Magiczne miejsca: AMORI VILLA – BALI

14.02.2015
6

Kategorie: Indonezja, Podróże | Tagi: Amori Villa, Bali, hotele na Bali, luksusowe hotele, magiczne hotele, podróż poślubna, Ubud
magiczne miejsca, magiczne hotele, Amori Villas, Indonezja, Bali, hotele na Bali

Spróbujcie sobie wyobrazić miejsce idealne… idealne do relaksu, beztroskiego leżenia na leżaku, kiedy jedynym zmartwieniem jest czy przekręcić się na drugi bok, co zjeść na obiad i … największy dylemat: popływać w basenie czy może poczytać książkę? Miejsce, w którym można naprawdę rozkoszować się nicnierobieniem i zapomnieć o całym świecie. Właśnie takich miejsc lubimy zwykle szukać pod koniec naszych podróży. Od początku naszych wspólnych wyjazdów lubiliśmy schemat: najpierw dużo jeżdżenia i zwiedzania, a potem lenistwo, beztroska, dobre jedzenie i zero stresów. Tak robiliśmy w Indiach, na Wyspach Kanaryjskich, podczas podróży po Europie, Meksyku, Tajlandii. Teraz błogie lenistwo w pięknych okolicznościach zaplanowaliśmy na BALI.

 

Miejsce od początku wydawało się idealne – nie bez powodu Bali jest chyba jednym z najczęstszych kierunków podróży poślubnych i miejscem często wybieranym w rankingach najbardziej romantycznych miejsc świata! Na pewno uroczych miejsc tam nie brakuje. To, co nas zastanawiało to pogoda, bo luty to pora deszczowa, bo nie sezon, bo podobno potrafi lać pół dnia. Najlepiej na Bali wybierać się w okresie od połowy czerwca do końca września. My jednak ryzykujemy.

 

Na Bali szukamy miejsc magicznych, niezależnie od lokalizacji. Nie zależy nam już tak bardzo na zwiedzaniu. Po 30 dniach w trasie, przyszedł ten moment, gdy nie chce Ci się już oglądać kolejnych świątyń, przechadzać po następnym targu, a tym bardziej nie masz ochoty użerać się z korkiem na indonezyjskich drogach, nie marzysz o nocnych autobusach w Birmie, ani o ulicach, na których mieszają się wszystkie zapachy Azji. Marzysz o chwili spokoju, relaksu, chwili tylko dla siebie w miejscu, gdzie możesz czuć się dopieszczony w 200%. Takie miejsce znajdujemy w UBUD.

 

Ubud to turystyczne miasteczko, stosunkowo niedaleko od Denpasar (stolica Bali – tu znajduje się lotnisko). Co ciekawe, Ubud nie ma dostępu do plaży, a zamiast morza otaczają je zielone pola ryżowe. Zatem okolica jest cudowna i bardzo malownicza, ale plaży tam nie doświadczycie. Samo miasteczko nawet teraz, poza sezonem, wygląda na dość zatłoczone (korki!!!), całkiem sporo turystów, masa sklepików z pamiątkami, ubraniami, masa restauracji, w tym wiele przyjemnie urządzonych, czasem z cenami nieadekwatnymi do jakości. Ubud słynie też jako centrum artystyczne Bali – pełno tu galerii, obrazów, rzeźb, sztuki. Dużo hinduskich świątyń – w przeciwieństwie do muzułmańskiej Jawy, na Bali wyznaje się hinduizm, a muzułmanie stanowią tylko kilkuprocentową mniejszość. Dla dzieciaków Ubud ma na pewno 2 atrakcje: Bali Bird Park i Monkey Forest – wkrótce o nim napiszę 🙂

 

W pięknej okolicy Ubud, z dala od pisku klaksonów, znajduje się też bajeczne Amori Villa, hotel (a raczej hotelik)  z duszą.

