Większość z Was już wie, że od początku lutego cieszymy się zaletami biura 🙂 Biura, którego przez wiele lat nie mieliśmy, bo moja biurowa kariera skończyła się wiosną 2013, gdy z moim ówczesnym Wspólnikiem rezygnowaliśmy z dotychczasowego pokoju, który przecież nie jest nam potrzebny, bo On i tak najbardziej lubił pracować z domu, a ja wtedy (i przez długie kolejne lata) najbardziej lubiłam pracować.. z Coffee Heaven, a potem w Costa Coffee. Moja praca (badacz rynku / badacz jakościowy) i tak wymagała częstego przemieszczania się po Warszawie czy po Polsce, więc biuro tym bardziej nie było mi potrzebne… Gdy narodziło się DESEO, zdarzało się, że pracowaliśmy po prostu przy stoliku w lokalu – na Angorskiej czy potem na Burakowskiej. Bardzo to lubię, jednak wraz z rozwojem DESEO po prostu przestaliśmy się mieścić w naszych lokalach i baaaardzo potrzebowaliśmy biura i wspólnej przestrzeni.

W naszej pracy, w której powstają fizyczne produkty, spotkania, wspólne omawianie pewnych spraw, panele degustacyjne, bycie raem jest bardzo ważne. A jak bycie razem, to również JEDZENIE W BIURZE! Po latach wróciłam do pracowych lunchy, które mocno testowałam pracując jeszcze w moim korpo-niekorpo. Niestety jak na razie na lunch do knajpy obok wyskoczyć się nie da (tęsknię bardzo!!!!), ale gdy pracy dużo, ratujemy się zamawianiem jedzenia! Są takie miejsca, które nawet w dowozie nas zachwycają i z których zgodnie korzystamy bardzo często, czasem zamawiając dla 2-3 osób, ale czasem nawet dla 8 czy 10. Te miejsca w dowozie sprawiły nam najwięcej gastro przyjemności w marcu! 🙂

 

No to startujemy! Ulubieńcy marca to:

 

1) KOREAŃSKIE OD K- BAR PIĘKNA

K Bar lunche

 

K- Bar to koreański klasyk. To pewniak, po który sięgamy, gdy nie mamy pomysłu i wszyscy zawsze są zadowoleni! 🙂 Ja zwykle wybieram Jeyuk Bokkem, czyli wieprzowiną marynowaną w gochujang w zestawie z ryżem, koreańskim smażonym makaronem, piklami i kimchi (32 zł). Często zamawiam również Soy KFC Chicken, czyli Korean Fried Chicken w tradycyjnym sojowym sosie podawane w zestawie z kimchi, piklami i ryżem (32 zł). Tego dania zwykle jednak nie jem sama – zabieram je dla Maksa, który niezmiennie uwielbia azjatyckie smaki i każdy tajski / koreański / japoński obiad to dla niego gratka:)

Reszta ekipy często idzie w pozostałe KFC Bowls, czyli bowle z ryżem i kurczakiem lub ich wege wersję – bowle z ryżem i kalafiorem. Smacznie wypada Yangnyum Red KFC Chicken, czyli Korean Fried Chicken w sosie słodko-kwaśnym, również w zestawie z kimchi, pikami i ryżem (32 zł) lub jego wege wersja, w której kurczaka zastępuję KFC z kalafiora.

Z tego, co widzę menu w K-Bar ostatnio się poszerzyło i znajdziecie u nich również K-fries, czyli koreańskie frytki z kimchi i serem mozzarella (16 zł), boxy z kurczakiem lub kalafiorem bez dodatków czy bowle z marynowanym łososiem, awokado i świeżymi warzywami. Coś czuję, że wkrótce trzeba będzie tych nowości również spróbować! 🙂

 

2) BURGERY I KANAPKI OD BYDŁO I POWIDŁO

 

Bydło i Powidło Lunche

 

Są takie dni, gdy po prostu masz ochotę na rozpustę!!! Np. takie, gdy za oknem szaro, buro, leje, robota nigdy się nie kończy, a Ty masz wszystkiego dość! Na takie okazje BYDŁO I POWIDŁO okazało się idealnym rozwiązaniem! Ich burgery i kanapki zdecydowanie dają radę – również w dostawie! Wybór jest spory, a opisy brzmią tak, że masz ochotę spróbować wszystkie.. lub większość! 🙂

Mi bardzo smakował dość klasyczny Bacon BBQ z wołowiną Hereford, sałatą, pomidorem, cebulą cukrową, serem mimolette, plastrami bekonu, majonezem i domowym sosem BBQ (33 zł) – na zdjęciu po dostawie z Woli na Mokotów nie wygląda tak food pornowo jak na zdjęciach z sesji, ale smakowo… bardzo na plus! Mięso, dodatki i pyszna maślana brioche. Hitem w Bydło i Powidło jest Powidlak, czyli ich Burger Firmowy. Przyznaję, że jeszcze go nie jadłam i muszę to zmienić, zwłaszcza, że sporo osób go poleca! Powidlak to wołowina Hereford, powidła śliwkowe z orzechami, ser kozi, roszponka, orzechy włoskie i brioszka (34 zł). Brzmi jak połączenie idealne! Kusi mnie również California z wołowiną, awokado, serem cheddar i sosem chipotle mayo (36 zł). W menu znajdziecie jeszcze 5 innych burgerów, ale również burgery wegańskie (ze smażonym bakłażanem lub wegańskim beyond meat) i dwie kanapki w maślanej bułce z kurczakiem. Nie mam fotki, ale kanapka Korean BBQ to zdecydowanie moja kanapkowa miłość! Idealnie zrobiony kurczak w chrupiącej panierce, colesław kimchi, sos spicy BBQ Korean, szczypiorek, majonez, a wszystko w świetnej bułce (31 zł).

