Powiem szczerze: do Senses robiliśmy już kilka podejść. Zawsze przy jakiejś ważniejszej okazji, zawsze próba rezerwacji, ale potem brak wolnych stolików. Mieliśmy się wybrać jeszcze przed gwiazdką, mieliśmy po gwiazdce, ale ciągle się nie udawało. Albo okazja nie taka albo miejsc nie ma… Potem trochę odpuściliśmy: zauważyliśmy, że wcale nie zawsze te nagradzane, gwiazdkowe restauracje nas zachwycają i uznaliśmy, że czasem więcej kulinarnej rozkoszy przynosi nam makaron w barze przy włoskiej plaży albo pintxos w barze w San Sebastian niż gwiazdki i World’s Best Restaurants.
Tym razem jednak Łukasz postanowił mi zrobić niespodziankę imieninową – niby imienin się nie świętuje, ale ja od zawsze uważam: każda okazja do świętowania jest dobra. Idziemy – trzeba wreszcie spróbować, jakie cuda robi tutejszy Szef Kuchni, Włoch Andrea Camastra.
Na miejscu elegancko, ale stosunkowo przyjaźnie, ciepło. Nie lubię zbyt sztywnych restauracji, a tu na szczęście tak nie jest. Obsługa miła, uśmiechnięta, bez nadmiernie zadartego nosa i napuszenia, które czasem jest wręcz wpisane w gwiazdkowe restauracje. W Senses jak w wielu restauracjach na podobnym poziomie nie wybierasz sam potraw – jest menu degustacyjne i albo w nie wchodzisz albo nie. Do wyboru menu degustacyjne składające się z 6 dań za 380 zł albo z 9 dań za 580 zł – oczywiście można poprosić o wyeliminowanie określonych produktów z uwagi na względy zdrowotne, ciążę, dietę, itd. Można też dobrać wine pairing do całego menu – przy tym 6-daniowym kosztuje 290 zł.
Oboje bierzemy 6 dań i spektakl się zaczyna. Na początek poza rewelacyjnym, wypiekanym na miejscu pieczywem, pojawiają się maleńkie “czekadełka”, które jak się okazuje, zachwycają i formą, i smakiem. Są małe kuleczki z .. rozpływającym się wnętrzem z oscypka i pudrem z żurawiny (RAJ!!!), są marchewkowe macarons, maleńkie bliny i mozzarella z szynką parmeńską. Teoretycznie brzmi dość klasycznie, prawda? No to zobaczcie, jak wygląda! Składniki proste, ale w niesamowitym wydaniu! Założę się, że w takim wydaniu oscypka i mozzarelli jeszcze nie jedliście. Jest absolutnie zachwycająco! Apetyt na właściwe dania tylko rośnie, a Ty żałujesz, że to tylko czekadełka. Chcesz więcej!



Nie będę opisywać Wam każdego dnia z osobna, bo z jednej strony chyba nie potrafię powtórzyć całego skomplikowanego opisu, z drugiej strony menu w Senses ulega zmianom, więc być może traficie na zupełnie inne pozycje. To, co sprawia, że była to na pewno jedna z naszych najlepszych kolacji w ostatnich latach to oczywiście smak. Opisy dań brzmią czasem niesamowicie, mogą dziwić połączenia składników czy wygląd, ale smak wygrywa – niemal w każdym daniu! Z naszych 6 dań, 4 były absolutnie bezbłędne. Pozostałe dwa smaczne, chociaż na tle innych wypadały gorzej.
Zachwyca totalnie jedno z pierwszych dań, czyli pierogi ruskie – bottarga-słonina – wędzona śmietana – czerwona krewetka. Smak absolutnie rewelacyjny i cudowna, delikatna konsystencja. Ciekawym daniem jest krab królewski – policzek wieprzowy – gulasz – yuzu – jogurt. Oprócz talerza, na którym mamy kraba, dodatki, świetny sos, dostajemy… hot doga w wydaniu Senses! Hot dog w TAKIEJ restauracji? No way! Ten, z mięsem kraba wewnątrz, pasuje tu idealnie – jest maleńki i pyszny – aż mam ochotę podebrać Łukaszowi jego porcję. Nieco mniej smakuje nam przegrzebek-mizeria-koperek-limonka-kawior Oscietra. Jak dla mnie jest nieco zbyt kwaśno, to nie moje smaki, ale być może, zgodnie z tym, co mówi obsługa, ma to swój cel – zmianę smaków przed ostatnim, głównym daniem.

