Spis treści
Wróciliśmy! Nasza przygoda z Omanem zakończyła się – przynajmniej na razie 😉 Nie był to nasz wymarzony, wyczekany kierunek, ale okazało się, że ma niemal wszystko, czego potrzebujemy od idealnych wakacji! Ma cudowne widoki, zapierające dech pustynne wydmy, przepiękne wadi, wielbłądy i kozy do spotkania, które zachwycają nie tylko dzieci aż wreszcie urokliwe miasta i miasteczka, które są totalnie nie zadeptane turystycznie, bardzo lokalne i klimatyczne – i właśnie do tych miast i miasteczek się wybieramy! 🙂 Gotowi? 🙂
Zabieram Was do stolicy Omanu – do Muskatu!

Muskat znajduje się na północy Omanu i to właśnie jedno z tych miejsc, do którego możecie dolecieć (oprócz Salalah).
Jeśli macie mało czasu, a chcecie i plaży, i miasteczek, i pustyni, i wadi, poleciłabym Wam raczej lot do Muskatu, nie do Salalah. Już tłumaczę dlaczego! My polecieliśmy do Salalah i można tam dolecieć bezpośrednim lotem (SmartWings – czeskie linie, u nas lot kupiony przez portal Esky.pl). Jeśli chodzi o terminy lotów – do sprawdzenia! Są to zwykle terminy powiązane z wycieczkami organizowanymi przez biuro podróży – z tego, co wiem, u nas było to Rainbow. Salalah jest super na wypoczynek ma piękne, piaszczyste plaże, spory wybór hoteli, w okolicy jest co nieco do zobaczenia – na czele z wąwozem Wadi Darbat, ale podróż na północ Muskatu to długa wyprawa przez puuuuste tereny. Dla nas była to ciekawa przygoda, ale oznaczająca niemal 2 dni w trasie, podczas, których głównie jedziesz.. Widoki są cudowne, ale już z miejscem na nocleg czy obiad gorzej 😉 Na pewno jeszcze podrzucę Wam szczegóły na temat trasy Salalah – Muskat, gdybyście chcieli ją zrobić tak jak my 😉
Natomiast, gdybym miała mniej czasu, wybrałabym lot do Muskat, zwiedzanie stolicy, okolicznych miasteczek (wkrótce więcej o Nizwie i okolicach!), wyprawę do Wadi Shab i Wadi Al Arbeieen, nocleg na pustyni Wahiba Sands (koniecznie zajrzyjcie TUTAJ!!!) oraz góry Jebel Shams. Ale po kolei 😉
Jaki jest Muskat?

Muskat to stolica i największe miasto w Omanie. Mieszka tu jakieś 1,3 mln mieszkańców, duża część z nich to obcokrajowcy. Miasto położone jest nad Morzem Arabskim (Zatoka Omańska), więc tutaj również możecie znaleźć hotel na relaks – przy plaży, z basenem lub w urokliwej zatoczce wśród skał. Samo miasto jest raczej spokojne – nie ma tu gigantycznych, szklanych wieżowców, tłumów, nerwowych klaksonów na ulicach. My najwięcej czasu spędziliśmy w okolicy plaży Qurum oraz tam, gdzie chyba zagląda każdy turysta w Muskacie, czyli okolicy fortu, deptaku nad zatoką i starego targu Mutrah.
W mieście znajdziecie też ważne instytucje oraz dzielnicę biznesową, ale nawet tutaj nie ma wielkich wieżowców, tylko raczej jasne, typowe dla Omanu budynki.


Co zobaczyć w Muskacie?