 

Bali, Ubud, Amor VIllas, magiczne hotele, luksusowe hotele, hotele Bali

Amori Villas, Bali, Ubud, magiczne hotele, hotele na Bali, luksusowe hotele, podróż poślubna

Amori Villas, Ubud, Bali, magiczne hotele, luksusowe  hotele, hotele Bali, wyjazd we dwoje

Amori Villas, Bali, Ubud, magiczne hotele, luksusowe hotele, hotele na Bali, romantyczny wyjazd we dwoje

 

 

Amori Villa to miejsce, jakiego szukaliśmy. Ukryte wśród zieleni kilka kilometrów od centrum Ubud. Gdy podjeżdżasz od strony miasta, pytasz sam siebie, trochę zdziwiony „To naprawdę tu? Tu ma być ten small luxury hotel?”, bo wjazd wygląda nieco niepozornie. Ale gdy tylko wchodzimy za bramę, mamy idealnie dopracowane domki, niewielką restaurację z widokiem na basen i zieleń oraz prawie domową otwartą kuchnię, co w Azji wcale standardem nie jest. Na dzień dobry czeka na nas zdrowy, zielony koktajl z dodatkiem imbiru, limonki i mięty i mała przekąska. W tym miejscu od początku czujesz się dobrze. Nie przytłacza, nie onieśmiela jak niektóre wielkie hotele. Czujesz się jakbyś przyjechał do kogoś z wizytą – popijamy nasze napoje, Maks wyciąga gry planszowe, spokój, cisza.

 

Amori Villa, Ubud, Bali, luksusowe hotele, magiczne hotele, hotele Bali, romantyczny wyjazd we dwoje

 

Amori Villa to miejsce magiczne, miejsce z duszą. Tak inne od wielkich hoteli-molochów. Zamiast wielkiego lobby i 30 pięter, mamy tylko 7 domków (!!!), kameralny basen i jeszcze bardziej kameralną „restaurację” (chociaż zdecydowanie lepszym słowem jest tu domowa jadalnia). Każdy element Amori jest przemyślany, każdy gra i pasuje, a za miejscem stoi też historia pobudzająca wyobraźnię. Właścicielami hotelu jest australijska para, która po wielu latach podróżowania postanowiła otworzyć własne miejsce na ziemi. Spacerując uliczkami Ubud, zakochali się w tej okolicy – w 2005 znaleźli ziemię, w 2009 powitali pierwszych gości. Teraz dzielą swój czas między australijskie Perth i Ubud. Często bywają w Amori, więc wiedzą najlepiej, czego potrzeba gościom – a hotel traktują jak swoje dziecko – z miłością i poświęceniem. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie historie!!! Przemawiają do mnie znacznie bardziej niż ot po prostu, sieciowy hotel, nawet najbardziej luksusowy. Pozwalają marzyć – może kiedyś i my po latach podróżowania założymy swoje miejsce w jakimś pięknym zakątku Polski lub świata?

 

 Amori Villas, Ubud, Bali, luksusowe hotele, magiczne hotele, hotele Bali, romantyczny wyjazd we dwoje

Amori Villas, Ubud, Bali, magiczne hotele, luksusowe hotele, hotele Bali, romantyczny wyjazd, podróż poślubna

Amori Villa, Ubud, Bali, luksusowe hotele, magiczne hotele, hotele Bali, romantyczny wyjazd we dwoje

 

Dni w Amori Villa płynęły nam leniwie. Zdrowe śniadanie bez pośpiechu, z widokiem na basen: świeżo wyciskany sok, świetne omlety lub granola z owocami, a potem chwilka przerwy i basen, opalanie, leżakowanie. Maks oszalał z radości! Pomimo, że nie jest to hotel pod dzieci, raczej idealny na romantyczne wyjazdy we dwoje, rocznice, podróże poślubne, itd., wielki basen wystarczył! Maks najchętniej wcale by z niego nie wychodził, a ostatnią kąpiel kończył o 22.00!

