Spis treści
- 15 POWODÓW, BY SIĘ ZAKOCHAĆ!
- 1) KUCHNIA, JEDZENIE, POTRAWY
- 2) ODMIENNOŚĆ
- 3) KOLORYT
- 4) KRAJOBRAZY, KTÓRYCH W EUROPIE NIE SPOTKASZ
- 5) BAJKOWE ŚWIĄTYNIE
- 6) RAJSKIE PLAŻE
- 7) STREET FOOD
- 8) LUDZIE
- 9) STOSUNEK DO DZIECI
- 10) POGODA
- 11) WIELKIE MIASTA
- 12) ŚRODKI TRANSPORTU
- 13) KOKOSY I ŚWIEŻE OWOCE
- 14) LUZ
- 15) ZACHWYCAJĄCE HOTELE
- Podobne wpisy
Tęsknię. Tęsknię od pierwszych powiewów jesiennego wiatru, od pierwszego zimnego wieczoru i od pierwszego pytania na blogu: “Słuchajcie, a co polecacie w Tajlandii?”. Tęsknię, gdy patrzę na zdjęciach znajomych, którzy właśnie wylegują się na plaży na Bali, gdy jem pad thaia w jednej z warszawskich knajpek i gdy myję ręce mydłem o niepowtarzalnym smaku trawy cytrynowej. Tęsknię, gdy widzę charakterystyczne tajskie litery i gdy Maks pyta, czy pojedziemy jeszcze kiedyś na Filipiny.
Azja Południowo-Wschodnia totalnie nas uzależniła. Chyba już nie potrafimy sobie wyobrazić roku bez chociaż jednej wizyty właśnie tam. I chociaż zawsze marzyła mi się Ameryka Środkowa i Południowa, to od czasu pierwszej wizyty w Tajlandii, sama nieustannie tęsknię i chcę więcej. Bo chociaż Meksyk uwielbiam, to nie potrafię zrezygnować z tych kilku azjatyckich tygodni. Do krajów Azji Południowo Wschodniej zalicza się Tajlandię, Kambodżę, Birmę, Laos, Wietnam, Malezję, Singapur, Indonezję, Timor Wschodni, Brunei i Filipiny. W zdecydowanej większości już byliśmy, chociaż na trochę. Do pozostałych pojedziemy, mam nadzieję, wkrótce.
Co sprawia, że tak się zakochaliśmy właśnie w tym regionie? Mieszanka czynników, która sprawia, że za każdym razem gdy lądujemy w Bangkoku (jeden z najlepszych punktów wypadowych), wychodzę z lotniska, czuję ten znajomy zaduch i zapach i nie mogę przestać się uśmiechać!
15 POWODÓW, BY SIĘ ZAKOCHAĆ!
1) KUCHNIA, JEDZENIE, POTRAWY

Musiałam. W końcu jesteście na blogu podróżniczo-kulinarnym, więc musiałam zacząć od jedzenia. To jeden z mocnych punktów – świetne jedzenie, w wielu sytuacjach za naprawdę niewielkie pieniądze. Połączenie smacznej kuchni ulicznej, z gwarnymi jadłodajniami, ale też z wykwintnymi restauracjami, w których za kolację marzeń zapłacisz kilka razy mniej niż w Europie. Smażone makarony na przeróżne sposoby na czele z pad thaiem, mie goreng i smażonym makaronem z wołowiną w Wietnamie, kuszące przekąski (sajgonki!!!), zupa pho o każdej porze dnia i nocy, mango sticky rice na deser i cała masa innych smaków, o których już nie zapomnisz i będziesz ich obsesyjnie szukać w Polsce.
Pod względem kuchni nie w każdym kraju regionu jest tak pysznie. Naszym liderem jest zdecydowanie Tajlandia, tuż za nią Wietnam i Kambodża, a na szarym końcu plasuje się Birma i Filipiny. Weźcie to pod uwagę, jeśli dopiero zaczynacie przygodę z Azją, a jedzenie w podróży jest dla Was ważne! 🙂



2) ODMIENNOŚĆ

To jest coś, co kochamy w podróżowaniu. To, co inne, odmienne, dalekie od tego, co znamy na co dzień. Lubimy co prawda zajrzeć do Włoch, do Hiszpanii, do Grecji czy na Węgry, ale tam nic nas raczej nie zaskoczy. Ani ludzie, ani jedzenie, anie krajobrazy. Znamy je od lat i chociaż będziemy się znów zachwycać, bo wszędzie znajdą się urocze perełki i zapadające w pamięć przeżycia kulinarne, to w Europie nigdy nie przeżyjemy tego, co gdzieś daleko, na innym kontynencie, w innym świecie. To tam możemy obserwować niesamowite miejsca, poznawać inne zwyczaje i spojrzeć z innej perspektywy na swoją codzienność.
Ta odmienność jest też istotna przy podróżowaniu z dzieckiem – uczy zrozumienia, tolerancji i tego, że to, co inne jest tak samo.. normalne i zwykłe 🙂


