W różnych warunkach mieszkaliśmy podczas tej podróży. Jesteśmy w drodze 29 dni, zmienialiśmy kraje, miasta, spaliśmy w 13 hotelach! W Dubaju, w Bangkoku, w Rangun, w Mandalay, w Bagan, nad Inle Lake, znów w Rangun, w Singapurze, w Dżakarcie, w Bandung, w Garut, w Pangandaran i teraz w Yogyakarcie. Czasem 1 noc, czasem 2 lub 3. Przyznaję, że już mam trochę dość ciągłych zmian miejsca, chociaż wypakowywanie i ponowne pakowanie najpotrzebniejszych rzeczy opanowałam do perfekcji.

 

Miejsca, w których spaliśmy były różne. Były luksusy w Pan Pacific w Singapurze, widok na magiczną Marina Bay Sands i najlepsze śniadanie na świecie z wszystkimi przysmakami kuchni azjatyckiej, słodkościami niczym z najlepszej cukierni i całą masą innych smakołyków. Były pokoje-nory w Birmie (choć wcale nie tanie!): raz z remontem w pokoju na przeciwko i wierceniem w ścianach od 8.00 rano, raz z widokiem na mur i drut kolczasty, a raz na wysypisko śmieci. Birma! Takie luksusy za 40-70 dolarów 😉

 

A potem trafiliśmy do Indonezji. W Dżakarcie zatrzymaliśmy się w przeuroczym Kosenda Hotel, ale już w Bandung był podejrzanie pusty guesthouse na uboczu, a w Pangandaran zjadły nas komary (Boże, niech mnie ktoś podrapie!!). I wtedy Łukasz znalazł hotel w Yogyakarcie. Wiedzieliśmy, że będziemy po długiej i męczącej trasie – spróbujcie pojeździć samochodem po Jawie, a zobaczycie! 😉 Miał być miło, przyjemnie, a okazało się bajecznie! Gdy powiedział, że chce zarezerwować Hyatta, złapałam się za głowę! Na pewno będzie strasznie drogo! Ale nie: doba za śniadaniem kosztuje 250 zł. Czy to dużo? Tak, jeśli chcesz spać w hostelach za 10 lub 30 zł. Nie, jeśli planujesz nocleg w hotelu. Za tę kwotę w Polsce dostaniesz warunki kilka razy gorsze, za tę kwotę (60 euro) we Francji znajdziesz norę lub.. nic. W Birmie czasem 70 dolarów było ceną minimalną za przyzwoite warunki, łazienkę, śniadanie i odpowiednią lokalizację. No to co? Bierzemy!

 

Hyatt Regency Yogyakarta, Indonezja, luksusowe hotele, Yogyakarta, hyatt, hotele w Azji

 

Hyatt Regency Yogyakarta rzuca na kolana przede wszystkim otoczeniem – gigantycznym ogrodem, z piękną roślinnością i zabudowaniami imitującymi buddyjskie świątynie. A do tego baseny, ukryte wśród roślin, z kamiennymi mostkami, wodospadem, różną głębokością i zjeżdżalnia wyjeżdżająca z jednej ze “świątyń”. Bajka! Maks oszalał z radości, my również!

 

Piękne wnętrza, przyjemna obsługa, różnorodne śniadania (jest normalny chleb! A to w Azji wcale nie takie łatwe ;)) i restauracja nad basenem serwująca bardzo smaczne posiłki i azjatyckie, i europejskie – z pizzą i pastą naprawdę dają radę! Nawet tiramisu im się udało! I mają menu dla dzieci! Czego chcieć więcej???  Hotelowego pola golfowego?? To też mają 😉

 

Hyatt Regency Yogyakarta, Indonezja, luksusowe hotele, Yogyakarta, hyatt, podróżowanie z dzieckiem, dziecko w hotelu

Hyatt Regency Yogyakarta, Indonezja, luksusowe hotele, Yogyakarta, hyatt

Hyatt Regency Yogyakarta, Indonezja, luksusowe hotele, Yogyakarta, hyatt

Hyatt Regency Yogyakarta, Indonezja, luksusowe hotele, Yogyakarta, hyatt

Hyatt Regency Yogyakarta, Indonezja, luksusowe hotele, Yogyakarta, hyatt

hyatt, Hyatt Regency Yogyakarta, Indonezja, Yogyakarta, luksusowe hotele, hotele w Azji

Hyatt Regency Yogyakarta, Indonezja, luksusowe hotele, Yogyakarta, hyatt

hyatt, Hyatt Regency Yogyakarta, Indonezja, Yogyakarta, luksusowe hotele, hotele w Azji

Hyatt Regency Yogyakarta, Indonezja, luksusowe hotele, Yogyakarta, hyatt

Hyatt, Hyatt Regency yogyakarta, Yogyakarta, hotele w Azji, luksusowe hotele, Indonezja

 

 

Jeśli będziecie w Yogya, zwłaszcza nie w sezonie jak my, sprawdźcie koniecznie Hyatta! Trochę hoteli zaliczyliśmy w naszym podróżniczym życiu, a ten na pewno wyląduje w TOP 5 z dodatkowym plusem za cenę!

 

Tu ich strona, a my tradycyjnie rezerwowaliśmy nocleg przez Booking.com! Czas na nas, opuszczamy Yogya i jedziemy w kierunku Bromo!