Mutrah Souk

Tutaj zmierzają wszyscy! 🙂 Tradycyjne souki możecie już znać chociażby ze Starego Dubaju czy z innych omańskich miast, ale ten w Muskacie warto zobaczyć. Po pierwsze dlatego, że turystów jest tu bardzo mało, co sprawia, że targ ma swój autentyczny, lokalny charakter i faktycznie spotkacie tu miejscowe rodziny, robiące w souku zakupy. Po drugie, Mutrah Souk robi wrażenie wizualnie – koniecznie zwróćcie uwagę na piękne drewniane sufity i klimatyczne stare lampy. Mutrah Souk to jeden z najstarszych bazarów w Omanie.


TARG RYBNY
Jak ruszycie dalej nadmorskim deptakiem, koniecznie zajrzyjcie do środka na targ rybny. Dla nas niezmiennie takie miejsca mają swój klimat i uwielbiamy podglądać, jak wyglądają targowiska w różnych krajach. Na targ najlepiej wpaść wcześnie rano, chociaż i o 11.00 spotkaliśmy jeszcze sprzedawców, jak i rybaków zajmujących się rybami na dworze, przed halą targową.



Deptak w Mutrah
Idąc od Mutrah Souk do targu rybnego na pewno przejdzie się się tutejszym deptakiem. Piękne widoki na zatokę, na skały, które dodają uroku krajobrazom Muskatu i niewielkie białe domy. Dla nas atmosfera tej części miasta przypominała co nieco greckie miasteczka – dajcie znać czy też mieliście takie wrażenia! 🙂
Stare forty
Spacerując w okolicy wybrzeża, na pewno zwrócicie uwagę na stare forty – np. Mutrah Fort czy położone w starej części miasta Al Mirani i Al Jalali. Forty dodają uroku tutejszym krajobrazom, ale nie są otwarte dla zwiedzających.

Wielki Meczet – Sultan Qaboos Grand Mosque
Wielki Meczet to jak sama nazwa wskazuje największy meczet w Muskacie, który zdecydowanie robi wrażenie swoimi rozmiarami! My niestety oglądaliśmy go tylko z trasy – planowaliśmy odwiedzić go jeszcze ostatniego dnia, ale finalnie wykupiliśmy bilet na wcześniejszy lot do Salalah i nie zdążyliśmy go odwiedzić. Morał? 🙂 Nie zostawiać ciekawych miejsc na ostatnią chwilę 😉
Ciężko nazwać tutejszy Wielki Meczet zabytkiem, bo powstał niedawno – w 2001 roku. Sam pomysł wybudowania Wielkiego Meczetu w Omanie pochodził właśnie od Sułtana i zrodził się w 1992 roku. Potem konkurs, wybieranie projektów i wreszcie budowa. Meczet jest naprawdę ogromny – może pomieścić nawet 20 tysięcy wiernych!
Jeśli macie więcej czasu i ochoty na więcej Muskatu, zajrzyjcie też do Pałacu Al – Alam, czyli Pałacu Sułtana Omanu.
Pałac Al – Alam to miejsce, w którym odbywają się ważne uroczystości z udziałem sułtana. Pałac jest dość nowy, bo zbudowany w latach 70. ubiegłego wieku – podobno przez Portugalczyków. Pałac wygląda ciekawie zwłaszcza z uwagi na niebieskie i złote kolumny zdobiące wejście, ale nie jest otwarty dla zwiedzających, więc my odpuściliśmy jechanie tam, by tylko zobaczyć go z zewnątrz. Jeśli macie czas i ochotę, znajdziecie go nad zatoką w okolicy fortów Al Jalali i Al Mirani.
Jeśli macie ochotę na muzea, zajrzyjcie np. do Bait al Baranda (poświęcone historii Muskatu), do Bait Al Zubair (poświęcone kulturze i tradycji Omanu) albo do ciekawie położonego Muscat Gate Museum – jak sama nazwa wskazuje muzeum znajduje się w… bramie!


Gdzie nocować w Muskacie?

