Gdy usłyszałam o otwarciu Mykonos, nowej greckiej restauracji w Browarach Warszawskich, byłam podwójnie pewna, że wkrótce tam dotrę. Nie tylko dlatego, że nowe, greckie i brzmi obiecująco, ale również dlatego, że to pierwszy lokal otwarty w jeszcze powstających Browarach Warszawskich. Jeśli jeszcze nie słyszeliście o Browarach Warszawskich, to najwyższa pora! Przy Grzybowskiej powstaje właśnie całkiem spory kompleks (powierzchnia użytkowa 100 000 m2!!!), w którym będą nie tylko nowoczesne apartamenty, piękne biura i fajne restauracje, ale również zrewitalizowane historyczne obiekty.

 

Mnie, warszawiankę od urodzenia, sposób, w jaki zmienia się na przestrzeni ostatnich lat bliska Wola totalnie zachwyca! A to, co się dzieje przy Grzybowskiej naprawdę rodzi nadzieje, że powstanie nowe świetne miejsce na mapie Warszawy. W ramach inwestycji zostaną zrewitalizowane stare budynki takie jak Warzelnia, Willa Fabrykanta czy Laboratorium. My Browarów nie możemy się doczekać, bo to tam powstanie nasze kolejne DESEO 🙂 Ale nim to się stanie i nim otworzą się inne restauracje, poznajcie MYKONOS. Bardzo warto!

 

Browary Warszawskie Mykonos

 

Mykonos_wnętrze

Mykonos to kolejna restauracja doświadczonego greckiego Restauratora, który w Warszawie ma El Greco, Paros i Kavos. Paros swego czasu baaardzo lubiliśmy, ale przyznaję – nie byliśmy już dość dawno. Mykonos w lipcu odwiedziliśmy 3 razy! Mało tego – Łukasz był tam na kolacji dwa dni pod rząd! To o czymś świadczy 🙂 Nie dość, że znajdziecie tu dobre jedzenie, to znajdziecie też fajny, wieczorny klimat lub co by zabrzmiało bardziej modnie fajny, międzynarodowy vibe 😉 Łukasz uznał, że w Mykonos na Grzybowskiej czuje się trochę jak… w Miami. To komplement, bo nam Miami się baaardzo podobało, również z uwagi na tętniące życiem restauracje.

 

Mykonos zajadaliśmy w towarzystwie, więc mam wrażenie, że zrobiliśmy naprawdę duuuży kawałek karty! 🙂 Wiemy, co jest super, a co jednak trochę mniej i trzeba nad tym popracować. Łapcie nasze typy, a jest ich sporo!! Śmigajcie do Mykonos, jeśli jeszcze nie macie biletów do Grecji!

Na początek obowiązkowo przystawki i ciepła pita. Bierzemy grecki klasyk, czyli tzatziki (15 zł), ale również dwie bardziej arabskie pasty – babaganoush z pieczonego bakłażana z tahini i czosnkiem (również podawana z pitą), który uwielbiamy i muhammarę z greckiej papryki, melasy z granatów i orzechów włoskich (17 zł), na którą namawia nas obsługa. W pierwszej chwili jestem dość sceptyczna, ale ok, bierzemy! I to jest bardzo dobry ruch, bo muhammara wypada rewelacyjnie. W zimnych przystawkach znajdziecie również hummus i dolmadakię, czyli klasyczne greckie liście winogron nadziewane ryżem  i ziołami. Mnie bardziej kusi dział przystawek gorących, bo tam spoooro dobrego się dzieje!

przekąski_tzatziki_babaganoush_muhammara tzatziki

W przystawkach gorących znajdziecie m.in. fetę z pieca z pomidorami, czosnkiem i ziołami (21 zł), kofty z jagnięciny i wołowiny z dodatkiem mięty i czosnku (23 zł) czy krewetki. My wybieramy Bujurdi, czyli zapiekane greckie sery graviera, feta z halloumi z chili i pomidorami (23 zł), grillowane halloumi na picie (25 zł) oraz smażone kalmary (29 zł). Dobieramy też obie sałatki – tradycyjną grecką horiatiki i sałatkę z haloumi (każda po 26 zł). Wszystko bardzo nam smakuje – poprawilibyśmy jedynie kalmary, które chyba smażyły się nieco za długo i straciły swoją przyjemną miękkość i delikatność. Grillowane halloumi i Bujurdi wypadają świetnie! Rozpustne bujurdi z roztopionych serów szybko znika, a resztki wycieramy kawałkami pity! Pycha!

 

Próbujemy też dakos, czyli “grzanek” prosto z Krety. To jeden ze smaków, które zapamiętaliśmy na długo! Dakos robione są na bazie twardych sucharów (paximadia) z pomidorami i fetą. Ostatnio odtwarzaliśmy je nawet w domu – TU znajdziecie przepis 🙂 Gdy zamawialiśmy je na Krecie, zwykle dostawaliśmy kilka dakos – w Mykonos to jeden wielki dakos, nadal jednak bardzo dobry!

 

Bujurdi_zapiekane sery

 

 

Halloumi z pitąkalmarydakoshoriatikiZ uwagi na to, że bierzemy bardzo dużo przystawek do wspólnego pogryzania we czwórkę, z dań głównych próbujemy już mniej – nadal wybierając dania, które można jeść wspólnie.  Rewelacyjne są soutzoukakia pikantika, czyli kotleciki z jagnięciny i wołowiny, z frytkami, pitą i dipem paprykowym (39 zł). Aromatyczne, delikatne, a frytki rzeczywiście smakują tak jak w Grecji.. pomimo, że to tylko frytki 🙂 Podczas następnej wizyty Łukasz do próbowanych dań dorzuca gyros i souvlaki. Te pozycje również teleportują Was do Grecji!

 

kofty_dania główne

 

Mykonos to miejsce idealne na kolację ze znajomymi. Z dużą ilością świetnego jedzenia i z winem. Wieczorami już teraz cudownie tętni życiem! 🙂 Baaa, mało tego – w piątki i w soboty są czynni do 3.00 w nocy, więc chyba mają plan również na greckie imprezy 😉

Fajnie jednak również skoczyć tu w porze lunchu i to również testowałam, tym razem z przyjaciółką – jest sporo lunchowych pozycji, a ogródek przyjemnie odgradza od ulicy. My na pewno będziemy do Mykonos często wracać. Już jesteśmy umówieni ze Znajomymi po naszym powrocie do Warszawy… tym razem na rodzinny obiad! 🙂

 

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

MYKONOS

ul. Grzybowska 62

tel. 22 270 17 71

godziny otwarcia:

poniedziałek – czwartek 11.00-23.00

piątek 11.00-3.00

sobota 12.00 – 3.00

niedziela 12.00 – 23.00

sałatka grecka