznie miejsc 🙂 sama bym tam wróciła 🙂
Paweł
Piękne zdjęcia i wspaniały model! 🙂 Gratuluję umiejętności przełąmywania stereotypów i oby tak dalej!
Natalia - tasteaway.pl
Będzie dalej na pewno!;) w tym roku szykujemy się również na Azję 😉 Dziękujemy za miłe słowa!:)
Magda Motrenko
Rzeczywiście zdjęcie ze słoniem robi niesamowite wrażenie! Ale tak długa podróż samolotem nadal budzi we mnie przerażenie. Wiem, jakie to jest męczące, gdy nie leci się z dzieckiem. Wolę się nie zastanawiać, jak trzeba być padniętym po takich przygodach we troje! 😉 Na razie mamy za sobą 3-godzinny lot i na razie samoloty niech trochę poczekają. Jest kilka fajnych miejsc, do których lepiej dojechać samochodem, więc korzystamy 😉
Pozdrawiam serdecznie 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Magda, dzięki!!! 🙂 zdjęcie ze słoniem jest dla niektórych boskie (dla nas też), dla innych budzące oburzenie (że słoń, że dziecko, itd.) My je uwielbiamy, a Maks ostatnio prosił, by pokazać mu zdjęcie “jak karmi pajukę” (tak mówi na słonie, dłuższa historia).. Co do lotu te 9h naprawdę da się przeżyć!!:) jak wsiadasz wydaje się, że to się nigdy nie skończy, ale mija całkiem szybko i mają jakieś atrakcje dla dziecka (przekąski, zabawki, itd). nie jest źle!;) ale faktycznie wiele osób w to wątpi – planuję nawet napisać wpis o dziecku w samolocie!;)
Tak czy inaczej miejsc bliżej jest caaaała masa i tych samochodowych również, więc to też dobry pomysł!:)
andzia
bardzo polecam podróżowanie z dzieckiem! Byliśmy w Namibi z 2 letnia córka i ostatnio w Tajlandii na prawie 3 tyg objeździe z 4 latka i 4 miesieczniakiem.
36 godzinny lot z 19 godzinny miedzyladowaniem dzieciaki zniosły bez zadnego problemu! A na miejscu tyle atrakcji ze 4 lata nie miała czasu na marudzenie a dla 4 miesiecznego malucha polecam chuste! dodam, ze nie wynajmowalismy samochodu, podrozowalismy tylko lokalnym transportem. Tajlandia jest bardzo przyjazna dzieciom i bezproblemowa do podrozowania.
Natalia - tasteaway.pl
Andzia, wow,podziwiamy!:) z dwójką nie mamy jeszcze doświadczeniem, ale myślę, że to u nas niewiele zmieni 😉 a Wasza różnica wieku brzmi bardzo dobrze jak na rodzinne podróże!:) co do Tajlandii, oczywiście full agree!:)
Gosia @ Trawka Cytrynowa
Bardzo pozytywnie dowiedzieć się, że podróże z dzieckiem są możliwe. Ja 3 tygodnie temu zostałam mamą przedwcześnie urodzonej Zuzi i poki co nawet nie wiem jak powrocic do blogowania, bo czasu wciąż brak! Mała jest bardzo absorbująca! A czego się nie zrobi dla takiego szkraba :)Bardzo chcielibyśmy wrócić do Tajlandii i dobrze wiedzieć, że jest to z dzieckiem możliwe 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Hey Gosia!:) na początek powiem, że zajrzałam od razu na Twojego bloga i aż ślinka pociekła na widok tajskich przysmaków!!! 🙂 po powrocie z Tajlandii też ostro gotowaliśmy miejscowe potrawy, ale ostatnio czasu mniej i troszkę kuchnia tajska (i inna też;)) popadła w zapomnienie, ale chyba musimy wrócić!;)
Co do podróży, jasne, że się da, a już Tajlandia jest meeeega przyjazna dla maluszków!:) 3 tygodnie to mało i dla dzieciaczka urodzonego w terminie, ale myślę, że jeszcze trochę, jeszcze troszkę i będziecie ze swoim szkrabem też podróżować!:)) i tak jak mówię Tajlandię polecam jako jeden z bardziej przyjaznych kierunków 😉 łącznie z tym, że nie dalej jak wczoraj komentowałam, że łatwiej było mi kupić mleko modyfikowane w T. niż momentami w Warszawie;) (na osiedlu, w małych sklepach, nie jadąc do Rossmanna, Carrefoura, itd) pozdrawiam serdecznie!
