Spis treści
Barcelona. To nie jest moje ulubione hiszpańskie miasto, ale i tak, gdy tu przyjeżdżam nie przestaję się uśmiechać. Nie oddycham, tylko chłonę. Nie chodzę, tylko unoszę się kilka metrów nad ziemią, rozkoszując się specyficznym zapachem powietrza, hiszpańskimi potrawami, językiem, który mnie otacza, spacerami wzdłuż Barcelonety. Hiszpania na zawsze będzie mieć specjalne miejsce w moim sercu i chyba nie tego nie zmieni. Tym razem jednak ruszamy do Barcelony z celem.. Szukamy najlepszych cukierni w Europie! Za nami słodkie zwiedzanie Paryża (listę cukierni znajdziecie tu!) i najlepsze eklerki świata. W Barcelonie sprawdzamy, kto ma lepsze ciastka: Francja czy Hiszpania?
1) LA PASTISSERIA BARCELONA


Nasz absolutny faworyt i nie można inaczej zacząć listy najlepszych cukierni Barcelony. Chociaż wiem, że są te bardziej znane, z dłuższą tradycją, z ważnymi nazwiskami, nas rzuciła na kolana właśnie La Pastisseria Barcelona. Nowoczesnością, świeżością, smakiem, a zarazem fascynującym designem ciastek – tu jedno w kształcie wielkiej wiśni, tu drugie niczym kolorowe lody w wafelku. Wyglądają cudownie i chcesz mieć wszystkie. A gdy jeszcze okazuje się, że za wafelek robi czekolada… wiesz, że trafiłeś do raju. Co zjeść w La Pastisseria Barcelona? Prawie wszystko!
Świetne kwaskowate mojito, owocowe, czekoladowe, waniliowe. Tam jest coś dla każdego. Na kolana rzuca La Cereza – wyglądem, smakiem, fascynuje zabawą teksturami. Niesamowicie wygląda aksamitna La Rosa de Sant Jordi. Orzeźwia Mojito i Pasión. Słodzi Vanilla.


W raju rządzi Josep Maria Rodríguez Guerola. Ma jakieś 30 lat i może dlatego w jego ciastkach aż czuć niesamowity powiew świeżości. Wcześniej kształcił się u Hoffmana i u Oriola Balaguera, pracował w restauracji z gwiazdkami Michelin i w Paryżu, w sławnym Fauchon. W 2011 roku razem ze swoją ekipą zdobył mistrzostwo w prestiżowym konkursie Coupe du Monde de la Patisserie, a od 2012 działa we własnej cukierni. I robi to świetnie!
Gdzie znaleźć La Pastisseria Barcelona? To nie jest niestety cukiernia, do której traficie przypadkiem spacerując po La Rambla czy wybierając się do jednego z zabytków autorstwa Gaudiego. Do La Pastisseria Barcelona trzeba się wybrać, przejść kawałek, pojechać rowerem, ale TAK BARDZO WARTO!
GDZIE:
1) Carrer Aragó 228
2) Via Augusta 166

UPDATE listopad 2018: Kolejny raz odwiedziliśmy La Pastisseria Barcelona w listopadzie 2018. Wybraliśmy lokal bliżej centrum Barcelony – na Carrer d’ Aragó 228. Od La Rambla to około 15 minut spaceru. Tym razem na pewno zachwyciła nas witryna i sposób wyeksponowania w niej ciastek. Podchodząc do witryny z ulicy widzisz ciekawie zaaranżowane ciacha – fajny sposób na przyciągnięcie uwagi! Tym razem ponownie zamawiamy waniliowy mus – smakuje zarówno nam, jak i dzieciom. Ponownie jemy też flagowe ciastko La Pastisseria, czyli La Cereza / La Cirera – smakuje nam nieco mniej niż w 2015, ale nadal zachwyca formą i pięknie błyszczącym glacagem (to ta “polewa” na ciastku). Wizualnie zachwyca też plaster miodu oraz ciastko z karmelem w cudownie miedzianym odcieniu. Smakowo? To nadal nasz numer 1 w Barcelonie, chociaż fascynują nas mniej niż 3 lata temu. To znak, jak nasze polskie cukiernictwo poszło do przodu przez te lata 🙂