3) KOLORYT

Te wszystkie stragany z jedzeniem ulicznym, te pełne kolorów owoce, te bajeczne, ociekające złotem świątynie, te twarze inne niż nasze, przez to takie piękne. Miejscowy koloryt sprawia, że gdy jesteśmy w Azji zdjęcia robimy non stop. Nie możemy się powstrzymać. A poza zdjęciami potraw i krajobrazów, zawsze powstaje masa zdjęć ludzi, które uwielbia robić Łukasz.

4) KRAJOBRAZY, KTÓRYCH W EUROPIE NIE SPOTKASZ

Miejsca, które zapierają dech w piersiach, zachwycają, czasem również dziwią, intrygują i sprawiają, że nie wiesz, co powiedzieć. Najpierw przytłaczający wielkością, ale zarazem fascynujący Bangkok, który albo kochasz albo nienawidzisz, potem turkusowe wody na południu Tajlandii albo w zatoce Ha Long w Wietnamie albo gdzieś na Archipelagu Gili. Potem kolorowe wioski na północy, pola ryżowe w okolicach Sapa, niesamowite pływające wioski na Tonle Sap w Kambodży czy Inle Lake w Birmie, wulkany w Indonezji, tonące w zieleni małe domki. Takich miejsc można wymieniać i wymieniać i to one sprawiają, że wracasz naładowany wrażeniami na kolejny rok.



5) BAJKOWE ŚWIĄTYNIE

Uwielbiam! Co prawda po obejrzeniu piątej czy szóstej świątyni w Kambodży, Birmie czy Tajlandii, masz wrażenie, że wszystko już wygląda tak samo i wszystko Ci się miesza, ale zawsze na początku świątynie budzą zachwyt. Zarówno te wielkie, masowo odwiedzane przez turystów jak Shwedagon Paya w Rangun w Birmie czy wielkie Wat Pho w Bangkoku, jak i te mniejsze, gdzieś ukryte, opustoszałe. Punkt obowiązkowy? Bagan w Birmie – niesamowite skupisko kilkuset dawnych świątyń, w które nie uwierzysz, póki się tam nie wyjedziesz.
Świątynie to idealne miejsce do zwiedzania, jeśli podróżujesz z dzieckiem. Gwarantuję, że te wszystkie buddy, figurki i postacie sprawią, że też maluch będzie zadowolony i zainteresowany.




6) RAJSKIE PLAŻE

Biały piasek, turkusowa woda i zimny kokos do picia. Czy trzeba mówić coś więcej??? 🙂


7) STREET FOOD

Póki nie byłeś w Azji, a zwłaszcza w Tajlandii czy Singapurze, o street foodzie nie wiesz nic. Tutaj je się wszędzie i niemal non stop. To nie jest tak, że wszystko kusi i wygląda przepysznie, czasem widzisz przekąski, którymi zajadają się lokalsi, ale wiesz, że tego nie spróbujesz (jak np. parówki na patyku gdzieś na ulicy w Bangkoku), ale czasem możesz tam kupić świetny makaron za 2-3 zł albo niesamowite w smaku, banalne w przygotowaniu desery jak mango sticky rice czy banana pancakes. Singapur to jeszcze inna bajka – tam znajdziecie całe hale pełne różne małych punktów, w których sprzedawane są specjały chyba wszystkich okolicznych kuchni! Jedyny problem: jak to wszystko przejeść??

8) LUDZIE

Gdy wróciliśmy po kilku tygodniach w Azji zimą 2015 roku do Polski, przyznam, że uderzyło mnie to jak nigdy wcześniej: ludzie! U nas? Dziecko krzyknie coś w sklepie – karcące spojrzenie, parkujesz zbyt długo – trąbienie, obrażone miny, niechcący popchniesz kogoś w tramwaju – skrzywiona twarz. Uśmiechu mało, prawie zero. Po Tajlandii, Birmie czy Indonezji, gdzie wszyscy są przyjaźnie nastawieni, takie podejście szokuje. Pamiętajcie o tym – uśmiechajcie się do innych, nie krzywcie się tak ciągle!
9) STOSUNEK DO DZIECI

