Dziś nie będę dużo pisać. W końcu to piątek – weekendu początek, relaks i odpoczynek, a my ruszamy zobaczyć, co do zaoferowania ma Południowy Tyrol 🙂 A Was zostawiamy z jednym z najbardziej apetycznych postów w historii Tasteaway, czyli z przeglądem kulinarnych zachwytów 2013 roku!:)
Najpierw miałby być to dania, które zachwyciły nas w minionym roku. Potem okazało się, że nie zawsze chodzi o danie… czasem o kuchnię danego kraju czy o konkretną restaurację. Niech lista inspiruje i daje pomysły, gdzie się wybrać, by zachwycić bliskich czy gości z daleka czymś gwarantującym niebo w gębie. Albo niech inspiruje do podróży – po Polsce, po Europie, po świecie! Ostrzegam lojalnie: to będą bardzo różne potrawy i bardzo różne miejsca, bo my tak właśnie jemy… czasem w najlepszej restauracji w mieście, czasem na ulicy czy w gospodzie za 5 zł.
PS. Przed postem rekomendowane zjedzenie śniadania / obiadu / etc. Grozi ślinotokiem.
Zaczynamy od restauracji – miejsca, które najbardziej zostały w naszym sercu w 2013 to na pewno:
W Warszawie…
– Atelier Amaro – i wcale nie dlatego, że gwiazdka, że sukces, że pierwsza taka – tam po prostu warto zajrzeć i zobaczyć cuda, jakie tworzy Wojtek Amaro, jak smakuje bułeczka z kiszonej kapusty, sękacz z grzybów czy ziemia na deser. I nawet, jeśli niektóre połączenia mogą okazać się nietypowe, dziwne, nie nasze, są tak różnorodne, że na pewno chociaż niektóre rzucą Was na kolana!
– Mamma Marietta – prostota włoskiej kuchni, przecudowne mozzarella bufala i burrata oraz bardzo silne Włoch wspomnienie, które potrawy w Mamma Marietta przywołują
– Opasły Tom – za rozsądne podejście szefowej kuchni Agaty Wojdy, za idealny gorący kozi ser z kolorowymi pomidorami, który aż pachniał latem i za mus chałwowy, który chyba można spotkać tylko tam.. – UPDATE 2018: restauracja już nie istnieje
W Polsce zachwycały nas przede wszystkim smaki lokalne, inne, autentyczne. Kartacze, bliny na Suwalszczyźnie, ale je znamy już od dawna. Kuchnia tatarska? Bardzo ciekawa, warto spróbować, ale jak na hit 2013 trochę za ciężka. Dla mnie hitem na pewno były haluszki na słodko w Karczmie Osocznika w pensjonacie Sioło Budy w Białowieży. Jeszcze bardziej niż wcześniej rzuciła nas na kolana gorąca czekolada w Cafe Faktoria w Kazimierzu Dolnym. Nie znam innego miejsca, gdzie mają tak pyszną – gorzką, mleczną, białą, gorącą i zimną czekoladę do picia.
A odkrycia podróżniczo – kulinarne za Polską? Tutaj również było różnorodnie… od Madrytu przez Pragę po Kambodżę. Wielość smaków, różnorodne restauracje, knajpy, przystawki, dania, desery.
– Irlandia na czele z fish’n’ chips i boskim plum crumble (niestety rzadziej spotykanym niż apple crumble) Fish’n’chips idealne zarówno w restauracji, jak i na wynos w papierze z frytkami skropionymi octem..
– Niemcy – mało ambitnie, ale mi z tegorocznymi wypadami do Niemiec na Oktoberfest i jarmarki świąteczne najbardziej kojarzyć będzie się curry wurst. Kto lubi? 🙂
– Gruzja – pierożki chinkali z mięsem i rosołem wewnątrz, dostępne, gdy już opanujemy specyficzną sztukę ich jedzenia, placki chaczapuri z serem w środku, z serem na zewnątrz, gruzińska przekąska niezależnie od pory dnia, a na deser po pochrupania churchele…
– w Azji rozkochaliśmy się w chińskich pierożkach dim sum, a w Wietnamie Łukasz oszalał dla zupy pho z imbirem i foie gras – mix kuchni wietnamskiej i francuskiej w Hanoi
Z deserów, bez których nie wyobrażamy sobie obiadu czy kolacji zapamiętaliśmy na pewno gorące banany przyprawione chili i podane z lodami w AHA Restaurant w Siem Reap Kambodży (2017: niestety restauracja już nie istnieje). Cały czas chodzi też za mną smak gofrów z jogurtem greckim, bakaliami i miodem w El Greco w Warszawie – proste, a zarazem zupełnie inne niż klasyczny gofr z bitą śmietaną.
Dania, przystawki, słodkości, a napoje? Też mieliśmy jeden ulubiony! Niestety w Polsce raczej niedostępny. Ale może właśnie dlatego tak smakuje, gdy jesteśmy w Azji? Sok ze świeżego kokosa. Schłodzonego, dopiero ociosanego, w przerwie zwiedzania, łażenia po Bangkoku, do obiadu, a nawet do kolacji, by się ochłodzić i choć na chwilę zapomnieć o upale….
To co? Na co macie największą ochotę???? 🙂
















6 Comments
Sasza
Wszystko pysznie wygląda, ale czekolada zdecydowanie MUSI być najlepsza 🙂 Fakt ślinotok występuje 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Szczerze? Gdybym miała wybrać jedną jedyną rzecz z tej listy, chyba też wybrałabym czekoladę!!! 🙂 niezbędna do życia;) a w takiej formie.. niebo w gębie!:)
Sasza
Ja też jestem uzależniona od czekolady więc jest jedną jedyną na świecie 🙂
Natalia - tasteaway.pl
widzę, że się rozumiemy!:)
Kamila P.
danie “powiew lata” wygląda niesamowicie apetycznie + bardzo podoba mi się nazwa 😉 aż zgłodniałam po obejrzeniu tych zdjęć 🙂
pozdrawiam
Natalia - tasteaway.pl
Hahaha, nazwa to już moja inwencja 🙂 chyba w karcie funkcjonowało jako “gorący kozi ser z kolorowymi pomidorami” czy jakoś tak 🙂 Ale może powinnam im przekazać pomysł “powiew lata”? 🙂