Wczoraj było o winie, to dziś będzie o piwie! A co, niech będzie sprawiedliwie!:) Oktoberfest! Każdy słyszał, każdy ma jakieś wyobrażenie, ale mało kto był… My już wcześniej o tym myśleliśmy, jednak z 4-miesięcznym czy też 16-miesięcznym dzieckiem byłoby to raczej trudne. W tym roku, dziecko w wieku “prawie” dorosłych 2 lat i 4 miesięcy postanowiliśmy zostawić na weekend z Babcią i ruszyć… Dosłownie i w przenośni! 🙂

W Monachium niestety byliśmy bardzo krótko, bo niecałe 48 godzin, ale udało nam się posmakować klimatu Oktoberfest i prawdopodobnie będziemy chcieli wrócić. Najlepiej na dłużej i ze znajomymi! Kto się pisze na rok następny? 🙂

No to najpierw, o co chodzi z tym Oktoberfestem? Wiecie? Ja oczywiście wiedziałam, że to Monachium i święto piwa, ale w zasadzie na tym moja wiedza się kończyła… Co więcej, wyobrażałam sobie jakiś tam obszar, gdzie ludzie siedzą, piją piwo, jedzą niemieckie wursty (kiełbasy) i bawarską golonkę… Na pewno nie miałam pojęcia o ogromie przedsięwzięcia! Okazało się, że teren, na którym odbywa się Oktoberfest jest gigantyczny i można tam jeść, pić, tańczyć, bawić się, szaleć na wesołym miasteczku, objadać owocami w czekoladzie i Bóg wie co jeszcze! Okazało się również, że za dnia teren Oktoberfestu zaludniają całe tłumy rodzin z dziećmi i domyślam, że Maksowi ta forma spędzania czasu również przypadłaby do gustu. Wrażeń, które zrobił na nas Oktoberfest nie oddadzą żadne zdjęcia, to chyba trzeba zobaczyć na żywo… ten tłum, poprzebierany w tradycyjne bawarskie stroje, zabawę, kolejki górskie, hektolitry piwa, kilometry wurstów i kilogramy golonki!

To, co chyba nam spodobało się najbardziej to to, że większość świętujących była przebrana w bawarskie stroje, nawet pomimo niskiej temperatury w nocy. Stroje można kupić w Monachium WSZĘDZIE, również w takich sieciówkach jak choćby C&A.

My również rozważaliśmy zakup, ale zwątpiliśmy, gdy okazało się, że niepełny strój dla jednego z nas kosztuje około 100 euro! Może następnym razem, gdy do Monachium zawitamy na dłużej niż 48 godzin 😉 Tak czy inaczej trochę zazdrości i trochę żalu wzbudził nas brak strojów, zwłaszcza, gdy na terenie festiwalu wchodziliśmy do hal i namiotów, gdzie bawił się przebrany tłum… Co się odwlecze, to nie uciecze!;) Mam nadzieję!:)

Monachium, Oktoberfest, Bawaria

jak wszyscy, to wszyscy! 🙂

Monachium, Oktoberfest, festyny Europy

jedna z bardziej malowniczych par – nasi towarzysze przy kolacji

Poza przebraniami oczywiście w oczy rzuca się piwoooo i dużo niemieckich przysmaków…

Ale najpierw… KILKA SŁÓW O OKTOBERFEST!

Samo święto, czyli tzw. dożynki piwne odbywa się od 1810 roku! Takie festyny odbywały się w Bawarii podobno już w XVI wieku (wiedzieli, co dobre!), a wiązały się z koniecznością zużycia piwa z mijającego sezonu browarskiego, nim zaczęto warzyć nowe.  W samym Monachium impreza została zapoczątkowana właśnie w 1810 roku, kiedy to na część bawarskiego księcia Ludwika i jego wybranki Teresy zorganizowano na łąkach (dziś to “Błonia Teresy:) poza murami miasta wyścigi konne. Miało to istotny wpływ na imprezy w kolejnych latach, które miały charakter bardziej sportowy niż piwny. Od 1880 roku władze zezwoliły na sprzedaż piwa podczas dorocznego festynu i impreza ewoluowała w kierunku dzisiejszej formy…

Oktoberfest, Monachium, Bawaria

podczas Oktoberfest nie ma mniejszego piwa niż litrowe!

Oktoberfest, Monachium, Bawaria

szał!

Monachium, Oktoberfest, Bawaria

by zdobyć miejsce w jednej z hal, trzeba swoje odczekać 🙂

Na terenie festynu piwo mogą serwować jedynie tradycyjne browary monachijskie takie jak Augustiner, Paulaner, Lowenbrau, Hofbrau, Hacker-Pschorr czy Spater-Franziskaner-Brau. Na odwiedzających czeka 14 hal piwnych!!! Teren festynu jest ogromny, a nocą i po piwie nietrudno zgubić się wśród podobnie wyglądających miejsc i przebranych ludzi. Większe hale mają nawet do 10 tysięcy miejsc siedzących. Dzielą się na dwie kategorie: hale browarów i namioty gospodarzy Oktoberfestu. W namiotach panują istne szaleństwo – taniec na stołach, niemieckie przyśpiewki i non stop podnoszone kufle piwa! Atmosfera fascynuje!