Jeśli zastanawialiście się kiedyś, czy do Azji to tak można z dzieckiem, to powiem jedno: można, a nawet trzeba! Dziecko to tutaj dobro wspólne, a takie “europejskie” tym bardziej 🙂 przygotujcie się na wiele oznak sympatii!
10) POGODA

Kochasz upał i słońce, proste: jedziesz się wygrzewać do Azji!!! 🙂 Idealny plan na jesień albo na zimę. Listopad czy luty, najbardziej depresyjne miesiące w roku o wiele lepiej smakują tam, gdzie przez 3 tygodnie non stop nosisz tylko japonki! Ja uwielbiam moment, gdy lądujemy w Bangkoku po długiej podróży, wychodzimy z lotniska i czujemy znajomy ciepły zaduch! Chcę to znów poczuć!
11) WIELKIE MIASTA

W Bangkoku nie zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia – najpierw nas męczył i przytłaczał, teraz jednak nie wyobrażamy sobie być w okolicy i tam nie zajrzeć. U innych takie odczucia budzi Singapur albo Ho Chi Minh. Wielkie miasta Azji fascynują, chociaż mogą wykończyć – spróbujcie chociażby przejechać samochodem przez Dżakartę!

12) ŚRODKI TRANSPORTU

Tuk tuki, bajaje, skutery – przeróżne środki transportu, u nas nieznane, w Azji niezwykle popularne. Idealne, by przemieszczać się po mieście. Dla dzieciaków zawsze dodatkowa atrakcja. Gdy jesteśmy w Bangkoku, czasem po prostu wsiadamy do tuk tuka i prosimy, by kierowca powoził nas po okolicy, bez celu. Maks uwielbia!
13) KOKOSY I ŚWIEŻE OWOCE

Zimna woda kokosowa to mój ulubiony napój, gdy jesteśmy w Azji. To chyba mój ulubiony napój z wszystkich ever!!! Popijaliśmy w ilościach hurtowych w Tajlandii, Kambodży, na Filipinach, a cierpieliśmy wszędzie tam, gdzie kokosów nie mieli.
14) LUZ

Często ktoś dziwi się, że na 5 tygodni w Azji spakowaliśmy całą naszą trójkę w 1 walizkę. Ale jak to??? Ale ubrań Wam starczyło?? A Maksowi??? Azja uczy luzu. Nie bierzesz milionów butów, sandałków na kolację, sandałków na obcasie i jeszcze tych kupionych przed wyjazdem w Zarze, wystarczą Ci japonki, bo w nich będzie Ci najwygodniej. Najszybciej je zdejmiesz wchodzą do wody lub… zwiedzając świątynię. Jeśli jedziesz w sezonie, zwykle wystarczy Ci kilka koszulek, spodenek czy sukienek, zwłaszcza, że w wielu miastach można bez problemu, za grosze, wyprać całą garderobę. Nie spinasz się, udziela Ci się spokojne, powolne lenistwo i zaczynasz się cieszyć drobnymi chwilami. Wakacje idealne!
15) ZACHWYCAJĄCE HOTELE

Last but not least: hotele. Cóż, lubimy ładne miejsca, lubimy świetne hotele. Nigdzie indziej nie byliśmy w takich hotelach jak w Azji, gdzie często można upolować świetne warunki za całkiem niską cenę. Sporo jest też tych droższych, ale za to takich, że wspominasz je potem latami. Pięknie położonych, tuż przy plaży, z niewielkimi domkami, z których wybiegasz prosto na ciepły piasek, a prysznic bierzesz pod gołym niebem. Albo z domkami ukrytymi gdzieś w lesie kokosowym, gdzie nad głowami skaczą Ci małpy. Albo wielkomiejskie hotele gdzieś w Bangkoku czy w Singapurze, gdzie na śniadanie masz do wyboru wszystkie kuchnie świata… Można się rozmarzyć! 🙂


To co? Kiedy jedziecie? 🙂 Ja myślę, że Azja Południowo-Wschodnia będzie jednym z naszych pierwszych kierunków, które odwiedzimy we czwórkę! 🙂




