Powiem Wam coś szczerze: kocham życie w mieście. Uwielbiam wielkie miasta. Nie męczy mnie Bangkok – czuję się tam jak ryba w wodzie. Zachwycił mnie zatłoczony Hongkong i ogromne Tokio. Uwielbiam moje warszawskie życie – restauracje z całego świata, kawa w papierowym kubku na drogę, masa atrakcji dla dzieci, kino, kiedy chcesz, teatr, jaki chcesz, przeróżne wydarzenia, targi śniadaniowe, festiwale, WSZYSTKO. Wielkie miasto to pęd, który uwielbiam… ale…
No właśnie ale… Ale nawet mi czasem marzy się ucieczka z miasta. Ucieczka od porannej gonitwy, od korków, od strategii, jak jechać do przedszkola i do szkoły, by przebić się skutecznie przez miejską dżunglę, od szukania miejsca do zaparkowania przez 30 minut, od spóźniania się na spotkanie (bo stałeś w korkach i szukałeś miejsca do zaparkowania;)), od tłumów w centrach handlowych, od kolejek w sklepach i od braku wolnych stolików w restauracji. Miasto to pęd, bieg, wieczny niedoczas. W każdym razie miasto dla pracującej matki dwójki dzieci tak właśnie wygląda 🙂
Wtedy uciekamy. Uciekamy na Suwalszczyznę, na Podlasie, uciekamy w góry. Gdzieś, gdzie jest spokojnie, cicho, bez pośpiechu. Tam, gdzie przez okno nie podziwiasz korka o 7.25, ale patrzysz na zieleń, piękne krajobrazy, góry czy jezioro. Kochamy takie miejsca, szukamy ich nieustannie i opisujemy je dla Was. Magiczne miejsca. Miejsca z duszą. Takie, z których nie chce się wyjeżdżać. Czasem marzy nam się podobne, tylko dla nas. Dom. Gdzieś daleko. Dom, by uciec do niego przed pędem Warszawy. Dom, w którym spędzisz majówkę i weekend. Może zajrzysz tam na wakacje? Może zaprosisz znajomych? Może gdy Ty będziesz w pracy, pojadą tam dziadkowie z wnukami? A może tam urządzisz Wigilię dla całej rodziny?



Takich pomysłów mieliśmy mnóstwo! Nigdy nie mieliśmy ochoty na dom pod Warszawą – za bardzo kochamy tutejsze życie. Ale dom gdzieś z dala od wszystkiego? To chodziło nam po głowie wielokrotnie! Tylko wiadomo – weź się za to zabierz!!! Nie dość, że masa pieniędzy to jeszcze więcej pracy… z szukaniem działki, z szukaniem domu, z formalnościami, z budową, z remontem, z dostosowaniem domu do swoich potrzeb. Kto ma na to siły i czas? Ja nie mam!
Co innego jakby ktoś nam taki dom by dał, co? 🙂 Nie musimy się niczym martwić! Ot dostajemy dom w pięknym miejscu w prezencie! Możemy tam spędzać weekendy… Możemy zabrać rodzinę, a może kiedyś nawet zamieszkać. Powiecie, że zwariowałam??? Że to niemożliwe… A jednak! 🙂
Domek w pięknym miejscu możecie wygrać w loterii Almette! To już trzeci dom, który można wygrać – z pozostałych dwóch już ktoś korzysta 🙂 Mieszka, przyjeżdża na weekendy, odpoczywa 🙂 Dom znajduje się w górach, w miejscowości Czerwienne, niedaleko Czarnego Dunajca. TU możecie zobaczyć, jak wygląda okolica i domek z 2017 !


A tu możecie zobaczyć wizualizację 3D domu, który można wygrać teraz – zajrzyjcie TU. By wziąć udział w konkursie wystarczy kupić dowolny serek Almette z informacją o loterii – zachować paragon i wieczko z kodem. Kod możecie zarejestrować na stronie (o TU) albo wysłać smsem – dokładne informacje znajdziecie TU – https://www.almette.pl/loteria-2018/. Potem tylko sprawdzać czy wygrałeś 🙂 Możesz zarejestrować dowolną liczbę kodów, więc jeśli często jecie Almette – wiecie, co robić!!! 🙂
Do końca loterii czasu zostało jeszcze około 50 dni. Tylko jest jeden haczyk: jak wygracie, musicie nas do tego domku zaprosić, chociaż na obiad 😉 Trzymam kciuki!!! 🙂
- Post powstał we współpracy z marką ALMETTE




3 Comments
Bartek | Bartekwpodrozy.pl
Ze mną też jest ciekawie. Gdy jestem w mieście, to ciągnie mnie w gruzińskie góry, tureckie czy hiszpańskie plaże, a jeśli czasu jest mniej – to w wyludnione poza sezonem Bieszczady. A gdy już trafiam tam, gdzie chciałem, czasami tęsknię za intensywnymi city-breakami w Londynie itp. 😉
Natalia
:))) czyli mix – dokładnie jak u nas!!! 🙂
Anika
U mnie też ciekawe miejsce z drewnianymi domkami 🙂 Zapraszam serdecznie, co prawda dopiero się rozkręcam ale będzie mi bardzo miło jeśli zajrzysz 🙂
whereismyprosecco.com