Opowiadałam Wam już o naszych przygodach na granicy bułgarsko – greckiej w Kulata – Promachonas. O testach na COVID i o tym, że finalnie tak, jesteśmy w Grecji i od środy zajadamy grecką sałatkę, fetę, smażone kalmary i pijemy hektolitry Freddo Espresso. Gdy jednak cofnęli nas na granicy, a my wylądowaliśmy w bułgarskim miasteczku Sandanski, o którym nic, a nic nie wiedziałam, jakoś nie było nam do  śmiechu… Przyznaję – nie kusiła nas Bułgaria i wcale nie chcieliśmy tu zostać… Ale po tych przymusowych 3 dniach postoju nagle okazało się, że nie ma tego złego! Te dni nas ucieszyły! Poznawaliśmy miejsca, o których nie słyszeliśmy, magiczne historie, o których nie mieliśmy pojęcia i jedliśmy naprawdę pysznie za grosze!!! Bułgaria była idealną nauczycielką tego, że w podróży najlepsze są te spontaniczne odkrycia! Zobaczcie, co odwiedziliśmy i co nas zachwyciło przez te 3 dni! 🙂

Czekam też na Wasze bułgarskie wrażenia! 🙂

Oto nasze zachwyty! 🙂

 

1) MELNIK

 

Melnik_5

 

Melnik był moją nadzieją, gdy wkurzeni na siebie i na wszystko wokół odjeżdżaliśmy od granicy.  Nie to, żebym wiele o nim wiedziała, ale gdy rano jechaliśmy z Belgradu aż do greckiej granicy, to właśnie Melnik pojawił się wśród bułgarskich poleceń. Sprawdziłam wtedy, jak wygląda i gdzie się znajduje. I uznałam, że fajnie! Warto się zatrzymać.. zanotowałam to miejsce na później, na nie wiadomo kiedy. Gdy odjeżdżaliśmy od granicy, od razu wklepałam Melnik w Google i proszę – jakieś 30 minut! Jest nadzieja, że zobaczymy coś ładnego i uratujemy chociaż trochę ten stracony czas.

Do Melnika wybraliśmy się w niedzielne popołudnie. Było już dość późno, ale mieliśmy blisko i uznaliśmy, że to idealne miasteczko na popołudniowy lub nawet wieczorny spacer.

Melnik nazywa się najmniejszym miasteczkiem Bułgarii. Dane wskazują, że w 2011 roku mieszkało tu niewiele ponad 200 mieszkańców. Słynie z pięknego położenia, u stóp górskiego pasma Piryn. Tutejsze piaskowce określane są mianem piramid, bo kształtem właśnie piramidy przypominają – zwróćcie uwagę na oznaczenia na Google Maps – znajdziecie tam i Melnik Pyramids, i Rozhen Pyramids.  Ta okolica od wieków słynie z produkcji wina, więc możecie zrobić zapasy w jednej z tutejszych winnic.

Miasteczko zachwyca pięknymi krajobrazami, domkami, które wyglądają jakby przycupnęły tuż przy skałach. Jest urokliwym miejscem na spacer, obiad, na kawę.

Spacerując po Melniku, zwróćcie uwagę na niemal zawieszony Dom Kordopulova z 1754 roku, zajrzyjcie do Melnik History Museum i wypatrujcie ruin tutejszej fortecy.

 

Melnik_6

Melnik_2

Melnik_3Melnik_1Melnik_4

Melnik_Dom Kordopulova2) MONASTER ROŻEŃSKI

Rozhenski Monastyr

Z Melnika ruszyliśmy dalej. Zaraz obok znajdziecie Rozhen, a tam magiczny prawosławny monastyr – Monastyr Rożeński. To jeden z nielicznych średniowiecznych monastyrów zachowanych na terenie Bułgarii.  Podobno pochodzi z IX wieku. Gdy my podjechaliśmy w okolice monasteru, już sama okolica sprawia, że mówisz głośne wow! Dotarliśmy tam wczesnym wieczorem.. wokół otaczały nas okoliczne piaskowce, piramidy. Niedaleko pasły się krowy, a monaster kusił ciszą i niesamowitym freskami wewnątrz (niestety w środku nie można robić zdjęć). Koniecznie zajrzyjcie do środka!

Podobno nie ma żadnych dowodów, które pozwoliłyby określić, kto i kiedy ufundował Monastyr Różeński. Legenda głosi, że przez pewien czas mieszkał tu bułgarski mnich Jan Rylski, nim przeniósł się do swojej pustelni w górach Riła, a najstarsze znalezione tu obiekty datuje się na XIII wiek. Również sposób zbudowania monastyru wskazuje, że został on zbudowany w XIII lub XIV wieku.

