Słyszeliście kiedyś o teorii 6 stopni separacji (6 degrees of separation)? O tym, że do niemal każdego na świecie możecie dotrzeć w sześciu krokach, za pomocą sześciu innych kontaktów? Ile razy przypadkiem poznaliście przyjaciół Waszych przyjaciół? Ile razy spotkaliście na swojej drodze kogoś, kogo mogliście poznać lata temu, bo obracaliście się w tym samym towarzystwie, chodziliście do tej samej szkoły lub klubów? I tylko kręciliście głową z niedowierzaniem „Ale świat jest mały!!! To Ty ją / jego naprawdę znasz??”. Nam takie historie przydarzają się nieustannie… Co więcej: to MY jesteśmy również taką historią. I mocno wierzymy w to, że świat jest mały – w końcu tyle razy nas o tym przekonał. Dlatego idea kampanii The 6 Friends Theory (Teoria Sześciu Przyjaciół) sieci hotelowej Mercure spodobała nam się od razu! Konkurs, który ma udowodnić, że świat jest mały, a zarazem zwycięzcy daje możliwość wybrania się w 30-dniową podróż dookoła świata? Przecież musimy Wam o tym opowiedzieć! 🙂

 

 

Dla nas, niezmiennie od lat, podróż, poznawanie nowych miejsc, ludzi, ich zwyczajów czy kuchni to niesamowite uczucie, którego życzymy każdemu. Chyba dlatego ciężko zrozumieć nam tych, którzy podróżować nie lubię. Bo podróżowanie pomaga odrzucić to, co znane, oczywiste i wygodne, by widzieć więcej i więcej rozumieć. Nie oceniać, nie odrzucać, patrzeć z zachwytem lub z ciekawością na małe dzieci chrupiące niczym chipsy smażone robaki czy rybie skóry w panierce, na dorosłych zajadających się mięsem węża. Nigdy nie deprecjonować. Trudne? Czasem tak. Inne zwyczaje czasem dziwią, szokują, są dla nas obrzydliwe, niezrozumiałe. Ale właśnie podróż (i TYLKO PODRÓŻ) pomaga przezwyciężyć takie uczucia i z czasem wyrobić w sobie spokojne spojrzenie etnografa czy antropologa, który patrzy i pyta, ale nigdy nie ocenia. By tę umiejętność zdobyć, najlepiej sprawdzają się dalekie podróże – poza europejski krąg kulturowy, poza cywilizację Zachodu. Bo chociaż w Europie znajdziemy odmienne kultury, różne języki, inną mentalność, to właśnie w Indiach, Birmie czy Meksyku, jesteśmy w stanie zobaczyć więcej, zmienić nasze myślenie. Nie zrobią tego książki, ani telewizja, ani przewodniki, tylko właśnie podróże. I ludzie, których spotkamy na swojej drodze. Inni niż my, czasem wcześniej oceniani bardzo stereotypowo, czasem postrzegani negatywnie z powodu przypadkowych doświadczeń czy opinii innych.

 

podróż dookoła świata, podróżowanie, Mercure, hotele Mercure, konkurs 6 Friends Theory, 6 degrees of separation, Teoria 6 przyjaciół

San Sebastian – jedno z “moich” miejsc na ziemi

 

W moim życiu był moment, który chyba powinnam nazwać przełomowym. Pod względem podejścia do życia i spojrzenia na świat. Erasmus. Czasem wyśmiewany przez tych, co nie byli, czasem uznawany za niekończącą się imprezę lub przezywany na różne, raczej mało nobilitujące sposoby. Byliście? Ja z mojego wróciłam 8 lat temu (Jezu, JAK DAWNO!!!). Niezależnie od opinii zazdrośników, Erasmus i spędzenie kilku miesięcy daleko od domu, z ludźmi z całej Europy lub, jak u mnie, z całego świata to najlepsze, co może się przytrafić na studiach. Bo przyjeżdżasz tam ze swoją wielką walizką, a w niej masz nie tylko ciuchy, laptopa i kosmetyki, ale również bagaż uprzedzeń i stereotypów wyniesionych ze swojego kraju lub z domu. Bo jak kojarzy Ci się Meksyk? A jak wyobrażasz sobie typowego Turka? Co przyszło Ci do głowy? Nie zaprzeczaj. Często tak jest – nie tylko u nas. Dopiero potem okazuje się, że z Meksykanką masz więcej wspólnych tematów niż z niejedną Polką, a życie w dalekiej Puebli nie różni się znacząco od tego w Warszawie. Że można, jak moja przyjaciółka, zakochać się w Turku i nie szykuje on wcale kebabów, ani nie nagabuje turystów w jednym z kurortów, ale jest ambitnym architektem. Że Francuzi myją się jak wszyscy inni, choć w Meksyku uważa ich się za brudasów 🙂

 

 

Gdy podróżujesz i poznajesz ludzi, otwierasz oczy. Przekonujesz się, że niezależnie od kraju, wyznania, koloru skóry, możesz spotkać osoby takie jak Ty. Świadomość, że wszędzie można odnaleźć siebie i „swoich” zawsze daje niesamowitą siłę. A może na końcu drogi spotkamy nie Turka, Francuza, Włocha czy Taja, ale .. Aborygena? Tak jak w projekcie Mercure? Przecież według teorii 6 stopni separacji możemy poznać każdego! 🙂

 

 

Czasem wracam myślami do tego, co usłyszałam lata temu od kolegi. Było późne lato 2008 roku, a ja 1,5 roku wcześniej wróciłam z Erasmusa w baskijskim Bilbao. San Sebastian w hiszpańskim Kraju Basków tamtych czasach było moim drugim domem. Kolega, z którym rozmawiałam, po Erasmusie wrócił, by tam pracować, mieszkać, rozwijać się zawodowo i… surfować. Poznał nowych ludzi, zaczął nowe życie. Powiedział coś, czego się nie zapomina: „Wiesz, ja w zasadzie wcale nie planowałem tego Eramusa. Siedziałem w tym moim Poznaniu i siedziałbym dalej, gdyby ktoś nie namówił mnie na złożenie papierów. Pojechałem trochę do towarzystwa, ale to była najlepsza decyzja, jaką mogłem podjąć: poczułem, jakbym cały czas miał zamknięte oczy, a dopiero tu naprawdę je otworzyłem”.

 

Wy też otwórzcie oczy! Nagrajcie filmik zgłoszeniowy i ruszajcie w podróż dookoła świata. O taką…

 

 

 

Konkurs organizowany przez Mercure jest międzynarodowy. Casting ruszył 20 stycznia! Pokażcie, że Polak potrafi! 🙂 Wszystkie informacje znajdziecie na stronie konkursu. Film zgłoszeniowy powinien mieć minutę i pokazywać WAS – pasje, motywacje, osobowość. Trzeba go zamieścić na profilu MERCURE na Facebooku. 1 minuta? Fajna stawka za 30 dni w 6 rożnych krajach, w 6 przyjemnych hotelach Mercure i z 6 interesującymi osobami. Ja bym brała!:) Taka okazja więcej może się nie trafić 🙂

 

* post powstał we współpracy z siecią hotelową MERCURE

logo-mercure