Ania Pe
Super wpis! ja sie zastanawiam nad pobytem 4 miesiecznym w Chinach (niedaleko Shanghaju) z moim 11 miesieczniakiem i po tym wpisie czesc moich obaw zniknelo. Co prawda nie boje sie lotu, poniewaz mala majac 7 miesiecy zaliczyla lot z USA do Polski i byl to po prostu cudowny lot, ale boje sie samego pobytu tam – i od strony zywnosciowej, szczepieniowej po bezpieczenstwo na drogach i chodnikach. Po przeczytaniu Waszego bloga nabralam troche pewnosci i musze jeszcze raz usiasc z mezem i przemyslec czy pakujemy sie czy nie 🙂 Dzieki!
PS. zdjecie ze sloniem SUPER!
Natalia - tasteaway.pl
Cieszę się w takim razie, że dodaliśmy pewności! 🙂 Wow, ale 4 miesiące to długo!!:) super! podróżniczo czy wyjeżdżacie z powodów np. zawodowych? Myślę, że z lotem nie powinno być problemu, a co do reszty.. my jesteśmy teraz w Wietnamie (od piątku), wcześniej 2 tygodnie w Kambodży, której chyba najbardziej się obawiałam. Myślę, że jeśli przestrzega się zasad zdrowego rozsądku wszystko jest OK 🙂 Szczepień trochę porobiliśmy, choć też nie wszystko co niby doradzał lekarz podróży – i dobrze: doradzali np. szczepienie na wściekliznę i branie przez 1,5 miesiąca tabletek na malarię – a tymczasem przez nasze ponad 2 tyg w Azji ze zwierzętami kontaktów bliskich nie mieliśmy, a komary to może 2 widziałam;) życzę Wam w takim razie pomyślnych rozmów i jeśli się zdecydujecie, super czasu w Chinach!:)
PS. dzięki:) to zdjęcie budzi kontrowersje, ale większość uważa tak jak TY 🙂 my też!:)
Hania
Jesteście świetnym przykładem tego, że dziecko nie ogranicza, ale wzbogaca! Gratuluję i mam nadzieję, że też mi się to uda 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Dzięki wielkie za takie słowa!! 🙂 tak, to prawda, nasze życie się zmieniło, ale nie czujemy się ograniczeni przez to, że zostaliśmy rodzicami 🙂 chcieć to móc:) a Tobie życzę, by również Ci się to udało:) dla mnie kluczowe jest chyba zrozumienie i zapamiętanie, że to dziecko “przychodzi” do nas – do naszego stylu życia, zwyczajów, itd, a nie odwrotnie 😉 pytanie, czego my go nauczymy i jakie życie pokażemy.. serdeczne pozdrowienia! 🙂
Karolina
Fajny wpis. My tez podrozujemy z dzieckiem, teraz ma juz 5 lat. Juz za dwa tygodnie jedziemy po raz kolejny do Tajlandii, tym razem na 6 tygodni.
Podobnie jak Wy nie dalismy sie wciagnac w spirale strachu przed chorobskami i innym paskudztwem. Z reszta, kazdy kto byl w Tajlandii wie, ze w duzych miastach i na wyspach poziom higieny, i cywilizacji nie odbiega juz od standardow europejskich.
Goraco pozdrawiam i zycze samych cudownych wspomnien, i wrazen z nowych podrozy!
A ja bede na biezaco sledzila Wasze wpisy i czerpala inspiracje!
Natalia - tasteaway.pl
Hey Karolina!! 🙂 dzięki!!:) super, że się wybieracie i aż na 6 tygodni!!:) extra! gdzie dokładnie będziecie? 🙂
co do chorób jak na razie Maks nam się nigdy porządnie nie pochorował (odpukać!) na wyjeździe, tylko raczej w naszym wspaniałym jesienno – zimowym klimacie 😉 życzę suuuper podróży!:) tylko tajlandia czy planujecie skoczyć gdzieś jeszcze w okolicy? 🙂
Gosia
Cudne zdjęcia a najcudniejszy Maksio ;))) My również podróżujemy z naszą pociechą praktycznie od urodzenia a za tydzień Tajlandia. Nasza pociecha ma już 7 lat więc nie panikujemy, ale dzieki Wam nie czujemy się świrnietymi i nieodpowiedzialnymi rodzicami, którzy ciągają swoje dziecko po całym świecie ;)))))
Natalia - tasteaway.pl
Gosia, dzięki wielkie za tak miłe słowa!!:) i oczywiście Maks dziękuje za komplement!!! 🙂 fajnie Wam, że jedziecie zaraz do tajskiego ciepełka!:) przekonałam się po powrocie tam po roku, że uwielbiam to miejsce 🙂 7 lat to już faktycznie poważny wiek, ale oczywiście stereotypowe opinie mogą wskazywać na nieodpowiedzialnych rodziców;) Takie opinie zatem trzeba przełamywać!:) jedziecie w ramach ferii zimowych?? (zawsze mnie zastanawia, jak będzie z podróżowaniem jak nadejdzie czas szkoły;))
saabway.blogspot.com
Tak chcę, kiedyś, jak już będzie maluch na świecie:)
Fantastyczna podróż, Gratuluję Wam!
