Spis treści
Gdy dowiedzieliśmy się, że wybieramy się do Bangkoku, by wspólnie z House of Asia szukać najlepszych miejsc na pad thaia, marzyło nam się skoczyć na rajską plażę, na jedną z tych wysp, które uwielbiamy i niezmiennie kuszą widokami jak z raju. Kochamy Bangkok całym sercem, ale kto był, ten wie – to gigantyczne miasto z wszystkimi przywarami – korkami, hałasem, tłokiem, pośpiechem. I chociaż nawet to w nim uwielbiamy, to przychodzi moment, że chcesz odpocząć.
Wiedzieliśmy, że czasu mamy bardzo mało! Czy w ogóle ma sens ruszać gdzieś na plażowanie, gdy masz 2-4 dni? Może jednak lepiej posiedzieć na miejscu i zwiedzać Bangkok. W Bangkoku na pewno będzie, co robić, bo zawsze można odkryć coś nowego, ale jeśli chcesz gdzieś skoczyć na szybko, są miejsca w Tajlandii, gdzie transport jest prosty i względnie szybki. Takim miejscem jest np. KOH CHANG – wyspa, którą nam poradzili znajomi. Oni też mieli mało czasu, też jechali z Bangkoku, też byli z maluchem. Szybko obejrzeliśmy, co i jak i uznaliśmy, że to chyba najlepsze, co możemy obecnie zrobić.
INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Koh Chang to jedna z największych tajskich wysp (po Phuket) – nie jest to zatem maleństwo, na którym jest plaża i kilka hoteli na krzyż. Od razu trzeba pamiętać, że oczekujmy sporej wyspy. Leży na wschodzie, całkiem niedaleko Kambodży. Z Bangkoku macie tam nieco ponad 300 km. Większość wyspy należy do parku Narodowego Mu Ko Chang National Park.
Ma ok. 14 km szerokości i 30 km długości. I uwaga: jest mocno górzysta – istotne, jeśli planujecie pojeździć skuterem. Wielkość wyspy ma swoje plusy – np. bez problemu znajdziecie tam dostęp do opieki medycznej, aptek (nawet kilka przy głównej ulicy w jednym z kurortów White Sand Beach), szpitala.



JAK DOTRZEĆ?

To właśnie duży plus Koh Chang, bo można tu z Bangkoku dotrzeć szybko i na różne sposoby. My przetestowaliśmy dwa – samolot oraz taksówka. Jako, że na samolot zaspaliśmy (hello jet lag, my old friend), byliśmy zmęczeni brakiem snu i katarem Jagody na wyspę pojechaliśmy taksówką. Taki transport doradzali nam również znajomi. Jedzie się ok. 5 godzin, cena to jakieś 400-450 zł. Plusy? Wsiadasz pod hotelem w Bangkoku, wysiadasz pod hotelem na Koh Chang. Taksówką wjeżdżasz na prom i masz wszystko gdzieś.
Opcja druga, którą testowaliśmy wracając to samolot do Trat i dalej bus / autobus na wyspę. Opcja sprytna, chociaż czasowo i cenowo wychodzi podobnie albo drożej. Gdy wracaliśmy o 10.00 ruszyliśmy busem z hotelu, na prom, promem do Trat, na lotnisko, czekanie na lot i o 14.30 wylądowaliśmy w Bangkoku. Plusy? Świetne lotnisko w Trat z kategorii “najmniejsze lotniska, na jakich byłeś”, czyli od odprawy do gate’ów idziesz dworem, do samolotu jedziesz autobusami niczym duże melexy, a przy gate’ach czeka darmowy poczęstunek/
Opcja trzecia to autobus. Zanotowałam, że powrotny z Koh Chang do Bangkoku kosztuje ok. 500 bahtów, czyli 50 zł. Od wejścia na prom do dotarcia do Bangkoku trzeba liczyć ok. 7-8 godzin.
Opcji jak widzicie jest sporo i można zawitać na Koh Chang całkiem szybko!





JAK JEST?

