Bangkok potrafi przytłoczyć. Korkami, tłumem, piskiem samochodów, przeciskaniem się wśród ludzi w Chinatown czy na stacji Skytrain. Potrafi przytłoczyć dusznym zapachem i koniecznością lawirowania między stoiskami z uliczną kuchnią. Z dwójką dzieci to lawirowanie staje się jeszcze trudniejsze, więc gdy już nacieszyliśmy się klimatem ulubionego Chinatown, które wieczorem tętni życiem, postanowiliśmy trochę uciec od zgiełku i hałasu. Sposób znaleźliśmy na to idealny i na pewno warto go dodać do listy rzeczy, które warto zrobić w Bangkoku – naszą listę znajdziecie TU.
Rejs longboatem po kanałach Bangkoku. Chwila ucieczki, relaksu i zobaczenia Bangkoku zupełnie od innej strony – bez gigantycznych wieżowców, luksusowych hoteli, bez podniebnego pociągu, milionów samochodów i centrów handlowych. Gdy wsiadasz na łódkę, powoli wkraczasz do innego świata.

CO, GDZIE, JAK?

By ruszyć w rejs najlepiej dotrzeć do stacji BTS Saphan Taksin. Możecie dojechać tam skytrainem lub tuktukiem. My z Chinatown zapłaciliśmy za tuktuka 200 bahtów – pamiętajcie, że warto się targować 😉 Punkt odjazdu małych promów i wycieczkowych longboatów Sathorn Pier znajdziecie dość szybko, a przy nim oczywiście kilka stoisk z napojami, jedzeniem i obowiązkowo z zimnymi kokosami. Dobrze wypić takiego przed drogą albo zabrać ze sobą – chyba, że jak my jesteście z dwójką dzieci, to na kokosa na łódce może nie starczyć rąk 😉
Zakup biletu trwa chwilę. Miła pani powie co i jak i pokaże na mapce. Można wybrać rejs trwający godzinę lub 2 godziny. My ze względu na Jagódkę, wybraliśmy rejs godzinny – jeszcze nie wiedzieliśmy, jak jej się spodoba na wodzie, czy nie będzie płakać, nie będzie się bała .Łódka na godzinny rejs dla naszej czwórki kosztowała 1500 bahtów, czyli około 150 zł. Cena zależy głównie od czasu trwania wycieczki. Myślę, że spokojnie w tej cenie mogą jechać i 4 czy 6 dorosłe osoby.


Na początku ruszamy rzeką Menam i obserwujemy wieżowce, hotele, potem jednak wpływamy w kanały, przekraczamy magiczną śluzę, a tam ukazują się oczom drewniane domki na palach. Jeśli byliście w Kambodży i pływaliście po Tonle Sap albo w Birmie i byliście na Inle Lake, możecie mieć małe deja vu 🙂 Chatki z desek, czasem z blachy, na palach, niektóre jakby opuszczone, w niektórych ktoś pracuje, wywiesza pranie. Czasem zamiast chatek mijamy podupadłe rezydencje, które kiedyś musiały wyglądać pięknie – można uwierzyć, że rzeczywiście dawno temu Bangkok był Wenecją Wschodu. Na trasie można też wypatrzyć kilka świątyń, w tym imponujące posągi Buddy. Kanałów w dzielnicy Thonburi jest pełno i sprawiają, że na chwilę masz wrażenie, że znajdujesz się w zupełnie innym miejscu, a nie w wielkiej, pełne życia i hałasów metropolii.










REJS LONGBOATEM, A PODRÓŻOWANIE Z DZIEĆMI

Czy to dobra rozrywka dla dzieci? Nasze były zachwycone! Zwłaszcza Maks, który był już zmęczony chodzeniem na własnych nogach po ulicach Bangkoku – uwielbia wszystkie kanały transportu, więc longboat był jak najbardziej na miejscu. Nie nudził się, obserwował widoki. Do przejażdżek łódkami przez ostatnich 5 lat podróży zdążył się już przyzwyczaić, ale nadal go cieszą.
Bardziej obawiałam się, co powie Jagoda 🙂 Ona tymczasem najpierw obserwowała okolicę, potem uznała, że pora coś zjeść, a potem zasnęła. Zero problemów – płaczu, pisków. Mam wrażenie, że łódka wręcz ich uspokoiła – oboje 😉
Co do względów bezpieczeństwa, tak jak nikt nie martwi się tu fotelikiem dla dziecka w tuk tuk, tak i tu raczej nikt nie zwraca uwagi na kapoki, chociaż można poprosić i może coś znajdą. Niestety podróżując po Azji trzeba nieco zmienić swoje podejście do względów bezpieczeństwa, które mamy wyrobione w Europie…chcąc jechać taksówką z fotelikiem albo w ogóle taksówką na Phangan chyba musielibyśmy iść pieszo 😉
Z kanałów wypłynęliśmy znów na wielkomiejski Bangkok, a po godzinnym rejsie poczuliśmy się przyjemnie zrelaksowani.


