Długo rozmyślaliśmy, jak zaplanować dalszą podróż po opuszczeniu Mostaru. Pomysłów było kilka: Sarajewo, a potem Srebrenica i most w Visegradzie albo ominięcie Sarajewa i od razu kierunek na Dubrownik i Czarnogórę aż wreszcie wybraliśmy opcję trzecią: kierunek Sarajewo, ale po drodze przystanek w miejscowości o zabawnej nazwie, Jajce, która podobno jest jedynym miastem na świecie , gdzie w centrum miasta znajduje się całkiem spory wodospad o wysokości 23 metrów! Głównie dla niego zaznaczamy Jajce na naszej podróżniczej liście.

 

Droga zdecydowanie okrężna, nadrabiamy ponad 150 km, ale uznaliśmy, że jeśli już jesteśmy w Bośni, chcemy zobaczyć coś więcej niż Mostar i Sarajewo. Chcemy pojeździć, pooglądać, zajrzeć do małych miasteczek, zjeść cevapi i baklavę w jakiejś podrzędnej knajpce, poszukać miejsc, w których warto się zatrzymać. Po raz kolejny cieszymy się, że w podróż po Bałkanach ruszyliśmy samochodem – dzięki temu zatrzymujemy się tam, gdzie chcemy i kiedy tylko chcemy, a jeśli tylko spontanicznie wpadnie nam do głowy nowe miejsce do zobaczenia, bez wahania ruszamy.

 

Jak się jeździ samochodem po Bośni? Na pewno męcząco, bo większość dróg, które przemierzyliśmy na trasie Mostar – Jajce – Sarajewo to kręte, górskie drogi. Na szczęście stan dróg jest znacznie lepszy niż choćby w Armenii. Nawierzchnia przyjazna, bez większych dziur i nierówności, kierowcy raczej rozsądni, policji niewiele.

 

Bośnia i Hercegowina, Jajce, Mostar, samochodem w Bośni, co zobaczyć w Bośni

bajkowe widoki wynagradzają trudy podróży

 

Droga z Mostaru do Jajce to jakieś 150 km pięknych widoków, przede wszystkim gór topiących się w turkusowej wodzie Neretwy. Gdy tak jedziemy i jedziemy, przypomina nam się trochę Armenia – też górzysta, też dziewicza, też z malowniczymi widokami. Spodziewam się, że wiosną Bośnia i Hercegowina zachwyca jeszcze bardziej. Jedziemy dość długo – kręte drogi towarzyszą nam niemal przez cały czas, a na finale dołącza do nich wielka ulewa – właśnie przez nią zwiedzanie Jajce zaczynamy od Restoran Una – średnio przyjemnego lokalu z całkiem smacznym jedzeniem.

 

Bośnia i Hercegowina pod względem kulinarnym znów przypomina nam Gruzję i Armenię – tam niezależnie, gdzie jedliśmy, zawsze było smaczne – mniej lub bardziej, ale bez wpadek.

 

Ten trend towarzyszy nam również tu – zjadamy cevapi z ajvarem w wielkiej grillowanej picie  i sałatkę szopską, która coraz bardziej mi smakuje. Zagryzamy baklavą i popijamy podaną w uroczym czajniczku bośniacką kawę ze słodkim lokum. Tradycja mówi, że najpierw należy zjeść lokum, potem napić się trochę wody i dopiero rozkoszować się kawą.

 

Wodospad w Jajce robi wrażenie, chociaż nie jestem pewna czy warto zbaczać z trasy tylko tutaj…  Samo miasteczko ładnie góruje nad wodospadem, ale spacer uliczkami nie należy do takich atrakcji jak Mostar czy Pocitelj, pomimo, że podobno można znaleźć tu całkiem sporo zabytków (katakumby, ruiny fortecy i średniowiecznych obwarowań, pozostałości starożytnej świątyni). Nam pogoda niestety uniemożliwiła pełną eksplorację miasteczka.

 

bośniacka kawa, Bośnia i Hercegowina, Jajce, co zobaczyć w Bośni, co jeść w Bośni

bośniacka kawa na wzmocnienie

Jajce, wodospad, Pliva, Bośnia i Hercegowina

wodospad na Plivie

Bośnia i Hercegowina, Jajce, wodospad, co zobaczyć w Bosni

widok na miasto

 

Zdecydowanie większe wrażenie robią na nas XVII-wieczne młyny na Plivie, na które trafiamy całkiem przypadkiem i znów cieszymy się, że podróżujemy samochodem i możemy spełnić każdą podróżniczą zachciankę. Młyny na Plivie znajdziecie około 5 km od Jajce. Małe, drewniane młyny przypominają porzucone domki czarownic, zwłaszcza, gdy oglądamy je w ponure, deszczowe popołudnie. Wokół małe mostki, sporo miejsc na piknik czy grillowanie, które dziś są całkiem puste. I świetna zjeżdżalnia dla dzieciaków, która wpada wprost do małego stawiku! Na gorący dzień jak znalazł! Maksowi bardzo spodobały się również niewielkie domki-młyny i ogromny wodospad, więc wycieczka jak najbardziej polecana dla kilkulatków 😉

 

Bośnia i Hercegowina, Pliva, młyny na Plivie, co zobaczyć w Bośni

niesamowite, czarodziejskie miejsce

Bośnia i Hercegowina, Jajce, Pliva, młyny na Plivie, co zobaczyć w Bośni

Maks najchętniej zajrzałby do każdego domku

Bośnia i Hercegowina, jajce, co zobaczyć w Bośni, Pliva, młyny na Plivie

trochę jak wioska krasnoludków

 

Z Jajce wyruszamy późnym popołudniem do Sarajewa. Droga jeszcze bardziej dalej się we znaki: góry, ulewy, rzeka na drodze, tłok. Dobrze, że mamy pod ręką kupione w piekarni miejscowe przysmaki. Burek to zawijane ciasto, wypełnione przeróżnymi nadzieniami: mięsem, serem, szpinakiem, ziemniakami, a nawet dynią. Próbujemy z mięsem, z serem i ze szpinakiem – wszystkie pyszne! Świetny wybór na bałkańskie śniadanie lub przekąskę w podróży. Trochę jak chaczapuri w ukochanej Gruzji!

 

Bośnia i Hercegowina, co jeść w Bośni, burek

idealne śniadanie lub przekąska w podróży

 

Sarajewo powitało nas zdecydowanie lepszą pogodą, centrum tętniącym życiem oraz starówką pełną kawiarni i kafejek. Już po pierwszym, wieczornym spacerze widać, że pamięć o wojnie w latach 1992-1995 jest żywa… pomniki, miejsca pamięci, tablice ku czci. Gdy teraz patrzymy na spokojne, pełne życia miasto, tak ciężko sobie to wyobrazić…

 

* Post powstał we współpracy z marką HTC. Wszystkie zdjęcia zostały wykonane telefonem HTC One (M8).

HTC