Opcji tutaj jest bardzo wiele i naprawdę jest w czym wybierać! Bez problemu znajdziecie hotele połozone tuż nad wodą – z basenami, przy plaży, w zatoczkach, z atrakcjami dla dzieci. My na nocleg wybraliśmy w Muskacie Intercontinental, który wydawał się rozsądny wyborem, jeśli chodzi o lokalizację, cenę za naszą czwórkę, ofertę (spory i przyjemny teren basenowy, dobre śniadania).
Intercontinental znajdziecie w okolicy plaży Shatti Al Qurm, która jest jedną z tych polecanych w stolicy Omanu. My na relaks wybieraliśmy raczej basen, ale wzdłuż plaży wybieraliśmy się na spacer – tutaj jednak należy pamiętać, że momentami przypływ zabiera całą plażę 😉 ale bez obaw – można też spacerować lub biegać tutejszą promenadą 🙂
W Muskacie spędziliśmy dwie noce i finalnie byliśmy zadowoleni i z hotelu, i z jego lokalizacji. Na pewno dodatkowym plusem w hotelu była kawiarnia speciality TR.EAT na terenie hotelu – spróbujcie ich Cold Brew i Spiced Cold Brew – bajka! oraz to, że w okolicy hotelu znajduje się sporo całkiem smacznych miejsc, a to w Omanie wcale nie jest oczywiste 😉
Na zdjęciu poniżej deptak tuż przy hotelu.

Gdzie zjeść w Muskacie? 🙂
TURKISH HOUSE

Zdecydowanie nasze numer 1 w Muskacie! Podczas podróży po Omanie, turecką kuchnię jedliśmy w zasadzie najczęściej. Wobec średnio kuszącej i wcale nie bardzo dostępnej kuchni omańskiej, tureckie wydawało się zawsze pewnym i bezpiecznym wyborem. Jedliśmy je zatem i w Nizwie (dwukrotnie!), i w trasie, i w Muskacie (3 razy!).
Turkish House najbardziej przypomniał nam smaki, w których zakochaliśmy się podczas miesiąca spędzonego w Turcji! Restauracja powstała w 2002 roku i jest naprawdę spora! Składa się wręcz z kilku sal w osobnych budynkach. Podczas naszych dwóch wizyt, Turkish House zawsze tętniło życiem – zdecydowanie wolimy jeść w takich miejscach niż tam, gdzie wiatr hula wśród stolików, a my jesteśmy jedynymi gośćmi 😉
Do Turkish House trafiliśmy z dwóch powodów – po pierwsze to miejsce polecały nam Dziewczyny mieszkające w Omanie (Dzięki!!!), po drugie to jedna z tych restauracji, które wpadły nam w oko przy przeglądzie możliwości w Google! Turkish House ma ocenę 4,3 i prawie 4400 opinii! To bardzo dużo! Tym bardziej w Omanie, gdzie bardzo często przeszukujesz knajpki, które mają 15-50 opinii 😉
W menu tureckie klasyki, ale nie tylko! Na przystawkę hummus, moutabbal, muhammara, sałatki, świetny, ogromny, świeżo wypiekany chlebek, a potem kebaby takie jak Adana czy Urfa, doner, szaszłyki z kurczaka czy skrzydełka! Ale uwaga – smażone kalmary też okazały się świetne! 🙂 Do picia koniecznie Lemon Mint!
Turkish House ma też bardzo przyzwoite ceny – przystawki / sałatki około 15 zł, dania 35-45 zł.

Pozostałe miejsca to kompletnie różne kuchnie i dwa kompletnie różne klimaty.
SLIDER STATION