Niedaleko monastyru znajduje się również niewielki, bardzo klimatyczny kościółek, a dalej niewielka wioska – Rozhen.

 

Monastyr_Rożeński

 

 

Monastyr Rożeński_freski

Monastyr Rożeński_okolice

3) HISTORIA BABA VANGI I MIEJSCA Z NIĄ ZWIĄZANE

 

Baba Vanga_pomnik w Rupite

 

Nigdy wcześniej nie słyszałam o Baba Vandze, a Wy? Baba Vanga była bułgarską jasnowidzką i mistyczką, która obecnie traktowana jest niemal jak święta! Urodziła się w biednej, wiejskiej rodzinie w 1911 roku. Gdy miała ok. 12 lat, została mocno poturbowana podczas szalejącej burzy i gdy znalazła ją rodzina, okazało się, że młoda Vangelia straciła wzrok. Teoretycznie jej ojciec rozważał operację oczu w Sofii, ale okazało się, że jest to tak drogie, że rodziny pomimo sprzedaży prawie całego dobytku na operację nie stać… Po jakimś czasie okazało się, że Vanga widzi to, co ma się wydarzyć! Mówi się, że przewidywała nie tylko choroby, śmierć czy problemy bliskich i odwiedzających ją osób, ale też wiele wydarzeń światowych. Przewidziała m.in. śmierć Stalina, upadek ZSRR, zatonięcie okrętu Kursk czy atak terrorystyczny na World Trade Center (pomimo, że zmarła w 1996 roku!!!). Wiele osób mówi, że … przewidziała również epidemię koronawirusa. Historia Baba Vangi jest niesamowita i to właśnie dzięki postojowi w Sandanskim ją poznałam! Jest nawet serial o jej życiu – znajdziecie go na YouTube – o TU.

 

To właśnie w tych okolicach znajdują się miejsca związane z Baba Vangą, niezwykle ważne w Bułgarii. W Rupite Baba Vanga mieszkała i właśnie tu została pochowana. Tu znajduje się Kaplica Św. Paraskewii (zbudowana w 1994 roku – Vanga była jej fundatorką), jej grób i niewielki domek zbudowany w 1970 roku, w którym przyjmowała odwiedzających i przepowiadała im przyszłość. Zajrzyjcie tutaj, ale koniecznie wcześniej poczytajcie o Baba Vandze. Bez jej historii, to miejsce nie ma tyle magii. W Rupite znajdziecie również gorące termalne źródła – część z nich możecie zobaczyć na terenie kompleksu związanego z Baba Vangą, część znajduje się nieco dalej i można zobaczyć, jak ludzie w tych źródłach się moczą. Przyznam, że przy obecnej temperaturze (ok. 30 stopni) my nie mieliśmy na to ochoty 😉

 

My z Rupite ruszyliśmy jeszcze do oddalonego ok. 10 km Petricza – tam Vanga mieszkała ze swoim mężem (który zmarł w 1962 roku) i tam znajduje się poświęcone jej muzeum  w domu, w którym kiedyś mieszkała. Baba Vanga była popularna nie tylko w Bułgarii, ale również w Rosji. Odwiedzało ją wielu celebrytów, polityków czy władców – w 1942 roku, gdy mieszkała jeszcze w Strumicy, odwiedził ją car Bułgarii, Borys III. Koniecznie poczytajcie więcej o niej lub obejrzyjcie serial / dokument na ten temat.

 

Rupite_świątynia Baby VangiSaint Petka_Rupite

Rupite

Baba Vanga

Rupite_dom Baby Vangi

 

4)  WIDOKI JAK W TOSKANII

 

widoki jak w Toskanii

 

Gdy pierwszego dnia naszego bułgarskiego “uwięzienia”, wracaliśmy z Melnika, widoki nas po prostu oczarowały. Te domki, te pola, te wzgórza niemal od razu przypomniały nam krajobrazy rodem z Toskanii. W Bułgarii kolejny raz w tej podróży cieszyliśmy się, że podróżujemy samochodem. Nigdy wcześniej nie rozważaliśmy wyprawy do Bułgarii, nigdy wcześniej nie rozważaliśmy Bułgarii samochodem. A tymczasem widoki nas zachwyciły! 🙂 Na zdjęciach pozuje BMW X7, który towarzyszy nam od początku podróży i będzie z nami aż do początku września! 🙂 Z uwagi na swoje rozmiary to idealny samochód na dłuuuugie rodzinne podróże! 🙂

 

BMW_Bułgaria

BMW_Bułgaria_2

 

 

5)  WINNICE I WINO

 

Bułgaria_winnice

 

Do krajobrazów rodem z Toskanii dodajcie wino, z którego te okolice od lat słyną. W okolicy na pewno zobaczycie zielone wzgórza pełne winorośli, a w małych wioskach pełne zieleni werandy. Gdy podniesiesz głowę, nad sobą zobaczysz winogrona. Bez problemu można zorganizować sobie w tej okolicy tour po winnicach i wybrać ulubione winne smaki.

