Gdy jesienią 2006 roku z wielką walizką dotarłam do baskijskiego Bilbao, o hiszpańskiej kuchni wiedziałam niewiele… Że mają tapas, mają paellę z charakterystycznie zabarwionym na żółto ryżem, że piją wino i sangrię, a zamiast zwykłego omletu, jedzą ten z ziemniakami. Nie byłam smakoszem i nie czekałam z podnieceniem na nowe smaki i odkrycia, tylko raczej na nowy świat, nowych ludzie i życie w całkiem innym miejscu. W różnych sytuacjach próbowałam ich smakołyków, chociaż byłam raczej zachowawcza w swoich wyborach… Kanapka? Raczej z szynką serrano albo z serem manchego niż te ich dziwne wymysły! Dziwiło mnie wtedy, że do bagietki pakują swoją ziemniaczaną tortillę (bo jak to tak? kanapka z omletem???) albo, że jedzą bułki naładowane smażonymi kalmarami..
Bocadilllo de calamares obchodziłam szerokim łukiem jeszcze kilka lat później, gdy już zajadałam jak szalona tortilla de patatas, calamares fritos na talerzu, pimientos de padron, chipirones, patatas bravas, boquerones i całą masę hiszpańskich klasyków. Aż wreszcie rok temu w Barcelonie przeżyliśmy olśnienie (pomimo, że z bocadillo słynie przede wszystkim Madryt)!. Kanapkę z kalmarami zamówiliśmy na próbę, na śniadanie i przepadliśmy. Chrupiąca bagietka, chrupiące kalmary w delikatnej panierce… bajka! Od tego czasu tęskniliśmy i szukaliśmy jej w każdym tapas barze w Polsce, ale skutki zwykle były marne… Ostatnio upolowałam taką w Sol y Sombra, ale okazało się, że najlepsze kanapki z kalmarami są w domu!!!
Jakim cudem??? Ano takim!
1)kupujecie kalmary – zdecydowanie najlepiej świeże, za sukces z mrożonymi nie ręczę – my nasze kupiliśmy w Złoto Hiszpanii na Puławskiej i spisały się super!
2) myjemy, oczyszczamy, kroimy na charakterystyczne krążki
3) szykujemy panierkę – punkt kluczowy, bo w wielu miejscach w PL, które podają kalmary, panierka woła o pomstę do nieba 🙂 Łukasz znalazł przepis idealny – 2 rozbełtane jajka, 1 szklanka mąki, 3/4 szklanki jasnego piwa. Dzięki temu panierka jest cudownie delikatna i nie przytłacza kalmarów. Taką lubimy najbardziej!
4) smażenie – jeśli jak my macie frytkownicę, sprawa jest banalnie prosta: rozgrzewacie olej do temperatury 175 stopni i wrzucacie kalmary. Smażycie dosłownie 1-2 minuty i już! Jeśli na patelni, nalewacie duuuużo oleju, mocno rozgrzewacie i smażycie aż zrobią się złote. Nie za długo, bo nie będą tak delikatne!
5) kroicie na pół bagietkę i napychacie do niej kalmarów….ile wlezie 🙂 Bocadillo de calamares jak się patrzy!!! W wersji barcelońskiej możecie wysmarować ją wcześniej pomidorami rozgniecionymi z czosnkiem, solą i oliwą (kataloński pan con tomate). W wersji madryckiej możecie dodać sosu aioli 🙂
SĄ BOSKIE! 🙂 Mi taką kanapkę Łukasz zrobił na śniadanie po nieprzespanej nocy – idealny początek dnia! 🙂 Świetnie sprawdzą się też na kolację albo mały lunch! 🙂




0 Comments