Bo z dzieckiem to już się nie da. Nie da się podróżować tak jak bez dziecka. Nie da się wyjechać na spontaniczny wyjazd, bo przecież już nie wystarczą majtki na zmianę i szczoteczka do zębów. Nie da się wyjść na wieczorny spacer, bo przecież idzie spać o określonej godzinie. Nie da się umówić ze znajomymi na kolację, bo z domu nie wyjdziesz, a w domu przecież śpi w pokoju obok i głosy go budzą. Nie da się pojechać do znajomych, bo nie będziemy go po nocy ciągać. Nie da się iść do eleganckiej restauracji, bo przecież to dziecko i nie wypada! Nie da się połączyć macierzyństwa i ambitnej, rozwijającej pracy zawodowej, bo przecież może chorować, a Ty będziesz ciągle brać zwolnienia z pracy. Nie da się już chodzić na imprezy tak jak kiedyś. Nie da się ot tak wyjść i włóczyć się po mieście. Nie da się robić kariery. Nie da się mieć super figury po 2 ciążach.

 

 Ile takich „nie da się” na co dzień słyszycie? Jak często same używacie tych słów rezygnując ze swojej ulubionej pasji, z wyjazdu do wymarzonego miejsca na ziemi czy ze spotkania ze znajomymi, na które trzeba dojechać, zabrać wszystkie klamoty i jeszcze zaryzykować, że maluch nie będzie zadowolony w nowym miejscu?

 

Powiedzmy sobie szczerze: życie z dzieckiem jest inne, jest nowe i wymaga całkiem nowego spojrzenia na rzeczywistość, która nas otacza. Można poczuć, że nasza niezależność i wolność, o którą tak dbaliśmy przez ostatnie lata nagle się kurczy. Nagle nie możemy wyjść, kiedy dusza zapragnie. Nie możemy wszystkiego rzucić. Nie możemy imprezować do 6 rano i spać do 14.00 (jeśli nie oddaliśmy dziecka babci lub niani), ale na miłość boską przestańmy opowiadać, że z dzieckiem się nie da! Jest inaczej, ale nadal się da, nadal można WIELE, jeśli tylko pozwoli Ci na to Twoja głowa. Jeśli przestaniesz traktować dziecko jako przeszkodę, a potraktujesz je jako motywację, by lepiej organizować czas, by spędzać go na 100%, by nie tracić cennych godzin na nic nie wnoszące aktywności.

 

Wiem, co zaraz powiecie. Dzieci są różne – z moim NAPRAWDĘ SIĘ NIE DA. Ok, może przez 2, może przez 3 miesiące, może przez pół roku będzie Ci ciężko i rzeczywiście czas będzie się dłużył niemiłosiernie, a Ty uznasz, że Twoje życie kręci się wokół noszenia, brudnej pieluchy, zupy z marchewki i spacerów z maluszkiem. Ale dzieci ROSNĄ. Szybciej niż Ci się wydaje. I nawet jeśli będziesz mieć dni, miesiące, tygodnie, w których będziesz podpierać się nosem i padać ze zmęczenia, to się skończy bardzo szybko, a dziecko pójdzie do żłobka, przedszkola, zajmie się nim niania, babcia, zmieni się i znów będziesz mogła robić wielkie rzeczy…

 

Wczoraj, gdy ten post wisiał już częściowo w szkicach, miałam przyjemność uczestniczyć w ciekawym evencie –  w śniadaniu Sieci Przedsiębiorczych Kobiet. Opowiadałam tam trochę o blogu, trochę o biznesie, trochę o podróżowaniu z dziećmi, a trochę o łączeniu tego wszystkiego w jedną całość. Ale nie o tym chcę Wam powiedzieć. Nie to było dla mnie najważniejsze. Najciekawszych doświadczeniem dla mnie jako mamy, kobiety, przedsiębiorcy było słuchanie jak przedstawiają się inne uczestniczki śniadania. KAŻDA z nich robiła coś ciekawego, w większości przypadków coś swojego, zakładały biznesy, prowadziły swoje lokale, wymyślały nowości, a zarazem prawie wszystkie miały dzieci. Jedno, dwoje, a nawet czworo!!! Posłuchanie ich sprawiło, że tym bardziej uznałam, że ten post musi ujrzeć światło dzienne. Po raz kolejny tak wyraźnie zrozumiałam, że z dzieckiem naprawdę się DA! Że nawet mając dwoje czy czworo dzieci się DA! Może to będzie inna praca niż Wasz wyuczony zawód… Może będzie ciekawsza? Może będzie można ją łączyć z czasem spędzanym z maluchem?

 

Przestań patrzeć na dziecko jak na przeszkodę albo jak na… wymówkę. Nadal możesz WSZYSTKO. Tylko trochę inaczej… Nadal możesz podróżować (i nie mówię o wczasach nad Bałtykiem). Nadal możesz zwiedzać dalekie kraje (również z niemowlakiem). Nadal możesz wyskakiwać z mężem na ulubione city breaki, koncerty, weekendy ze znajomymi – możesz pojechać z dziećmi, możesz zawieźć je do dziadków, do cioci, możesz poszukać niani. Nadal możesz zapraszać znajomych – tylko muzyki słuchaj nieco ciszej. Nadal możesz spędzać wieczory u znajomych – tylko naucz malucha, że zasnąć można nie tylko w swoim łóżku. Nadal możesz realizować siebie. Nadal możesz rozwijać się zawodowo. Nadal możesz spełniać marzenia… i wiesz co? Masz do tego najlepszego kompana ever – swoje dziecko! Wystarczy tylko, że Ty zobaczysz w nim motywację, a nie przeszkodę.