No i właśnie – najtrudniejsze pytanie: czy polecacie? Powiem Wam tak – przy wyspach zarówno w Tajlandii, jak i choćby w Indonezji z naszego doświadczenia wynika jedno – bardzo wiele zależy od tego, GDZIE, PRZY JAKIEJ PLAŻY i W JAKIM MIEJSCU STACJONUJESZ. To zwykle w dużej mierze definiuje Twój pobyt i wrażenia. My poza sprawdzeniem okolicy, pojeździliśmy nieco po wyspie i myślę, że mamy stosunkowo pełny obraz.
Na pewno nie jest to jedna z tych rajskich wysp, z małą liczbą turystów, ciszą i spokojem, co nie znaczy, że nie można rajskich miejsc na Koh Chang znaleźć. Trzeba jednak brać po uwagę, że na zachodnim wybrzeżu od White Sand Beach minimum po Kai Bae Beach ciągnie się jeden wielki kurort. Gdy jedziesz główną ulicą na południe wyspy, niemal non stop mijasz knajpy, sklepiki, stragany, agencje turystyczne. Takie jest White Sand Beach, gdzie najczęściej wpadaliśmy na obiady i kolacje. Podobnie wygląda Khlong Prao Beach, trochę bardziej kameralne wydaje się Kai Bae Beach – może dlatego, że przelotowa droga na tej wysokości nieco się zwęża? W White Sand Beach plaża jest raczej oblegana – sporo ludzi, knajpek.
Zupełnie inaczej wygląda wschodnia trasa z północy na południe wyspy. Malo tam plaż, mało hoteli, więc masz wrażenie, że jedziesz wreszcie po tajskich wioskach i uciekasz od turystyki. To właśnie gdzieś na wschodzie zjedliśmy najlepsze pad see ew, czyli flat noodles- w przypadkowej knajpie, w której w niedzielne popołudnie siedziały grupki Tajów i uznaliśmy to za dobry znak! Nawet nie mam jej nazwy, bo tabliczka była tylko po tajsku! Wschód ma klimat, ale raczej na wycieczkę niż na punkt wypadowy. Idealnym punktem wypadowym był nasz hotel, ale o tym zaraz 🙂








CO Z JEDZENIEM?

Jak to zwykle bywa – tam, gdzie turystów dużo, to i miejsc z jedzeniem maaasa. Co do ich jakości i poziomu potraw, bywa różnie. Pierwszego dnia zjedliśmy w Nong Bua Seafood, przed sezonem najbardziej obleganej knajpce w White Sand Beach. Pomimo, że niektóre dania były dobre, tempo podawania potraw i stan kurczaka w green curry czy pad see ew jednoznacznie pokazywał, że nie jest to jedzenie robione na świeżo. Zakochaliśmy się natomiast w jedzeniu w Best Food Place – wiem, wiem, nazwa nie zachęca 🙂 Best Food Place znajdziecie przy głównej ulicy w White Sand i jest to kuchnia i tajska, i chińska. Pyszne pad see ew, świetne som tam, bardzo dobre chińskie pierożki (zwłaszcza, gdy widzisz jak lepią je stolik obok!), fajne małże świętego Jakuba. Przyznam, że po odkryciu tego miejsca, więcej już nie chciało nam się próbować 🙂
Jeśli będziecie jeździć po wyspie, spróbujcie jedzenia tam, gdzie będą jeść Tajowie – tak jak my. Często to strzał w dziesiątkę! Na liście miejsc do odwiedzenia (i spotkania się z czytelnikami) mieliśmy też Blue Lagoon – resort, restaurację, szkołę gotowania – możecie przetestować za nas 🙂
Z plusów mocno turystycznego White Sand Beach warto na pewno wspomnieć o nocnym targu, który pojawia się ok. 17-18.00, przy głównej ulicy i można się na nim na pewno najeść – są klasyczne banana pancakes (roti), szaszłyki przeróżne, shake’i, owoce, makarony smażone, przekąski, wszystko! Aha, i tylko jedno stoisko z mango sticky rice, więc wypatrujcie uważnie!





CO ZOBACZYĆ?

Wiele tego na Koh Chang nie ma – pomimo, że wyspa taka duża. Warto pojeździć, pooglądać inne plaże, widoki, nasycić się zielonymi krajobrazami. Miejsca, w których warto się zatrzymać to dla nas np. klimatyczna wioska rybacka Salak Phet z kolorowymi łodziami i domkami na palach, wodospady (np. Khlong Plu Waterfall), punkty widokowe (jak Kai Bae Viewpoint).




