Wiecie, jak się cieszę, że znów mogę Wam pisać, gdzie i co dobrze zjeść???? 🙂 Baaaaaardzo się cieszę!!! 🙂 Od kilku dni korzystamy z odmrożenia gastro i ruszyliśmy znów w poszukiwaniu albo nowości albo ulubionych, ale nieco zapomnianych przez nas smaków! Tak trochę było z kuchnią gruzińską… Po wyprawach do Gruzji w 2013 i 2014 bardzo chętnie szukaliśmy gruzińskich smaków w Warszawie i cieszyło nas każde nowe miejsce. Potem jakoś przestaliśmy chodzić na chaczapuri, chinkali i inne cuda…
Gdy jesienią 2019 pojechaliśmy do Gruzji na świetny wyjazd organizowany przez Marani (gruzińskiego producenta wina), przypomnieliśmy sobie, jak baaaardzo kochamy ten klimat i te smaki! Zwłaszcza, że Gruzja 2019 była tak samo fascynująca jak ta z 2014 czy 2013… a to nas bardzo ucieszyło! 🙂 Zajrzyjcie koniecznie TUTAJ, jeśli jeszcze Was w Gruzji nie było – podrzucamy aż 13 powodów, by się w niej zakochać 😉
Wizyta w Rusiko chodziła za mną od jakiegoś czasu! I oto jesteśmy! Nie było nas kilka lat! Aż ciężko mi w to uwierzyć, ale czas leci jak szalony! 🙂 Już wiem, że wezmę wszystkie nasze ulubione dania, by sprawdzić co i jak… Jednak gdy biorę się za czytanie menu, już wiem, że będzie problem! Mam ochotę na tyle rzeczy!! Co wybrać??? Z czego zrezygnować??

PRZYSTAWKI
W przystawkach znajdziecie chociażby klasyki takie jak mój ukochany badridżani (bakłażan z nadzieniem z orzechów włoskich z dodatkiem kolendry i granatów – 23 zł), jest też lobio (czerwona fasola z orzechami włoskimi i ziołami gruzińskimi -21 zł) czy sławne pchali (kulki na bazie szpinaku, orzechów włoskich, z granatem – 21 zł). Tym razem jednak zamiast nadziewanych bakłażanów (które biorę chyba za każdym razem, gdy jemy gruzińskie;)), wybieramy pastę z wędzonych bakłażanów podawaną z lawaszem (21 zł).
Już wiem, że będzie idealnie pasować do chaczapuri (29 zł). Łukasz rozważa chaczapuri adżaruli, czyli z jajkiem na wierzchu, ale finalnie wybieramy to z trzema serami. To nie jedyne gruzińskie placki, które można zjeść w Rusiko – jest też lobiani z czerwoną fasolą (26 zł) i kubdari Mamy Rusiko (z farszem wołowo – wieprzowym – 33 zł). My kubdari zajadaliśmy kiedyś w Swanetii (zajrzyjcie TU, by zobaczyć, jak tam magicznie!!!) – właśnie stamtąd pochodzi.
Przystawki już mamy i okazują się absolutnie świetnie! Idealne chaczapuri – dokładnie takie jak w najlepszych gruzińskich wspomnieniach plus pasta z bakłażanów, które smakuje tak, że wyjadasz ją łyżką! Oba dania możecie zobaczyć na zdjęciu na górze posta:)
DANIA GŁÓWNE

W daniach główny sporo mięsnych propozycji – są comberki jagnięce (62 zł), tradycyjne charczo, czyli duszona wołowina z regionu Adżaria (53 zł), jest kurczak, jest gicz jagnięca, szaszłyk jagnięcy, kaczka na szablach. Mnie najbardziej kuszą kofty (smażone pulpeciki jagnięco-wieprzowe w sosie pomidorowym – 42 zł) oraz lula kebab (mielona jagnięcina na szablach – 30 zł).
Łukasz wybiera chinkali z mięsem wieprzowym i bulionem w środku (29 zł). Jest też druga opcja – z serem. Z dań bezmięsnych pysznie brzmi soko, czyli smażony boczniak ze świeżym estragonem i kaszą bulgur (39 zł). Spróbujecie też adżapsandali (39 zł) – tym razem nie jedliśmy, ale patrząc po reszcie dań, myślę, że nadal są boskie jak kilka lat temu. My do chinkali i lula kebab bierzemy jeszcze tradycyjną sałatkę gruzińską (23 zł) – to klasyk, który po prostu musi się pojawić!!
Wszystko smakuje absolutnie świetnie! Sałatka pełna smaku, obficie posypana serem i ziołami. Aromatyczny lula kebab z dodatkiem czerwonej cebuli i granatu zawinięty w lawasz. Poproście do niego koniecznie sos sacabeli 🙂 Co prawda serwowany jest z innym (też świetnym!), ale pomidorowo-ziołowe sacebeli w wykonaniu Rusiko to BAJKA!

Czy ja muszę coś jeszcze pisać??? 🙂 Pędźcie do Rusiko!!! O!!
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
ul. Wierzbowa 11
00-094 Warszawa
godziny otwarcia:
pon – zamknięte
wt – niedziela 12.00-23.00
PS. Pokażę Wam rachunek, tylko się nie czepiać, że za dużo wina wypiliśmy :PPPPP ;)))))





3 Comments
Kasza
Restauracja zdecydowanie przereklamowana. Drogo i malo. Nawet “poczekanka” doliczona do rachunku. Sala-hala daleka od atmosfery intymnosci. Nie wrocimy.
Anita
Niestety nowe miejsce na Wierzbowej mało przytulne.
Jedzenie pogorszyło się.
Sałatka gruzińska porażka, miękkie ogórki kilka pomidorków posypanych serem -22zł
Widać i czuć, że już długo stała?
Obsługa taka sobie, krzesła plastikowe, zimne, niewygodne.
Nie wrócimy.
Natalia
Przykro mi, że mieliście takie doświadczenia. My odwiedzamy Rusiko od lat i na Wierzbowej też byliśmy już dwa razy i za każdym razem jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani zarówno smakiem dań jak i obsługą. Dla nas wciąż najlepsze gruzińskie w Warszawie.