Wyspy Kanaryjskie to miejsce, w które prędzej czy później każdy pewnie trafi… Dlaczego? Bo są idealne, gdy u nas zimno, szaro i brzydko lub gdy wiosna dopiero się zaczyna, a my mamy ochotę uciec do ciepła i naładować akumulatory słońcem. Są idealne, bo w zasadzie  pogoda przez cały rok jest równie dobra i przyjemna zarówno na leżakowanie na plaży, jak i na zwiedzanie. Brak męczących upałów rodem z Tajlandii czy południa Europy! Brak duchoty i trudności ze złapaniem oddechu! Delikatny wiaterek zamiast potu cieknącego po każdej części ciała, czyli…

1) POGODA!

 

2) DOSTĘPNOŚĆ 

 

Puerto de Mogan, Wyspy Kanaryjskie

Puerto de Mogan i ulubiony hotel

Kolejny plus to dostępność Wysp Kanaryjskich – znajdziecie je w ofercie większości biur, wystarczy wybrać termin, hotel i zdecydować się na wyspę. Chociaż najlepiej kupić loty tak jak my i zwiedzić 2, 3 lub nawet 4 wyspy! Nam udało się wykupić bilety w Tui z lotem na Teneryfę, a powrotem z Fuerteventury, dzięki czemu mogliśmy pojeździć kolejno po Teneryfie, Gran Canarii i Fuerteventurze. Co do ceny – nie ma się co do niej przywiązywać, bo lecieliśmy na przełomie 2010 i 2011 (daaaaawno przed blogiem i trochę przed Maksem) i za osobę za lot w 2 strony płaciliśmy 1400 zł, więc całkiem przyjemnie jak na lot w jedno miejsce, a powrót z drugiego…  Nie udało się znaleźć tak korzystnej oferty, szukając na stronach z biletami, więc pamiętajcie, że biuro podróży to czasem świetne miejsce na zakup lotów, jeśli nie lubicie (jak my) wycieczek zorganizowanych.

 

3) MOŻNA OBJECHAĆ WSZYSTKIE WYSPY!

 

Gran Canaria, Artenara

okolice Artenary słynącej z domów wykutych w skałach

Podczas naszej podróży na początku 2011 objechaliśmy 3 wyspy mając na to niewiele ponad 2 tygodnie urlopu. Bez problemu na Kanarach wynajmiecie samochód, a odległości nie są zbyt duże. Np. na Gran Canaria ze stolicy Las Palmas de Gran Canaria do uroczego Puerto de Mógan na drugim końcu wyspy mamy jakieś 80 km.  Jedyna „wada” Gran Canarii i Teneryfy to dużo terenów górzystych, które z jednej strony zapierają dech w piersiach, z drugiej mogą dać się we znak zarówno kierowcy, jak i pasażerowi (zwłaszcza z chorobą lokomocyjną ;)). Mimo to, warto wyposażyć się w cierpliwość i Aviomarin i jechać! 🙂 Bo dopiero, gdy opuścimy kurorty i plaże możemy znaleźć na Kanarach takie perełki jak Artenara, Fataga czy Masca na Teneryfie…

Co do samochodu, my musieliśmy na każdą wyspę wypożyczać samochód oddzielnie, bo nie można było ich przewozić i nie sądzę, by w tym zakresie coś się zmieniło. Na początku trochę nam się to nie podobało, ale na Fuerteventurze doceniłam zalety – na wycieczkę poświęciliśmy tylko jeden dzień i za 30 euro wypożyczyliśmy sobie kabriolet! 🙂 Wiatr we włosach, piękne widoki – super!

 

4) HISZPAŃSKIE JEDZENIE Z KANARYJSKĄ NUTĄ

 

boquerones, Gran Canaria, kuchnia hiszpańska

nasze ulubione boquerones en vinagre

hiszpańskie tapas, croquetas,

mix tapas = lunch idealny

 

Wyspy Kanaryjskie to oczywiście hiszpańskie tapasy. Kalmary, małe rybki boquerones, croquetas, które uwielbiam, tortilla de patatas  (omlet z ziemniakami) czy kartofelki z ostrym sosem, czyli patatas bravas. Jeśli nie jedliście spróbujcie klasycznej paelli z dodatkiem kurczaka i owoców morza.