GDZIE MIESZKALIŚMY – HOTEL, KTÓRY POLECAMY

Powiem Wam szczerze: hotelu tym razem nie szukaliśmy. Poszliśmy na łatwiznę – hotel Peninsula Beach Resort polecili nam znajomi. To zabawne, bo znamy się dlatego, że dawno, dawno temu Ewelina poprosiła mnie o radę w sprawie… wyjazdu do Tajlandii 🙂 Potem były maile, wiadomości, lunczyk w Warszawie, ciastka, obiad, śniadanie we Wrocławiu – dłuższa historia 🙂 Jedno Wam zdradzę, że Ewelina i Piotrek robią boskie, naturalne kosmetyki, które wkrótce zawojują i Polskę, i świat – znacie Resibo? Jak nie, koniecznie zajrzyjcie TU, a ja jeszcze Wam o nich napiszę 🙂 Tak czy inaczej to oni polecili nam hotel!
Największy plus Peninsula Beach Resort to lokalizacja. Znajdziecie go na samym krańcu wyspy! Tu już nie ma turystycznego szału, tłumów, turystycznych knajp itd. Jest pięknie, rajsko, spokojnie. W październiku, przed sezonem, masz niemal wrażenie, że na plaży jesteś sam. Wokół hotelu jest teren z domami na wynajem, widzieliśmy trochę mieszkańców, ale raczej cisza i relaks. Uwielbiamy mieć domek, z którego wychodzisz od razu na plażę i taki mieliśmy! Zdjęcia na pewno widzieliście już na Facebooku, ale łapcie jeszcze trochę! 🙂 Przeczytać więcej i zarezerwować możecie TU.
Żeby jednak nie było tak idealnie, ostrzegam obsługa w hotelu zdecydowanie na 3, a nie na 5 🙂 Nie odważyliśmy się też spróbować tamtejszego jedzenia. Niemal w pustym hotelu długaśna karta dań, łącznie z uwaga… szwajcarskim fondue!!! (tak, na plaży w Tajlandii) oraz opinie przeczytane na Internecie skutecznie nas odstraszyły. Ale nie ma tego złego – śniadanie jedliśmy w hotelu, potem plażowanie i dalej w drogę na obiad:) Jedzenie zatem na Waszą odpowiedzialność, za lokalizację i poziom rajskości daję sobie rękę uciąć!!!! Zobaczcie!









A hotel znajdziecie TU:

PS. Jeśli dopiero zaczynacie przygodę z Tajlandią i szukacie informacji praktycznych, inspiracji hotelowych i kulinarnych na wyspach i nie tylko, informacji, co zobaczyć, jak się przemieszczać, co i GDZIE zjeść, koniecznie zajrzyjcie do naszego THAIBOOKA. Thaibook to kompleksowy ebook o Tajlandii stworzony pod koniec 2019 roku na podstawie naszych wielu powrotów do Bangkoku, na tajskie wyspy i w inne tajskie miejsca! Dodatkowo dla każdej wyspy przygotowałam w nim inspiracje hotelowe w różnych przedziałach cenowych, ale wszystkie w pięknych i klimatycznych miejscach. Thaibooka znajdziecie TU.





