Spis treści
Gdy ruszaliśmy na Kretę, zależało nam na miejscu spokojnym, urokliwym, miejscu, w którym znajdziemy smaczne i klimatyczne knajpki. Nie chcieliśmy głośnych kurortów, tłumów, straganów, dużych hoteli. Powiem Wam szczerze: o Eloundzie nigdy wcześniej nie słyszałam, pomimo, że w 2014 byliśmy już na Krecie. Wtedy jednak stacjononaliśmy w części zachodniej wyspy i to właśnie tamte okolice zwiedzaliśmy, tam podróżowaliśmy, tam szukaliśmy kulinarnych perełek i jeździliśmy na tamtejsze plaże.
Tym razem po dość długim researchu Łukasza, jego wybór padł na Eloundę. Dla mnie miejsce, do którego jechaliśmy było totalną niespodzianką. Wiedziałam tylko, że lecimy do Heraklionu, wynajmujemy samochód, a następnie mamy około godziny do naszej bazy, w której planowaliśmy spędzić grecki tydzień. Jak na nas tydzień w jednym miejscu, jednym miasteczku to całkiem sporo 🙂 Zwykle zmieniamy miejsce co 1- 3 noce, a ewentualnie na koniec podróży robimy bardziej stacjonarny relaks. Na Kretę jednak wyskoczyliśmy spontanicznie, na krótko. Plan: relaks w Eloundzie, ewentualnie małe przejażdżki po okolicy. Opcja “3 godziny dziennie w samochodzie” to zdecydowanie nie tym razem! 😉
DLACZEGO ELOUNDA ?
O tym, dlaczego właśnie Elounda, o której wcześniej nawet nie słyszeliśmy, pisałam już trochę w poście na temat hotelu, w którym nocowaliśmy Elounda Palm Hotel. Wybraliśmy Eloundę, bo wygląda miasteczka, hotele, restauracje zapowiadały właśnie to, co lubimy 🙂 Elounda znajduje się na północno – wschodnim wybrzeżu Krety. Jeśli lądujecie w Heraklionie, macie tam samochodem godzinę. To zatem dobra baza na tygodniowy wyjazd – dojazd nie jest problematyczny.

CZYM NAS ZACHWYCIŁA ELOUNDA?

Elounda jest nieduża i na stałe mieszka tam 2-3 tysiące mieszkańców. Na wakacje ma chyba wszystko, czego potrzeba, by spędzić fajnie i miło czas. Kilka uliczek, placyk, troszkę sklepików, kawiarni, sporo restauracji, w tym lokalne tawerny, w których jadają nie turyści, tylko Grecy. Elounda to też piękne położenie.. z jednej strony turkusowa woda, malowniczy półwysep Spinalonga na przeciwko miasteczka, piękna trasa spacerowa prowadząca z centrum Eloundy w stronę Plaka. To miasteczko, w którym jest gdzie się relaksować, a zarazem można pospacerować, popływać łódką albo pojeździć rowerem po górzystej okolicy. Co ja będę Wam opowiadać? Te zdjęcia wszystko Wam powiedzą! 🙂






GDZIE SPAĆ W ELOUNDZIE? – POLECAMY DWA SPRAWDZONE HOTELE
W Eloundzie przetestowaliśmy dwa hotele – o jednym pisałam Wam już tutaj – to Elounda Palm Hotel położony na obrzeżach miasteczka z dość dużym terenem, basenem, ale przede wszystkim z cudownymi apartamentami z własnym tarasem i prywatnym basenem z widokiem. Nie będę tutaj się już rozpisywać o Elounda Palm Hotel & Suites, bo TUTAJ macie cały post tylko o tym hotelu 🙂
Drugie miejsce, w którym nocowaliśmy to Elounda Garden Suites. Garden Suites położony jest w centrum miasteczka, ale w bocznej uliczce. Łączy zatem spokój z tym, że do restauracji, kawiarni, sklepu macie 2 do 5 minut spacerkiem 🙂 Jeśli natomiast ruszycie w przeciwną stronę, nie do centrum miasteczka, czekają Was piękne obszary spacerowe z pięknymi widokami na okolicę. Takie krajobrazy będą Wam towarzyszyć, jeśli np. z Garden Suites czy z miasteczka ruszycie na obiad do restauracji The Hope.
Elounda Garden Suites też ma apartamenty z dwoma sypialniami, w sam raz dla rodziny 2+2. Nasz miał też przyjemny taras, ale i tak, gdy byliśmy w hotelu większość czasu spędzaliśmy nad basenem. Podobały nam się też śniadania w Elounda Garden Suites. Każdy dostawał swoją kartę do zaznaczania, co chcesz na śniadanie i wszystko było szykowane na świeżo – nie wiem natomiast czy to tylko czasowe rozwiązanie covidowe czy tak jest zawsze 😉 Ja zwykle zajadałam kreteńskie dakos i oczywiście jogurt grecki z miodem i orzechami włoskimi lub migdałami. Więcej informacji o Elounda Garden Suites znajdziecie TU.




