Spis treści
Indonezja nie wylądowała przebojem na liście naszych ulubionych kierunków. Nie zdetronizowała Tajlandii w kategorii “ulubione państwo w Azji”, nie przebiła niskich cen Kambodży, ani kulinarnych rozkoszy Singapuru. Dżakarta nie awansowała do grona top 3 miast świata i nawet nie chcielibyśmy do niej wracać. Indonezja często nas irytowała – przede wszystkim tłumem i wszechobecnymi korkami, które sprawiały, że 200 kilometrów zajmowało nam 5 godzin, a czasem 30 km – 1,5 godziny. Byliśmy zmęczeni, wkurzeni i czasem, jak nigdy wcześniej, żałowałam, że wynajęliśmy samochód. Kilka godzin dziennie w korku, z aktywnym trzylatkiem pod bokiem to hardkor dla rodzica. To hardkor dla kierowcy, bo możesz albo wlec się jak żółw (czyli 200 kilometrów jechać przez 8-9 godzin) albo wyprzedzać na wariata, a potem koić styrane nerwy i trzęsące się ręce. Podróż samochodem przez niemal całą Jawę – od Dżakarty aż po przeprawę na Bali w Ketapang, a następnie przemieszczanie się po Bali wykończyło nas totalnie. Nie chcieliśmy już nawet patrzeć na samochód i zazdrościliśmy znajomym w Polsce warszawskich korków… bo co to za korki??? Czy oni w ogóle widzieli prawdziwe korki??!!??
Pomimo to, gdy teraz myślę o Indonezji, mam dla niej masę ciepłych uczuć. Nie tęsknię za nią tak jak za Tajlandią czy Hiszpanią, nie mam ochoty znów spacerować ulicami Dżakarty tak jak mam ochotę na Singapur czy Istambuł, ale wspomnienia, które mam, mówią, że WARTO. Warto pojechać – tylko może nie bierzcie samochodu 😉 To nie jest dla mnie miejsce, które doradzę komuś w pierwszej kolejności, ale jest trochę dziedzin, w których Indonezja sprawdza się świetnie!
1) RAJSKIE PLAŻE

Wiedzieliśmy o nich nim tam dotarliśmy. Plaże Bali, Lombok czy Archipelagu Gili miały zachwycać i rzeczywiście zachwycają, choć nie wszystkie i nie wszędzie. Trzeba dobrze trafić, trzeba ich poszukać. Czasem można trafić słabo, czasem idealnie jak my w okolicy Canggu Beach na Lombok – biały piasek, błękitna woda, bujna zieleń, a w lutym na plaży pustki – w końcu sezon w Indonezji trwa od maja do października.
2) ARCHIPELAG GILI

Archipelag Gili, na który składają się trzy wyspy – Gili Trawangan, Gili Meno i Gili Air to prawdziwy raj, gdzieś z dala od świata, kilka kilometrów na zachód od Lombok. Na wyspach nie ma w ogóle ruchu kołowego, pomimo, że są tam hotele i restauracje i właśnie w jednym z takich miejsc można spędzić kilka dni. Plaże Gili wyglądają jak z bajki albo jak z reklamy, a tuż przy brzegu można się wybrać na snurkowanie, które, daję sobie rękę uciąć, będzie niezapomniane, bo to…
3) SNURKOWANIE Z ŻÓŁWIAMI!

Snurkowaliście kiedyś? My zarówno nurkowania z butlą, jak i snurkowania spróbowaliśmy kilka lat temu w Egipcie. Od tej pory szans na snorkelling nie było wiele, ale gdy już są, zawsze z nich korzystamy! Snurkując na Gili można nie tylko zobaczyć przeróżne kolorowe rybki, ale można także spotkać pływające niedaleko brzegu żółwie i popływać razem z nimi! Jedno z najlepszych wspomnień z Indonezji!
4) WULKANY

Indonezja z wulkanów słynie! Ma ich około 500, z czego 128 pozostaje czynnych – jest najbardziej aktywną wulkanicznie strefą świata. Do najbardziej znanych należą wulkan Bromo na Jawie, Batur na Bali czy Rinjani na Lombok. Nam udało się zobaczyć jedynie Tangkuban Perahu w okolicach Bandung, bo pogoda skutecznie uniemożliwiła nam podziwianie zachwycającego Bromo i zniechęciła do podejmowania prób, jeśli chodzi o inne wulkany.
5) ZIELONE POLA RYŻOWE

Jeśli ktoś zapyta mnie, jaki widok najbardziej kojarzy mi się z Indonezją, będą to na pewno kilometry zielonych tarasów ryżowych. Indonezja w lutym zachwyca bujną zielenią, a te widoki to coś, co pozwalało nam znieść dłuuuugie godziny w aucie. Jadąc z Bandung czy z Dżakarty w stronę Yogyakarty warto zboczyć z trasy do Kampung Naga, uroczej wioski ukrytej nieco gdzieś pomiędzy licznymi polami ryżu. Niewielkie domki zbudowane z malowanego na biało bambusa i przykryte słomianymi dachami wyglądają jak chatki krasnoludków.