2) bubò
2) BUBO

Gdy zapytasz kogoś znającego się na cukiernictwie o najbardziej znane miejsca w Hiszpanii czy w Barcelonie, niemal na 100% powie: BUBÒ. Pierwszy lokal otworzyli w 2005, od tego momentu idą cały czas na przód – w 2012 powstała nawet ich franczyza w Kuwejcie!
Najlepiej zajrzeć do cukierni na Carrer de les Caputxes, tuż obok imponującego kościoła Santa Maria del Mar. Lokal jest spory, a poza ciastkami można tam kupić przeróżne crossainty, bułeczki, ale również czekoladki, trufle i inne słodkości ich produkcji. Z ciastek nas najbardziej zachwyciła czekoladowa Xabina (powyżej) i Charlotte de mango i pressec (4,40 euro) łączące nasze ulubione smaki: kokosa z musem z mango i marakui. Przez chwilę, chociaż staliśmy na uliczce w Barcelonie, myślami przenieśliśmy się do Bangkoku – tak mocno przypomniał nam się mango sticky rice. Xabina (4,60 euro) to ciastko, które w 2005 roku zostało uznane za The best chocolate cake in the world, a po 10 latach nadal zachwyca. Klasyka, która zawsze się sprawdza (czekolada!), tutaj z intrygującym spodem: biszkoptem nasączonym oliwą z przyprawami.


Bubo to obecnie jeden z symboli Barcelony i dzielnicy Born. Wizytę w cukierni łatwo wpleść w zwiedzanie miasta, zwłaszcza, jeśli planujecie zajrzeć do sławnej XIV-wiecznej katedry Santa Maria del Mar. Jeśli czytaliście “Katedrę w Barcelonie” Ildefonsa Falconesa, na pewno tam zajrzycie!
W bubò rządzi Carles Mampel, kataloński cukiernik, wielokrotnie nagradzany zarówno w Hiszpanii, jak i na świecie. Miejsce, którego nie można pominąć.
GDZIE:
1) Carrer de les Caputxes 10 – tam znajdziecie i cukiernię bubò, i mały bar z tapasami
2) Bubo Boulevard na Passeig de Gracia 55 – naszym zdaniem zdecydowanie mniej kuszące, bo w ramach centrum handlowego

UPDATE 11.2018: Wróciliśmy do Bubo. Przyznam Wam szczerze, że tym razem Bubo kompletnie nie zrobiło na nas wrażenia – wręcz nie mogliśmy dojeść wybranych ciastek. Było dość.. topornie.. zarówno, jeśli chodzi o konsystencję, jak i połączenia smakowe.
Jedno z ciastek, które wybraliśmy wizualnie zdecydowanie bardziej przypominało ciastko na imieninach u cioci niż ciastko słynnego cukiernika. Tym razem też negatywnie zaskoczyła nas lada na wysokości kolan – to chyba jednak nie najlepszy pomysł. Na Waszą odpowiedzialność 🙂

3) Escribà

Escriba to tradycja i pewnie najstarsza cukiernia w Barcelonie, która od lat utrzymuje się w ścisłej dziesiątce. Przy Rambla 83 Escriba istnieje od 1906 roku, a sama marka narodziła się w 1820 roku. Na pewno będziecie tamtędy przechodzić, gdy z Plaza Catalunya, będziecie zmierzać głównym deptakiem Barcelony aż do pomnika Kolumba i dalej w stronę plaży Barcelonety.
W Escribie wybieramy sernik (4,90 euro), bo wygląda pięknie, ukryty w białej czekoladzie i błyszczące Postre L’illa (4,90 euro) – cudowny orzechowy krem z dodatkiem mlecznej czekolady i chrupiącym spodem z karmelizowanych orzechów. Ciastko ma przyjemną, lekką konsystencję, a spód miło chrupie. Faworyt! Sernika nie polecamy – znam w Warszawie lepsze, służę namiarem 🙂


W Escribie poza ciastkami kupicie też czekoladki, kolorowe macarons (jak widać, są wszędzie!), lody i sporo wypieków, co po kilku wizytach notujemy jako dość typowe dla hiszpańskich cukierni.
GDZIE:
1) Rambla 83
2) Gran Via de Cortes Catalanes 546 – połączenie cukierni, lodziarni i piekarni