Poza burgerami i kanapkami w menu również frytki (to jednak zawsze w dostawie ryzykowne), krążki cebulowe i colesław.

Bydło i Powidło ma 3 różne punkty – Wola, Praga Południe i Żoliborz, więc duża szansa, że dowożą również do Was! 🙂

3) KANAPKI PANUOZZZO OD DZIURKA OD KLUCZA

 

Dziurka od klucza

 

Dziurkowe kanapki to moim zdaniem majsterszyk! 🙂 Pierwszy raz spróbowaliśmy ich w listopadzie, gdy w Forcie 8 spędziliśmy w pewną sobotę wiele godzin, kręcąc film na temat produkcji czekolad bean-to-bar. Cała ekipa zajadała wtedy panuozzo z Dziurki i wszyscy byli zachwyceni! Dziurka połączyła w swoich kanapkach ciasto od pizzy, które wychodzi im świetnie i różne dodatki – dwie kanapki nawiązują do pozostałych restauracji należących do tych samych Właścicieli – to kanapka Syrenia i kanapka Arigatorowa. Syrenia nawiązuje do meksykańskich klimatów La Sirena, a znajdziecie w niej wołowinę w sosie mole, mexicolesław, salsa fuego, kolendrę, marynowaną cebulę i granat. Arigatorowa (inspiracja Arigator Ramen Shop) to nuty azjatyckie – kaczka pieczona w sosie hoisin, ogórki piklowane w occie ryżowym z sezamem, kimchi majo i kolendra.

W kanapkowym menu znajdziecie jeszcze 4 kanapki Dziurkowe – z kurczakiem, żeberkami BBQ, smażoną mozzarellą albo z kalmarami i chorizo. Moj ulubiona to ta ze smażoną mozzarellą. TOTALNY SZTOS! Smażona mozzarella, tatar z pomidorów, rukola, pesto bazyliowe, majonez bazyliowy! Ale bym jadła!

Wszystkie kanapki kosztują 32 zł – są tak duże i sycące, że spokojnie mogą robić za obiad 🙂

Ostatnio testowaliśmy też dowóz pizzy z Dziurki – przyjechała całkiem zacna! Nie wiem natomiast, jak w dowozie sprawdzają się ich makarony – ktoś testował? 🙂

 

pizza Dziurka od klucza

 

4) KOREATOWN

 

lunche KOREATOWN

 

Kolejna koreańska propozycja, którą wybieramy zamiast K-Bar… chociaż K- Bar pojawia się częściej w naszym pracowym menu. U mnie również tu najczęściej wpada Jaeyuk Bokkem, czyli wieprzowina w ostrym sosie z pasty gochujang z ryżem i dodatkami (35 zł). To właśnie to danie widzicie powyżej – wszystkie elementy w osobnych pojemniczkach. Smacznie wypada również kurczak w słodkim sosie sojowo – czosnkowym, również z ryżem i dodatkami (35 zł) – jeśli zamawiacie z dziećmi to też danie, które dobrze sprawdza się dla dzieciaków. W Koreatown macie sporo koreańskich klasyków bibimbap z wołowiną, Korean Fried Chicken w ostrym sosie z dodatkiem klusków tteokbokki, marynowaną wołowinę bulgogi czy bokkeumbap, czyli ryż smażony z wołowiną, jajkiem i warzywami.

Szczerze? 🙂 Gdy teraz Wam o tym piszę, pomimo, że dopiero 9.40, aż naszła mnie ochota na koreańskie 😉 Może dzisiaj? 🙂

 

5) COOL CAT

 

Cool Cat lunch

 

Cool Cat to fajna opcja na lunch czy kolację, gdy różne osoby oczekują różnych rzeczy 🙂 Menu Cool Cata jest bardzo zróżnicowane – od azjatyckich Bao w kilku wersjach (z tofu w panko, z boczkiem pieczonym z sosem hoisin, z kurczakiem karaage albo z jackfruitem / polikiem wołowym), przez ramen po burgery i wege miski. Wielokrotnie jadłam ich bao na Nocnym Markecie i są boskie – spróbujcie koniecznie bao z boczkiem pieczonym, sosem hoisin, kolendrą, fistaszkami i ogórkiem. Dla tych, co mają ochotę na burgera, jest Kaftan Burger – mięso wołowe z Beskidzkiego Wypasu, ser cheddar panierowany w panko, konfitura z czerwonej cebuli, ogórki piklowane, majonez z jalapeno, a do tego frytki z pudrem z nori i gochugaru (36 zł). Dla tych, co chcą coś zdrowego – Miska z Tygrysem – awokado w leche de tigre, japońska fasolka edamame w gochugaru, młody, prażony zielony ryż, azjatyckie zioła i sałaty, dressing yuzu (38 zł). Strasznie też kuszą mnie ich frytki z dodatkami (np. K-Fries, czyli koreańskie frytki z wołowiną w sosie bulgogi z serem, jalapeno, kimchi, kolendrą, dymką i kwaśną śmietaną), ale przyznam, że frytek w dowozie zawsze nieco się boję.

Warto natomiast sprawdzać, co mają na lunche, bo bardzo często są to naprawdę fajne i pyszne propozycje!

To nasze typy z ostatnich tygodni! Dajcie znać koniecznie, co Wy dobrego ostatnio jedliście! Na lunch, na obiad, na kolację, w biurze, w domu czy w samochodzie! 🙂