Oj to będzie najsmaczniejszy post z naszej podróży!! Czy macie przygotowane przekąski??? 🙂 Nie możecie czytać tego na głodniaka! No chociaż jakaś kawa albo szybka kanapka! 😉

Nie bez powodu kuchnia meksykańska to jedna z najbardziej popularnych kuchni na świecie! 🙂 Mają sporo do zaoferowania i Wy już to wiecie, bo wielokrotnie podczas naszej podróży pisaliście: jadłabym! Chcę to! Uwielbiam!!! 🙂 Ten post nie jest przewodnikiem po całej kuchni Meksyku – nie mam takich aspiracji! 🙂 Jest jednak spisem naszych ulubionych dań i przysmaków, który na pewno Wam się przyda, jeśli ruszacie do Meksyku na 10 dni, 2 tygodnie czy miesiąc! 🙂 Koniecznie dajcie znać, co Wy z kuchni meksykańskiej najbardziej lubicie! 🙂 A jeśli byliście / jesteście właśnie w Meksyku, piszcie, które dania najczęściej wybieracie! 🙂

 

1)TACOS

 

tacos_mexico

 

Meksykański klasyk, który zna prawie każdy! 🙂 Tacos są wszędzie – w meksykańskich restauracjach poza Meksykiem i w Meksyku zarówno w eleganckich restauracjach, jak i na ulicy! My właśnie od świetnych ulicznych tacos zaczęliśmy nasz pobyt w Mexico City! Jak one wtedy smakowały!!! Po zimnych tygodniach w Polsce, podczas których raczej nie wchodziło w grę rozkoszowanie się jedzeniem na ulicy, uliczne tacos smakowały jak złoto!!

Tacos znajdziecie w Meksyku w przeróżnych wersjach – z wołowiną, z wieprzowiną, rybne czy z krewetkami. Czasem również wegańskie. We wszystkich dużą robotę robią dodatki – świeże warzywa, owoce (ananas!!!) i niesamowicie aromatyczne sosy! Tylko na nie uważajcie – my przy pierwszym stoisku z tacos zachowaliśmy się jak typowy gringo 😉 Nawaliliśmy ostrego sosu niczym miejscowi, a potem… wooooody! 😉

 

Do najbardziej znanych i naszych ulubionych należą Tacos al pastor – z marynowaną i następnie grillowaną wieprzowiną, cebulą, kolendrą i … ananasem! 🙂 Jeśli zobaczycie gdzieś mięso przypominające “swojski” kebab, nie uciekajcie mówiąc, że nie będziecie przecież w Meksyku jeść kebaba!!! Wręcz przeciwnie – podejdźcie bliżej i zobaczcie jak sprytnym ruchem krojone jest mięso na tacos i od razu również ananas! Tacos al pastor to must try!!! 🙂 Co ciekawe, początki tacos al pastor związane są z obecnością w Meksyku imigrantów z … Libanu, więc z tym kebabem to trochę prawda 😉 Te ze zdjęć poniżej zajadaliśmy w lokalnym barze w Tapachula niedaleko granicy z Gwatemalą.

 

tacos al pastor

tacos al pastor_ananas

 

Ja i dzieciaki przepadamy również za tacos de cochinita pibil – te braliśmy dla dzieci bez cebuli i pikantnego sosu 😉 To tacos z szarpaną wieprzowiną – mięciutką i rozpływającą się w ustach, więc idealną dla dzieciaków. Cochinita pibil spotkacie też jako danie, z dodatkiem ryżu – zajadaliśmy to w niewielkiej wiosce w stanie Tabasco. W tej wersji też bardzo smakowało dzieciakom – aż musiałam domówić kolejną porcję 😉 Tacos de cochinita pibil to szarpane, wolno gotowane mięso, marynowana cebula, kolendra. Tradycyjnie możecie skropić je limonką lub polać pikantnym salsa verde.

Jakie tacos jeszcze jeść? Wszystkie, które wpadną Wam w ręce! 🙂 My lubimy też bardzo te z pikantną kiełbasą chorizo, a dzieciaki tacos con pescado, czyli tacos z kawałkami smażonej w panierce rybki.  Zajadaliśmy też tacos z ziemniakami i chorizo, tacos de chicharrón (rodzaj smażonej skórki wieprzowej, idealnie smakuje z salsa verde – Łukasz uwielbia!) czy z mięsem – tacos de carnitas.