UPDATE 2018: Podczas spaceru zajrzeliśmy do Escriby przy La Rambla, ale nic w ladzie nas nie skusiło. Zobaczcie sami:

4) ORIOL BALAGUER

Oriol Balaguer to kolejne wielkie nazwisko europejskiego cukiernictwa. Ma na koncie masę nagród, a pierwsze, chociażby za najlepszy deser w Hiszpanii, zdobywał już w 1997. W zeszłym roku croissant od Balaguera został uznany za najlepszy rogalik w Hiszpanii. To m.in. u niego uczył się Josep Maria Rodriguez Guerola, który teraz rządzi La Patisserie Barcelona. Balaguer to firma: wydaje książki, uczy, prowadzi warsztaty, wykłada.
My zaglądamy go jego niewielkiej cukierni przy placu Sant Gregori Taumaturg, całkiem niedaleko La Patisserie Barcelona – podczas jednej wyprawy warto zaliczyć oba miejsca. Jest tuż przed siestą, ale udaje nam się spróbować bardzo smacznego ciastka z malinami. Odpuszczamy croissanty, pomimo, że na pewno warto! Pięknie wyglądają czekoladowe bombones w kształcie ziaren kakaowca – niektóre z nich zdobią również ciastka jak powyżej.
Jeśli macie więcej czasu wybierzcie cukiernię na Travessera de les Corts – to tam znajduje się zakłada produkcyjny, więc i cukiernia większa i wybór ogromny.
GDZIE:
1) Pl. Sant Gregori Taumaturg 2
2) Travessera de les Corts 340
Słodkości Balaguera można znaleźć również w Madrycie lub w Reus oraz w innych krajach jak choćby w Niemczech, Australii, USA, Hong Kongu czy ZEA. Pełną listę znajdziecie TU.


5) HOFMANN

Hofmann to znów miejsce kultowe, jeśli chodzi o cukiernictwo Barcelony. W przeciwieństwie do pozostałych wnętrze nie jest nowoczesne. Tak jak w innych raczej dominuje czerń i kolory, tu jest jasno, trochę dziewczęco. Zachwyca lada z przeróżnymi croissantami, ale gdy zaglądamy tam w środę przedpołudniem ciastek jest dość mało. Nie podoba mi się też, że nie mają opisów ciastek, za to świetnie wygląda jedno imitujące skorupkę kokosa. Fajny pomysł i fajne połączenie smaków!
Hofmann to nie tylko cukiernia, ale również kilka restauracji, szkoła, kursy kulinarne.
GDZIE: Carrer dels Flassaders 44


6) TAKASHI OCHIAI

Na koniec trafiamy do Takashi Ochiai na Comte d’Urgell 110. Cukiernia Ochiai działa w tym samym miejscu od 1983 roku. Tutejszy mistrz cukiernictwa, Japończyk Takashi, przyjechał do Katalonii w 1980 roku. Pomimo, że już w Japonii zajmował się cukiernictwem, studiował 5 lat w Belgii i w Wielkiej Brytanii, by zdobyć wiedzę o tym, jak to się robi w Europie. Nas Ochiai nieco rozczarowało. Spodziewaliśmy się ogromnego wyboru i ciastek nawiązujących do azjatyckich smaków / produktów tak jak było w Paryżu w Sadaharu Aoki. Trochę nam tego zabrakło… ale może nie ten dzień? Ochiai ma sporo fanów, więc do sprawdzenia!

Jak już wrócicie ze słodkich podbojów Barcelony i zatęsknicie za cukierniczymi doskonałościami pamiętajcie, że również w Warszawie zjecie takie precjoza, choćby u nas w DESEO Patisserie & Chocolaterie na Saskiej Kępie.
W Barcelonie podobnie jak w Paryżu nocowaliśmy w mieszkanku zarezerwowanym przez HomeToGo. Tym razem jednak śniadań nie jadaliśmy w domu, pomimo, że to jedna z zalet wynajmowanych apartamentów (o tym dlaczego warto wynajmować mieszkanie / dom na wakacje, pisałam TU). Ale jak masz niedaleko hiszpański bar z tapasami i kanapkami z KALMARAMI (!!!) na śniadanie, to sami rozumiecie 🙂 O tym, co jeść w Hiszpanii i gdzie w Barcelonie PRZECZYTACIE TU!
* post powstał we współpracy z HomeToGo





