UWAGA – POST ARCHIWALNY – RESTAURACJA PRZESTAŁA DZIAŁAĆ w 2020!
To będzie krótki post! Na razie zjadłam za mało, by napisać Wam długi post. Ale to, co zjadłam było tak pyszne, że post się należy, bo kto wie, kiedy będę mogła wrócić po więcej. KUMIN! Znacie? Byliście?
Ja do Kumina wybierałam się od kilku miesięcy, ale ciągle było mi nie po drodze. Najpierw można było ich znaleźć na miasteczku Wilanów, gdzieś na końcu świata. Ale ostatnio przenieśli się na Belwederską – niedaleko Morskiego Oka, parku mojego dzieciństwa. Wreszcie się udało. Lunch z koleżanką. Ona – wierna wyznawczyni Kumina i ja nowicjuszka.
Zaczęłam po prostu od lunchu. Wiecie jak to działa. Jeśli knajpa ma dobry lunch, to wielka szansa, że jedzenie jest na co dzień genialne. Mocno w to wierzę! Jest opcja wege i opcja mięsna. Albo pilav z kaszy burghul… Do tego dwie zupy do wyboru – pikantna zupa pomidorowa na wywarze jagnięcym z młodą kapustą albo krem z soczewicy. Ja wybieram krem z soczewicy – uwielbiam takie zupy zwłaszcza z arabską nutą. Jeszcze przed zupami lądują na stole maleńkie chrupiące kwadraciki – to chrupki z pity – chrupie się je rewelacyjnie!


Na drugie wybieram opcję wege – pilav z kaszy burghul z pomidorami, bakłażanem i papryką, a do tego taztziki, tabbouleh i kuminową marchewkę. Całość (razem z zupą) to 20 zł. Gdy teraz o tym piszę, już po cichu knuję, czy przypadkiem nie będę w tym tygodniu gdzieś na Mokotowie, by znów skoczyć do Kumina na lunch. Pilav jest świetny – aż nie chcesz, by się skończył! A mi smakuje nawet marchewka, której zazwyczaj nawet nie tykam… i tak, wyjmuję marchewkę z rosołu jak 3-latek 😉 Jest na tyle dobrze, że biorę drugi lunch na wynos dla Łukasza.

Dla Łukasza zdecydowanie opcje mięsne, idziemy zatem w drugą opcję lunchową, czyli wołowinę duszoną z bakłażanem i papryką w pomidorach z kolendrą, ryż arabski, tzatziki, tabbouleh i kuminowa marchewka (25 zł). Tym razem wszystko zabieram na wynos, więc zdjęcia brak, chociaż kto czujnie oglądał instastory we wtorek lub w środę ten pewnie widział! 🙂 Próbujemy też kilku past (w tym hummus i muhammara, w której kiedyś się zakochałam w Dubaju) i są pyszne!

To tylko przedsmak Kumina, tylko lunch. Nie ma koft jagnięcych (które musimy spróbować), torcika wołowego, nie ma okry duszonej z wołowiną w pomidorach, fetteh czy cienkich kiełbasek mergez. Tego wszystkiego musimy spróbować i my. I Wy też! A jako, że nie wiem kiedy znów los rzuci mnie do Kumina, musicie wiedzieć już teraz. KONIECZNIE!
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
ul. Belwederska 17
883 404 141 – podobno w weekend najlepiej rezerwować!
pon – nieczynne
wt – nd 12.00-22.00




3 Comments
Karina Groszek
Ummmm wygląda przepysznie! Muszę się tam przejść…!
A byliście w Pianka Drink&Food? Mają pychota jedzenie, szczególnie na lunch, ich menu jest ciekawe! Pyszne i świeżo przygotowane dania, aż się same proszą by zjeść. Uwielbiam na lunch spaghetti pepe, z całego serca mogę je polecić!