 

rib eye tacos

tacos campechanos

2) QUESADILLA i QUESADILLA FRITA

 

quesadilla

 

Popularnością nie ustępuje tacos! 🙂 W Polsce na pewno łatwiej spotkać dobrą quesadillę niż dobre tacos, bo jej przygotowanie to banał 😉 Myślę, że spokojnie ogarną to również dzieciaki. Quesadilla to tortilla wypełniona serem i innymi dodatkami. Quesadilla con pollo, czyli quesadilla z kurczakiem to jedna z najbardziej popularnych opcji. To również opcja bezpieczna – dla tych, co boją się problemów żołądkowych i dla dzieci – często pojawia się w dziecięcym menu w meksykańskich knajpkach. Do quesadilli zwykle podawane są małe miseczki z guacamole, pico de gallo (sos z posiekanych pomidorów, cebuli i kolendry) oraz śmietana. Jeśli chcecie, by było bardziej pikantnie, umoczcie swoją quesadillę w salsa verde na bazie zielonych pomidorów i papryczek! Uwielbiam!!!:)

Co ciekawe, a u nas raczej nie pojawia się quesadilla frita, która nam przypomina nieco pizza frita prosto z Neapolu. Quesadilla frita ma inne ciasto i wyglądem i smakiem przywodzi na myśl wielkie pierogi. To taka serowa, smażona w głębokim tłuszczu rozpusta 😉 Przyznam jednak, że my spotkaliśmy ją tylko raz – pierwszego dnia w Mexico City. Z tego, co czytałam właśnie tam i w okolicznych regionach quesadilla frita jest popularna – znajdziecie ją w meksykańskiej stolicy oraz w stanach Hidalgo, Estado de Mexico i Morelos. Jeśli wybierzecie się tylko na Jukatan pewnie nigdy na nią nie traficie. W Veracruz na quesadillas fritas mówi się empanadas, czyli skojarzenie z dużym pierogiem jest całkiem słuszne 😉

 

quesadilla frita

 

3) GUACAMOLE

 

guacamole

 

Tego Pana przedstawiać nie trzeba! Gdyby zapytać o główne skojarzenia z kuchnią meksykańską, na pewno guacamole pojawiłoby się wśród nich! 🙂 Niektórzy mówią, że to sos, inni, że pasta czy dip. Zostańmy po prostu przy guacamole! Baza to ugniecione (w moździerzu) awokado, limonka i sól, ale zależnie od regionu czasem w guacamole spotkacie również kawałeczki cebuli, pomidorów, papryki czy kolendry. Zwykle podawane z kukurydzianymi chrupkami totopos (domowe nachos).

Czasem podawane posypane pokruszonym serem przypominającym mozzarellę (tak jak na zdjęciu powyżej) – z taką wersją spotkaliśmy się głównie w okolicy Puerto Escondido w stanie Oaxaca.

 

guacamole_2

 

4) TOSTADAS

 

tostada_Huatulco

 

W tostadach się zakochałam! 😉 Na spodzie mają bardzo chrupiącą tortillę, a na wierzchu całą masę przeróżnych składników! 🙂 Nam bardzo smakowały rybne wersje tostadas – po raz pierwszy zajadaliśmy je z Huatulco. Tostadas z ceviche, z kawałkami smażonej ośmiornicy, z krewetkami czy z tiradito z tuńczyka, czyli z plastrami marynowanego, surowego tuńczyka. W Tapachula zajadaliśmy tostadas z pate, czyli z rybną pastą nieco przypominająca pastę z … makreli 😉

Tostadas czasem pojawiają się też solo – jako dodatek, przekąska, zamiast totopos 🙂

 

tostada con pate tapachula

tostadas_jako dodatek

 

5) TLAYUDAS

 

Tlayudas

 

Tego pewnie nie znacie, bo nie jest to danie popularne w meksykańskich restauracjach poza Meksykiem. Tlayuda rządzi przede wszystkim w Oaxaca. To popularny cel dla foodies, chociaż nam niestety tym razem nie udało sie tam dotrzeć. Ale udało nam się spróbować tlayudas na Jukatanie. Tlayuda to duża smażona tortilla posmarowana frijoles refritos (swego rodzaju płynną pastą z czarnej fasoli), smalcem, na to mięso (np. szarpane mięso z kurczaka lub wołowina), ser, śmietana, posiekana sałata, awokado i sos. Gdy nie jest złożona, wyglądem przypomina.. pizzę! My próbowaliśmy w wersji złożonej 🙂 Następnym razem koniecznie musimy zajrzeć na tlayudas do Oaxaca. To właśnie one wystąpiły w produkcji  Netflixa, Street Food  Spotkacie je też w Mexico City, Puebli czy Guadalajarze, ale również w niektórych miejscach na Jukatanie – naszą jedliśmy w restauracji Tinta de Pulpo w hotelu Andaz Mayakoba.