Natalia - tasteaway.pl
Dziękujemy!!:) a maluch w drodze czy w dalszych planach? 🙂
saabway.blogspot.com
Na razie jeszcze w planach, nie wiem jak dalekich:) Ale jak patrzę tu na Was i Maksa, to się uśmiecham:)
Natalia - tasteaway.pl
W takim razie cieszymy się!:) będziemy reklamą radosnego, podróżującego macierzyństwa 😉
Michalina
Super blog! My również podróżujemy z naszym synkiem. Gdy miał 5 miesięcy byliśmy na miesiąc w Singapurze i w Tajlandii. W marcu wyruszamy z naszym rocznym już synkiem do Australii, Indonezji i Singapuru. Właśnie jestem na etapie poszukiwania butów na wyjazd dla syna. Jakiej firmy buciki polecacie na takie upały? czy synek miał również jakieś klapki/sandałki po prysznic? Pozdrawiam Michalina
Natalia - tasteaway.pl
Dzięki wielkie!! 🙂 Ale Wam super z tą nadchodzącą podróżą! 🙂 Na ile się wybieracie? 🙂 Przyznam, że nawet nie wiem, jakiej firmy Maks miał buty 🙂 Jedne sportowe sandały, takie na rzepy, kupione chyba w Smyku, a poza tym pod prysznic miał zwykłe gumowe podróbki Crocsów 😉 Niektórzy są zdania, że warto właśnie w Crocsy zainwestować, ale Maks wybredny jest – jak kupiliśmy mu butki Native, które niby z jakiejś super pianki, bezwonne, do wody można wchodzić i w ogóle cuda na kiju za 200 czy 250 zł, to założył 2 razy, a potem był ryk 🙂 zwykłe gumowe klapeczki sprawdziły się b dobrze, a na dłuższe chodzenie sportowe sandałki – i miał teraz jak ma 2,5 roku i właśnie w Tajlandii jak miał 1,5 😉
Michalina
Dziękuję za odpowiedź 🙂 jedziemy na miesiąc, niestety praca ogranicza. Odliczamy już dni do wyjazdu:). Bardzo się cieszymy na Australię. Wprawdzie już tam byliśmy ale tym razem wynajmujemy kampera na 2 tygodnie 🙂 Przeczytałam, że Maks jadł posiłki w restauracjach (tylko był o 5 miesięcy starszy od mojego Hugo, bo on na wyjeździe będzie miał 13/14 miesięcy). Właśnie cały czas się zastanawiam czy dawać mojemu synkowi restauracyjne/hotelowe posiłki czy kupować np. słoiczek i warzywa, owoce. W Australii i na Bali nie będzie problemu bo tam będę mu gotowała ale na Jawie i w Singapurze nie będę miała dostępu do kuchni i tutaj mam mały problem. Natomiast cały czas będzie na moim mleku. Czy Maks miał jakieś problemy żołądkowe?
