Za nami weekend w Łodzi. Inny niż wszystkie i pierwszy taki. Bo do Łodzi pojechaliśmy JEŚĆ. Powiecie: „Jak zwykle! Przecież Wy non stop jecie!” Potwierdzą to pewnie nasi znajomi, którzy gdzieś z nami wyjeżdżali, a potem mówili: „najadłem się bardziej niż w święta! Mam dość!” Tym razem jednak pojechaliśmy jeść nieco inaczej. Nie odwiedziliśmy 4, 5 czy 6 restauracji, lecz aż 25 restauracji i 11 kawiarni! To wszystko w 48 godzin! Od 17.00 w piątek, gdy przyjechaliśmy aż do 16.00 w niedzielę, gdy zaczęły się obrady jury Festiwalu Dobrego Smaku.

 

Bo w tym roku, podczas 12. edycji Festiwalu Dobrego Smaku my również należeliśmy do jury! 🙂 Kilka słów o Festiwalu, o Łodzi i naszych wrażeniach!

 

NA CZYM POLECA FESTIWAL DOBREGO SMAKU W ŁODZI?

 

Sam Festiwal to super wydarzenie i jeśli mieszkacie w Łodzi, koniecznie szykujcie się na przyszły rok! Jeśli mieszkacie w Warszawie, warto  wybrać się do Łodzi właśnie w ten weekend. Wszystkie restauracje biorące udział w festiwalu, a co za tym idzie w konkursie na najlepsze danie lub najlepszy deser, szykują swoje danie festiwalowe zgodne z hasłem przewodnim. Tegorocznym hasłem Festiwalu były Smaki Dzieciństwa i to o nich miały przypominać dania i desery festiwalowe. Niezależnie od miejsca danie kosztuje zawsze 13 zł, a deser 9 zł. Patrząc po zatłoczonych ulicach i restauracjach, mieszkańcy Łodzi naprawdę oszaleli i masowo zajadali dania festiwalowe! Wieczorami restauracje przy Piotrkowskiej i na OFFie wprost pękały w szwach!. Niesamowita, tętniąca życiem Łódź! Nas zachwyciła! Na tyle, że nie mieliśmy czasu robić zdjęć, tylko daliśmy się ponieść emocjom i spacerom od restauracji do restauracji 🙂

 

Kto wygrał?

Najpierw powiem Wam, jak wspólnie zadecydowało jury, a potem o tym, co zachwyciło nas 🙂 Aha, mieszkańcy Łodzi też mogli nagrodzić swoje typy w głosowaniu smsowym.

 

Festiwal Dobrego Smaku, Łódź, Spółdzielnia, Wakacje w Ozorkowie, Mark Edmunds

zwycięskie danie: Wakacje w Ozorkowie – Spółdzielnia, szef kuchni: Mark Edmunds

 

W kategorii RESTAURACJE pierwsze miejsce zajęła bezapelacyjnie Spółdzielnia i jej Wakacje w Ozorkowie, czyli wolno duszone ozory wołowe z puree ziemniaczano-chrzanowym, puree marchewkowym i kopytkami buraczkowymi. Drugie miejsce to House of Sushi, który karmił Rolką – 5 smaków Dzieciństwa – dość nietypowe przeżycie: maki ze świeżym szpinakiem i kruchym, marynowanym jabłkiem wewnątrz, a na wierzchu z wątróbką drobiową, całość dopełniał kompot z rabarbaru w formie piany. Brązowy medal to Lokal i ich Niedzielny Obiad u Babci Loni – łódzka zalewajka / świeżonka z policzków wieprzowych / kiszka ziemniaczana/ surówka z marchewki (potrawę możecie zobaczyć na głównym zdjęciu).