W mniejszych halach jest spokojnie (tak jak powyżej) – jest ciasno (na wejściu ochroniarz sprawdza, ile osób i dokwaterowuje do wolnego stolika), piwnie i zdecydowanie bardziej kulinarnie niż w namiotach. Dokwaterowywanie ma swoje zalety, bo nagle lądujesz przy stoliku z Niemcem, który opowie Ci więcej o Oktoberfest, Hiszpanką, który zagada w moim ulubionym języku i cudownie przebraną, dystyngowaną parą. Wszyscy wznoszą toasty litrowymi kuflami  – wybór piw nie jest szeroki, ale na szczęście jest też Radler – ja stety lub niestety z tych, co to jednak litra zwykłego piwa bez cytrynki czy soku malinowego w siebie nie wleją 🙂 (po prostu baba!), ale Radlera to i owszem, bardzo chętnie… 🙂 A jak ten radlerek pysznie smakuje dnia następnego na śniadanie wraz z preclem i wurstem… mmmm, marzenie! 🙂

Poza piwem prawie wszyscy w halach jedzą to samo – pieczoną kaczkę lub kurczaka (pyszny, soczysty z chrupiącą skórką) z ziemniaczanym knedlem (mniam! uwielbiam!) i ewentualnie czerwoną kapustą. Nie mogliśmy zatem z tych przysmaków zrezygnować!

Monachium, Bawaria, oktoberfest 2013

skromna, lekka kolacyjka

Monachium, Oktoberfest, Bawaria

wersja kobieca: kurczak

Monachium, Bawaria, Oktoberfest

wiecie już, że kocham wszelkie ziemniaczane dodatki

Na terenie Oktoberfestu piwo sprzedawane jest do jakiejś 23-24.00, ale w sumie nie ma się co dziwić, jak zabawa trwa cały dzień. My po piwie korzystaliśmy z atrakcji wesołego miasteczka – najlepsza zabawa: samochodziki, które dla mnie przywodzą na myśl wspomnienia z wakacji nad morzem i samochodzików z moim Tatą w 1993! Pojedliśmy też trochę słodkości, czyli owoców w czekoladzie, które można kupić na KAŻDYM rogu. Jak widać zatem nie tylko piwo, piwo, piwo…

Będąc w Monachium, pospacerowaliśmy również po mieście, ale jeśli mam być szczera, nie zachwyciło nas. Podobne zresztą wrażenia miałam, gdy w 2009 roku z jedną z moich koleżanek podróżowałyśmy na narty do Stubaiu i spędziłyśmy tu jeden dzień.

Oczywiście wspaniale prezentuje się neogotycki Nowy Ratusz z końca XIX wieku, który góruje nad głównym placem miasta, czyli Marienplatz, miło spaceruje się deptakiem, ciekawie wyglądają dawne bramy miejskie… i chyba tyle!

Monachium, Bawaria, Oktoberfest

imponujący Nowy Ratusz – ulubiona “pocztówka” z Monachium

Zachwycił nas natomiast Viktualienmarkt, całkiem niedaleko od Marienplatzu… połączenie targu oraz niewielkich sklepików sprzedających zarówno jedzenie na wynos (sery, wędliny włoskie, hiszpańskie, itd.), jak i na miejscu (wursty i golonka rządzi!). Nie zabrakło również wspaniałego miejsca z owocami morza, ale my tym razem byliśmy wierni niemieckim smakołykom i nasze śniadania wyglądały tak…

Naszą największą miłością okazał się currywurst, czyli pokrojona kiełbasa wieprzowa polana pomidorowym sosem (coś na bazie koncentratu, podobno w wersji “low cost” może być też ketchup) i posypana curry, najlepsza z preclem, ewentualnie z bułką. Łukasz ostrzył pazury na currywursta od przyjazdu, bo poznał go już w Wiesbaden, gdy w 2011 roku odwiedzaliśmy tam znajomych. Ja nie byłam przekonana (nie wygląda jakoś super;)), ale okazało się, że smakuje…bosko! Tę opinię chyba potwierdza cała masa Niemców, bo w dużych, niemieckich miastach sprzedaje się około 800 milionów porcji rocznie!!! WOW!

bratwurst, sałatka ziemniaczana., Monachium, Bawaria, Viktualienmarkt.

bratwurst i sałatka ziemniaczana..

Bawaria, Monachium, Viktualienmarkt

zgłodniałam!

Monachium, currywusrt

furorę robił curry wurst – Łukasz kochał do już wcześniej, dla mnie to miłość od pierwszego wejrzenia prosto z Monachium

Sam Viktualienmarkt okazał się idealnym miejscem, by zacząć dzień, pomimo sobotnich tłumów. W miłej atmosferze, na powietrzu, wokół pyszności, przed nami “lekkie” śniadanko 🙂

Monachium, Bawaria, Viktualienmarkt

sobotni brunch na Viktualienmarkt

Monachium, Viktualienmarkt

a jeśli nie lubicie mięsa…

Monachium, Viktualienmarkt

można znaleźć też coś bardziej wyszukanego

precle, Monachium, Bawaria, Oktoberfest

a jak nie pasuje, zawsze zostaje precel – mój kolejny faworyt

Z informacji praktycznych Oktoberfest trwa zwykle 16 – 18 dni, więc jeśli macie szanse, wybierzcie się na jakieś 4-5 dni 🙂 W tym roku zakończył się całkiem niedawno – w niedzielę 6 października. W 2014 roku odbędzie się w dniach 20 września – 5 października.

Co do trasy, warto załapać się na promocję i lecieć LOTem jak my. Co do noclegu, warto pomyśleć o tym wcześniej, a najlepiej rozejrzeć się po znajomych, bo ceny hoteli i hosteli podczas święta oczywiście absurdalnie rosną! Z przestróg to tyle, a teraz długopis, flamaster lub smartfon w dłoń i zaznaczamy w kalendarzu! Zdrówko! 🙂

Monachium, Oktoberfest

Zdrówko!