Koniec roku. Czas podsumowań. Są wszędzie i na każdy temat. Najważniejsze wydarzenia, osoby, które wpłynęły na to, co dzieje się na świecie. Sukcesy i porażki. Najlepsze piosenki i najgorsze filmy. Gafy i postacie godne podziwu. Ci, co odeszli i ci, co dopiero świat powitali. Hity z You Tube’a i rok 2013 w kulturze. Taka specyfika końca roku. Rozliczenia, podsumowania, wyciąganie wniosków. Nawet Facebook chętnie zrobimy nam dedykowany przegląd roku, wybierze zdjęcia, posty, statusy. Może i fajne, ale my podsumowanie postanowiliśmy zrobić sami. Nasze spojrzenie na 2013 – na to, co sprawiło nam radość, co zachwyciło, co rozczarowało, co powodowało kulinarny orgazm, a czego nie byliśmy w stanie przełknąć. Gdy tak myśleliśmy o poście podsumowującym 2013, nagle okazało się, że przemyśleń jest znacznie więcej. Znacznie za dużo jak na jeden post – nawet jeśli ktoś pisze tak długie posty jak przeważnie ja 🙂  Jeśli kiedyś stwierdzicie, że są zbyt długie, mówcie mi proszę! 🙂

Do sedna zatem: dziś będzie bardziej prywatnie i po naszemu – nasze radości i najlepsze momenty 2013. A wkrótce zaprosimy Was na post o naszych odkryciach podróżniczych 2013 i osobno: o odkryciach kulinarnych. I mamy nadzieję, że ten nasz podróżniczo – kulinarny 2013 chociaż trochę zainspiruje Was w 2014! 🙂

2013, Kambodża, Tonle Sap

miejsce, które absolutnie trzeba zobaczyć – Kambodża, jezioro Tonle Sap

Jaki był nasz 2013?

– na pewno blogowy. Na początku roku postanowiliśmy porzucić Widelcem przez świat, gdzie pisaliśmy od września 2011, bardzo nie systematycznie i bez zbędnego zaangażowania, traktując blog jako hobby, na które poświęca się wolny czas (a wiadomo, ile jest wolnego czasu z małym dzieckiem i własną firmą!:)). W kwietniu narodził się TASTEAWAY, a wraz  nim postanowiliśmy wziąć za nasze blogowanie większą odpowiedzialność. Już teraz wiemy, że ta decyzja przyniosła nam masę radości, chociażby tej związanej z pozytywnymi komentarzami, wiadomościami czy mailami, które od Was dostajemy. Przyniosła również masę radości z uwagi na osoby, które dzięki blogowaniu mogliśmy poznać… nawet, jeśli tej strony pisania bloga nie zaznaliśmy jeszcze w pełni, bo z uwagi na częste podróże, omija nas większość blogerskich wydarzeń. Mamy nadzieję, że to zmieni się na plus w 2014! 🙂

– był oczywiście pełen podróży i pysznego jedzenia. Odwiedziliśmy ponad 10 krajów (chociaż czasem tylko na 2-3 dni), lecieliśmy samolotem tyle razy, że którejś soboty Maks zapytał nas rano: “Mamo, czy będziemy dziś lecieć samolotem?”, przejechaliśmy sporo kilometrów (chociaż z uwagi na tegoroczne kierunki znacznie mniej niż w 2011 czy 2012), zjedliśmy masy przystawek, dań głównych, umieraliśmy z rozkoszy nad wieloma deserami…

dziecko w restauracji, Kopenhaga

Maks wcina malutki krewetki grenlandzkie w Kopenhadze

– 2013 był również, a może przede wszystkim  nasz.. wspólny, we troje, czasem we dwoje. Rok, w którym coraz lepiej uczymy się funkcjonować razem we trójkę, nawet jeśli czasem mamy rozbieżne opinie. Rok wielu wspólnych podróży, zabaw i rozgadanego Maksa (po mamusi :P) Z drugiej strony rok “dużego” Maksa, który chętnie wędruje na nocowanie do babci lub do dziadków, a rodzice mają czas tylko dla siebie – odzyskują czas we dwoje, czas ze znajomymi, czas na imprezy – polecamy wszystkim rodzicom z całego serca! 🙂

– żeby nie było tak różowo – w końcu “13” gościło na końcu 2013 roku – był to też czas zawirowań zawodowych, zmian, burz i zawieruch śnieżnych 😉 Nie było zawsze prosto i przyjemnie, wiele waliło się na głowę, ale przecież “co nas nie zabije, to nas wzmocni”, “zwycięzca widzi rozwiązanie w każdym problemie”, a… “po burzy zawsze wychodzi słońce”! 🙂

Kopenhaga, wyjazd z dzieckiem, podróżowanie z dzieckiem

wspólny relaks na zielonej trawce – Kopenhaga, sierpień 2013

Oktoberfest, podróżowanie we dwoje

pilnowaliśmy swojego czasu we dwoje – Oktoberfest

Jak minął nasz 2013?