 

6) SOPES

 

sopes

 

Podczas naszej ostatniej podróży do Meksyku sopes zjedliśmy w niewielkiej knajpce w kompletnie niepopularnym miasteczku Arriaga, gdy przemierzaliśmy trasę z Tapachul do Tuxtla Gutierrez. Sopes to przekąski, które mogą nieco przypominać tostadach, ale ciasto -baza jest znacznie grubsze niż tostada czy taco. Sopes nie są moim numerem 1, bo zawsze są posmarowane pastą z czarnej fasoli. Na tym ląduje mięso lub warzywa, ser, sałata, śmietana i sos. Można poprosić je w wersji wegetariańskiej, ale najbardziej popularne są sopes z kurczakiem, wołowiną. Nam smakowały te z chorizo. Można powiedzieć, że sopes to takie małe tlayudas, tylko z innym ciastem 😉

 

7) CEVICHE / AGUACHILE

 

aguachile

 

Ceviche nie jest narodową potrawą Meksyku, ale jest tu bardzo popularne. Większość Was pewnie wie, że ceviche to peruwiański klasyk. Właśnie peruwiańskim ceviche zachwycił się Łukasz, gdy był w Peru w 2018 na plantacjach kakao. Ale tak naprawdę wcześniej zajadaliśmy je właśnie w Meksyku – jeszcze w 2012.

Tradycyjne ceviche to surowa ryba marynowana w sosie z limonki / z cytrusów, z dodatkiem cebuli i chili. W Meksyku znajdziecie ceviche w stylu peruwiańskim, ale zdecydowanie częściej w meksykańskim. I tutaj pytanie co lubicie, bo Meksykanie na ceviche mają dość szalony pomysł 😉 Lubią umoczyć wszystko w tabasco i .. ketchupie 😉 Z tym zresztą wiąże się moja największa wpadka językowa podczas tej podróży – gdy dolecieliśmy do Mexico City było już późno, a restauracje z uwagi na obostrzenia covidowe działały tylko na wynos. Zamówiliśmy więc ceviche przez Uber Eats. Wybraliśmy dwie pozycje, obie w wersji “grande”, czyli duża porcja. W hiszpańskim opisie obu pojawił się “catsup”. Przeczytałam, pozostałe składniki zrozumiałam, więc uznałam, że to może jakaś lokalna ryba? A potem pojawiło się nasze ceviche, całe pływające w czerwonym, pomidorowym sosie. Sprawdziłam szybko, co oznacza “catsup”.. to ketchup! 😮  Potem już zawsze dopytywaliśmy czy to ceviche jest “sin catsup” (bez ketchupu). Nam wersja z ketchupem wyraźnie nie podeszła. Jeśli próbowaliście dajcie znać, jak Wasze wrażenia.

 

W podobnym klimacie jak ceviche, Meksykanie przyrządzają również swoje aguachiles (na zdjęciu powyżej). Główni bohaterowie aguachile to krewetki, ogórek i cebula. Wszystko zanurzone w sosie na bazie limonki, papryczek chili i kolendry. Dobre danie na upały, jedliśmy 2 czy 3 razy, ale i tak peruwiańskie ceviche w tej kategorii wygrywa 🙂

 

8) GORDITAS

 

gorditas

 

Gorditas to dowód, że w Meksyku czasem to samo słowo oznacza nieco inne rzeczy. Gdy wpiszecie w Google gorditas (dosłowne tłumaczenie na polski to “grubaski”), zobaczycie coś przypominające kanapki, ale nie z bułki, tylko z nadziewanej tortilli. My zajadaliśmy gorditas w Salina Cruz – na lokalnym straganie i tam były to okrągłe chrupiące tortille grillowane wraz z dodatkami na ogniu.