Jeśli chcecie zobaczyć, co jeszcze warto zrobić w Bangkoku, zajrzyjcie TU!
Jeśli szukacie noclegu, polecamy nasze ulubione miejsca – ZNAJDZIECIE JE TU!
A jeśli dopiero zaczynacie przygodę z Tajlandią i szukacie informacji praktycznych, inspiracji hotelowych i kulinarnych w Bangkoku i nie tylko, informacji, co zobaczyć, jak się przemieszczać, co i GDZIE zjeść, koniecznie zajrzyjcie do naszego THAIBOOKA. Thaibook to kompleksowy ebook o Tajlandii stworzony pod koniec 2019 roku na podstawie naszych wielu powrotów do Bangkoku, na tajskie wyspy i w inne tajskie miejsca! Thaibooka znajdziecie TU.





23 Comments
Ania
Rozumiem, że to jest taki rejs “wycieczkowy”, to nie są te same “łódki” którymi podróżują miejscowi i mają chyba 3 linie różnego koloru.
Natalia
chyba te miejscowe to tylko po Chao Praya, bo w kanałach ich nie widziałam??
Monika
Ania, 3 różne linie to tramwaj wodny, rejsowy, z którego korzystają głównie miejscowi. Szybki transport za grosze wzdłuż rzeki. Minusy to tłum i szaleńcze tempo. Longboat to prywatna opcja
Natalia
No właśnie, to tylko wzdłuż Chao praya, prawda? w kanałach chyba takie nie pływają??? My już dziś tłum zaliczyliśmy na promie z Koh Phangan na Koh Samui – masy ludzi, głównie turystów, ale z dwójką dzieci w upale i w tłumie można się wykonczyć 😉
Monia
Super pomysł z tym Longboat! My niedługo ruszamy z naszą trzylatką do Tajlandii i myślę,że to jej się bedzie podobało.
Natalia
Nasz Maks właśnie od zawsze lubi te wszystkie łódki 🙂 raz tylko był stres jak miał pół roku i płynęliśmy w Meksyky w Kanionie Sumidero, ale tak były łódki napędzane silnikami, że jechały strasznie szybko i się bał.. potem już każda łódka czy prom to atrakcja 🙂 polecamy 🙂
Monia
Bedziemy w Bangkoku 3 dni wiec musimy na krotki rejs znaleźć czas ☺
Natalia
Super 🙂 No to u nas macie listę podstawowych rzeczy, które trzeba zrobić 🙂 poza floating market w Damnoen Saduak powinno starczyć czasu 🙂 pozdrawiamy już z Koh Samui 🙂
Dorota Misiola Solarek
Natalia, czy longboaty odpływają z innej stacji niż stacja BTS Saphan Taksin?
Za miesiąc będziemy w BKK i rozważamy takowy rejs 🙂
Natalia
Hey 🙂 longboaty odpływają też z innych miejsc, na pewno takie, które płyną na rejs po Chao Praya, ale nie wiem jak z tymi, które wpływają potem w kanały… jakby co tutaj dojechać jest bardzo łatwo 🙂 Zdaje się, że jest przystań niedaleko hotelu Royal Orchid Sheraton – stamtąd płynęliśmy kiedyś na rejs po Chao Praya 🙂
Kasia & Victor
Natalia, dzięki za fajny pomysł. Już niedługo dolecimy do Bangkoku, choć mój mąż nie jest tym faktem szczególnie zachwycony. Najchętniej w ogóle by Bangkok ominął, ale jestem nieprzejednana 😉 Dlatego będę musiała porządnie zaplanować ten pobyt. Rejs po kanałach zdaje się być dobrą opcją. Mamy super wspomnienia z takiego rejsu w Kuching na Borneo. Swoją drogą, gorąco polecam i noworocznie pozdrawiam! Kasia.
Natalia
Hey Kasia 🙂 czyli mąż z tych, co za Bangkokiem nie przepadają? Mam wrażenie, że to takie miasto, które albo kochasz albo nienawidzisz 🙂 Ile czasu będziecie w BKK? 🙂 Wszystkiego dobrego dla Was w Nowym Roku 🙂
Kasia & Victor
