No to już. Wróciliśmy do Warszawy. Emocje nieco opadły, chociaż pierwsze słowa Maksa dziś w szkole to „Wiesz, że mam podpisy zawodników Barcy na koszulce? Zobacz!”. Koszulkę obowiązkowo założył. Koszulki obowiązkowo nie prał i chyba prać jej nie będziemy. Na spotkaniu przejęty na maksa, co jeśli czasem oglądacie nasze zdjęcia, na pewno zobaczycie po jego minie 🙂

 

Nie było ukochanego Messiego – podobno podczas kontuzji zawodnicy nie mogą uczestniczyć w takich spotkaniach, ale był Ivan Rakitić, Suarez, Pique, Sergi Roberto i Marc-André ter Stegen. Dla Maksa to mega przeżycie, bo wszystkich tych piłkarzy zna, zbierał karty piłkarskie, rozmawiał z kolegami i wiedział, kto jest kto 🙂 Ja poza Pique nie miałabym pojęcia ;)))) No dobra, Messiego też rozpoznam 🙂 Jego nazwisko zna u nas nawet Jagoda, a w Barcelonie co rusz widząc sklep z koszulkami Barcy (czyli wszędzie;)), mówiła do Maksa: „Maks, patrz, Messi!”. Po spotkaniu jednak serce Maksa zdobył ter Stegen, bo to on poświęcił dzieciakom najwięcej czasu i nawet pograł z nimi w piłkę. A Maks był przeszczęśliwy, bo strzelił mu gola  – zobaczcie filmik TU 🙂

 

A teraz najważniejsze: jak to się stało? Skąd Maks i Roch, drugi chłopiec z Polski, wzięli się na spotkaniu z piłkarzami FC Barcelony??? Jak to się robi, że można przybić piątkę i strzelić gola największym gwiazdom piłki nożnej?

 

To wszystko zasługa BEKO. Pamiętacie post, że Maks został ambasadorem konkursu beko w ramach kampanii Jedz jak Mistrz? Pisaliśmy o tym daaaawno temu – na początku kwietnia 🙂 Wtedy na Instagram i na Facebooka wrzuciliśmy zdjęcie i informację o konkursie, w którym można wygrać spotkanie z zawodnikami FC Barcelony i zwiedzanie Camp Nou. Konkurs odbywał się na profilu Beko i to tam trzeba było napisać, co oznacza dla Ciebie #jedzjakmistrz. Przyznam, że nie interesowałam się co i jak dalej. Wrzuciliśmy posta, a zgłoszenia konkursowe i wybór zwycięzców był totalnie poza nami… Nie wiedziałam, kto, gdzie, dlaczego, jak wygrać, co zrobić.

 

Tak Maks prosto z Andaluzji zachęcał do udziału w konkursie 😉

 

jedz jak mistrz-4

jedz jak mistrz-1

 

 

Wrzuciliśmy post, wzięliśmy udział w konferencji prasowej promującej akcję Jedz jak Mistrz, mającą na celu walkę z otyłością wśród dzieci i zdrowsze odżywanie, a potem wróciliśmy do swoich zajęć i pracy…  i nagle na początku maja dostałam jedną z najmilszych wiadomości w naszej blogowej historii. Od Justyny – mamy Rocha. Oto ona. Powiem szczerze – nadal, gdy to czytam, to się wzruszam 🙂

 

„Natalio, a raczej cała rodzino Tasteaway,

 

Od kilku lat obserwuję Waszego bloga, facebook, Instagram. Nieustannie jesteście dla mnie źródłem inspiracji i to nie tylko podróżniczych. Tak się składa, że mamy dzieciaki w identycznym wieku i konfiguracji 🙂 Bardzo cenię Twoje wpisy i spostrzeżenia dotyczące dzieci, matek, związku itp. W wielu kwestiach zgadzam się z Tobą w 100%. Jednak ten mail nie jest tylko wynikiem mojego zachwytu Wami i Waszymi przygodami. Ten mail to przede wszystkim podziękowanie bo dzięki Wam lada dzień spełni się jedno z marzeń mojego syna. Przeglądając Wasz instagram natknęłam się na post dotyczący kampanii Jedz Jak Mistrz. Dzięki Twojej „namowie” Natalio, wzięłam udział w konkursie nie mając absolutnie żadnych oczekiwań co do wygranej. Jedyne na co liczyłam to to, że mój niejadek da się przekonać do zdrowego jedzenia za pomocą tej kampanii. Nawet nie wiesz jaki szok i niedowierzanie było, kiedy otrzymałam wiadomość, że jestem laureatką konkursu. Moja pierwsza myśl: wow muszę podziękować za to Tasteaway. Nie jestem pewna czy mogę się dzielić tą informacją publicznie bo nigdzie jeszcze oficjalnie firma Beko nie podała wyników dlatego pozwoliłam sobie napisać do Was. Wczoraj rozmawiałam z przedstawicielem Beko i dostałam informację, że prawdopodobnie Wasz Maks też będzie uczestniczył w tym wydarzeniu. Liczę na to, że będę mogła Wam osobiście podziękować, a nasi synkowie uścisną sobie ręce. Mój syn również Was „zna” i ogląda Wasze relacje z podróży więc ta nagroda to podwójny powód do radości dla niego.”

 

Od wiadomości do naszego wyjazdu 7 listopada minęło spoooooro czasu.  Termin spotkania był kilka razy przekładany. Przyznam, że trochę się denerwowałam – najbardziej rozczarowaniem Maksa i tym, że wygrała nasza czytelniczka, a nagrody miesiącami nie ma. Że tamtemu chłopcu jest przykro. Że Ona pomyśli: co to za konkurs??!!? Co oni wymyślili? Zachęcali do udziału, a nagrody nie ma! Że ja też pomyślę, że nie ma sensu brać udziału w takich akcjach. A jednak – trochę to trwało, bo mistrzostwa, mecze, itd. Ale udało się!!! Pojechaliśmy! I Maks, i Roch przybili pionę piłkarzom FC Barcelony, a my spędziliśmy z Justyną i jej synkiem przemiły czas w Barcelonie. Dzięki 🙂

 

CZEMU WAM O TYM PISZĘ??

 

Nie dlatego, że poprosiło mnie o to Beko 😉 Swoje zobowiązania wobec Beko jako ambasadorzy konkursu i akcji Jedz jak Mistrz już zrealizowaliśmy. Piszę Wam o tym, po to, byście uwierzyli w konkursy!!! 🙂 Może macie do konkursów małe zaufanie tak jak ja? 🙂 Myslicie, że super nagrody wygrywa zwykle rodzina i znajomi królika? 😉 Że nie ma sensu startować, bo po co?? Ja już wiem, że jest sens!!! Przykład Justyna i Rocha w cudowny sposób udowodnił mi, nam i mam nadzieję Wam, że czasem warto wziąć udział w konkursie, który ma spełnić marzenie Wasze czy Waszego dziecka. Bo czasem to nic nie kosztuje, ot kilka minut, a potem dostajesz coś, co wspominać będziesz latami 🙂

Prawda? 🙂

 

PS1. Pomimo, że Maks był ambasadorem konkursu BEKO i akcji Jedz jak Mistrz, ten post nie powstał we współpracy z Beko, ale wypływa totalnie z potrzeby serca 🙂

PS2. Podobno to nie pierwsze spotkanie z piłkarzami FC Barcelony organizowane przez Beko, więc kto wie – może za rok też będzie jakiś konkurs? 🙂

PS3. A na spotkaniu było tak…

 

dzieci-na-spotkaniu-z-pilakarzami-fc-barcelonyter-stegen-grasuarez