16 Comments
Nitki w drodze
Może bez tych kokosów, ale pod wszystkim innym się podpisuję!! Poleciałabym już dziś! 🙂
Natalia
Nie lubisz kokosów??? 🙂 poważnie? 🙂 jeszcze nie spotkałam entuzjasty Azji, który kokosów nie lubi!!! 🙂 kiedy planujecie pierwsze podróże z dwójką? 🙂 lato 2017 czy wcześniej? 🙂
Nitki w drodze
Poważnie! Nie przepadam za kokosami, ale wiem, wiem – wszyscy mi się dziwią 😀 A odnośnie podróży z dwójką.. wcześniej niż latem 2017, to dalszych wojaży raczej nie będzie, bo trzeba dom ogarnąć do końca, więc pewnie coś dłuższego na jesień albo zimę. Musimy starannie zaplanować roczek drugiego malucha, żeby nie było mu smutno jak będziemy opowiadać o roczku pierworodnego spędzonego na malezyjskich plażach, hihi 😀 A Wy już plany na wyjazdy w czwórkę macie? 🙂 Czuję, że pewnie niedługo ruszycie! 🙂
Natalia
:)) macie dobrą motywację do planowania zatem pierwszych urodzin w jakimś super miejscu 🙂 no właśnie nas ta Azja nadal kusi i kusi… i może właśnie Malezja, bo tam nas jeszcze nie było 🙂 polecacie? 🙂
Nitki w drodze
Z dziećmi jak najbardziej! Wszystko czego dla maluchów potrzeba tam jest, więc byliśmy spokojni. Może trochę mało “azjatycko”, ale przecież każdy kraj jest inny i ma swoje plusy i minusy 🙂
Natalia
Oj to mało “azjatycko” to nie wiem czy mi się podoba 🙂 no nic, zobaczymy co zaplanujemy:)) miłej dalszej ciąży dla Ciebie! 🙂
Nitki w drodze
Jak dla nas, to za często czuliśmy się jak w jakimś europejskim kraju, ale nie żeby było źle. Czasami jakiś kraj zachwyca mocniej, a czasami mniej – sama dobrze o tym wiesz! A co do ciąży – też nie miałaś na nic czasu? Bo ja się zastanawiam czy na poród znajdę go choć trochę 😀
Natalia
Hey:) no to mnie trochę do Malezji zniechęciłaś ;))) musimy to rozważyć jeszcze 🙂 ja to miałam tyle roboty z naszymi biznesami, że moja mama się dopytywała czy zamierzam urodzić w DESEO i czy cukiernik przyjmie poród 😉 i generalnie po 2 dniach w szpitalu wróciłam do maili i ogarniania rzeczywistości 😉 ale generalnie lubię jak dużo się dzieje, chociaż faktycznie trochę na drugiego człowieka trzeba się przygotować 🙂 u Was mała różnica wieku, więc na pewno masz więcej roboty z pierworodnym niż ja z Maksem? 😉
kosmal
Ja właśnie z tych powodów nie ruszę do Tajlandii, żeby po powrocie do domu nie popaść w depresję. Do innego świata łatwo się przyzwyczaić, kiedy jest się tylko podróżnym, codzienne życie też wygląda inaczej.
Natalia
jasne, że tak 🙂 chociaż znamy takich, co tam wyjechali na zawsze i im to odpowiada 🙂 ale co tam tęsknota, warto pojechać i zobaczyć na własnej skórze co i jak :)))
Angelo Sarcione
Juz dawno nie czytaæem czegos taki idiotycznego. ” nie kupie dobrego samochodu bo nie chce sie przyzwyczajac do luksusu..” itd. To jest patrzenie pesymisty. przegranego czlowieka bez marzen i celu. Mozna tam pojechac, zakochac sie i robic wszystko zeby tam zostac. Nic nie jest niemozliwe.
Angelo Sarcione
Smakowalem wiekszosc parowek na patyku na ulicy w BKK i nigdy mi nie przyszlo do glowy zeby ich nie sprobowac 😀 Nie wszystko bylo dobre 😉
Natalia
🙂 ja wolałam zostać przy smażonych makaronach, pad thaiach i mango sticky rice 🙂 to chyba moja największa street foodowa miłość 🙂
Katarzyna
Witaj! Dzięki Waszej inspiracji i Ku przerażeniu dziadków zabieramy naszego szkraba do Tajlandii?? właśnie kupiliśmy bilety! Synek w chwili podróży będzie miał 20mc – czy należy przed taka podróżą wykonać jakieś dodatkowe szczepienia? Robiliśmy wszystkie obowiązkowe, nic ponad to. Liczę na pomoc bo w oceanie internetowej wiedzy roi się od sprzeczności…☹️
Natalia
Hey 🙂 My naszemu Maksowi przed Tajlandią robiliśmy WZW A i WZW B – miał niecałe 1,5 roku 🙂 więcej o szczepieniach pisałam tu – https://www.tasteaway.pl/2016/02/02/na-co-szczepic-dziecko-przed-egzotyczna-podroza/ 🙂 jakbyś miała jakieś pytania pisz 🙂 myślę, że Tajlandia Was zachwyci!!!:) kiedy lecicie?:)