 

9) CHILAQUILES

 

chilaquiles con pollo

 

Jeśli oglądaliście nasze relacje, to na pewno wiecie już, co to chilaquiles 🙂 Na początku jedliśmy je wręcz obsesyjnie – na każde śniadanie! 😉 Chilaquiles to meksykańska potrawa śniadaniowa. Składa się z totopos (nachos), cebuli, sosu, śmietany i np. kurczaka lub jajek sadzonych. Te z kurczakiem i sosem pomidorowym to chilaquiles rojos con pollo. Można też wziąć wersję bardziej pikantną, czyli chilaquiles verdes.

Dla mnie to danie ma znaczenie szczególne – poznałam je zimą 2006 w …. Warszawie! 🙂 Zimowy semestr 2006 /2007 spędzałam na Erasmusie w hiszpańskim Kraju Basków. Moja koleżanka Gosia bardzo zaprzyjaźniła się tam z Meksykanką, Usy (Ursulą), która tak jak i my była w Kraju Basków na wyjeździe studenckim. Na święta Gosia zabrała Usy ze sobą do Warszawy i właśnie wtedy spróbowałyśmy chilaquiles!

Powiem szczerze: gdy patrzyłam, jak wrzucała do tortownicy nachos, cebulę, gotowanego kurczaka i polewała śmietaną, byłam pewna obaw! Efekt natomiast okazał się świetny! Gdy w 2012 ruszyliśmy w naszą podróż po Meksyku, bardzo często jadaliśmy chilaquiles na śniadanie. To był taki pewniak! Teraz było podobnie – przez pierwsze dni non stop zamawialiśmy chilaquiles rojos con pollo. Potem Łukasz wprowadził małą zmianę i zamawiał chilaquiles rojos con huevos, czyli z jajkami sadzonymi.

Zdecydowanie MUSICIE zjeść takie śniadanie jak tylko dotrzecie do Meksyku!

 

chilaquiles_puerto escondido

 

10) CHAPULINES

 

chapulin

 

Chapulines to jadalne owady, przypominające świerszcze czy koniki polne, całkiem popularne w Meksyku. Można zajadać usmażone jako przekąskę, ale też jako dodatek do… tortilli? 🙂 Chapulines smaży się z dodatkiem soku z limonki, chili, soli lub czosnku – tak jak widzicie na zdjęciu – chapulin natural i chapulines con ajo, czyli właśnie z czosnkiem.

Gdy w Huatulco na śniadaniu szykowali nadziewane serem tortille, a Łukasz spytał, jakie polecają, pani bez wahania powiedziała: con chapulines! Nie jest to zatem tylko przekąska z ulicznych straganów (do kupienia chociażby na targach w Mexico City, Coyoacan czy w Oaxaca), ale chapulines możecie spotkać również na śniadaniowym bufecie, jeśli wybierzecie prawdziwie meksykański hotel 😉

 

11) BOTANA TURULA i INNE BOTANAS

 

botana turula

 

Co to jest BOTANA? Botana to rodzaj przekąski. Z jednej strony tego słowa używa się do niektórych… przystawek? Sałatek? Z drugiej strony botana to też np. chipsy. Można przeczytać, że botana to trochę jak hiszpańskie tapas, te botany, które my jedliśmy jednak, chyba najlepiej opisać jako rodzaj sałatek.  U nas najlepiej sprawdziły się botanas z camarones secos, czyli z suszonymi krewetkami. Jako jeden z bardzo dobrych posiłków wspominamy botana turula w hotelu Refugio del Sol na trasie do Tapachula – to ta na zdjęciu powyżej – była świetna! 🙂

 

botana

 

12) GRINGAS

 

gringas

 

Gringas zjadłam rzutem na taśmę tuż przed skończeniem tego posta 😉 Poszliśmy na kolację i uznałam, że tego jeszcze w nim nie ma! 😉 Gringas przypominają quesadillę i szczerze mówiąc mogłabym się zastanawiać, czym się dokładnie różnią 😉 Gringas al pastor to ser, wieprzowina i ananas – dokładnie tak jak w tacos al pastor. Następnie wszystko jest zapiekane jak quesadilla.