 

 

Amori Villa, Ubud, Bali, magiczne hotele, luksusowe hotele, hotele na Bali, wyjazd we dwoje

Amori Villa, Ubud, Bali, luksusowe hotele, magiczne hotele, hotele Bali, romantyczny wyjazd we dwoje

Amori Villa, Ubud, Bali, luksusowe hotele, magiczne hotele, hotele Bali, romantyczny wyjazd we dwoje

 

Gdy zgłodnieliśmy, z basenu przenosiliśmy się do uroczej restauracji na obiad. Czasem ktoś z obsługi już na basenie podpytywał nas czy mamy ochotę na lunch i o której godzinie, więc gdy kończyliśmy pływanie, obiad już na nas czekał. To jest client service na 6!

 

Menu różnorodne, potrawy azjatyckie, ale również europejskie i wielki plus dla nas: menu dla dzieci. Świetne świeże koktajle na czele z Banana Lassi i Amori Sensation (mięta, imbir, limonka, miód). Na przystawkę smażone kalmary, sajgonki albo fish cakes z sałatką, a potem albo typowo indonezyjskie nasi goreng, mie goreng czy ayam rica rica (kurczak w pikantnym sosie) albo choćby pyszny (i wielki!) stek z tuńczyka za jakieś 30 zł! I jeden z niewielu naprawdę ciekawych deserów podczas naszej azjatyckiej podróży – pudding z czarnego ryżu z mlekiem kokosowym i lodami waniliowymi. Boski! Chociaż i tak mango sticky rice zgarnia niepodważalne pierwsze miejsce w Azji! 🙂

 

A to wszystko przygotowywane na świeżo, specjalnie dla Ciebie, w kuchni przypominającej tę domową. Po przeróżnych dziwnych miejscach, w których zdarzało nam się w Azji jeść, takie miejsce to skarb!

 

spring rolls, Amori Villas, Ubud, Bali, magiczne hotele, luksusowe hotele, hotele na Bali, romantyczny wyjazd

Amori Villas, Ubud, Bali, magiczne hotele, luksusowe hotele, hotele na Bali, romantyczny wyjazd, podróż poślubna

Amori Villas, Ubud, Bali, magiczne miejsca, luksusowe hotele, hotele na Bali, romantyczny wyjazd

Amori Villas, Ubud, Bali, kuchnia indonezyjska, ayam rica rica, magiczne hotele, hotele Bali

deser, banany, Amori Villas, Ubud, Bali, magiczne hotele, hotele na Bali, luksusowe hotele

Amori Villas, Ubud, Bali, Indonezja, magiczne hotele, hotele na Bali

Amori Villa, Ubud,Bali, magiczne miejsca, luksusowe hotele, hotele butikowe, hotele na Bali

 

Po obiedzie zwykle wracaliśmy na basen lub szliśmy na siestę.  Wieczorem wybieraliśmy się na kolację lub na boskie koktajle. I podziwialiśmy widok, bo chyba wieczorem Amori wygląda jeszcze piękniej niż za dnia! Miejsce perełka! Zapiszcie je koniecznie na specjalne okazje. Warto 🙂

 

Amori Villas, Ubud, Bali, magiczne hotele, hotele na Bali, luksusowe hotele

Amori Villas, Ubud, Bali, magiczne hotele, luksusowe hotele, hotele na Bali

Amori Villas, Ubud, Bali, magiczne hotele, luksusowe hotele, hotele na Bali, wyjazd we dwoje

 

 

Przyznam szczerze, że z Amori nie wychodziliśmy wiele. Raz wybraliśmy się do Bali Bird Park, ale plany pokrzyżowała nam pogoda (a jednak leje w lutym!), wyskoczyliśmy na wczesną kolację do Lamak w Ubud (bez szału), a wyjeżdżając w stronę Seminyak wybraliśmy się do Monkey Forest na spotkanie z makakami 🙂 Chyba wrzucę je do następnego postu, bo były naprawdę urocze!

 

 

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

 

Więcej informacji znajdziecie na stronie Amori Villa.

Można ich też znaleźć na Booking.com.

 

 

* post powstał we współpracy z Amori Villa

  • Beata

    Natalia mam pytanie – co przywozicie ze soba z podrozy? Kolekcjonujecie cos? Np. magnesy?;) cos co Wam przypomina w domu gdzie byliscie i jest mila pamiatka. Jestem bardzo ciekawa!:D
    Pozdrawiam i zazdroszcze raju na ziemi!