 

W kategorii KAWIARNIE jednogłośnie wygrała Tubajka, która połączyła 3 smaki i 3 pokolenia: „blok czekoladowy z czeremchą dla Mamy, domową galaretkę agrestową dla Dziadka i dla nas ciepłe lody porzeczkowe”. Miejsce drugie to Cukiernia Sowa i ich pudding z kaszy manny z musem truskawkowym i lodami truskawkowymi, a trzecie Kawiarnia Podróżnicza DalekoBlisko na OFF Piotrkowska ze swoim niesamowicie wyglądającym deserem z truskawek, preparowanego ryżu, kiślu malinowego i ciepłych lodów ze strzelającą posypką. Do tego kakao – aż żałowałam, że nie było z nami Maksa – ewidentnie kakao to i mój, i jego smak dzieciństwa. Taki był nasz wspólny werdykt. I chociaż z miejscami pierwszymi w pełni się zgadzamy, to mieliśmy też kilka innych zachwytów!:)

W ŁODZI ZACHWYCIŁO NAS:

 

1) OFF Piotrkowska

Łódź, Off Piotrkowska, Festiwal Dobrego Smaku, Mebloteka Yellow, Daleko Blisko, Spółdzielnia

zazdrościmy!

 

Niesamowite miejsce z klimatem, którego będziemy im od tego weekendu oficjalnie zazdrościć! I znów nie mam zdjęć, ale zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie stare budynki z czerwonej cegły tak charakterystyczne właśnie dla Łodzi, klimatyczne restauracje i kawiarnie, tłum ludzi jedzących, pijących i rozmawiających, wygrzewając się na leżakach, fotelach, przy stołach. Wieczorem seans filmowy i piwo. Rano w sobotę targ z ekologicznymi warzywami, falafelami i innymi cudami. Bosko jest na OFFie, mówię to z pełną odpowiedzialnością. Jeśli chodzi o wystrój, mnie szczególnie zachwyciła Kawiarnia Podróżnicza Daleko Blisko. Książki podróżnicze, origami i azulejos w toalecie. Dla podróżnika idealnie!

 

2) Nauka na błędach w wykonaniu Spółdzielni (Off Piotrkowska)

 

Dwa miesiące temu objechaliśmy na blogu Spółdzielnię – niepoprawnie przygotowane mule, pizza z morzem tłuszczu i obrzydliwa ryba bez smaku ryby przelały czarę goryczy. Patrząc po komentarzach na blogu, lajkach i rozmowach na Facebooku, nie tylko my mieliśmy zarzuty do Spółdzielni. Tym razem wcale nam się tam nie śpieszyło, ale po mieście zaczęły chodzić słuchy, że jest dobrze! Swoim daniem festiwalowym Spółdzielnia absolutnie zachwyciła i wymiotła konkurencję  – delikatne, rozpływające się w ustach mięso, idealnie skomponowane puree marchewkowe i ziemniaczano – chrzanowe, miękkie kopytka. Danie, które pięknie wygląda i pięknie smakuje, a szef kuchni, Australijczyk Mark Edmunds, osobiście podchodzi do każdego i ściera nad Twoim talerzem chrzan! Cudo. Wielkie brawa dla Spółdzielni i dla szefa kuchni! Niech on wprowadzi swoje cuda również do karty i pokaże, że nie tylko podczas festiwalu jest pysznie! Nasz numer 1! PS. popracujcie tylko trochę na obsługą, błagam! 20 minut czekania, by ktoś w ogóle podszedł do stolika to trochę sporo!

 

3) Lokal – Al. Leona Schillera

 

Świetne miejsce na weekendowe wyjście. Świetne miejsce na wieczór, na wino, piwo i cydr, patrząc po daniu festiwalowym i po menu – super jedzenie. Tam rządzi Marta Edmunds (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa). Na festiwalu podali Niedzielny Obiad u Babci Loni. Znów cudownie miękkie mięso, do tego chrupiące, słodkawe orzechy, delikatne sos z zalewajki, starta na drobne wiórki marchewka. Na kolana nie rzuciła nas tylko kiszka – ciężko rzucić kiszką na kolana kogoś, kto zajada ją jak Łukasz w Sejnach. Dlatego Lokal to nasz nr 2. Pamiętajcie o tym miejscu, gdy zajrzyjcie do Łodzi! PS. zakochałam się w tych kolorowankach, aż ukradłam „podkładkę” pod talerz dla Maksa!