Slider Station najpierw poleciła mi moja Koleżanka Kaja, która od lat mieszka w Londynie 🙂 Byliśmy wtedy w Salalah, pierwszy dzień, więc trochę mnie nawet zdziwiło, że w Omanie poleca mi burgery i ich małe wersje, czyli kanapeczki sliders. Jednak po kilku dniach w Salalah i następnie w trasie, okazało się, że lokalna kuchnia na tyle mało nam pasuje (dominuje mięso na ryżu), że szukaliśmy przeróżnych opcji.
Slider Station znajduje się w kompleksie restauracyjno – kawiarnianym przy plaży Qurum i niedaleko hotelowej okolicy, w której znajduje się np. Intercontinental czy hotel W. Miejsce jest popularne, więc za pierwszym razem, wieczorem po przyjeździe do Muskatu, zrezygnowaliśmy z czekania (30-40 minut czekania na stolik). Zajrzeliśmy następnego dnia w porze obiadowej – bez problemu złapaliśmy stolik – do wyboru w środku lub na zewnątrz. Slider Station zdecydowanie ląduje w Muskacie w koszyku “fancy restaurants” i widać to zarówno w klimacie, sposobie podania dań i napojów, jak i w cenach.
W Slider Station zjecie burgery, kanapki, małe kanapeczki slider, frytki oraz sporo różnych przekąsek! Jagoda zachwycona tamtejszym flatbread, Maks i my zajadaliśmy burgery i były bardzo zacne! Do picia koniecznie lemoniada o smaku marakui – bajka!
Jeśli chodzi o ceny, burgery wypadają tu drożej niż w Warszawie – około 60-70 zł!
Dopiero przy pisaniu tego posta wypatrzyłam, że Slider Station to nie tylko Oman – to sieciówka, która od kilkunastu lat karmi Bliski Wschód swoimi sliders 😉 Znajdziecie ich w Omanie, Dubaju i Kuwejcie. Więcej TUTAJ.


KUNG FU RESTAURANT – CHIŃSKA KUCHNIA W ICE SKATING RINK
Miejsce może Was zdziwić 😉 nawet bardzo! Nie dość, że w Omanie jemy kuchnię chińską, to jeszcze otoczenie okazało się … dość specyficzne! 🙂 Kung Fu Restaurant znalazł Łukasz, “spacerując” po Muskacie w Googlu. Już nie raz Wam mówiłam, że często po prostu przeglądamy mapę okolicy i klikamy na różne knajpy. Sprawdzamy oceny, liczbę opinii, sprawdzamy zdjęcia. Z kuchnią chińską mamy / mieliśmy dość sporo doświadczenia… nie tylko w chińskich restauracjach w Warszawie (naprawdę sporo jest takich, które robią to dobrze!), ale też na Tajwanie, w Hongkongu, a Łukasz również w Chinach…
Zdjęcia jedzenia w Kung Fu wyglądały naprawdę obiecująco i autentycznie! Gdy Łukasz zaproponował chińskie w Muskacie, wyobraziłam sobie restaurację podobną do tych w Hongkongu czy na Tajwanie. Sporą, może nie fancy i nowoczesną, ale raczej restaurację w chińskim klimacie niż budkę 😉 Jakie było moje zdziwienie, gdy wylądowaliśmy na… lodowisku! W hali z lodowiskiem! 😉 To Ice Skating Rink w Muskacie – a co! 😉 Tam znaleźliśmy okienko Kung Fu, które na początek może zdziwić, bo wydaje Ci się, że to chiński fast food – ryż, kurczak i pepsi w zestawie 😉 Ale nie zatrzymuj się przy okienku, wejdź do środka, a tam czeka super autentyczne chińskie menu i świetne jedzenie! Nie mam niestety dla Was dokładnych poleceń dań i cen, bo nawet nie wiedziałam czy będę o tym pisać… Ale jedzenie okazało się świetne, więc polecam! 🙂

Taki był nasz Muskat! Częściowo relaksujący – na basenie, na spacerze, na Cold Brew i na burgerkach z widokiem, częściowo egzotyczny z targiem rybnym i Mutrah Souk. Pyszny! O co niestety w Omanie wcale nie jest łatwo, bo nie jest to kierunek dla foodies… Jedno jest pewne do Muskatu warto zajrzeć! Chociaż na jeden dzień! 🙂







0 Comments