6) LUDZIE

Gdy wracam do Polski po długim pobycie w Azji, mam wrażenie, że większość osób chodzi zła, smutna lub wkurzona i zdecydowanie częściej czeka na Ciebie niezadowolony grymas czy skrzywiona mina niż uśmiech. Po pobycie w Indonezji czułam to jeszcze bardziej, bo tam wszyscy się uśmiechają, są mili i pomocni. Gdy złapaliśmy gumę gdzieś na pustkowiu w okolicach wulkanu Galunggung, po chwili razem z nami walczyło z oponą kilkoro miejscowych. I choć niemal nie mówili po angielsku i próbowali się z nami dogadać, mówiąc głośno i wyraźnie w swoim języku, dzięki nim wyszliśmy z opresji.
Jeśli do życzliwości Indonezyjczyków dodamy fascynację białymi turystami i ich białym blond dzieckiem może być naprawdę wesoło – zaczepiają, zagadują, często chcą robić wspólne zdjęcia. To urocze, chociaż dla Maksa męczące.
Indonezja to również dobre miejsce na walkę ze stereotypami – nie lubisz muzułmanów? Uważasz ich za terrorystów? Pojedź do Indonezji, która stanowi największą zbiorowość muzułmańską na świecie pod względem liczby wiernych, a zobaczysz, że zapomnisz o stereotypowym myśleniu.
7) BOROBUDUR

Dla wielu świątynia Borobudur to główny powód wyprawy na Jawę. Jest ogromna, z wielką ilością płaskorzeźb przedstawiających dawne życie i wierzenia Jawajczyków i z ponad 500 figurami Buddy. Jej charakterystyczna architektura zapada w pamięć, ale przyznam, że na nas nie zrobiła tak wielkiego wrażenia jak się spodziewaliśmy – może dlatego, że rok wcześniej oglądaliśmy znacznie bardziej imponujący Angkor Wat w Kambodży?

8) PRZYRODA

Ach ta zieleń, ach te palmy! A do tego chociażby takie miejsca jak Green Canyon czy Citumang na Jawie, które są wprost idealne na relaks na łonie natury!

9) JEDZENIE W DŻAKARCIE!

Poprzeczka dla Dżakarty była postawiona wysoko – przecież przylecieliśmy tam z Singapuru, kulinarnego raju! Wydawało nam się, że teraz może być już tylko gorzej! Tymczasem Dżakarta bardzo nas zaskoczyła – najpierw wprost idealnym smażonym makaronem kway teow w naszym Kosenda Hotel, potem idealnym obiadem w chińskiej restauracji, do której trafiliśmy całkiem przypadkiem, a mogliśmy tam spróbować chociażby tofu z małżami św. Jakuba. Dżakarta rozbudziła nasze nadzieje co do reszty Indonezji – potem jednak nie było już aż tak pysznie.
10) ES KELAPA MUDA

Jeśli jak ja kochacie świeże kokosy do picia, zapamiętajcie te słowa – ES KELAPA MUDA. Jeśli zobaczycie gdzieś ten napis, możecie być pewni, że dostaniecie tam kokosy! Jezu, jak ja z nimi tęsknię!
11) NASI GORENG I MIE GORENG WSZĘDZIE!

Nasi goreng i mie goreng to dwa wyrażenia, które należy opanować jak najszybciej! Oba odnoszą się oczywiście do jedzenia – nasi goreng to potrawa narodowa Indonezji, czyli smażony ryż, często z dodatkiem warzyw czy kurczaka. Mie goreng różni się tylko tym, że zamiast ryżu, mamy makaron. Można je dostać wszędzie – w warungach, jadłodajniach przy drodze, na ulicy, w restauracjach. Na początku to wielka radość i choć po 3 tygodniach masz już ochotę wymienić je na coś innego, to pierwsze co bym zjadła, gdybym wróciła do Indonezji!
12) HOTELE JAK Z BAJKI

Nie bez powodu Bali słynie jako główny cel par wybierających się na podróż poślubną. To tutaj można znaleźć nie tylko piękne plaże, bajeczne widoki, ale również wymarzone hotele z duszą. Takie, w których pobyt jest niezapomniany, które są idealne na specjalne, wyjątkowe okazje. Małe, kameralne, ukryte z dala od świata. Kilka takich miejsc znajdziecie u nas na blogu – urokliwe Amori Villa w Ubud, pełne dzieł sztuki Tugu Bali czy zachwycające Tugu Lombok i ich bajkowe śniadania na plaży.
13) KOCHAJĄ DZIECI!