Natalia - tasteaway.pl
Australia kamperem brzmi super!!:) extra, chyba kiedyś będziemy zmuszeni spapugować Wasz pomysł 😉 My nie jesteśmy bardzo restrykcyjni, jeśli chodzi o restauracje i Maks nawet jak jeszcze roku nie miał to w Istambule jadł też “na mieście”. On dość szybko odrzucił niestety słoiki, więc nie było wyjścia 😉 Niestety – bo w podróży to jednak wygodne 🙂 Patrząc na ilość czasu spędzonego w podróży, Maks nie miał prawie żadnych problemów żołądkowych. Wręcz się śmieje, że częściej problemy z brzuchem / wymioty, mają mało ruszające się z Warszawy dzieci znajomych 😉 Zaliczył ostatnio jakieś 3 dni biegunki i temperatury w Kambodży, ale cały czas nie wiem czy to zatrucie czy przegrzanie.. i to w sumie była jedyna taka sytuacja 🙂 W Singapurze na pewno sporo ryżowych potraw – A Maks właśnie ryżem się w Azji zajadał 😉 kampera zorganizowaliście jakoś online jeszcze w Polsce czy będziecie dopiero działać na miejscu?:)
Michalina
Zarezerwowaliśmy sobie już teraz – online. Najtańszy kamper z łazienką jaki nam się udało znaleźć jest z firmy Cheapa Campa. Czytaliśmy dużo pozytywnych opinii o tych kamperach (że tanie, stare wyposażenie ale sprawne) więc mamy nadzieje, że nie rozpadnie się po drodze 😉
Za tydzień mogę podesłać linka do naszego bloga podróżniczego bo aktualnie jest w przebudowie 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Kamperem po Australii brzmi bosko!!:) też musimy się kiedyś wybrać, więc jak najbardziej poproszę o link do bloga!:) Wrzuć tutaj albo wyślij mi na maila na natalia@tasteaway.pl 🙂
Ale Wam fajnie!:) Marzec już tak blisko! Kiedy dokładnie ruszacie ?:)
Michalina
Hej! Niestety nasze wakacje dobiegły już końca. Przepraszam, całkowicie zapomniałam Wam podesłać linka. Oto on: http://bakipaki.pl/ i http://instagram.com/bakipaki3000# Australia naprawdę piękna! 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Hey Michalina!!!:) Przejrzałam na razie tylko dni, wchodząc na stronę główną, bo dopiero obrobiłam się z zadaniami pracowymi, a godzina już 2.00 w nocy, ale już na pierwszy rzut okaz podróż wygląda super!! i ten kamper, i te zwierzaki w Australii!!! 🙂 Musimy się tam za jakiś czas również wybrać 🙂 Nim poczytam u Was dopytam tylko, jak cenowo oceniasz? bo to chyba główna wada podróżowania po Australii z tego, co słyszałam..
Michalina - bakipaki.pl
Australia jest droga ale w moim odczuciu nie jest droższa od innych europejskich miast. Kampery nie są takie drogie (w Europie jak się orientowaliśmy były droższe) my płaciliśmy 300 zł dziennie (zapłaciliśmy za kamper dla 4 osób z tańszej firmy, a dostaliśmy dużo droższy 6 osobowy z droższej firmy:) ) ale popsuł się po drodze i musieliśmy wykonać wiele telefonów, żeby ściągnęli nas spowrotem do Perth.. Ale te kilka dni na kamperze były rewelacyjne 🙂 Za ropę płaciliśmy 4,80 zł – 5,40 zł. Kempingi z prądem na których nocowaliśmy zaczynały się od 74 zł do 125 zł (raz płaci się za ilość osób a raz za pojazd). Miejsca bez prądu są tańsze ale nie jest to duża różnica. Najtańszy obiad jaki znaleźliśmy w Perth kosztował 22 zł, ale przeważnie ceny zaczynają się od 45 zł wzwyż. Przykładowo: najtańszy chleb tostowy kosztował 5,6 zł, cebula 5,9 zł/kg, dynia 5,6 zł/kg, jogurt naturalny 4,6zł/ 200g, pomidory 17zł/kg, pepsi 6,50zł/1l, karta nano sim data prepaid z Vodafone 6GB – 150 zł, woda 4,10zł /1,5l , banany 7,6 zł/kg, chopsy baranie 40zł/9 szt. Przeważnie produkty były dwa – trzy razy droższe od naszych. Wydaje mi się, że w Europie w krajach z euro są podobne ceny. Na kempingach można spotkać wielu Niemców i Francuzów. Najdroższy jest ten bilet do Australii:) Następnym razem gdy będziemy w Australii (a mocno wierzymy, że kiedyś to nastąpi :)) wypożyczymy sobie dużo mniejszy i tańszy kamper bez łazienki. Nasz syn będzie większy i już nie będziemy potrzebować takich “luksusów” 😉
Natalia - tasteaway.pl
brzmi to wszystko nie najgorzej!!!:) Już pokazywałam mojemu Łukaszowi Wasz blog, że musimy się dokształcić i kiedyś wreszcie Australię odwiedzić 🙂 i chyba też bym chciała kamperem, bo brzmi to super!!!:) myśleliśmy w te wakacje o podróżowaniu kamperem po Norwegii (też jak wiadomo ceny wysokie), ale jeszcze zobaczymy 🙂 super, że tak Wam się udała podróż!:)
Anja
Hej, mam pytanko…jak podrozowqluscie z 4 miesięcznym bobasem po Tajlandii? Chodzi mi o brak fotelików w taksówkach. …
Natalia
to ja się wypowiem, bo my z 6 miesięcznym po Meksyku – najlepiej wynajęty samochodem z fotelikiem 🙂 a po mieście jak Bangkok – cóż dziecko na ręce lub do chusty i tyle chyba się da zrobić 😉
kasia
Podróże z dziećmi są cudowne! My zaliczylismy tripy po Europie na początek, później Tajlandia i Stany, pod namiotami :-). Z dwójka to dopiero wyzwanie 😀 i każdy uważa ze się nie da, a jednak się da.
