Spis treści
Dzień dobry, witamy w nowym starym miejscu 🙂 Tematyka już nie nowa, bo nadal o podróżach, nadal o jedzeniu i nadal… o rybach. Tym razem o tym, jakie ryby i owoce morza jeść w… Irlandii. Świetne miejsce na weekendowy lub majówkowy wypad!
Na rybną ucztę idealnym miejscem jest Howth, położone kilkanaście kilometrów od Dublina. O miasteczku już było, zatem teraz pytanie kluczowe: co jeść?
Na mojej liście 5 przysmaków, których koniecznie musicie spróbować odwiedzając czy to Howth czy inne rybne miejsce w Irlandii znalazło się:
MIEJSCE 1: fish’n’chips
Zawsze rewelacyjne, równie smaczne w restauracji, jak i na wynos, chociażby z sieciówki Beshoff Bros, której niewielki fast food w Howth niezależnie od pory niemal zawsze oblegały tłumy i trzeba było odstać swoje, by cieszyć się gorącym tekturowym pudełkiem, a w nim chrupiącą rybką i grubymi frytkami, dla chętnych z sosem tatarskim.
Opcja bardzo wygodna zwłaszcza, gdy nam się śpieszy lub… gdy chcemy zaoszczędzić 🙂 Porcja kosztuje ok. 7 – 9 euro, a jest tak duża, że na pewno doda nam energii na kilka kolejnych godzin. Poza tym obiadek jedzony na wpół rękami, na wpół plastikowym widelcem, na pobliskiej ławce lub w pociągu do Dublina, ma swój nieodparty urok.
MIEJSCE 2: chowder
Chowder to anglosaska zupa rybna z dodatkiem ziemniaków, czasem marchewki, zabielana mlekiem lub śmietaną, bardzo sycąca, więc idealna na wietrzne albo deszczowe irlandzkie dni. Delikatna w smaku, odpowiednia również dla maluchów.
MIEJSCE 3: ostrygi
Dla smakoszy – świeże, dostępne w większości restauracji w Howth, dla konserwatystów (takich jak ja) smażone – w chrupiącej panierce, idealne do poskubania przy piwie.
Do spróbowania w restauracji deep, gdzie poza licznymi smakołykami, spotkacie również kelnerkę Polkę, która służy radę, gdzie pojechać, co zjeść i co zobaczyć. Restauracja niewielka, ale jakoś zmieściliśmy się z Maksem i jego wózeczkiem. Dzieci mile widziane – na deser po kolacji Maks dostał filiżankę malutkich marshmallows – uznał je co prawda za zabawkę, nie deser, ale przynajmniej nowe zajęcie przykuło jego uwagę na dobrych kilkanaście minut 🙂
MIEJSCE 4: kalmary
Smażone kalmary dla mnie na zawsze pozostaną calamares fritos lub calamares a la romana, bo właśnie w Hiszpanii się w nich zakochałam. Na każdym kroku, w niemal każdym tapas barze w Madrycie czy Barcelonie, znajdziemy w karcie calamares. Niemniej w Howth smakują równie świetnie – zajrzyjcie na kalmary chociażby do The Oar House lub jeśli wybierzecie się do Skerries, nie omieszkajcie spróbować ich w Stoop Your Head.
MIEJSCE 5: apple crumble
W Irlandii jak dla mnie deser numer 1, składniki podobno do starej, dobrej polskiej szarlotki, jednak gorący, z chrupiącą kruszonką i lodami waniliowymi jest hitem. Jeśli chcecie szukacie czegoś bardziej oryginalnego, koniecznie polecam plum crumble w King Sitric – już pisałam, że śni mi się po nocach 😉 zamiast jabłek, aromatycznie, korzennie przyprawione śliwki i kruszonka z orzeszkami pekan. Cudo! Mało irlandzki, ale równie pyszny w King Sitric będzie creme brulee o smaku lawendy…
Do spróbowania w Irlandii również:
brown bread
Na przystawkę na pewno trafi do Was miejscowy „brown bread” – jest wilgotny i pyszny, ni to razowy, ni to nasz staropolski; do spróbowania z masłem jako wstęp do posiłku.
i oczywiście… Guinness! Nie ma pobytu w Irlandii bez Guinnessa!