Jeśli podróżujesz z dzieckiem, jedź do Indonezji! Od razu masz zapewnione przyjazne traktowanie i milion uśmiechów dziennie. A jeśli masz ochotę na snurkowanie bez dziecka, zawsze znajdą się chętni by się nim zająć. Radość Maksa z zabawy butelkami z wodą – bezcenna!




10 Comments
Emiwdrodze
Canggu Beach na Lomboku? 😛 Się wpakowaliście z tym autem, mam nadzieję, że tylko i wyłącznie dlatego nie spodobało wam się aż tak bardzo 😉
Natalia
Ale, że Canggu złe? 🙂 My tam mieliśmy obok cudny hotel, Tugu Lombok i plaża boska 🙂 za to niezbyt nam się podobała plaża, na której wylądowaliśmy na Bali… musiałabym tylko sprawdzić, jak się nazywała.. niezbyt czysto, bezpańskie psy, nasz Maks się bał.. z drugiej strony moja przyjaciółka super trafiła na Bali, a już na Lombok nieco gorzej 😉 powiem jednak, że jak teraz wspominam Indonezję, to pomimo tych korków szalonych, plusów było sporo 🙂 🙂 🙂 a jakie najpiękniejsze plaże polecasz? 🙂
Emiwdrodze
Ja Canggu lubię, choć plaża nie zachwyca – ale to na Bali, a wy piszecie o Lomboku, więc się zastanawiam o jakie miejsce chodzi 😛 Z tego co widzę to hotel Tugu jest przy plaży Siri, której nie znam. Po ładne plaże to się jedzie na wszystkie inne wyspy poza Bali 😉 Mi się te na Lomboku podobały pod względem krajobrazów (Selong Belanak, Mawon czy nawet Tanjung Aan), ale cała ta otoczka, beach boysi i naciągacze już mniej, słabo Lombok przez nich wspominam.
Natalia
Hey 🙂 aż sama musiałam zrobić research, o co mi chodziło, bo już nie pamiętałam ;))) Z tego, co widzę to Tugu Bali jest przy Canggu Beach i ona właśnie średnio nam podeszła… nie wiem, czmu napisałam, że fajnie – chyba musiałam pomylić nazwy – muszę to poprawić 🙂
Na Lomboku plaże przy hotelu Tugu były przepiękne 🙂 a jako, że my byliśmy już po 5 tygodniach w drodze, to na Lombok głównie był relaks na plaży + wypad na Gili 🙂 Teleportowałabym się teraz gdzieś na taką plażę albo nawet na tę mniej lubianą na Bali ;)) pozdrowienia!:)
turysta
Nie jest prawdą, że Indonezja jest piękna. Indonezja potencjał ma, niestety niszczony regularnie przez właścicieli. Jeżeli nie jesteś typowym turystą, który jedzie do hotelu, spędza czas na prywatnych plażach, do czyszczenia zębów dostanie hotelową buteleczkę wody mineralnej Nestle, to prawdopodobnie Indonezją będziesz rozczarowany. Ten kraj ma świetny PR, w którym pomijają fakty takie jak: palenie śmieci i wszędobylski smród spalenizny, brudne, zaśmiecone plaże, nieuczciwych i naciągających ceny parokrotnie w górę mieszkańców, którzy chowają wiele nieprzyjaznych uczuć pod pozornym uśmiechem. W nieturystycznych rejonach czujesz się jak małpa w klatce, z którą każdy musi zrobić sobie zdjęcie. Rafy koralowe z kolorowymi ławicami ryb są piękne, niestety przez nieudolnych rybaków pływających na starych statkach silnikowych niszczone.
Może warto odczekać, aż ich cywilizacja trochę się rozwinie, żeby i swojego zdrowia i ich przyrody jeszcze zupełnie nie zniszczyć?
Gosia Dvorakova
Zgadzam sie ze Indonezja jest piękna, ale nie jesli chodzi o rajskie plaze to trzeba dobrze poszukac. Nam udalo sie przezyc wspaniale wakacje w Gili Air po tym jak Bali nas niestety ale rozczarwalo. Zapraszam do lektury 🙂 http://gazelawlaponii.pl/inny-swiat-indonezja-czesc-i-bali/
Natalia
Na nas też Bali nie zrobiło jakiegoś mega wrażenia, na Lombok lepiej trafiliśmy 😉
Gosia Dvorakova
Lombok wspanialy!
Lena
Natalia, pamiętasz gdzie wypożyczaliście samochód? My się szykujemy na taką szaloną podróż Jawa-Bali samochodem na przyszły rok!
Natalia
Hey 🙂 oj nie wiem czy gdzieś to odkopię – to było Dżakarcie, ale nie było to wtedy łatwe.. może coś się zmieniło przez te 5 lat.. podpytam jeszcze Łukasza, czy coś pamięta dokładniej 🙂