Natalia - tasteaway.pl
Super!!! 🙂 z dwójką spróbujemy również.. może za jakiś czas 🙂 🙂 na pewno nie przestaniemy podróżować, a drugie jest .. w bliższych lub dalszych planach 🙂
Katarzyna
Słodki Wasz Maks 🙂 Fajnie, że wszystko je. Też tak myślałam o moich dzieciach, ale tajskie smaki im nie podeszły. A słoiczków dla małego jakoś nie mogłam znaleźć w sklepach. Piszecie, że się da podróżować z dzieckiem? Pewnie, że się da. W Tajlandii i Malezji byliśmy z trójką (1, 3 i 5lat) i przyznam, że czasy podróży z jednym dzieckiem wspominam jako bardzo relaksacyjny okres 🙂 Ale tak też jest fajnie!
Tu trochę na ten temat http://trzyimy.pl/tajlandia-z-dzieckiem/
Pozdrawiamy 🙂
trzyimy.pl
Natalia - tasteaway.pl
Cześć Kasia! 🙂 Wszystko jak wszystko 😉 ma swoje smaki, ale zawsze coś tam się znajdzie… chociaż teraz w Birmie już ma dość ryżu na różne sposoby z kurczakiem, satayów itd, więc jak jest opcja makaronu z sosem pomidorowym, to bierzemy 😉 Wow podróż z trójką to wyzwanie! 🙂 super, że są osoby takie jak Wy, które to praktykują, bo my mamy dwie znajome rodziny z trójką dzieciaków i zbyt wielkiej aktywności podróżniczej u nich nie ma.. Muszę do Was zajrzeć jak tylko będę mieć lepszy net, bo w Birmie internetowy dramat;) pozdrowienia!! 🙂
Anna M. Lukasiewicz
Takiego tekstu potrzebowałam, fajnie że spadł na mnie w dzisiejszym feedzie na FB.
Naprawdę wyczerpujący post, zapisuję w zakładkach.
Natalia
Bardzo się cieszę, że się przyda!!! :))) pozdrowienia i oczywiście powodzenia z wyprawach z dzieciaczkiem :))
trzesnia
Super 🙂 My za miesiąc lecimy do Tajlandii z dwójką – młodszy 1,5 roku właśnie, a starszy 3. Mamy za sobą Meksyk, Kanadę z dłuższych i sporo Europy z krótszych podróży, ale to zawsze z jednym. Odkąd jest ich dwóch trochę nas zatrzymało. Ale nie na długo. Startujemy już w lutym 😀
Natalia
Super :))) Trzymamy kciuki!!!:) Małą różnicę wieku macie. tym bardziej podziwiam 🙂 gdzie się wybieracie?? 🙂 na długo?? 🙂
Rafał
Ja mam tylko takie pytanie logistyczne. Jak z dzieckiem z lotniska w BKK do hotelu? Chodzi mi o fotelik???? Z tego co pamiętam to przepisy bezpieczeństwa, BHP są przez taksówkarzy delikatnie mówiąc pomijane… czy po prostu siedział na kolanach?
Natalia
Dokładnie tak 🙂 Myślę, że w Azji takie “europejskie / zachodnie przyzwyczajenia” trzeba odpuścić 😉 taksówka zdecydowanie bez fotelika, a potem po mieście my najbardziej lubimy (i nasz Maks też) tuk tuka. Samochód z fotelikiem wypożyczyć się da, ale też czasem trzeba obdzwonić kilka wypożyczalni 🙂 Gdzie poza BKK się wybieracie i ile maluch ma?:)
Rafał
Laura będzie mieć w listopadzie rok i 4 miesiące. Plan jest BKK a dalej to Koh Chang albo Krabi… Tu jeszcze decyzji nie ma. Może jak będą dobre ofert to Filipiny… lub Wietnam. Tuk Tuk jest niesamowitym pojazdem nawet w 4 dorosłe osoby nim podrozowalismy 😉 jednak jazd daje niezapomniane przeżycia 😉
Natalia
Tuk Tuk jest super 🙂 i wszystkie kierunki, które wymieniasz również!:)
Kasia
Czy możecie polecić jakiś hotel w Bangkoku w którym są dostępne łóżeczka dziecięce?