11 Comments
Agnieszka R.
Jedziemy do Barcelony na weekend pod koniec sierpnia moze sie wybierzemy do Bubo na Xabina (ten spod nasaczony oliwa musi byc ciekawy), ale ten deser imitujacy kokosa w Hoffmanie wyglada smakowicie 🙂 Fajna strona Hometogo ja szukalam noclegu na airbnb cos bardzo podobnego 🙂 A powiedz mi czemu nie przepadasz za Barcelona? To moje marzenie by tam byc hehe – szczegolnie na stadionie, a reszta przy okazji.
Natalia - tasteaway.pl
Hey Agnieszka 🙂 Może to nie tak, że nie przepadam 🙂 ja po prostu bardziej kocham Madryt czy San Sebastian, więcej wspomnień mam z Bilbao, ale i tak jak tu przyjeżdżam to czuję się jakbym się cofała w czasie.. 🙂
Łukasz nie jest fanem, za tłumy przede wszystkim.. a teraz jeszcze przykra historia, czyli ukradli nam wypożyczone rowery.. więc pół dnia policja, komisariat i takie tam;) ale Hiszpanię i tak kocham!
A cukierniczy ideał to La Patisserie Barcelona, ale Bubo bardziej na trasie, na Caputxes, więc też polecam 🙂
Agnieszka R.
Mamy zamiar duzo spacerowac, wiec kto wie gdzie nas poniesie hehe 😉 a na slodkosci zawsze dobra pora wiadomo 😉 no wlasnie duzo tam zlodziejstwa, troche sie tego boje, ale jakos moze sie uda tego uniknac jak sie bedzie mialo oczy dookola glowy, mi sie zawsze wydawalo ze Barcelona ma tyle roznych rzeczy, ze kazdy cos znajdzie dla siebie, a za Madrytem jakos specjalnie nie przepadam, moze dlatego ze zawsze bylam tam szybko, jeden dzien, moze nawet nie caly, a pare godzin, nie wczuwajac sie w klimat 😉
Natalia - tasteaway.pl
No widzisz, to chyba też zależy od osobistych doświadczeń 🙂 ja w Madrycie byłam już kilka razy i to zawsze tak mocno wnikając w życie miasta – zwykle mieszkałam u moich przyjaciółek, Polek, które tam mieszkały (niestety już obie się wyniosły i to obie, przypadkowo, do UK).. miałyśmy sporo znajomych Hiszpanów, więc takie prawdziwie lokalne życie w Madrycie..
A BCN zawsze jak turysta i właśnie na 2-3 dni 😉 chociaż tak jak mówię, tym razem, nawet Łukasz bardziej się przekonał 🙂 cudownie się zwiedza na rowerach!! Tylko pamiętaj – oddajcie je przed nocą!!!;) Barcelona pod względem kradzieży chyba zawsze prowadziła – nawet teraz jak w knajpce siedzieliśmy na plaza Universitat, kelner powiedział, byśmy nie trzymali telefonów przy talerzu… dla porównania w Warszawie Łukasza rower razem z dziecięcym fotelikiem stał przypięty w centrum przez cały weekend i nic!
Magda
To naprawdę ciastka? Już sam ich wygląd kusi 😉 W Barcelonie byliśmy aż jeden dzień dlatego pewnie przypadła nam do gustu ale inne miasta kuszą, szczególnie na południu Hiszpanii. A my pozdrawiamy ze Słowacji:)
Natalia - tasteaway.pl
Ja też lubię Barcelonę, ale bardziej Madryt, San Sebastian i coś czuję, że zakochałabym się w Sewilli, ale zawsze byłam tam króciutko! Bardzo polecam Hiszpanię generalnie!! A co na Słowacji zwiedzacie?? 🙂
Magda
To taki krótki wypad. Z Jaworek (Małe Pieniny) przejechaliśmy do Liptowa, a dokładniej do Bobrovca. Zwiedzaliśmy najbliższą okolicę – głównie wodną czyli Tatralandię i Liptovską Mare 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Tatralandia to musi być szał dla dzieciaków!!:)