Podróżowaliśmy, zwiedzaliśmy, poznawaliśmy i kolejno zakochiwaliśmy się w miejscach czasem bardzo różnych od siebie, ale mających w sobie to “coś”, co sprawia, że chce się wracać! Gruzja i Kambodża to chyba nasze największe miłości od pierwszego wejrzenia, ale szczegółowo napiszemy o tym w poście “Odkrycia podróżnicze 2013”.

Gruzja, Dawid Garedża

gruzińskie bezdroża w okolicach Dawid Garedża

Kambodża, Ta Phrom, Angkor

Kambodza – Ta Phrom na terenie kompleksu Angkor

W 2013 nie tylko odwiedzaliśmy dalekie kraje, ale również odkrywaliśmy Polskę i szukaliśmy magicznych zakątków, w których można spędzić weekend, tydzień lub dwa. Jak bumerang wracaliśmy na ukochaną Suwalszczyznę, ale znaleźliśmy też nowe miejsca, do których wrócić chcemy i które wszystkim polecamy – zarówno z uwagi na okolicę, jak i kuchnię oraz swoistą egzotykę. Kto czytał uważnie, pewnie zgadnie już dziś, co to za miejsca. Kto nie czytał, dowie się wkrótce! 🙂

Białowieża, Sioło Budy

Białowieża, Sioło Budy i tamtejsza kuchnia – jedno z polskich odkryć 2013

Wracaliśmy również do miejsc, które już kiedyś odwiedziliśmy. Spędziliśmy sentymentalny weekend w Pradze, bo właśnie tam pojechaliśmy w czerwcu 2009 na pierwszy wyjazd we dwoje. Gdyby się nie udał, nie byłoby nas dziś tu na pewno! 🙂 Trochę z przymusu wróciliśmy również do Bangkoku, który rok temu męczył, a tym razem czarował, przyciągał i sprawiał, że chcieliśmy jeszcze! A ja zajrzałam ponownie do Madrytu. Po 4 latach. Do Madrytu, który wcześniej odwiedzałam systematycznie co jakieś pół roku, gdzie miałam koleżanki i przyjaciółki, gdzie zawsze uwielbiałam być. Powrót tam po 4 latach i ponowne odkrycie, że nadal uwielbiam tam być dał mi mnóstwo radości, zajadanej tapasami i popijanej sangria.

Madryt

Madryt, wspomnienia, radość

W 2013 znacznie częściej niż w 2011 czy 2012 podróżowaliśmy nie sami, we troje, ale również z przyjaciółmi czy znajomymi. I choć jak wiemy znalezienie towarzyszy podróży bywa trudne, niezbędne są kompromisy i czasem dochodzi do różnicy zdań, w tym roku się udało nam się odbyć  kilka takich wyjazdów z sukcesem. Zarówno tych “przedszkolnych” z całą masą dzieciaków, jak i tych “dorosłych”, bez dzieci. Wszystkie te wyjazdy przyniosły całe masy radości i mamy nadzieję na powtórkę, nawet jeśli niektórzy wracali z wakacji z nami “przejedzeni bardziej niż po świętach” 😉

Villany, Węgry, wino

winnice południowych Węgier

Co jeszcze wydarzyło się w 2013? Maks skończył 2 lata. Poważny wiek. Chłopak ma własne zdanie, swoje zainteresowania (zmienne – aktualnie krokodyle, dinozaury i pociągi, wcześniej tuk tuki i basen, itd.),  ma pierwsze miłości (“chcę spotkać tam dziewczynkę z Chinatown!”). Podróżowanie z dwulatkiem pod pewnymi względami staje się łatwiejsze, a pod pewnymi trudniejsze, ale to już temat na całkiem inny post.. 🙂

drugie urodziny, urodziny dziecka, Kura domowa

Sto lat, tort i ulubione postacie

2013! Dziękuję – byłeś dla nas łaskawy i hojny! Kilka razy dałeś popalić, ale rekompensaty w Twoim wykonaniu były całkiem udane!  Mam nadzieję, że Wasz rok 2013 był również przyjemny i pełen pozytywnych chwil, nawet jeśli te negatywne czasem się zdarzały.

Oby 2014 podniósł poprzeczkę wysoko i niósł jeszcze więcej dobra niż 2013! Tego i Wam, i nam, i egoistycznie sobie życzę! 🙂