Jesteśmy! Trzeci dzień w Warszawie, a ja dopiero mam chwilkę, by wrócić do Was z podsumowaniem na gorąco! Szczerze mówiąc nie mam chwilki, ale uznałam, że takie podsumowania najlepiej pisze się na świeżo, gdy w głowie jeszcze zielone parki Kuala Lumpur, turkusowa woda Koh Rong Samloem, a brzuch jeszcze nadal tęskni za ukochanymi dim sumami w Din Tai Fung.

 

3 tygodnie w Azji. Krótko czy długo? Obiektywnie całkiem długo, bo zwykły urlop trwa zwykle 2 tygodnie. Dla nas dość krótko, bo rok temu byliśmy dwa razy dłużej!!! Ale szkoła ma swoje prawa i obowiązki 🙂 To ze względu na szkołę wróciliśmy po 3 tygodniach 🙂 Jak było w Azji z 7 latkiem i dwulatką? Lepiej niż rok temu? Łatwiej czy trudniej? Mój wniosek? Nadal trudniej niż z 5 latkiem i 3 miesięcznym bobo, ale łatwiej niż z 6latkiem i roczniakiem 🙂

 

A było tak!

 

21 dni

4 osoby

5 lotów – Warszawa –  Singapur – Phnom Penh… Sihanoukville – Kuala Lumpur – Singapur – Warszawa

kilkanaście przejazdów Grabem (czyli azjatyckim Uberem)

jedna długa podróż taksówką – z Phnom Penh do Sihanoukville

2 speed ferry w Kambodży i 2 łódki

2 przejazdy tuk tukiem po szalonym Phnom Penh

2 mega nowoczesne miasta i jedno bardzo azjatyckie – zobaczcie TU!

1 opakowanie Muggi (na komary) zużyte do zera

po 3-4 ugryzienia komarów na osobę -miejmy nadzieję, że nie groźnych!

3 wizyty w ukochanym Din Tai Fung na najlepszych dim sumach ever – spróbujcie koniecznie DTF w Kuala Lumpur w Suria KLCC – koniecznie pierożki z kurczakiem i sambalem

3 wyjścia na sushi jak w Japonii

kilka wypitych bubble tea – w Singapurze, Phnom Penh, Kuala

300 schodów zaliczonych w upale z dwójką dzieci, by zobaczyć Batu Caves

3 przeczytane książki – czytadła – Musso “Apartament w Paryżu,  Hawkins “Zapisane w wodzie”, Coben “Tylko jedno spojrzenie”

1 dzień gorączki i dużego kaszlu u Jagody wyleczonym… smalcem (co i jak pisałam TU)

1 noc rzygania (u Jagody) – przeczekana 😉

zero rozciętych stóp, łuków brwiowych, głów i rąk

1 super ziomek dla Maksa, w którym mógł bawić się w Singapurze

2 wodne place zabaw – polecamy bardzo! W Singapurze na Sentosie i w Kuala w Parku KLCC

niezliczona ilość świeżych kokosów do picia

niezliczona ilość ml soku z marakui

2 char kway teow – obowiązkowo do zjedzenia w Kuala i Singapurze

5 hoteli i  basenów

masa spacerów

milion awantur między naszymi dziećmi – również o łyka wody i skórkę od chleba (chyba ich głodzimy;))

1 nocne safari w Singapurze

2 patologicznych rodziców, a jednego wieczora nawet czworo:)

3 plaże

kilkadziesiąt zjedzonych talerzyków z sushi

25 polskich naleśników i 1 wietnamski banh xeo – zanotujcie, że robią idealny w restauracji Magnolia w Phnom Penh

7 nowych postów na blogu

masa Waszych pytań i wiadomości o Kambodży, Singapurze i Kuala 🙂

2 małe uśmiechnięte mordki, które potrafią zajść za skórę jak nikt inny 🙂

 

Wróciliśmy! Czekamy na więcej! 🙂 Ale najpierw… mam jeszcze kilka postów z tej podróży do napisania – dajcie znać, jeśli macie jakieś konkretnie pytania / wątpliwości 🙂