Za Elounda Garden Suites czekają na Was już bardziej wiejskie krajobrazy – idealne do spacerowania 🙂 Ja tamtą okolicą byłam zachwycona nie mniej niż tą bardziej morską i plażową 🙂



NASZE ULUBIONE RESTAURACJE – ELOUNDA I OKOLICE
Nie mieliśmy w Eloundzie ambicji, by zwiedzić wszystkie restauracje, pomimo, że ich tu nie brakuje… Chcieliśmy zajadać greckie jedzenie w lokalnych tawernach – takich, które odwiedzają raczej Grecy, a nie turyści i to się nam udało. Nie kombinowaliśmy, nie sprawdzaliśmy wszystkich miejsc, nie szukaliśmy skomplikowanych dań. Chcieliśmy greckiej prostoty i ją znaleźliśmy 🙂 Te namiary znajdziecie TU! 🙂
PERIGIALI

Do Perigiali trafiliśmy pierwszego wieczora i wracaliśmy tam najczęściej, bo… już drugiego wieczora poczuliśmy się w tej tawernie jak w domu. Obsługa już witała nas jak swoich, a to nas zawsze totalnie rozczula! Do Perigiali chodziliśmy oczywiście na greckie klasyki od tzatzików przez sałatkę grecką po smażone kalmary i jagnięcinę czy souvlaki. Niemal wszystko było rewelacyjne! 🙂 Bardzo nam smakowała też serowa pikantna pasta, kotleciki z cukinii (courgette balls) czy serowe kuleczki, w których zakochały się dzieciaki. Cenowo Perigiali też będzie dla każdego mega przyjaznym miejscem. Ceny przystawek to 2,5 – 5 euro. Dań zwykle 5-10 euro. Za pyszne i obfite kolacje dla naszej czwórki płaciliśmy ok. 45-55 euro.
Adres: Akti Posidonos 43, Schisma Elountas 720 53, Grecja



THE HOPE

The Hope to kolejne miejsce, do którego wracaliśmy. To właśnie tam idzie się nieco pod górę, z dala od centrum miasteczka. Widok z tarasu jest niesamowity!!! Tym razem jednak widok idzie w parze z bardzo smacznym jedzeniem – może dlatego, że The Hope nie znajduje się w samym centrum turystycznych aktywności, tylko trzeba się nieco postarać, by tam dotrzeć? 🙂 Menu jest podobne jak w Perigiali – cóż, z naszych obserwacji wynikało, że w większości miejsc jest podobne, ale jak jesteś w Grecji 6 czy 7 dni to nie problem 🙂 W The Hope Łukasz zajadał ślimaki, które na Krecie są całkiem popularne. Oboje zajadaliśmy grillowane halloumi z pomidorami oraz octem balsamicznym, marynowane rybki z winegret i czosnkiem (uwielbiam!) albo klopsiki “Kamaris” z pomidorami i fetą (rewelacja!!!). Dzieciaki pogryzały kalmary (kalmary jednak bardziej nam smakowały w Perigiali) albo bifteki. Jak w większości miejsc odwiedzonych na Krecie, na koniec posiłku lądował przed nami deser – tutaj było to świetne budyniowe ciasto z truskawkową marmoladą, posypane pokruszonymi herbatnikami. Niby nadał, ale pycha! 🙂
The Hope zachwyca i widokiem, i klimatem, i jedzeniem. Polecam bardzo! 🙂
Adres: Μαυρικιανο 720 53, Grecja




Wiecie już, jak jest w Eloundzie! 🙂 Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie powłóczyli się po okolicy, ale o tym napiszę Wam już następnym razem – mam nadzieję, że najpóźniej w przyszłym tygodniu tak, byście byli gotowi na greckie wakacje 🙂 Kto śmiga na Kretę w tym roku i gdzie się wybieracie? 🙂








6 Comments
Iga
Ja śmigam pod koniec czerwca na Krete 🙂 okolice Chanii 🙂 chętnie się czegoś dowiem o podróży z dzieckiem, komunikacji publicznej i jak przeżyć będąc w ciąży 🙂
Natalia
Super! 🙂 Kreta to super kierunek! 🙂 Co do podróżowania z dzieckiem, to u nas na ten temat masz maaasę postów 🙂 O podróżowaniu w ciąży też się kilka znajdzie 🙂 Polecam też bardzo naszą książkę o podróżach z dziećmi, bo tam jest wszystko opisane od A do Z 🙂 https://www.tasteaway.pl/produkt/podroze-z-dziecmi-wszystko-co-warto-wiedziec-ksiazka-ebook/ 🙂
W komunikacji publicznej na Krecie niestety nie mamy doświadczenia, bo i teraz i jak byliśmy w 2014 wynajmowaliśmy samochód 🙂
Yvonne
Natalia, czekam z niecierpliwością na kolejny smakowity wpis, bo w piątek wyruszamy. Wszystkie pyszne miejscówki już zapinowałam 😀 oczywiście z wyjątkiem SUNSET — no ale tej tawerny zgodnie z instrukcją będziemy szukać na miejscu 😉
Natalia
Hey!! 🙂 Ano właśnie czekam mnie jeszcze jeden post o okolicach ELoundy 🙂 Będziecie też właśnie tam – na wschodzie Krety? 🙂 Jakbym się nie wyrobiła, to koniecznie łódeczką na Spinalonga lub pokręcić się łódeczką wokół i gdybyście jechali z Eloundy w okolice Sitii lub Vai Beach, na trasie jest rewelacyjna tawerna z cudnym widokiem (tak, obie rzeczy na raz;)) – Taverna Kathodon – FCB widzę jakieś porzucone, ale jedzenie sztos!!! – https://www.facebook.com/Taverna-Kathodon-197882956957077/photos/?ref=page_internal 🙂
Yvonne
Bardzo dziękuję! Jeszcze nie wiemy, gdzie będziemy finalnie stacjonować, ale na wschód z pewnością tez się wybierzemy, bo bardzo zależy mi na zobaczeniu Spinolongi. Lekturę Wyspy Victori Hislop specjalnie zostawiłam sobie na wyjazd. Ogrom tej wyspy i miejsc do zobaczenia jest chyba nieskończona, o kuchni nie wspominając. Na samą myśl już jestem głodna 😉
Natalia
Oj ja też muszę się wziąć za tę książkę! 🙂 🙂 Wspaniałej podróży! 🙂