    • Cześć Beata!! 🙂 Magnesy kupujemy dla naszych mam, a dla siebie ja kupuję kule śnieżne ;))) aczkolwiek nie wszędzie da się znaleźć naprawdę ładne, czasem mocno tandetne są – z tej podróży nie mam żadnej – w Birmie nie było, w Singapurze chyba przegapiłam, widziałam indonezyjski Borobudur w kuli, ale brzydki był 😉 a tak to moja kolekcja to już kilkadziesiąt kul – cały czas myślę, by zorganizować na nie jakąś specjalną półkę 🙂
      + kupujemy też czasem jakieś figurki, Buddy i takie tam -zależnie co się spodoba 🙂

      A Ty masz jakiś swój ulubiony typ pamiątek?? 🙂
      Jest rajsko – to prawda!:)

      • Beata

        Wow, na kule sniezne bym nie wpadla 😉 super. My, tak mysle jestesmy strasznie nudni i przywozimy wlasnie magnesy 😉 szczegolnie jak musimy ograniczac bagaz – pamiatki niezastapione.
        Ps. Gratulacje z okazji zareczyn w magicznym miejscu 😉 Zabieram sie za artykul o malpach ;D

        • Hey Beata!! 🙂 dzięki wielkie :)) przyznaję, że miejsce na zaręczyny było faktycznie urocze! 🙂
          Co do kul, ja już je dawno temu zaczęłam zbierać!:) chyba na początku 2007 roku jak wróciłam z Erasmusa z Hiszpanii 😉 wtedy żałowałam, że nie wpadłam na to kilka miesięcy wcześniej, bo podczas pobytu w Bilbao kilka innych hiszpańskich miast udało się odwiedzić 😉
          Magnesy są fajne – ja tam lubię takie „obklejone” nimi lodówki, tyle, że u nas lodówka w zabudowie, więc magnesy tylko dla mam 😉 Im się już niedługo nie będą mieścić na drzwiach 😉

  • Justyna

    niestety za takie magieczne miejsca trzeba troche zaplacic:( bylismy z mezem w zeszlym roku w podroży poślubnej wlasnie, to pierwsza noc spedzilam na plaży płacząc (po bardzo dluuuugich poszukiwaniach, bo Bali to wcale nie rajskie plaze jak mi sie wydawalo ale centra handlowe), że moja wymarzona wyspa nie jest tak niebianska jak pokazuja foldery… owszem są super hotele, domki wsród pol ryzowych czy na skraju plazy ale tez niestety trzeba dysponowac konkretna gotówka. Niemniej jednak po pierwszym szoku udało mi się znaleźć całkiem miłe miejsce pod palemką do plażowania oraz uroczą knajpkę nad morzem na romantyczne kolacje. W gruncie rzeczy Bali jest przepiękną! zieloną wyspą niestety turystyka masowa zabiła jej czar i magię…

    • Cześć Justyna! Prawda, że za te najbardziej urocze miejsca zwykle trochę sobie liczą.. dlatego to miejsca rzeczywiście na specjalne okazje.. Co do plaż na Bali, nie mamy dużego rozeznania, bo Ubud to właśnie zieleń i tarasy ryżowe, a potem byliśmy w okolicach Seminyak, w Canggu i tam plaża marna :// masz też rację, że w takich miejscach turystyka masowa może zabić magię, ale właśnie jak się poszuka, to można znaleźć i magiczne, i mniej drogie 🙂
      My teraz jesteśmy na Lombok i planujemy zajrzeć na Gili – tam są podobno rajskie plaże! Byliście może? Mnie ta plaża w Canggu też na maksa zawiodła.. dla surferów może fajnie, ale dla matki z dzieckiem brudno, latają jakieś psy, zero przyjemności, pomimo, że nasz Maks chciał poszaleć wśród fal.. więc trochę Cię rozumiem!

      btw kiedyś też nas rozczarowały plaże na Goa, i też trzeba było poszukać, by znaleźć perełki 😉