19 Comments
Małgosia (Projekt-Kariera)
Ko Chang nie przypadł mi specjalnie do gustu, bo trafiłam do tej właśnie turystyczno-imprezowej części. To była już końcówka mojej 3-miesięcznej wyprawy po Azji Płd-Wschodniej, więc chciałam odpoczywać. Po 2 dniach i nocach uciekłam łódką na sąsiedni Ko Maak i tam był super relaks w bungalow na plaży i z pysznym jedzeniem u moich gospodarzy 🙂
Natalia
No właśnie – słyszałam, że Koh Mak super!!! 🙂 Tym razem nie starczyło czasu, ale może jeszcze tam dotrzemy 🙂 z drugiej strony te tajskie wyspy zmieniają się tak szybko… ciekawa jestem, co tam znajdziemy, gdy pojedziemy np. za 20 lat 😉
Paula Gęsek
Hello a gdzie na koh maak spałaś???
Małgosia (Projekt-Kariera)
Ostatnia plaza na wyspie, niebieskie donki na plazy. Nic fancy, ale na tamten moment bylo spoko 🙂
Ania Macharzina
Kiedy robiłam searching do mojego wyjazdu od razu Ko Chang skresiliłam…i nie pomyliłam się. Nawet po zdjęciach nie przypada mi do gustu 🙂 Ale mimo wszystko wypad super i jakbym miała okazje to i na Ko Chang bym przycupneła 🙂
Natalia
To też nie jest nasz tajski ideał 🙂 ale jak się ma 3-4 dni, by wyskoczyć z Bangkoku sprawdza się całkiem nieźle 🙂 jeśli upoluje się fajną miejscówkę na nocleg 🙂
Małgosia (Projekt-Kariera)
No i ja ponownie wyladowalamna ko chang, bo na poludniu deszcze i burze, wiec to byl na ten moment najlepszy wybor. Zdecydowanie mniej rajsko tutaj niz na Andamananach czy ko phangan, ale zgadzam sie z Natalia, ze duzo zalezy od miejscowki. Za pierwszym razem, prawie 6 lat temu, bylam w imprezowni na Lonely Beach, teraz jestesmy w mniej turystycznym miejscu (khlong prao i akurat przy naszym hotelu (Barali Beach Resort – polecam) jest relatywnie spokojnie. Jutro wybieramy sie na zwiedzanie wyspy 🙂 ps.czym Wy jezdziliscie: moto, songami czy jeszcze czyms innym?
Anna Krysiak
Mam pytanie o miejsce w opisie, które rekomendujecie jako super Best Food Place . Szukałam w Google maps i wyświetla mi się w innym miejscu czyli nie na White Sand Beach… Bardzo proszę o jeszcze jakąś wskazówkę, gdyż w 50%tach moja miłość do Tajlandii to właśnie miłość do ich autentycznej kuchni . Będę tam za tydzień i z chęcią bym posmakowala tego miejsca..Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
Natalia
Czekaj zaraz sprawdzę 🙂 Ono nie jest na plaży, jest przy ulicy 😉 jak będziesz przy white sand na głownej ulicy, na pewno znajdziesz nong bua seafood – duże, dużo ludzi, ale już kurczak w curry twardy i wysuszony 🙂 stojąc twarzą do nong bua musisz iść w prawo i szukać:) bo nie mogę na mapie znaleźć – zaraz zobaczę czy mam jakąś fotkę 🙂
Monika W
A ten autobus z koh chang do bkk to opcja bezpośrednia (autobus przeprawia sie promem i dalej ten sam autobus jedzie dalej do Bangkoku) czy trzeba sie przesiadać?
Natalia
Właśnie nie wiem, ale zwykle kupujesz bilet Koh Chang – BKK, więc niezależnie czy jeden czy przesiadka to wszystko powinno być zorganizowane – spróbuj jeszcze pogrzebać w internetach – myślę, że uda się znaleźć tę info 🙂
travelovka.blogspot.com
Przekonaliście nas! następny kierunek -> KOH Chang! 🙂
Natalia
Super, bardzo mnie to cieszy 🙂
Monika
Czym się przemieszczaliscie po wyspie z małym dzieckiem? Nie było dla Was uciążliwe przejezdzanie na każdy posiłek? Moja córka ma chorobę lokomocyjną, więc obawiam się że my wracając do rajskości “gubilibysmy” obiad po drodze 🙂
Natalia
Skuter albo lokalne taxi 😉 Można rozważyć hotele położone bliżej “miasteczka” – wtedy na piechotę 🙂 A ile córka ma? 🙂
Gosia
My chcemy lecieć w następnym roku z 10 miesięczna wtedy córeczka 😉 mam pytanie o foteliki samochodowe.. mozna jakos to załatwić?
Natalia
Hey 🙂 jeśli wynajmujesz samochód, da się wynająć.. do taxi raczej trudno ogarnąć, zwłaszcza, że pewnie częściowo będziecie jeździć tuk tukiem, a tam nie ma opcji na fotelik 🙂