 

Ale z drugiej strony kuchnia Wysp Kanaryjskich ma swoje charakterystyczne potrawy i smaki, których na pewno warto spróbować właśnie tam:

papas arrugadas – czyli małe ziemniaczki gotowane i spożywane ze skórką, podawane niemal zawsze do posiłku, zwłaszcza do ryb. Najlepiej smakują z produktem, który chyba mogę nazwać symbolem kulinarnym Kanarów i który najbardziej mi się z nimi kojarzy, czyli z…

mojo –  mojo to sosy. Jeden czerwony, dość ostry, na bazie oliwy z czosnkiem, papryką i pieprzem, czyli po hiszpańsku mojo rojo, a drugi zielony na bazie oliwy, czosnku i ziół, czyli mojo verde.

gofio – to dość specyficzna rzecz: mączka wytwarzana ze zbóż i ziaren kukurydzy. Kiedyś stanowiła podstawę wyżywienia Guanczów, zamieszkujących Wyspy Kanaryjskie. Wypiekano z niej chleb i placki. Obecnie można posmakować gofio w wersji słodkiej, bo w niektórych miejscach znajdziecie mousse de gofio, czyli mus. Pyszny i będący fajną alternatywą  do deserów czekoladowych czy typowo hiszpańskiego flanu czy crema catalana, za którymi ja osobiście nie przepadam pomimo całej mojej miłości do Hiszpanii.

Dla nas wielką radością na Wyspach Kanaryjskich były również śniadanka, które same sobie organizowaliśmy ze świeżych bagietek, szynki jamon serrano, pysznych hiszpańskich serów, soczystych pomidorów i wyciskanych soków z pomarańczy. Takie śniadanie, jedzone na balkonie w styczniowy czy lutowy dzień to coś pięknego!  🙂

 

mojo, papas arrugadas, ryba, Wyspy Kanaryjskie

ryby, dwa rodzaje mojo i papas arrugadas, czyli typowy kanaryjski obiadek

kuchnia, Wyspy Kanaryjskie

mniam!

Wyspy Kanaryjskie, śniadanie, jamon serrano

śniadanko na początku stycznia? 🙂

 

5) IDEALNE MIEJSCE NA WYPRAWĘ W CIĄŻY LUB Z MALUSZKIEM

 

Maspalomas, Gran Canaria

zachód słońca na Maspalomas

Jak to mówią Anglicy: last but not least, Wyspy Kanaryjskie to idealne miejsce, jeśli chcecie podróżować w ciąży lub z maluchem (nawet 2-3  miesięcznym), ale boicie się dalszych destynacji.

 

Z jednej strony wszystkie powody powyżej mówią same za siebie. Pogoda, która nie zmęczy ani ciążówki, ani malucha – to nie duchota Tajlandii, gdzie o przegrzanie dziecka (nawet dwuletniego wcale nie trudno!). Bliskie odległości, więc nawet jeśli chcemy zobaczyć coś więcej niż plaża czy hotel z basenem, nie umęczymy się wyprawami po kilkaset kilometrów. Kuchnia, która nie jest ani orientalna, ani mocno przyprawiona, z dużą ilością ryb i warzyw. Stosunkowo krótkie loty w porównaniu do wypraw do Azji czy Ameryki Południowej.

My byliśmy na Wyspach Kanaryjskich właśnie w ciąży, w połowie. Nie chciałam jechać nigdzie dalej, bo obawiałam się zarówno lotu 10 godzin, jak i problemów żołądkowych gdzieś daleko… Oczywiście może nic by się nie stało, ale jakoś uznaliśmy, że np. biegunka przez 5 czy 7 dni, na jaką cierpieliśmy w Indiach w ciąży nie byłaby wskazana. Obawiałabym się też problemów z dostępem do lekarza, gdyby coś mnie zaniepokoiło – zresztą więcej pisałam o tym w poście o podróżowaniu w ciąży.

 

Podobnie z maluszkiem – wielu naszych znajomych, jeśli decydowało się na podróż z niemowlakiem, wybierało właśnie Wyspy. Kierunek bezpieczny, przyjemny, bliski. Taki, gdzie nie ma się czego obawiać i który nie powoduje u znajomych i rodziny pytań: „jedziecie z dzieckiem???? zwariowaliście???” (jak np. Kambodża czy Meksyk), a zarazem możemy pozwiedzać, zjeść coś nowego i mieć 100% gwarancję słońca i pogody w przeciwieństwie do wyjazdów nad nasze morze…

 

Wyspy Kanaryjskie są po prostu „wygodne”. Tam się wygodnie podróżuje, spędza czas, je, a to ważne i w ciąży, i w maluchem. Dla nas nie są szczytem podróżniczych marzeń, bo kochamy się w egzotycznych, dalekich kierunkach, ale właśnie w takim szczególnym czasie jak np. ciąża są idealnym rozwiązaniem 🙂

Kto nie był, jechać 🙂

 

Artenara, podróżowanie w ciąży, Wyspy Kanaryjskie

Maks w brzuchu i Artenara

Gran Canaria, Maspalomas

Maspalomas – nie miałam okazji testować w praktyce, ale już wyobrażam sobie tam Maksa!

 

PS. Planowałam pokazać Wam dziś kilka naszych ulubionych miejsc na Gran Canarii, ale sam post o zaletach Kanarów wyszedł na tyle długi, że nie będę zadręczać dłuuuugą epopeją 🙂 Pamiętajcie, że na każdej z wysp warto pojechać w głąb wyspy i tam możemy znaleźć naprawdę interesujące miejsca 🙂