 

Lokal, Łódź, Festiwal Dobrego Smaku, Marta Edmunds

kolorowanki zachwycają!

 

4) domowe jedzenie w Nienażarty (ul. Rojna 92)

 

Większość restauracji biorących udział w Festiwalu Dobrego Smaku zlokalizowana była w centrum, w okolicach Piotrkowskiej lub Manufaktury. Na niedzielę zostawiliśmy te położone dalej od centrum. Gdy tak jechaliśmy samochodem przez rozkopaną Łódź do restauracji Nienażarty na ulicę Rojną 92, przeklinaliśmy nieco jej lokalizację. Gdy zobaczyliśmy ot, taką zwykłą jadłodajnię, zaczęliśmy się zastanawiać czy nie tracimy czasu. A potem przyszło jedzenie: Zraz Bity z Truskawką – Jedyny Słuszny Początek Wakacji, czyli duszone bitki wołowe w sosie własnym podane z młodą kapustą i najlepszym jaki może być truskawkowym knedlem z prażoną bułką tartą. Banalne, proste, domowe i IDEALNIE pyszne! Tak smaczne, że od razu domówiliśmy drugą porcję! I ten knedel – świetne ciasto, wielka truskawka w środku, sporo bułki tartej! Nie mogę o nim pisać, bo mi ślinka kapie na klawiaturę!

Zapamiętajcie ich, jak będziecie mieć ochotę na knedle lub domowy obiad. Podobno na ul Struga 4 mają drugi lokal – to całkiem blisko Piotrkowskiej, oby było tak pysznie jak na Rojnej.

 

PS. wiedzieliście, że w Łodzi je się słodkie knedle z truskawką i śliwką, właśnie z kapustą lub z mięsem i kapustą??? Dla nas to intrygujące odkrycie!!

 

5) Armenia w Łodzi, czyli Lavash!

 

Gdy weszliśmy do Lavasha (w bramie przy ul. Piotrkowskiej 69) za ladą zobaczyliśmy Ormian, wiedzieliśmy, że musi być dobrze! Ormiańską kuchnię zawsze wspominamy z rozrzewnieniem. Ich danie festiwalowe nie należało do naszej TOP 3, ale to miejsce i właściciel, który zachowywał się wobec wszystkich jak gościnny gospodarz, sprawia, że z Lavasha nie chciało się wychodzić! Lavash dostał nagrodę publiczności za najlepszą restaurację w Łodzi i nagrodę jury za najsympatyczniejszą restaurację. A mnie najbardziej zachwyciło to, jakim cudownie tolerancyjnym społeczeństwem się stajemy! Przyjedź do nas z Armenii, zachwyć Polaków swoim jedzeniem i bądź najlepszą restaurację w głosowaniu publiczności. Ogromna radość!

 

6 ) Tubajka – Pl. Zwycięstwa 3

Tubajka, Łódź, Festiwal Dobrego Smaku, kawiarnie Łódź, miejsca przyjazne dzieciom

zwycięski deser

 

Jeśli kiedyś przyjdziemy do Łodzi z Maksem, Tubajka będzie pierwsza na mojej liście! Domek w parku przy pl. Zwycięstwa, a wewnątrz kawiarnia, sale do zabaw, jedzenie, sale warsztatowe, zdrowe ciasta (wegańskie i bezglutenowe też), kawa. Wielkie wow!

 

Generalnie zachwyciła nas ŁÓDŹ. Tajemnicza, a zarazem tętniąca życiem. Zniszczona, z obdrapanymi ścianami, a zarazem z miejscami, które zachwycają designem. Muralami. Kawiarniami ukrytymi w bramach, w które na pierwszy rzut oka boisz się wejść. Tradycyjnie figurkami na Piotrkowskiej. Łódź podoba nam się od dawna, teraz zachwycamy się nią znacznie bardziej!

 

Jeszcze raz dziękujemy organizatorom za zaproszenie do jury Festiwalu Dobrego Smaku i możliwość zachwycenia się Łodzią 🙂

 

Łódź, murale, Łodź na weekend

 Łódź, murale, klimatyczna łódź, Łódź na weekend