Mówi się, że z narodzinami gringas wiąże się pewna historia z lat 60. czy 70. To wtedy do jednej z taquerias w Mexico City przychodziły dwie amerykańskie studentki i jako, że nie lubiły tacos z mąki kukurydzianej, prosiły o tacos al pastor zrobione z mąki pszennej. Właściciel zaczął zatem wrzucać to, co kładł na tacos, do zrobionej z mąki pszennej quesadilli z serem. Z czasem pozostali goście, widząc, co zajadają Amerykanki, też chcieli tego spróbować i zamawiali:  “poproszę to, co te dwie Amerykanki”, czyli to, co te dwie “gringas” 😉  Ta historia wiele wyjaśnia, bo jeszcze idąc na kolację, mówiłam Łukaszowi, że nie rozumiem, czym są gringas, jak w sieci wyglądają jak quesadillas 😉 Te moje były boskie – idealne na pożegnalną kolację z Meksykiem 😉

 

Oczywiście nie są to wszystkie meksykańskie dania, bo kuchnia Meksyku ma sporo do zaoferowania! 🙂 To nasi ulubieńcy!!! 🙂 Podczas tej podróży jedliśmy również:

flautas, czyli chrupiące zawijaski z tortilli, zwykle nadziewane szarpanym mięsem

enchiladas – nadziewane tortille w sosie – jakoś ani w 2012, ani teraz nas do siebie nie przekonały 😉

tamales – do nich też się nie przekonaliśmy 😉 Historia tamales jest mega długa – jadano je już 5- 8 tysięcy lat temu. To takie ciasto kukurydziane z dodatkami, zawijane w liście kukurydzy lub czasem inne. Nam zawsze wydawało się dość niejakie 😉 Dajcie znać, cy Wy tamales jedliście i czy lubicie 🙂

Gdy w 2012 roku jeździliśmy po Jukatanie, towarzyszyły nam kolejne meksykańskie dania – salbutes (małe, nieco grubsze tortillas z kurczakiem, awokado i marynowaną cebulą), papadzules (tortille wypełnione jajkiem na twardo i polane sosem z… pestek dyni!) czy panuchos.

 

Mało natomiast jedliśmy deserów, bo w tym temacie zwykle niewiele się działo. Zapamiętam 2 rzeczy:

 

CIASTO TRES LECHES

 

tres leches

 

Tres Leches poznaliśmy latem w … Belgradzie! 🙂 Ale podobno pochodzi właśnie z Meksyku i tu było znane już na początku XIX wieku. To mocno wilgotne ciasto biszkoptowe. Jego nazwa mówi sama za siebie – Tres Leches to po hiszpańsku 3 mleka 😉 Właśnie nimi jest nasączane ciasto. Podejrzewa się, że do popularności Tres Leches  mogło przyczynić się Nestle – w latach 40. przepis na ciasto pojawiał się na opakowaniach z mlekiem skondensowanym i trafił do różnych krajów Ameryki Południowej i Środkowej. W Europie najbardziej popularne jest własnie na Bałkanach. Jedliśmy Tres Leches 3 czy 4 razy podczas naszej podróży do Meksyku i do Kostaryki, ale nadal pierwsze miejsce u nas zajmuje Belgrad 😉

 

CHURROS

 

churros

 

Hiszpański klasyk, którego nie trzeba przedstawiać, który w Meksyku również jest popularny! 🙂 W Hiszpanii zajadane na śniadanie najlepiej z filiżanką gorącej czekolady, która konsystencją raczej przypomina czekoladowy budyń niż czekoladę do picia 😉

W Meksyku churros należą do najbardziej popularnych deserów. Łatwo się domyślić, że to Hiszpanie je tutaj przywieźli 😉 Churros w Meksyku je się na różne sposoby – nadziewane czekoladą, dulce de leche czy tzw. cajeta (to również rodzaj dulce de leche). Te zwykłe, bez nadzienia, podaje się z czekoladą do picia lub po prostu z kawą. My churros złapaliśmy w zasadzie na koniec pobytu jako deser hotelowy, ale kusiły mnie już od pierwszego spaceru po Mexico City 😉

 

Uff, sporo tego!!! 🙂 Dobrze, że zjadłam gringas na kolację i popiłam pinacoladą, bo inaczej od tego pisania i opowiadania o jedzeniu sama bym zgłodniała ! 🙂 Czekam na Waszych meksykańskich faworytów! Koniecznie dajcie znać, co najbardziej lubicie!:)