Natalia, zobaczymy jak to będzie 😉 Może jednak jakoś go do Bangkoku przekonam. Mam nadzieję, że pomoże towarzystwo przyjaciół i piwo, hehehe. A ile będziemy? No właśnie trudno powiedzieć. Jesteśmy dość elastyczni. Nie wiemy jeszcze co po Bangkoku – może Birma, może Tajlandia i kurs nurkowania? Azja południowo-wschodnia ma tyle do zaoferowania, a my się też zrobiliśmy wybredni 😀 Zobaczymy co wyjdzie. Tymczasem pozdrawiamy serdecznie!!
Jo
Czy szczepionkę cię się na Tajlandia?
Jo
Czy szczepiliscie się na Tajlandie?
Natalia
Hey 🙂 my kiedyś mieliśmy szczepione WZW A i B – teraz nie dorabialiśmy żadnych szczepionek.. o szczepieniach przed egzotycznymi podróżami sporo pisałam tu – https://www.tasteaway.pl/2016/02/02/na-co-szczepic-dziecko-przed-egzotyczna-podroza/ 🙂
Daria
A w ktorym z tych hoteli teraz sie zatrzymaliscie z 2 dzieci? My sie wybieramy w listopadzie z 1 i 5 latka i raczej nie chcialabym spac w 4 osoby w jednym lozku 🙂 Bardzo mi sie podoba ten Shangai Mansion, ale nie wiem czy te apartamenty rodzinne maja jakies ekstra lozka dla dzieci?
Natalia
Hey Daria 🙂 Tym razem spaliśmy w PHO PLACE – http://www.booking.com/hotel/th/pho-place.html?aid=1219514&no_rooms=1&group_adults=1
U nas wyglądało to tak, że Maks spał z nami – akurat trafiliśmy na pokój z dwoma wielkimi łóżkami, ale nie dam sobie ręki uciąć, że wszystkie są takie 😉 a Jagoda to wszędzie śpi w takim swoim namiociku – bardzo nam się przydaje :)jesli Wasz maluch bedzie w listopadzie dopiero miał rok, to może rozważcie? Maks w tym jeszcze spał jak miał 2,5 roku 😉 a plusem jest też ochrona przed potencjalnymi komarami itd. Namiot DERYAN to się nazywa jakby co 🙂
Co do Shanghai jak byliśmy tam w 2015, wszyscy spaliśmy w jednym łóżku i szczerze mówiąc nie wiem czy mają łóżka dla dzieciaków… może sprawdźcie na Bookingu, a jak nie tam, to jakiś mail do nich? chociaż namiot i tak polecam 🙂
Daria
Hej Natalia, dzieki za odpowiedz 🙂 Widzialam juz wczesniej u was ten namiot dla malucha, ale jakos przeraza mnie kolejna sztuka bagazu. Wy z plecakami czy walizkami podrozujecie? Bo tyle sie teraz przemieszczacie, ze nie wiem jak ogarniacie z torbami, wozkiem i 2 dzieci 🙂 My poki co jezdzilismy z corka tylko to bylo latwo (Bali, Gruzja, Portugalia…)
A co do Shanghai Mansion, to napisalam maila, ale jakos odpowiedzi brak :/
Natalia
u nas walizki 🙂 1 wielka, 1 podręczna, ta torba z namiotem i wózek 🙂 no i jakaś tam materiałowa torba-worek u mnie na ramię 😉 jak tam ? udało się ten nocleg w BKK ogarnąć? pozdrowienia już z Warszawy 🙂
Daria
Wow, to widze, ze umiecie sie spakowac bardzo kompaktowo 🙂 nam sie nigdy nie udalo zejsc ponizej 2 duzych walizek i podrecznych plecakow . Shanghai Mansion mi niestety nie odpisuje, wiec poki co zarezerwowalam Grand China Hotel. Jest darmowa cancelacja wiec jeszcze zobaczymy 🙂
Natalia
staram się z tym pakowaniem ograniczać 😉 chociaż teraz już momentami było za mało 😉 (zwłaszcza jak deszcz sprawił, że wszystko mokre;)), ale nauczyliśmy się przynajmniej ubraniowego minimalizmu ;))) zazdroszczę, że podróż jeszcze przed Wami 🙂
Daria
Do listopada jeszcze baaardzo daleko, a po drodze czeka nas wyjazd na narty i do Hiszpanii, wiec planow sporo. A jak jest z pralnia w Tajlandii? Bo jak bylismy na Bali to niby czytalam ze taniocha, ale jak w hotelu chcialam oddac to ceny byly bardzo europejskie. A tak w ogole to w wolnym czasie zapraszam w nasze skromne blogowe progi gabrysiowepodroze.com 🙂