Cudownie prezentuje się rodzinna winnica Villa Melnik, której właściciel urodził się w rodzinie, dla której tradycje winne były bardzo ważne. W 2013 powstała ich nowoczesna winnica, a TU znajdziecie listę ich win – przeróżnych – białych, czerwonych, różowych, jest nawet wino pomarańczowe! To tylko jeden z przykładów, bo winnic w tej okolicy nie brakuje.

 

winorośle

 

6)  FRYTKI Z SEREM

 

Bułgaria_frytki z serem

 

Ha! 🙂 Takiego punktu się tu nie spodziewaliście, co ?:) Te frytki z serem to na pewno coś, co zapamiętamy z Bułgarii i po prostu nie mogłam ich sobie odmówić! Gdy tylko wchodziliśmy do restauracji, od razu widziałam wszędzie na stołach te frytki z serem! 🙂 Kartofi sas sirene – czy dobrze to piszę? 🙂

Te frytki ze słonawym lokalnym serem są bułgarskim klasykiem od lat!!! Po prostu nie można ich nie zjeść! 🙂

 

7)  KUCHNIA PEŁNA WARZYW I… SERA

 

Bułgaria_parlenka

 

Nie wierzyliśmy w to, że Bułgaria tak nam posmakuje! Przecież byliśmy pomiędzy rewelacyjnym kulinarnie Belgradem (koniecznie zobaczcie TU, jak w Belgradzie jest pysznie!), a marzeniami o kalmarach, fecie i saganakach w Grecji.. Pierwsze dwa posiłki były średnie, ale potem trafiliśmy na rewelacyjne miejsce w Sandanski i nagle nasze życie odzyskało sens 😉

Zajadaliśmy jak szaleni pomidory z lokalnym serem, kiopolu (pastę z bakłażana), sałatki czy grillowaną cukinię. A do tego zajadaliśmy ser i jeszcze raz ser. Chociaż mięso też było, ale o tym zaraz.. 🙂 Na razie warzywa i ser. A jeśli ser, to również parlenka, czyli coś na kształt bułgarskiej pizzy – czasem podają ją z białym serem, czasem z żółtym, czasem i z jednym, i z drugim. Fajnie smakuje w połączeniu z bakłażanową kiopolu lub z bałkańskim przysmakiem, lutenicą. Albo może banica z białym bułgarskim serem sirene w środku?? Ja takie mini banice zajadałam w hotelu na śniadanie 🙂

Bułgarskie proste smaki nas zachwyciły, a Wy koniecznie zanotujcie restaurację GOLCHEV w Sandanski. Może akurat będziecie tam przejeżdżać? Może będziecie chcieli zjeść bułgarski obiad na trasie zanim dotrzecie do Grecji?

 

Bułgaria_kuchnia pełna warzyw

 

8) …I PODROBÓW

 

podroby_ozór_żołądek

 

Ten punkt dorzucił Łukasz, bo ja podrobów nie tykam 🙂 On tak! W Bułgarii niemal na każdy obiad były ozory wołowe, żołądki albo bułgarskie flaki  😉 Często podroby również pojawiają się zapiekane z serem… A ich flaki (shkembe chorba) to zupa doprawiana papryką i mlekiem. Nie są to kompletnie moje smaki, ale jeśli ktoś lubi podroby, to Bułgaria to dobry kierunek!

Te “kotleciki” poniżej, podane w bardzo swojski, niemal polski sposób, to właśnie panierowane ozory wołowe 😉

ozór wołowy_sofia

 

9)  ŚWIETNE, AUTENTYCZNE JEDZENIE ZA NIEWIELKIE PIENIĄDZE

 

pomidory z serem

 

 

Nie dość, że pysznie, to Bułgaria okazała się łaskawa dla naszego portfela. Za naprawdę świetny i obfity obiad czy kolację dla naszej czwórki płaciliśmy zwykle 90-100 zł! To jak na razie chyba najtańsze miejsce podczas naszej europejskiej podróży! W Petriczu obiad zjedliśmy w restauracji Provence i wszystko było rewelacyjne – parlenka, podroby, lutenica czy pomidory z pastą z bakłażanów i lokalnym serem! Za naszą czwórkę zapłaciliśmy nie więcej niż 90 zł.. To miejsce również możecie zanotować na swoją listę 🙂

Jaki z tego wniosek? 🙂 Nie ma tego złego! A czasem te słabe momenty prowadzą nas do nowych, świetnych odkryć!:)

 

 

*naszą europejską podróż wspiera nasz Partner – BMW i idealny samochód na rodzinne wojaże – BMW x7.