pierogi ruskie – bottarga – słonina – wędzona śmietana – czerwona krewetka

krab królewski – policzek wieprzowy – gulasz – yuzu-jogurt

krab królewski – policzek wieprzowy – gulasz – yuzu-jogurt
Ostatnia pozycja przed deserem to niewątpliwie hit. Wagyu – karczoch – polska korma – śliwka – brokuł rapini. Danie przychodzi na talerzach, ale do nich jest drewniana skrzyneczka z najważniejszym bohaterem – tam znajduje się mięso! Jeśli mam być szczera, jestem zdecydowanie mniej mięsna niż Łukasz – nie zachwycam się stekami, niemal nigdy ich nie zamawiam, nigdy nie jem w domu… ale TO mięso!!! Wspaniały smak, rozpływająca się w ustach konsystencja… O ostatni kawałek niemal walczymy!!!

Wagyu – karczoch – polska korma – śliwka – brokuł rapini
Wszystko jest tak dobre, że domawiamy również suplement, czyli tagliolini z białą truflą – w końcu szef kuchni, Andrea Camastra, to Włoch. Ilość trufli versus ilość makaronu zadowoli na pewno każdego fana ich smaku!
Po tym wszystkim czas na desery. Poza szarlotką w ramach menu degustacyjnego pojawiają się inne, mniejsze i większe dodatki. Łukasza w kategorii słodkie najbardziej zachwyciła delikatna rurka z ciasta cygaretkowego z kremem z białej czekolady. Główny punkt części deserowej dla nas był nieco zbyt skomplikowany… z jednej strony lody z koziego mleka, z drugiej sferyfikacja z wytrawnej czekolady, z trzeciej kwaskowate jabłkowe nadzienie wylewające się z czekoladowej kuli. Zdecydowanie wolę zostać przy daniach wytrawnych. Fajne natomiast są małe makaroniki z krem niczym bita śmietana.. w sam raz na jeden gryz!




szarlotka – deser w ramach menu degustacyjnego
Kolacja w Senses totalnie nas zachwyciła. Bez dwóch zdań to jedna z najlepszych kolacji w tym roku, a może i w życiu. Kolacja też jedna z najdroższych, ale w tym przypadku… Senses i cuda Camastry są tego warte!
Jeśli szukacie miejsca na naprawdę specjalną okazję – już znaleźliście 🙂
PS. potrawy na żywo wyglądają ładniej niż na naszych zdjęciach 🙂 W Senses nie można robić zdjęć z lampą, a niestety światło nie pozwoliło nam na więcej.
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
profil na Facebooku – TU
ul. Bielańska 12
tel: 22 331 96 97
godziny otwarcia:
pon -sob 17.30-22.00
niedziela – zamknięte





4 Comments
Olga Nina
Och och och!
Przy okazji – widzieliście raport Jasona Junta, prawda? 🙂 Gratulacje 🙂
Natalia
Tak, tak, oczywiście 🙂 Dzięki 🙂 Przepraszam, że dopiero odpisuję, ale jako, że poza blogiem mamy DESEO (cukiernię) to czas świąteczny jest szalony i bez wytchnienia – dopiero nadrabiam 🙂 Wszystkiego dobrego na Nowy Rok 🙂
PatTravel
Zgadzam się, że świetne miejsce. Byłam tam w kwietniu br i wówczas również byłam zachwycona – http://pattravel.pl/restauracja-senses/
Natalia
🙂 cieszę się, że się zgadzamy 🙂 mega miejsce:)