Jeśli chodzi o restauracje, wszystkie, które odwiedziliśmy w Howth i okolicy oceniamy bardzo pozytywnie, napiszę więc alfabetycznie:
AQUA
– miejsce nieco ukryte, na cyplu, gdzie dojście to walka z wiatrem, ale warto. Piękny widok na wybrzeże Malahide i Portmarnock, piękne wnętrze, otwarta kuchnia.. Troszkę więcej luksusu, a zarazem miejsce przyjazne dzieciom – takie połączenie nie zdarza się często 🙂
Maks otrzymał menu wraz z kolorowanką, kredki i oczywiście szansę wyboru potrawy z dedykowanego menu – jako wierny fan kuchni włoskiej, zdecydował się na „kluseczki” (ostatnio największa miłość).
My rozkoszowaliśmy się chowderem, wyborem owoców morza w ramach seafood plater (Łukasza) i tuńczykiem, przyrządzonym nieco orientalnie, który mnie zachwycił.
Na deser pralinowa panna cotta i suflet czekoladowy. Było pysznie!
DEEP
Pyszne owoce morza, zwłaszcza smażone ostrygi, świetne domowej roboty ciasta. Ogromny talerz różnych smakołyków na czele z chociażby fish cakes, czyli rybnymi kotlecikami również dość popularnymi w Howth, a idealnymi na obiad dla dzieci.
KING SITRIC
Miejsce romantyczne i kameralne, co tu dużo mówić: rozhasany dwulatek nie do końca tam pasuje, ale jako, że mieszkaliśmy w tamtejszym hotelu, patrzyli na nas łaskawym okiem. Na pewno idealne na romantyczną kolację we dwoje. Do zjedzenia chowder, świeże ryby i plum crumble.
THE OAR HOUSE
Mało zobowiązujące, nieco ciasne dla rodziców z wózkiem, ale fish’n’chips podawane na drewnianej desce, razem z musem z zielonego groszku, mule, kalmary oraz apple crumble spełniły oczekiwania. Trochę mniej smakował tradycyjny butter & bread pudding – nieco siermiężny. Ciekawym doświadczeniem były na pewno małże św. Jakuba ze śmietaną oraz z kaszanką. Dziwne doświadczenie kulinarne, łączące coś wykwintnego, wysublimowanego ze składnikami prostymi, wręcz przaśnymi.
STOOP YOUR HEAD
Stoop Your Head odwiedziliśmy, gdy wybraliśmy się na małą wycieczkę do oddalonego kilkadziesiąt kilometrów od Howth miasteczka Skerries. Pogoda nieco się popsuła i szukaliśmy miejsca, gdzie możemy się ogrzać i zjeść coś pysznego. Co?
Oczywiście fish’n’chips i tym razem halibut podawany z krewetkami. Tak przygotowany sprawiał wrażenie chudszej i lżejszej ryby niż te, do których przywykliśmy w Polsce i był… pyszny! a jak wyglądał!
Deseru już nie zjedliśmy, bo w Stoop Your Head w Skerries spotkała nas jedno z milszych wydarzeń podczas naszych ostatnich podróży – siedząca obok starsza para zaproponowała, że podrzuci nas te „marne” 50 km ze Skerries do Howth. Biorąc pod uwagę wiatr, zimno i kaszlącego Maksa, niewątpliwie spadli nam z nieba..
Takich przygód wszystkim podróżującym życzymy jak najwięcej, a jeśli nie macie planów na majówkę, może właśnie Dublin i okolice?
Jeśli szukacie noclegu w Howth, zajrzyjcie TU.





















7 Comments
cori
świetnie opisane pewnie sami o sobie by nie napisali tak fantastycznych recenzji 🙂 zazdroszczę smaku i umiejętności doszukania się tych cudowności w mocno przeciętnych daniach :)))
Natalia Sitarska
dzięki 🙂 ja z natury jestem zwolennikiem szklanki w połowie pełnej, więc staram się patrzeć na pozytywy 🙂 aczkolwiek tu nie musiałam się szczególnie namęczyć, bo było pysznie:) nawet jeśli to proste i przeciętne potrawy jak fish’n’chips 🙂 pozdrawiam serdecznie! 🙂
a
Najlepszy wpis pod sloncem! Fenomenalny talent do pisania i piekne zdjecia!
Natalia - tasteaway.pl
dziękujemy 🙂 staramy się i starać będziemy 😉