Natalia
Hey Kasia!! Wybacz, że dopiero teraz, ale byliśmy na Wielkanoc w Austrii i rzadziej zaglądałam na komputer;) na pewno łóżeczko mieliśmy w hotelu za pierwszy razem, gdy Maks miał 1,5 roku – spaliśmy wtedy tu – http://www.booking.com/hotel/th/adelphi-suites.pl.html
Myślę jednak, że w wielu hotelach mają łóżeczka, więc jak podpytasz/ sprawdzisz na Booking.com – na pewno coś się znajdzie! 🙂
Agag
A co z przemieszczaniem się po Tajlandii? Jak podróżowaliście poza lokalnymi lotami? Wynajęty samochód / autobus?
Natalia
Hey Agag, u nas to był wynajęty samochód. Z BKK jechaliśmy na północ, potem lot z Chiang Rai powrotny do BKK, i znów samochodem na południe, na Krabi. Łukaszowi bardzo dobrze się jeździło w Tajlandii – chwila by się przyzwyczaić do innego kierunku ruchu, a potem już OK:)
gosia
Super tekst. Właśnie się przymierzamy do wyjazdu do Tajlandii. Docelowo krabi. Jak u was wyglądała kwestia noclegu? Nasz 6latek powinien dac radę w podróży. ..oby:)))
Natalia
Hey 🙂 teraz jak byliśmy z Maksem iJagodą – Maks 5,5 roku, Jagoda 3 miesiace to zwykle braliśmy pokój 2 osobowy, bo dziecko jeśli śpi na istniejącym łóżku do 6 lat jest gratis – jeśli o to pytasz w kontekście noclegów 😉 Ale Wasz już pewnie będzie miał skończone?
Nika
Uwielbiam wasz blog ale chyba nigdzie nie znalazłam informacji na temat fotelika samochodowego.. Wyjeżdżamy z trojką niebawem, najmłodszy będzie miał 16m… Taxi w Bangkoku? vany? jest szansa na fotelik? Jak wy to robiliscie? Będę wdzięczna za odp!
Natalia
Hey 🙂 w taksówkach i innych środkach transportu opcji na fotelik nie ma. Przy wypożyczonym samochodzie – wynajmowaliśmy fotelik:) przy taxi, tuk tukach – styl azjatycki :))) Tajlandia w planie? 🙂
Ewelina
Zastanawiam się nad podróżą do Tajlandii z 10 miesięcznym dzieckiem. Oczywiście wszyscy doradzają ale ja wierzę że się da i to w przyjemny sposób 😉
Joanna
Byliście? ?
Monika
Czy możecie polecic hotel w Tajlandii przy plaży? Gdzieś gdzie nie ma dużych tłumów. Gdzie można poczuć klimat tego miejsca.
Joanna
Chcemy właśnie wybrać się z 10 miesięcznym dzieckiem (trochę na spontanie) czy robiliście jakieś dodatkowe szczepienia? Bo tylko to nas blokuje przed podjęciem decyzji ?
Natalia
Tak, WZW A 🙂 ale to i tak po roku można dopiero… nasza Jagoda nie ma tych szczepień, więc można bez – radzę poczytać jak się przenosi WZW A by zachować ostrożność:)
Dorota
Chciałabym Wam z całego serca bardzo BARDZO PODZIĘKOWAĆ. Właśnie wróciliśmy z Phuket z naszą 1,5roczną córeczką i było cudownie! Oczywiście umierałam ze strachu przed komarami przenoszącymi dengę ale nic złego się nam nie przydarzyło. Wpis z apteczką bezcenny! Też wskazówki co może takie dziecko jeść.. Oprócz tego co napisaliście nasza Hania uwielbiała zupki czyli tajski odpowiednik rosołku..aż uszy jej się trzęsły od wciągania makaronu ryżowego 😀
Pozdrawiamy z Hanią i zapraszamy na nasze konto na instagramie @mamastylistka
Natalia
Super!!! 🙂 mega się cieszę 🙂 to kolejny argument dla mnie, że ebook to dobry pomysł!:) poszukam Was zaraz na insta 🙂