Lubię takie miejsca, gdzie idziesz niby na zwykły obiad na szybko, a miłe wspomnienie zostaje na długo i przez kilka kolejnych dni myślisz, jak było smacznie i że musisz tam wrócić. W takim miejscu byłam w poniedziałek. Lunch z koleżanką ze studiów. Umawiamy się w okolicach jej pracy i czasem testujemy nowe miejsca. Tym razem rozważałyśmy i hinduskie, i meksykańskie, ale nagle przypomniał mi się Heritage Shop & Wine na Placu Narutowicza, o którym gdzieś kiedyś słyszałam, ale na długo wypadł mi z głowy.
Przed spotkaniem zaglądam na ich fanpage. Menu jest krótkie i zmienne – w końcu nie jest to klasyczna restauracja. To sklep z winami i włoskimi produktami, w którym zarazem można coś zjeść. Gdy oglądam ich stronę w poniedziałkowy poranek, widzę jeszcze niedzielne menu – krem z dyni lub z pomidorów (8 zł), carpaccio z łososia jako jedyne antipasti, a potem 3 kategorie: Mięso, Mąka, Morze. Mięso i Morze oferuje po jednym daniu – np. tuńczyka z soczewicą (37 zł). W dziel Mąka mamy tagliatelle z owocami morza, gnocchi z borowikami, risotto z kurczakiem (ceny 25-31 zł). Chcę tam iść! 🙂
W poniedziałek podjeżdżam na plac Narutowicza. Szaro, ponuro, pusto i nagle wypatruję Heritage Shop & Wine. Jest uroczo. Trochę stolików, dużo butelek wina. Lada z włoskimi szynkami i serami, które można zakupić do domu i wybór różnych gnocchi czy sakiewek, które można albo zjeść na miejscu albo zabrać do domu. Swoją drogą to niezły pomysł – chyba muszę tę opcję również przetestować.




Niestety jest dość wcześnie i nie jesteśmy bardzo głodne. Szkoda, bo chętnie spróbowałabym więcej!!! Moja koleżanka wybiera pizzę Diavolę (24 zł), a ja koniecznie muszę spróbować makaronu! Wybór tym razem jest oczywisty sakiewki z gruszką i serami (26 zł). Dopytuję też obsługę o te wszystkie gnocchi i inne cuda i okazuje się, ze co prawda nie są robione na miejscu, ale Heritage kupuje je z małej włoskiej wytwórni. Hm… zobaczymy, jak będą smakować! 🙂 Troszkę czekamy, popijając herbatę. Jest pusto – czasem ktoś wpada do sklepu, ale i tak masz wrażenie, że pomimo, że jest poniedziałek czas nagle nieco zwolnił i wyhamował.
Gdy przychodzi nasz lunch, co tu dużo mówić prezentuje się pysznie! Pizza nie jest klasycznym kołem – jest dłuuuuga i podana na desce. Ciasto jest cienkie, sos smaczny, wszystko na 5! Ale i tak moim bohaterem zostają moje sakiewki! To właśnie ten rodzaj makaronu, który kocham i który stosunkowo rzadko spotykam. Delikatne ciasto, słodkawy smak gruszki, kremowy serowy sos (czuję gorgonzolę??), dużo parmezanu i jeszcze orzechy włoskie! Wiem, że to pewnie milion kalorii, ale co zrobić jak tak smakuje!!!??!:) Zachwyca mnie również sposób podania. Zamiast płaskiego czy głębokiego talerza, dostaję metalową miseczkę, która dodatkowo dodaje uroku sakiewkom. Rozkoszuję się każdym kęsem, żałując, że nie odkryłam tego miejsca wcześniej i obiecując sobie, że muszę tam zabrać Łukasza.


Z Heritage wychodzę usatysfakcjonowana. Po miłym spotkaniu i pysznym lunchu. Po tym miejscu, w którym czas jakby wolniej płynie i w którym można zatęsknić za Włochami. Na pewno wrócę na więcej!!!!
PS. Z tego, co wyczytałam na facebooku swoje punkty mają również na Powiślu i przy pl. Zbawiciela. Ale zanim się wybierzecie, sprawdźcie czy wszędzie karmią na miejscu. Na Narutowicza możecie lecieć w ciemno!:)
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
Heritage Shop & Wine Plac Narutowicza
ul. Filtrowa 83 (wejście od ul. Akademickiej)
tel. 721 914 040





7 Comments
mieszkaniec
Najgorsza knajpa na Ochocie, klienci którzy tu przychodzą to egoistyczne chamy i nie chcę tu nikogo obrazić, po prostu taki jest fakt, zastawianie całego chodnika tak że nie da się przejść czy przejechać z wózkiem to norma tak samo jak pijackie krzyki po 22 i parkowanie na środku ulicy zastawiając przejazd i wyjazd z miejsc parkingowych a w tym przypadku przykład biorą od właściciela który przyjeżdża swoim mini i parkuje na środku bo on przecież może w końcu jest świętą krową. Razem z mieszkańcami na przyszły sezon planujemy petycję to ratusza ochoty i zdm o zakaz stawiania ogródka. Pozdrawiam i NIE POLECAM!
Natalia
Witaj.. przykra sprawa 🙁 niestety nie bywam tam tak często, by przyjąć taką krytykę na siebie. Ja zwykle bywałam w porze lunchu / ok 16.00 i wszystko wyglądało ok. A jedzenie pyszne – pewnie dlatego tylu chętnych..
Marta
Mieszkaniec ma dużo racji. Prawdy napisał 95 procent. Pijane chamstwo po nocach ryja piłuje, choć jakby ostatnio mniej. Sama niejednokrotnie dzwoniłam do nich z prośbą o uciszenie klientów. Reagowali natychmiast. Ale żarcie mają wypasione a pan kucharz w okularach to mój faworyt, nie ma w Warszawie lepszego. I rzeczywiście zarówno pizza jak i makaron arrabbiata wymiatają. Mimo chamstwa klientów nie przenosiłabym na jakość wyjątkowej szamy?
Natalia
Eh, to przykre 🙁 ja nigdy nie byłam wieczorem, więc wydawało mi się to raczej spokojne miejsce… a jedzenie pycha! makarony jedne z najlepszych w waw:)
Matt
Ale jak to być w Heritage i nie wstąpić na Solec do pani Buni. Halo! Dzwonisz, pytasz czy jest Bunia dzisiaj na kuchni. Wchodzisz pewna siebie i idziesz prosto do kuchni. Z gotującą tam bardzo miła Panią rozmawiasz na temat jedzenia i co chciałabyś zjeść. Bunia wyczaruje każde danie i zawsze jest przepysznie! Chodzę niezmiennie od 3 lat, będąc raz lub dwa razy w tygodniu. Nie wyobrażam sobie innego scenariusza na piątkowy wieczór 🙂
Natalia
Zdecydowanie musimy się tam kiedyś wybrać! 🙂 Kiedyś często bywałam w tym na Narutowicza, bo obok mieliśmy złobek córki 🙂